„Anna Karenina” Lew Tołstoj

Bombla_AnnaKarenina

Powieść Lwa Tołstoja ogromnie mnie zaskoczyła. W ogóle nie okazała się tym, za co zawsze ją uważałam. Czytałam i słyszałam, że „Anna Karenina” to „największe love story wszech czasów”, czytałam o wątkach feministycznych (wyzwoleniu naszej bohaterki), czytałam, że Anna jest taka „niesamowicie nowoczesna”, że poszukuje autentyczności, a sama powieść to triumf matriarchatu nad patriarchatem… Z ekranizacji pamiętam tylko jedną, którą obejrzałam wiele lat temu. Z Sophie Marceau w roli Kareniny. Jedyne co z niej zapamiętałam, to była jej samobójcza śmierć. Dlatego nie sądziłam, że będę zaskoczona fabułą. A tutaj taka niespodzianka!

„Anna Karenina” okazała się być dziełem wybitnym. Ale nie jest to love story, jak zapowiadali. Nie jest także feministycznym peanem na rzecz wyzwolenia kobiet spod pręgierza „niedobrych” mężczyzn. „Anna Karenina” to historia nieszczęścia i niezrozumienia. Co więcej, nie jest to historia tylko jednej osoby, ale skomplikowana opowieść o wzajemnych relacjach i emocjonalnych grach wielu bohaterów. Całość opiera się na mocnym, początkowym stwierdzeniu, które Tołstoj ujął w pierwszym zdaniu powieści, a które stało się jednym z najbardziej znanych rozpoczynających zdań w literaturze  światowej:

„Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne; każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób.”

Opowieść „Anna Karenina” to nie tylko tragiczna historia jednej zagubionej emocjonalnie kobiety, ale zbiegające się historie kilkorga osób. Każda z nich marzyła o miłości idealnej, perfekcyjnej. Takiej, która będzie oparta na niezachwianych ramach moralności i przywiązania. Takiej, która będzie stworzona na symboliczny obraz, i która będzie miłością wzorową, stworzoną do podziwiania i naśladowania.  Każda z tych postaci zawiodła się. Czasami nawet niejednokrotnie.

Tołstoj po mistrzowsku poprowadził zawiłości związków w powieści. Mamy tutaj małżeństwo Darii i Stiwy Obłońskich. Ona, trzydziestokilkuletnia matka-dzieciom, która całe swoje małżeństwo poświęciła prowadzeniu domostwa i wychowywaniu gromadki latorośli. On, bawidamek i nieodpowiedzialny pan domu, dla którego żona nie jest już tą idealną istotą z okresu narzeczeństwa, ale niezrozumiałym ciężarem. Ich majątek jest na skraju rozpadu, podobnie jak ich małżeństwo. Na próżno próbują uratować swój związek, by nikt nie mógł im zarzucić, że nie wypełnili wobec siebie obowiązków.

Kolejną postacią dramatu jest Kitty, młodsza siostra Darii. Jedyna, która z całej historii wychodzi prawdziwie szczęśliwa. Dopatrywać można się tego w jej prostocie i staroświeckim wychowaniu, jednak dla mnie jest to młoda kobieta, która po prostu rozumie na czym polega związek mężczyzny i kobiety jej czasów. I że czasami trzeba zapomnieć o drobnych samolubnych miłostkach, by stworzyć coś pewniejszego i silniejszego. Dlatego udaje jej się wyrzucić z serca Wrońskiego, w którym tak bardzo była zakochana na początku, a który zamiast niej wybrał Annę.

Wroński. Wielki przegrany w powieści. Uroczy, przystojny, zabawny. Gdy trafia na Annę traci swobodę ducha. Staje się ofiarą jej melancholii i przygnębiającego smutku. Dla niego Anna to jego największa najprawdziwsza miłość, ale także jego trucizna. Jej śmierć łamie mu serce i niszczy życie, a jego poświęcenie jest już nieodwracalne.

Największymi ofiarami Anny są jednak jej mąż i syn. Stary Karenin opisywany jest przez nią samą jako potwór i maszyna bez serca, który nie zwraca uwagi na jej „prawdziwe uczucia”. Zimny i nieczuły poświęca siebie dla kariery, by ona mogła błyszczeć na salonach i być prawdziwą wielką damą (widzimy to my, nie Anna). Ich syn, to dziecko porzucone całkowicie. Niby kochany przez matkę, ale tylko miłością egoistyczną. Ona patrzy na syna przez swój pryzmat. Dziecko, które nie rozumie trudnych relacji świata dorosłych, z matczyną miłością tego typu nie ma żadnych szans.

