„Sekretne życie pszczół” Sue Monk Kidd – recenzja

Bombla_SekretneŻyciePszczól

Każdy z nas sięga po książki z różnych powodów – czasami po to, aby się bezpiecznie postraszyć, jak w przypadku grozy, czasami po to, by poczuć skok adrenaliny, jak przy thrillerach i sensacji, czasami po to, by wzruszyć się, zwyczajnie zachwycić, czy  zapomnieć o całym świecie. Istnieją również książki, po lekturze których czytelnik po prostu czuje się lepiej i intensywniej – ich fabuła dostarcza moc pozytywnej energii, wywołuje uśmiech na twarzy, a przeżywana historia, dzięki elementowi katharsis sprawia, że na końcu wychodzimy szczęśliwsi, pełni wiary w dobro i w siłę przeznaczenia. Może brzmi to trochę naiwnie, jednak takie książki, po które naprawdę warto sięgnąć od czasu do czasu, potrafią zdziałać cuda, nadać życiu nowy kierunek, lub sprawić, że będziemy wdzięczni za nasz własny los.

„Sekretne życie pszczół” autorstwa Sue Monk Kidd należy właśnie do takich powieści, których piękno, delikatność i uniwersalność przesłania pozwalają czytelnikowi poczuć się pełniej i radośniej. To historia, która powstała z osobistych doświadczeń pisarki, która obserwowała przemiany zachodzące na amerykańskim Południu lat sześćdziesiątych, a które naznaczyły jej światopogląd i pozwoliły zgłębiać ten temat w dorosłym życiu. Segregacja rasowa, obalenie praw Jima Crowa i ostatecznie wyzwolenie się Afroamerykanów z ucisku, którzy zyskali prawo głosu i stali się pełnoprawnymi obywatelami pierwszej kategorii. „Sekretne życie pszczół” to pierwsza fikcyjna powieść Sue Monk Kidd, połączenie młodzieńczych obserwacji z głęboką duchowością i wiarą w kobiecą siłę.

Okładkowy57

Rok 1964, Karolina Południowa w Stanach Zjednoczonych. Osierocona w dzieciństwie przez matkę i od tej pory znienawidzona przez własnego ojca, czternastoletnia Lilly Owens wychowuje się na farmie brzoskwiń i marzy jedynie o ucieczce. Ojciec znęca się nad nią psychicznie i fizycznie, a dziewczynka jedyne oparcie znajduje w swojej niani, czarnoskórej Rosaleen. W kraju zachodzą polityczne zmiany i opiekunka pragnie stać się ich częścią – postanawia stać się pełnoprawną obywatelką i zyskać prawo do głosowania, jednak w zamian trafia do więzienia, a potem do szpitala za obrazę białych mężczyzn. Brutalnie pobita i wykorzystana trafia do szpitala, a Lilly wykorzystuje okazję i organizuje ucieczkę. Kierują się do miasteczka Tiburon, śladami zmarłej matki dziewczyny, a prowadzi je obrazek Czarnej Madonny. Na miejscu trafiają do domu trzech czarnoskórych sióstr-pszczelarek, panien Boatwright, i tam znajdują upragniony azyl. Jednak Lilly wciąż dręczy sumienie i nie wie, czy może komuś zaufać…

Podstawowym symbolem i metaforą, które nadają znaczenie całej powieści i wyznaczają jej trop są pszczoły. Pszczoły, które stają się przewodnikami w poszukiwaniu, jakiego podejmuje się Lilly. Pszczoły rozpoczynają jej wędrówkę, a nalepka Czarnej Madonny z miodnej pasieki sióstr nadaje jej kierunek. Cała powieść Sue Monk Kidd oparta jest o pszczelą symbolikę – począwszy od pielęgnowania królowej-matki, która w powieści spełnia podwójną obecną (Czarna Madonna) i nieobecną rolę (zmarła matka Lilly), przez poświęcenie kobiet-robotnic (siostry Boatwright), których zadaniem jest pielęgnowanie pamięci i kontynuacja tradycji i rodzinnych korzeni, do samej Lilly, która jest jak samotny rój – wiruje bez celu i nie umie znaleźć swojego miejsca.

„Sekretne życie pszczół” to metafora kobiecości, która wyraża się poprzez podstawową figurę matki. Matki, która daje życie i karmi swoje dzieci. Matki, która uczy przynależności do własnej płci. Matki, która dzieli się doświadczeniem i opowieściami, by kolejne pokolenie mogło przekazywać wiedzę dalej. Życiodajna Matka jest tutaj Czarną Madonną, która symbolizuje jedność wszystkich kobiet na ziemi. Jej ciemna skóra tylko podkreśla całą wymowę powieści i historii Sue Monk Kidd – uniwersalność figury, która daje życie i pociesza w chwili największej próby. Jej brak oznacza zagubienie, osamotnienie, rzucenie w otchłań inności, skąd przybywa sama Lilly. Dziewczynka ma na sumieniu wielką zbrodnię i tylko od niej samej zależy, czy będzie w stanie zamienić jeden obraz w drugi i wypełnić pustkę swojego serca. Dzięki pracy w pasiecie sióstr Boatwright Lilly uczy się zrozumieć, że życiodajną siłę matki, jej nieskończenie dobre serce, odnaleźć można wszędzie wokół, a natura jest jej odzwierciedleniem.