Drugą po Annie, najważniejszą postacią powieści jest Lewin. Z początku odrzucony przez Kitty, gdy wreszcie zyskuje jej miłość okazuje się, że nie wszystko jest takie jak sobie wymyślił. To wielki, idealista, dla którego jego perfekcyjne marzenia okazują się straconymi nadziejami. Bardzo naiwny w swojej wizji świata ciągle poszukuje tego, co da mu ostateczne szczęście i liczy na to, że pewnego dnia to coś odnajdzie.

Na koniec pozostała mi ta najważniejsza postać. Ta, która wszystko zazębia. Ta, bez której nie byłoby całej tej opowieści, czyli Anna Arkadiewna, po mężu Karenina. Będę szczera. Nie polubiłam tej kobiety. Nie potrafię odczuwać względem jej losu żadnej litości. Nie wzruszyły mnie jej dzieje. Tołstoj daje nam, czytelnikom, tą niemiłą możliwość krytyki i osądu swojej bohaterki. Jej sytuacja jest bardzo konkretna i doprecyzowana. Znamy wszystkie szczegóły i do nas należy ostateczny werdykt. Dla mnie Anna jest po prostu niewdzięczna i głupia. Rozczula się nad sobą ponad wszelką miarę i torturuje swoją nieszczęśliwością innych. Jej samobójstwo jest ostatnim aktem jakiejś niezrozumiałej gry, jaką prowadziła z otoczeniem. Przy okazji zmarnowała życie kilku osób. Kierowała się tylko egoistycznymi pobudkami. Każdy z jej wyborów był wyborem, na którym tylko ona miała zyskać. Nieodwracalnie zmieniła losy swojego męża, kochanka i syna. A swoją skrajnie emocjonalną i nierozsądną postawą tylko umocniła kobiece stereotypy.

Miłość w powieści Tołstoja jest pokazana jako uczucie nieszczęśliwe, ale dla wszystkich, tylko nie dla samej głównej bohaterki. Trochę paradoksalnie. Ale to ona unieszczęśliwiła innych. Wiem, że z tą opinią można się nie zgodzić, ale mam wrażenie, że Anna własnymi wyborami dokonała nieodwracalnego. Nie była to wina środowiska. Nie była to wina panujących konwenansów i zasad jej klasy społecznej. To ona sama wykreowała własne nieszczęście. I śmieszna jest w tej swojej ostatniej przedśmiertnej myśli „Gdzie ja jestem? Co ja robię? Po co?”. Tak jakby wszystkim nam tylko udowodniła swoje szaleństwo i niestałość uczuć…

Tym samym, jej główna bohaterka sprawiła, że „Anna Karenina” jest opowieścią o miłości, ale nie kobiety do mężczyzny, tylko mężczyzny do kobiety. O tym, że to mężczyzna potrafi poświęcić swoje dotychczasowe życie, by odnaleźć u boku ukochanej partnerki prawdziwe szczęście. Albo chociaż jego namiastkę. Jednak tylko wtedy, gdy ta partnerka pozwoli mu na owe szczęście. Gdy pójdzie na potrzebne kompromisy. I nie będzie na każdym kroku udowadniać swoich straconych złudzeń. Ale takie spojrzenie na powieść Tołstoja już zmienia postać rzeczy. I nie wszystkim może się podobać.

O.

5 thoughts on “„Anna Karenina” Lew Tołstoj

  1. Agatka pisze:

    To jedna z moich ulubionych książek. Uwielbiam w niej to, że opisuje tyle postaci i zawiera tak wiele wątków. Przy każdej lekturze odnaleźć można coś nowego. Zgadzam się jednak z Tobą, że Anna to postać wyjątkowo irytująca, której nie sposób współczuć, bo to ona sama dokonała wszystkich wyborów, które sprowadziły nieszczęście na nią i otaczające jej osoby.
    Zdecydowanie bardziej interesującą postacią jest Lewin, uczciwy i uprzejmy – aż miło, wśród całej arystokracji żyjącej w zakłamaniu i fałszywie przestrzegającej konwenansów odnaleźć wyróżniającego się Kostię.
    Fajnie, że zabrałaś się za tą powieść. Wszystkie Twoje recenzje bardzo mi się podobają, ale ta szczególnie, bo opisuje książkę, którą bardzo cenię. Pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s