„Sekretne życie pszczół” to powieść niezwykle uduchowiona, pełna religijnych odniesień i pradawnych wierzeń, które łączą się tworząc niezwykłą symbiozę. Czarna Madonna to uniwersalna figura, która łączy wiarę chrześcijańską, wiarę w Marię Dziewicę z pierwotną wizją Matki-Ziemi, tej która ożywia i sprawia, że wszystko pulsuje życiodajną energią. To kobieta w najlepszej odsłonie, matka wszystkich i wszystkiego, którą należy czcić nie jako religijną figurę, ale jako źródło wszelkiego dobra i naturalnej harmonii. Domowy ul sióstr Boathwright to żywy obraz kobiecych zależności, których podstawowym celem jest pielęgnowanie tych wartości i one dają im ostateczną, prawdziwą siłę jedności.

„Sekretne życie pszczół” Sue Monk Kidd to ciepła, subtelna opowieść, która działa na czytelnika kojąco, niczym kubek kakao zimową porą, czy uścisk ukochanej osoby. Rozpachniona jaśminem o zmierzchu, rozbzyczona miękkim dźwiękiem pszczelich skrzydeł i wypełniona słodyczą od pierwszej do ostatniej strony. To historia, która rozbudza zmysły, pozwala oderwać się od rzeczywistości i spojrzeć z perspektywy, tak by w końcu docenić codzienność. Jest bardzo kobieca, miękka i okrągła – powieść, która sama ma w sobie wiele matczynych cech, chociaż sama jest o poszukiwaniu figury matki. Mądra, wzruszająca, delikatna, po prostu doskonale uniwersalna, ma szansę poruszyć tak starszych, jak i młodszych czytelników, szczególnie kobiece struny, zahipnotyzować miodną słodkością i omamić na długie dni. „Sekretnego życia pszczół” nie sposób nie polecić – to pełnia dobra i kojącej szczęśliwości.

KomiksWielkobukowy57

O.

*Za tak przecudowną powieść dziękuję Kochanej Marcie z bloga LolantaCzyta <3

**A po więcej „Sekretnego życia pszczół” koniecznie zajrzyjcie na vloga!

Komentarze do: “„Sekretne życie pszczół” Sue Monk Kidd – recenzja

  1. monweg napisał(a):

    Już tyle dobrego czytałam na temat tej powieści. Ty też polecasz, więc moja ochota sięga granic. Muszę przeszukać biblioteki, może w którejś znajdę. Jak nie, to poczekam na jakąś super promocję 🙂

  2. Roksana napisał(a):

    Cieszę się i ogromne podziękowania za to, że tak pięknie zrecenzowałaś jedną z moich ukochanych opowieści. To była pierwsza historia z Clubu Oprah, którą przeczytałam :-).<3 .
    :-). I nadal pamiętam wrażenie, jakie na mnie wywarła. Wspaniale, że powstają takie debiuty. Cudnie, że tak spodobała się Tobie 🙂 Jak wiesz <3 <3 <3 " Sekretne, życie pszczół <3 <3 <3 :-). Piękna i siła tkwi w tym, że jest to- jak wspomniałaś opowieść uniwersalna i przepełniona symbolizmem. Z całego serca życzę cudownej lektury "Czarnych skrzydeł" <3 <3 <3 :-). Cudnego dnia

  3. tanayah napisał(a):

    Ooo, jak ładnie opisałaś tę symbolikę pszczoły-ludzie, ja jakoś to przeoczyłam przy czytaniu książki 😀 Cieszę się, że Ci się podobało i pamiętaj – „Czarne skrzydła” są jeszcze lepsze 😀 <3

  4. Joanna Malita napisał(a):

    Trzy mam takie książki w temacie słodko-gorzkim, pięknym, czasem przykrym, ale bardzo kojącym: właśnie Sue Monk Kidd, „Służące” Kathryn Stockett i „Lato w Savannah” Beth Hoffman. Wszystkie z gatunku „nie sposób nie polecić” 🙂

  5. Agata napisał(a):

    Czytałam kilka lat temu i byłam zachwycona powieścią, niedługo będę czytała inną książkę tej autorki „Czarne skrzydła” 🙂

  6. maruda napisał(a):

    Cudowna książka, poruszająca i pełna ciepła (trochę klimatem kojarzy mi się z uroczymi i pięknie napisanymi „Służącymi” K. Stockett). Bardzo trafnie ją opisałaś , że aż nabrałam ochoty na powtórne jej przeczytanie albo dorwanie się do innej książki tej autorki – ponoć równie genialnych „Czarnych skrzydeł” (jeszcze przede mną). Pozdrawiam 🙂

  7. Lolanta napisał(a):

    Lepiej bym tego nie napisała, to pewne! 🙂
    A teraz kolej na film 🙂 Ja się spłakałam przez May 🙁 Ale jest naprawdę świetny!

  8. Dominika Fijał napisał(a):

    Czytałam i „Sekretne życie pszczół” i „Czarne skrzydła”. W obu książkach pojawiają się podobne wątki, ale w tej drugiej cofamy się do czasów, kiedy istniało jeszcze niewolnictwo. Za to pomysł, by połączyć pszczoły z Czarną Madonną wydaje mi się rewelacyjny.

  9. Fiolka K napisał(a):

    Przeczytałam „Sekretne życie pszczół” i od razu pokochałam tę książkę 🙂 Pełna miodu i pełna cudu. Wspaniała 🙂

Dodaj komentarz: