<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: SZALONY KONKURS na 4-te urodziny Wielkiego Buka!	</title>
	<atom:link href="https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/</link>
	<description>Blog literacki. Recenzje książek od 2012 roku.</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Dec 2016 09:29:19 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Katarzyna Weremkooo		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29368</link>

		<dc:creator><![CDATA[Katarzyna Weremkooo]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Dec 2016 09:29:19 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29368</guid>

					<description><![CDATA[Już 4 lata?:D To życzę na nowy rok kolejnych udanych 4 lat i dwa razy więcej czytelników :*]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Już 4 lata?:D To życzę na nowy rok kolejnych udanych 4 lat i dwa razy więcej czytelników :*</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Matka Puchatka		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29222</link>

		<dc:creator><![CDATA[Matka Puchatka]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 27 Nov 2016 18:12:11 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29222</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29218&quot;&gt;Bombeletta&lt;/a&gt;.

Przepięknie dziękuję za wyróżnienie &#060;3 Filmik widziałam, paszcza się cieszy, już do Ciebie piszę. Cudowna, co ja gadam - CUDOWNA - wiadomość. Dziękuję zacnemu Jury.

[Koniec raportu] ;)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29218">Bombeletta</a>.</p>
<p>Przepięknie dziękuję za wyróżnienie &lt;3 Filmik widziałam, paszcza się cieszy, już do Ciebie piszę. Cudowna, co ja gadam &#8211; CUDOWNA &#8211; wiadomość. Dziękuję zacnemu Jury.</p>
<p>[Koniec raportu] 😉</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Bombeletta		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29220</link>

		<dc:creator><![CDATA[Bombeletta]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 27 Nov 2016 17:48:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29220</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29169&quot;&gt;Wojciech&lt;/a&gt;.

GRATULACJE! &#060;3 Zostałeś nagrodzony w Szalonym Konkursie! :D
Szczegóły w filmiku: https://youtu.be/hAE2qQVDXR0]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29169">Wojciech</a>.</p>
<p>GRATULACJE! &lt;3 Zostałeś nagrodzony w Szalonym Konkursie! 😀<br />
Szczegóły w filmiku: <a href="https://youtu.be/hAE2qQVDXR0" rel="nofollow ugc">https://youtu.be/hAE2qQVDXR0</a></p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Bombeletta		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29219</link>

		<dc:creator><![CDATA[Bombeletta]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 27 Nov 2016 17:47:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29219</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29160&quot;&gt;Anjoai&lt;/a&gt;.

Kochana! GRATULACJE! &#060;3 Zostałaś nagrodzona w Szalonym Konkursie! :D
Szczegóły w filmiku: https://youtu.be/hAE2qQVDXR0]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29160">Anjoai</a>.</p>
<p>Kochana! GRATULACJE! &lt;3 Zostałaś nagrodzona w Szalonym Konkursie! 😀<br />
Szczegóły w filmiku: <a href="https://youtu.be/hAE2qQVDXR0" rel="nofollow ugc">https://youtu.be/hAE2qQVDXR0</a></p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Bombeletta		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29218</link>

		<dc:creator><![CDATA[Bombeletta]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 27 Nov 2016 17:46:58 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29218</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29159&quot;&gt;Matka Puchatka&lt;/a&gt;.

Kochana! GRATULACJE! &#060;3 Zostałaś nagrodzona w Szalonym Konkursie! :D
Szczegóły w filmiku: https://youtu.be/hAE2qQVDXR0]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29159">Matka Puchatka</a>.</p>
<p>Kochana! GRATULACJE! &lt;3 Zostałaś nagrodzona w Szalonym Konkursie! 😀<br />
Szczegóły w filmiku: <a href="https://youtu.be/hAE2qQVDXR0" rel="nofollow ugc">https://youtu.be/hAE2qQVDXR0</a></p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Bombeletta		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29217</link>

		<dc:creator><![CDATA[Bombeletta]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 27 Nov 2016 17:44:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29217</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29151&quot;&gt;Agnieszka Warchołek&lt;/a&gt;.

Kochana! GRATULACJE! &#060;3 Zostałaś wyróżniona w Szalonym Konkursie! :D
Szczegóły w filmiku: https://youtu.be/hAE2qQVDXR0]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29151">Agnieszka Warchołek</a>.</p>
<p>Kochana! GRATULACJE! &lt;3 Zostałaś wyróżniona w Szalonym Konkursie! 😀<br />
Szczegóły w filmiku: <a href="https://youtu.be/hAE2qQVDXR0" rel="nofollow ugc">https://youtu.be/hAE2qQVDXR0</a></p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Bombeletta		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29216</link>

		<dc:creator><![CDATA[Bombeletta]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 27 Nov 2016 17:43:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29216</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29148&quot;&gt;Ania W.&lt;/a&gt;.

Kochana! GRATULACJE! &#060;3 Zostałaś wyróżniona w Szalonym Konkursie! :D
Szczegóły w filmiku: https://youtu.be/hAE2qQVDXR0]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29148">Ania W.</a>.</p>
<p>Kochana! GRATULACJE! &lt;3 Zostałaś wyróżniona w Szalonym Konkursie! 😀<br />
Szczegóły w filmiku: <a href="https://youtu.be/hAE2qQVDXR0" rel="nofollow ugc">https://youtu.be/hAE2qQVDXR0</a></p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Joanna Smolarek		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29209</link>

		<dc:creator><![CDATA[Joanna Smolarek]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Nov 2016 23:02:45 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29209</guid>

					<description><![CDATA[Ps. Ojej, przepraszam bardzo, w wyrazie Buk wskoczyło o, ale to chyba dobrze, to znaczy, że Wielki Buk powinien być uznany w świecie. :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ps. Ojej, przepraszam bardzo, w wyrazie Buk wskoczyło o, ale to chyba dobrze, to znaczy, że Wielki Buk powinien być uznany w świecie. 🙂</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Klaudia Z		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29208</link>

		<dc:creator><![CDATA[Klaudia Z]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Nov 2016 22:58:52 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29208</guid>

					<description><![CDATA[Był raz sobie mały buczek
Mały buczek co miał roczek
Nieśmiało stąpał po świecie
By czytania piękno ukazać w kwiecie
Nagle i niespodziewanie  nastąpiło przemienienie!
Wielki BUK! Więc czas na świętowanie!
Czyta, czyta, nie przestaje
Książka, jedna, druga, piąta
Zagubiłam się przy setnej!
Ale nic nie szkodzi bo Wielki Buk dopomoże!
Wnet wymyśli książki najcudowniejsze!
Co przeczytać, kiedy, jak?
Zaplanowane ma nawet wspak!
I oświadczam Wam z przejęciem
Że już zawsze tak to będzie]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Był raz sobie mały buczek<br />
Mały buczek co miał roczek<br />
Nieśmiało stąpał po świecie<br />
By czytania piękno ukazać w kwiecie<br />
Nagle i niespodziewanie  nastąpiło przemienienie!<br />
Wielki BUK! Więc czas na świętowanie!<br />
Czyta, czyta, nie przestaje<br />
Książka, jedna, druga, piąta<br />
Zagubiłam się przy setnej!<br />
Ale nic nie szkodzi bo Wielki Buk dopomoże!<br />
Wnet wymyśli książki najcudowniejsze!<br />
Co przeczytać, kiedy, jak?<br />
Zaplanowane ma nawet wspak!<br />
I oświadczam Wam z przejęciem<br />
Że już zawsze tak to będzie</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Joanna Smolarek		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29207</link>

		<dc:creator><![CDATA[Joanna Smolarek]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Nov 2016 22:55:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29207</guid>

					<description><![CDATA[Gdy buszowałam po internecie,
Stron jest bez liku, to sami wiecie,
Tu raz zerknłam, tam może dwa,
Nic ciekawego dla mnie nie ma.
Aż nagle...zerka ktoś miłym okiem,
Spogląda na mnie trochę z boku,
Twarz uśmiechnięta, choć w czerni skryta,
Głosik ma miły i do mnie macha,
Więc pomyślałam: zajrzę na Booka,
Skoro zaprasza, w te progi wpadam.
Skradam się cicho, jak myszka mała,
Bo przecież nie wiem, co mnie tu spotka.
Zerknęłam w kącik jeden i drugi,
A tu recenzja recenzję goni...
Dla mnie to istne są słodkości,
Lubię słodkości, więc przyszłam w gości. :)
Jedna ciekawsza od drugiej jest,
Czytam i czytam, aż tu świt mnie
Powitał rankiem w okno pukając,
A noc czmychnęła niczym zając.
O rety! To ja tyle czytałam, 
Że cała nocka mi zleciała! 
Pięknie więc przyjaźń zaczęła się,
Zarwaną nocką i brakiem snu...:)
Ale już teraz jestem ostrożna,
Wiem, że tak przecież żyć nie można,
Więc zerkam tylko na kilka chwil,
Patrzę na zegar, by znów nie znikł
Mi z horyzontu czas na spanie,
Jak się zaczytam, to będzie po mnie.
Tu jest przytulnie, jak w miłym kątku,
Tu znajdę wszystko bez wyjątku,
Tu mi podpowie Dusza Życzliwa
Co ciekawego mogę poczytać.
Świetne recenzje sercem pisane,
Subtelnym głosem komentowane,
Które ogromnie urzekły mnie,
Bo w nich jest wszystko: pasja i chęć,
Miłość do książek i duszy cząstka,
Którą się czuje w wielu słowach.
Profesjonalizm w każdym calu,
Piękna polszczyzna, oczytanie,
Rewelacyjne podsumowania,
I ciekawostki z wielkiego świata.
Każdy tu znajdzie coś dla siebie,
Bo dla każdego jest jakiś prezent: 
Dobra recenzja, rys kultury,
Słowa zachęty na dzień dobry,
I miłe słowo, gdy się dzień kończy.
Tu można, idąc między książkami,
Ścieżką stworzoną dla Czytaczy,
Poznać tych, co wspaniale piszą,
Oraz dowiedzieć na bieżąco
O tym, co komu w duszy gra,
I za to właśnie Wielkiego Boka
Cenię ogromnie i podziwiam,
Bo to jest praca artystyczna,
Która pochłania czasu wiele,
Pisana słowem, ale i sercem.
Cieszy mnie bardzo, że i ja mogę,
Zawitać w Boka zacne progi,
Zachwycić duszę propozycjami
Pewnej przemiłej Nieznajomej.
To jest niełatwe opisać słowem,
Dlaczego mi się tu podoba.
Jest miło, ciepło i serdecznie,
I wyjątkowo, i klimatycznie.
Choć maja córcia jeszcze mała, 
To kiedy tutaj zaglądałam,
Ze mną zerkała na filmiki, 
I powiedziała: -Ale tu fajnie!
Chciała pomachać przemiłej Pani,
Której z uwagą wysłuchała.
Myślę, że wszyscy już wiedzą, kto
Jest Gospodynią ;) ( stare słowo),
O kim jest mowa w powyższych słowach?
Wielkiego Boka prowadzi Olga,
Która czaruje na naszych oczach
Hipnotyzując nas uroczo.
Za świetne teksty i nowinki,
Magnetyzm, który od niej płynie,
Za umiejętność stworzenia miejsca
Wymarzonego dla Czytelnika.
Za treści dotąd napisane
I za te, które wkrótce powstaną.
Serdecznie pragnę podziękować,
W kilku gorących, zwyczajnych słowach,
Składam życzenia wszystkiego naj...
I jeszcze wielu owocnych lat,
Niech pióro płynie spisując słowa,
Niczym tęczowo lśniąca kropla...
       Dziękuję serdecznie i pozdrawiam gorąco. :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy buszowałam po internecie,<br />
Stron jest bez liku, to sami wiecie,<br />
Tu raz zerknłam, tam może dwa,<br />
Nic ciekawego dla mnie nie ma.<br />
Aż nagle&#8230;zerka ktoś miłym okiem,<br />
Spogląda na mnie trochę z boku,<br />
Twarz uśmiechnięta, choć w czerni skryta,<br />
Głosik ma miły i do mnie macha,<br />
Więc pomyślałam: zajrzę na Booka,<br />
Skoro zaprasza, w te progi wpadam.<br />
Skradam się cicho, jak myszka mała,<br />
Bo przecież nie wiem, co mnie tu spotka.<br />
Zerknęłam w kącik jeden i drugi,<br />
A tu recenzja recenzję goni&#8230;<br />
Dla mnie to istne są słodkości,<br />
Lubię słodkości, więc przyszłam w gości. 🙂<br />
Jedna ciekawsza od drugiej jest,<br />
Czytam i czytam, aż tu świt mnie<br />
Powitał rankiem w okno pukając,<br />
A noc czmychnęła niczym zając.<br />
O rety! To ja tyle czytałam,<br />
Że cała nocka mi zleciała!<br />
Pięknie więc przyjaźń zaczęła się,<br />
Zarwaną nocką i brakiem snu&#8230;:)<br />
Ale już teraz jestem ostrożna,<br />
Wiem, że tak przecież żyć nie można,<br />
Więc zerkam tylko na kilka chwil,<br />
Patrzę na zegar, by znów nie znikł<br />
Mi z horyzontu czas na spanie,<br />
Jak się zaczytam, to będzie po mnie.<br />
Tu jest przytulnie, jak w miłym kątku,<br />
Tu znajdę wszystko bez wyjątku,<br />
Tu mi podpowie Dusza Życzliwa<br />
Co ciekawego mogę poczytać.<br />
Świetne recenzje sercem pisane,<br />
Subtelnym głosem komentowane,<br />
Które ogromnie urzekły mnie,<br />
Bo w nich jest wszystko: pasja i chęć,<br />
Miłość do książek i duszy cząstka,<br />
Którą się czuje w wielu słowach.<br />
Profesjonalizm w każdym calu,<br />
Piękna polszczyzna, oczytanie,<br />
Rewelacyjne podsumowania,<br />
I ciekawostki z wielkiego świata.<br />
Każdy tu znajdzie coś dla siebie,<br />
Bo dla każdego jest jakiś prezent:<br />
Dobra recenzja, rys kultury,<br />
Słowa zachęty na dzień dobry,<br />
I miłe słowo, gdy się dzień kończy.<br />
Tu można, idąc między książkami,<br />
Ścieżką stworzoną dla Czytaczy,<br />
Poznać tych, co wspaniale piszą,<br />
Oraz dowiedzieć na bieżąco<br />
O tym, co komu w duszy gra,<br />
I za to właśnie Wielkiego Boka<br />
Cenię ogromnie i podziwiam,<br />
Bo to jest praca artystyczna,<br />
Która pochłania czasu wiele,<br />
Pisana słowem, ale i sercem.<br />
Cieszy mnie bardzo, że i ja mogę,<br />
Zawitać w Boka zacne progi,<br />
Zachwycić duszę propozycjami<br />
Pewnej przemiłej Nieznajomej.<br />
To jest niełatwe opisać słowem,<br />
Dlaczego mi się tu podoba.<br />
Jest miło, ciepło i serdecznie,<br />
I wyjątkowo, i klimatycznie.<br />
Choć maja córcia jeszcze mała,<br />
To kiedy tutaj zaglądałam,<br />
Ze mną zerkała na filmiki,<br />
I powiedziała: -Ale tu fajnie!<br />
Chciała pomachać przemiłej Pani,<br />
Której z uwagą wysłuchała.<br />
Myślę, że wszyscy już wiedzą, kto<br />
Jest Gospodynią 😉 ( stare słowo),<br />
O kim jest mowa w powyższych słowach?<br />
Wielkiego Boka prowadzi Olga,<br />
Która czaruje na naszych oczach<br />
Hipnotyzując nas uroczo.<br />
Za świetne teksty i nowinki,<br />
Magnetyzm, który od niej płynie,<br />
Za umiejętność stworzenia miejsca<br />
Wymarzonego dla Czytelnika.<br />
Za treści dotąd napisane<br />
I za te, które wkrótce powstaną.<br />
Serdecznie pragnę podziękować,<br />
W kilku gorących, zwyczajnych słowach,<br />
Składam życzenia wszystkiego naj&#8230;<br />
I jeszcze wielu owocnych lat,<br />
Niech pióro płynie spisując słowa,<br />
Niczym tęczowo lśniąca kropla&#8230;<br />
       Dziękuję serdecznie i pozdrawiam gorąco. 🙂</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: VIOLET - MAD POET		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29206</link>

		<dc:creator><![CDATA[VIOLET - MAD POET]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Nov 2016 22:54:39 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29206</guid>

					<description><![CDATA[!!! UWAGA SZANOWNE JURY, PONIŻSZA WYPOWIEDŹ MOŻE SIĘ WYDAWAĆ BEZ SENSU, NABIERA GO PO CHWILI. NIE JEST TAK SZALONA NA JAKĄ WYGLĄDA !!!



!ałiborz iC asukisp ainźarboyw ajom zcel ,ałicęhceinz ęis śyb olgO agord ęchc eiN
?usnepsus ąwolórk ot zezrp metsej – wósrew hcydżak dąlgyw einelazs małineimZ

akuzs ijcaripsni kilohokżąisk ydżaK
!akuB ogeikleiW an ćizdęp neiniwop -
jenatyzco yteibok awołs na ifarT
.jenawotneiroz ezrefs jezcinletyzc w

,hcakyzęj hcynżór w ymot ainałhcoP
.hcakilp hcywokoobe i jeworeipap eimrof w
!ejugułsaz alboN an uinatyzc w ćśonraluger jeJ
.ęjutraż ein elacw aj a, ejeimś ęis słog w einweP
, ezcinletyzc eżdnelezc edżak żeicezrp azcarkezrP
,awd obla spahc aN,, :iwóm amas kaJ
!”at tsej ćśołdapyzrp anralupop einizdor w

,ąnlatot tsej lirgnaf atfarcoveL .P.H ćohC
.ąnlanojseforp ozdrab – ibor oc miktsyzsw ew
,ulyts mynlośerko w yzrowt igolv tewaN
!ulyt ża am wónaf ogetald einśałw 
,urorroh i yzorg od icśołim omimoP
.urobyw od jein u wóknutag hcywokżąisk 
awonoitcif-ecneics akwajaz i eżatropeR
!awojazcybo uknutag z żet jej anzsartsein -

ogewokżąisk acak an ydgin ipreic eiN
!oget do ąktsilajceps metsej amas eizdg 
,icśeiwop hcanorts w einot ogełam dO
.icśeim hcakłóp an hci ile aicęjop am ein 
,ęjsap i mzajzutne jej ezrezczs maiwizdoP
:ęjcar am einlógezczs aglO myndej w

,ąicśonmejyzrp ąkleiw tsej nieatyzC
.moicśog mywo’ebutuoy animopyzrp myzc o
,ajiwzor ęinźarboyW
ajyzrps moinezram
,einźajyzrp ełainapsw ćawyząiwan agamoP
.jeinźar uicyż w eleiw o umezc ikęizd 

,atal yretzc et az ćawokęizdop iC ęchC 
.ataiwś ogewokżąisk einacagobzw ejowT az
,ćiwatsyw ęneco ijznecer w zsejunooporP
!ćiwatsop iC anżom kinmop ędwarpan kat eizdg
,icśozcówt tal hcynjelok ahcudres ibęłg z iC ęzcyŻ
!icśonzsyp hcywokżąisk jecęiw myt yzrp a
,akuB OGEIKLEIW ałzalanda śybeż I
!zsakusz og uktązcop ogemas do żeicerzp



!ęgwu az ęujkęizD]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>!!! UWAGA SZANOWNE JURY, PONIŻSZA WYPOWIEDŹ MOŻE SIĘ WYDAWAĆ BEZ SENSU, NABIERA GO PO CHWILI. NIE JEST TAK SZALONA NA JAKĄ WYGLĄDA !!!</p>
<p>!ałiborz iC asukisp ainźarboyw ajom zcel ,ałicęhceinz ęis śyb olgO agord ęchc eiN<br />
?usnepsus ąwolórk ot zezrp metsej – wósrew hcydżak dąlgyw einelazs małineimZ</p>
<p>akuzs ijcaripsni kilohokżąisk ydżaK<br />
!akuB ogeikleiW an ćizdęp neiniwop &#8211;<br />
jenatyzco yteibok awołs na ifarT<br />
.jenawotneiroz ezrefs jezcinletyzc w</p>
<p>,hcakyzęj hcynżór w ymot ainałhcoP<br />
.hcakilp hcywokoobe i jeworeipap eimrof w<br />
!ejugułsaz alboN an uinatyzc w ćśonraluger jeJ<br />
.ęjutraż ein elacw aj a, ejeimś ęis słog w einweP<br />
, ezcinletyzc eżdnelezc edżak żeicezrp azcarkezrP<br />
,awd obla spahc aN,, :iwóm amas kaJ<br />
!”at tsej ćśołdapyzrp anralupop einizdor w</p>
<p>,ąnlatot tsej lirgnaf atfarcoveL .P.H ćohC<br />
.ąnlanojseforp ozdrab – ibor oc miktsyzsw ew<br />
,ulyts mynlośerko w yzrowt igolv tewaN<br />
!ulyt ża am wónaf ogetald einśałw<br />
,urorroh i yzorg od icśołim omimoP<br />
.urobyw od jein u wóknutag hcywokżąisk<br />
awonoitcif-ecneics akwajaz i eżatropeR<br />
!awojazcybo uknutag z żet jej anzsartsein &#8211;</p>
<p>ogewokżąisk acak an ydgin ipreic eiN<br />
!oget do ąktsilajceps metsej amas eizdg<br />
,icśeiwop hcanorts w einot ogełam dO<br />
.icśeim hcakłóp an hci ile aicęjop am ein<br />
,ęjsap i mzajzutne jej ezrezczs maiwizdoP<br />
:ęjcar am einlógezczs aglO myndej w</p>
<p>,ąicśonmejyzrp ąkleiw tsej nieatyzC<br />
.moicśog mywo’ebutuoy animopyzrp myzc o<br />
,ajiwzor ęinźarboyW<br />
ajyzrps moinezram<br />
,einźajyzrp ełainapsw ćawyząiwan agamoP<br />
.jeinźar uicyż w eleiw o umezc ikęizd </p>
<p>,atal yretzc et az ćawokęizdop iC ęchC<br />
.ataiwś ogewokżąisk einacagobzw ejowT az<br />
,ćiwatsyw ęneco ijznecer w zsejunooporP<br />
!ćiwatsop iC anżom kinmop ędwarpan kat eizdg<br />
,icśozcówt tal hcynjelok ahcudres ibęłg z iC ęzcyŻ<br />
!icśonzsyp hcywokżąisk jecęiw myt yzrp a<br />
,akuB OGEIKLEIW ałzalanda śybeż I<br />
!zsakusz og uktązcop ogemas do żeicerzp</p>
<p>!ęgwu az ęujkęizD</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Joanna Czapska		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29205</link>

		<dc:creator><![CDATA[Joanna Czapska]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Nov 2016 22:51:57 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29205</guid>

					<description><![CDATA[- Musisz się pospieszyć! W takim tempie nigdy nie zdążysz! - raz po raz pokrzykiwał rozzłoszczony Owe.
Ari stał pochylony przy swoim odcinku linii produkcyjnej i usiłował rozmieścić zestaw miedzianych przewodników na kolejnej płytce. Jego uniform zapobiegający naelektryzowaniu elementów z każdą upływającą chwilą przyklejał się do jego pleców i powoli czuł krople potu zbierające się na jego czole. Obecność Owe wcale nie pomagała zwolnić bicia jego serca.
Już od najmłodszych lat Ari słyszał, że praca w fabryce Dizz&#038;Fizz jest spełnieniem marzeń każdego członka społeczności Holur. Była to jedyna fabryka zajmująca się produkcją urządzeń na potrzeby rządu na całym archipelagu. Wyspa, na której się znajdowała, była największą w całym Hubai, a dzięki dużym pokładom miedzi i żelaza, również i najbogatszą. Mieszkańcy Holur nie należeli do tych, którym kiedykolwiek przyszło zmagać się z biedą czy głodem. Ari zamieszkał na Holur w 6 wiośnie swojego życia, kiedy to trafił do szkoły dumnie noszącej imię Ruga Fizza - jednego z założycieli fabryki. Rug Fizz, podobnie jak Ari, pochodził z Hulo, najmniejszej wyspy w Hubai i pod koniec swoich dni ustanowił fundację mającą za zadanie wyszukiwanie młodych obiecujących umysłów w całym państwie i umożliwienie im, przynajmniej w swoim mniemaniu, uzyskanie dobrego wykształcenia. 
Młody Ari niewątpliwie wyróżniał się ciekawością świata - jego rodziciele dość szybko przestali odpowiadać na jego pytania &quot;a po co?&quot;, &quot;a dlaczego?&quot;, &quot;jak to działa?&quot; lub &quot;a co jeśli...?&quot;. Momentami Ari podejrzewał, że z podobnego powodu nauczyciele pozbyli się go z jego pierwszej szkoły. 
Nauka w Szkole im. Ruga Fizza nie należała do łatwych i przyjemnych. Nauczyciele mieli przede wszytkim za zadanie wtłaczać w młode głowy, nierzadko pełne marzeń, suche fakty, najcześciej powiązane z rozwojem techniki. Fizyka, mechanika, chemia - przedmioty stanowiące podstawę programu nauczania w szkole były dokładnie tymi, których Ari najbardziej nienawidził. Zdarzało się, że na lekcjach chemii zmieniał proporcje lub składniki podczas doświadczeń, lecz konsekwencje były zbyt dotkliwe i zbyt bolesne, więc dość szybko zrozumiał, że należy wykonywać wszystko zgodnie z instrukcją.
Porą dnia, którą lubił najbardziej i której nie mógł się doczekać, był wieczór - kiedy to po skończonym posiłku wszyscy rozchodzili się do swoich pokoi w dormitoriach, w których zostali umieszczeni. Ari choć tutaj miał odrobinę szczęścia i w dużym, przygotowanym dla 12 osób pomieszczeniu, otrzymał miejsce obok okna. Wieczorami, leżąc w swoim łóżku, z rękami podpierającymi głowę, obserwował zmieniającą się wokół niego przyrodę - rodzące się liście i pąki kwiatów na pobliskim drzewie, zmieniające się nieustannie chmury oraz małą rodzinę drozdów, która pewnego roku uwiła sobie gniazdo niemal na wyciągnięcie ręki. Te chwile pozwalały młodemu Ariemu zająć się tym co lubił najbardziej - zadawaniem pytań. &quot;A co jeśli ta chmura w kształcie psa by ożyła?&quot;, &quot;A co gdyby młody drozd urósł tak bardzo, że byłby większy od całego drzewa?&quot;, &quot;A dlaczego deszcz pada z góry na dół i co gdyby padał z dołu do góry?&quot;. Ari takich pytań miał dziesiątki, setki a może nawet tysiące. Bombardowały one jego głowę niemal przez cały czas, ale to właśnie wieczorem i nocą mógł oddać się im bez reszty. Gdy zasypiał, w snach brał udział w niesamowitych przygodach - był świadkiem gdy chmurkowy pies gonił całe stado chmurkowych gołębi, a szczekając za nimi radośnie z jego ust wydobywały się płatki śniegu w kolorze turkusowym; uciekał z innymi uczniami przed megadrozdonem chcącym rozdeptać każdego, kto nie będzie dość szybki i razem z pozostałymi uczniami smiał się niemal do rozpuku, gdy wielkie krople deszczu unoszące się ku niebu wytrąciły z ręki profesora Snida ich prace kontrolne, a on próbując je złapać podskakiwał jak szalony.
Ranki były ciężkimi chwilami, gdyż musiał wracać do świata, gdzie wszystko ma określony ład i miejsce, a wszelkie odstępstwa od przyjętego porządku są surowo tępione. 
Dwanaście lat nauki w szkole Fizza upłynęło dość szybko - Ari już od miesiąca pracował w fabryce na stanowisku instalatora. Jego zadanie sprowadzało się do montowania maleńkich kawałków z miedzi na płytkach i sam tak naprawdę nie wiedział w jakim celu to robi. Utrzymywanie szczegółów produkcji w tajemnicy przed wszystkimi, łącznie z pracownikami, było pierwszym punktem umowy, którą musiał podpisać rozpoczynając pracę. Nikomu nie mógł powiedzieć nawet ile jest elementów, na których ułożenie ma dokładnie 15 sekund. Nie wiedział, co później się dzieje z całością i do czego jest wykorzystywana. Miał tylko kilka chwil na montaż, ale przez cały czas musiał walczyć z chęcią innego zamontowania elementów niż ten odgórnie przyjęty. 
O wiele łatwiej było myśleć, że wykonywane przez niego elementy są wykorzystywane w produkcji urządzeń wytwarzających żywność, odzież - doskonale bowiem pamiętał, jak uporczywe potrafi być ssanie w żołądku lub jak trudne może być chodzenie w butach z dziurą pod palcami gdy wokół pełno skrawków metalu. Z całych sił starał się nie dopuszczać do siebie myśli, że równie dobrze może produkować jedno z tych strasznych urządzeń nakładanych na szyję, które elektrycznym impulsem są w stanie wymusić bezwzględne poszłuszeństwo. Widywał osoby z takimi obrożami w drodze na swoje stanowisko - pochylone nad swoimi miejscami pracy wykonywały swoje czynności niemal automatycznie, a z ich oczu nie dało rady wyczytać choćby najmniejszej emocji, zupełnie tak, jak gdyby umarli za życia. Ari starał się na nich nie patrzeć, starał się udawać że ich tam nie ma. 
- A co jeśli to ja bym był na ich miejscu? - pojawiające się co jakiś czas pytanie w głowie nie dawało mu spokoju. Starał się przekonać sam siebie, że to się nigdy nie stanie, że jeśli tylko będzie robił wszystko, czego się od niego oczekuje, będzie bezpieczny i nic złego się nie wydarzy. Teraz, gdy stał nad nim Owe, wykonywanie swojej pracy wcale nie było tak łatwe. Wiedział, że jeśli nie będzie dość szybki i dokładny, może nie tylko stracić swoje stanowisko, al też zostać przesuniętym do wykonywania pracy w sortowni. To właśnie tam pracowali &quot;umarli&quot;, bo tak w ich nazywał. Musieli oni oczyszczać nawet najmniejsze kawałki rudy tak, by nie zmarnować ani odrobiny drogocennego kruszcu. Nie mieli na sobie odzieży ochronnej, nawet rękawic, które mogłyby chronić ich ręce przed pokaleczeniem. Większość z nich owijała dłonie skrawkami materiału ze starych ubrań, ale to nie zawsze było wystarczające.
Owe zdecydowanie nie był dziś w dobrym nastroju i Ari to wiedział. Wiedział również, że dziś jest termin werefikacji jego przydatności w fabryce. Jeśli nie będzie rokował przynajmniej nadziei na to, że zostanie wydajnym pracownikiem trafi właśnie do sortowni. Tego obawiał się najbardziej. Bał się, że obroża uczyni go kolejnym umarłym za życia, że nie będzie już mógł marzyć, śnić na jawie. Świat, którego częścią stawał się gdy zapadała ciemność, stał się już dawno jego drugim domem. 
- Skup się! Chłopcze, w ogóle się nie przykładasz! - im bardziej Owe był podirytowany, tym bardziej donośny i skrzekliwy stawał się jego głos. Ari widział, że drżenie jego rąk stawało się coraz większe, ale w żaden sposób nie mógł go opanować. 
- Przepraszam... - ledwo słyszalnie wydusił z siebie i mocując się z kolejną płytką zrzucił ze stołu cały pojemnik z elementami oznaczonymi cyfrą 1. 
- Prze... przepraszam - tym razem Ari zdawał się już tylko poruszać wargami, za to Owe aż kipiał ze złości.
- Czy zdajesz sobie sprawę, że wszystko to nadaje się już tylko i wyłącznie do wywalenia??? Co ty sobie wyobrażasz!!! Nie mam zamiaru po raz kolejny tłumaczyć się za Twoje wybryki na zebraniu dyrekcji!!! - Owe był czerwony na twarzy, a z każdym wypowiedzianym słowem z jego ust wydobywały się kropelki śliny.
- Ja... ja nie chciałem - bronił się Ari. - Ja naprawdę tego nie chciałem...
- Nie mam zamiaru się dłużej z Tobą użerać - wyrzucił z siebie Owe. - Jeszcze dziś będę wnioskował o przesunięcie Cię do sortowni!
- Nie.. Proszę, nie... Niech pan tego nie robi - szeptał Ari z błagalnym wzrokiem utkwionym w Owe. 
- Masz uprzątnąć cały ten bałagan, jakiego narobiłeś! Jutro rano zgłaszasz się do pracy w sekcji C! - Owe był nieprzejednany.
Ari wiedział, że musi coś zrobić, że musi coś wymyślić, żeby tam się nie znaleźć. Wizja obroży na jego szyi była paraliżująca, ale umysł podpowiadał, że musi przejść do działania.
- Nie... Nie może pan, nie wolno panu - Ari powoli wstawał z podłogi, ale Owe był już daleko.
Umysł Ariego pracował na najwyższych obrotach. Starał się przeanalizować każde możliwe wyjście z sytuacji. Wiedział, że w środku zmiany nie ma możliwości udać się do pokoju socjalnego, który został mu przydzielony. Co więcej - wiedział, że opuszczenie fabryki w godzinach pracy jest w ogóle niemożliwe. W głowie miał tylko jedną myśl &quot;muszę stąd uciekać!&quot;. 
Powoli, by nie wzbudzać niczyich podejrzeń, zaczął oddalać się od swojego stanowiska. Tak wolnym krokiem, na jaki tylko był w stanie się zdobyć na chwiejnych nogach, starał się podążać w stronę drzwi znajdujących się na początku hali. Wtem zobaczył, jak zamknięte zazwyczaj drzwi się otwierają i stają w nich strażnicy. Ari zaczął rozglądać się nerwowo; w głowie miał tylko jedną myśl: &quot;przyszli tu po mnie!&quot;. Już chciał się odwrócić i iść w drugą stronę, ale kątem oka dostrzegł kolejne grupki strażników.
Jedyną możliwością ucieczki było udać się do sortowni. Pamiętał, że pracujący tam nie są pilnowani w żaden sposób. Obrócił się w prawo i przyspieszył kroku, po chwili jednak zaczął biec. 
- Za nim! - usłyszał za sobą okrzyk jednego ze strażników.
Ari wiedział, że pozostałości po sortowaniu są usuwane specjalnym kanałem poza fabrykę. Jego celem było dotrzeć do sortowni i gorączkowo zaklinał w myślach, by kanał był na tyle duży, żeby mógł się do niego zmieścić. Wpadł do wydzielonego pomieszczenia i odpychając od siebie pracujących umarłych próbował rozpracować kierunek linii sortowania. Był już przy samym jej końcu i widział jak odpady nikną w dość sporej dziurze w ścianie pełnej okablowania.
W pewnym momencie poczuł, jak na jego przedramieniu coś się zaciska. Krótka chwila i zdał sobie sprawę, że to ręka jednego ze strażników - tylko oni nosili czarne skórzane rękawiczki.
- Nie! - krzyknał. - Nie wolno Wam! Ja nie chcę!
Zebrał wszystkie siły i skupił całą wolę by wyrwać się z żelaznego uścisku. Udało się! Nie zważając na dwóch stojących przed nim pracowników rzucił się na taśmociąg. Jeden z &quot;umarłych&quot;, zaskoczony utratą równowagi chwycił się kurczowo Ariego i wylądowali obaj na przesuwającej się taśmie.
Na raz dało się słyszeć wybuch, całe otoczenie rozbłysło światłem, później nastała ciemność.
***
- Co się stało? Gdzie ja jestem? - Ari myślał gorączkowo. Widział swoje ciało leżące pod ciałem &quot;umarłego&quot;, widział ludzi kłębiących się wokół i strażników przekrzykujących się nerwowo. Nie rozumiał nic z tego co widzi. 
- Hop, hop! Przecież tutaj jestem! - starał się zwrócić na siebie uwagę. Spanikowany oddychał coraz szybciej, wnet zobaczył że jeden ze strażników zaczął się kierować w jego stronę. Przez chwilę zdawał się zapomnieć o widoku swojego leżącego ciała i nawet poczuł ulgę.
- Hola! Co ty... - nie zdążył dokończyć zdania gdy strażnik po prostu przez niego przeszedł. 
Ari zastygł bez ruchu. W tej chwili w jego głowie pojawiła się myśl, że to być może tylko jeden z jego snów, jedna z jego przygód, które przeżywał każdej nocy. To pozwoliło mu się nieco uspokoić. Trochę bardziej pewnym krokiem zaczął iść przed siebie. Dość szybko odkrył że drzwi czy ściany nie są dla niego żadną przeszkodą oraz że potrafi latać, jeśli tylko tego zapragnie. 
Przez wiele dni Ari przemierzał coraz to nowe miejsca całego archipelagu. Odwiedził szkołę, do której przez tyle lat uczęszczał, zawitał również na rodzinną wyspę. Widział wiele osób, czasem nawet znajomych, ale nikt nie był w stanie go dostrzec. Ari po raz pierwszy w życiu poczuł się samotny.
Gdy już w całym Hubai nie było miejsca, którego by nie znał zdecydował, że pora sprawdzić, co kryje się poza jego granicami. Nie odczuwał głodu, zmęczenia więc wyprawa nie była problemem. Najpierw nie oddalał się za bardzo - każdego wieczoru wracał na swoją rodzinną wyspę i towarzyszył nieświadomym niczego rodzicom, gdy szykowali się do snu. Opowiadał im jak zawsze o tym co widział, nawet jeśli oni nie byli w stanie go usłyszeć. Pewnego dnia postanowił jednak odnaleźć kogoś, kto go zauważy, z kim będzie mógł porozmawiać, z kim już nie będzie samotny.
Długo unosił się nad wodami, widział zmieniające się pory roku. Najbardziej jednak zajmowała go obserwowacja jak słońce i księżyc gonią się po niebie, a rozmyślanie nad pytaniem &quot;A co jeśli kiedyś się dogonią?&quot; sprawiała, że czas mijał nieco szybciej.
W ciągu całej swojej podróży wszędzie widział niemal tylko wodę, czasem napotykał niezamieszkane wyspy. Któregoś poranka, gdy słońce zaczęło oświetlać wszystko dokoła, zobaczył w oddali osadę. Niezwłocznie skierował się w tamtą stronę pełen wielu pytań i oczekiwań. Krążył nad domami przez dłuższą chwilę, kiedy nagle spostrzegł małą dziewczynkę z głową zwróconą ku górze i szeroko otwartymi oczami. Postanowił wylądować.
- Czy... Czy ty mnie widzisz? - spytał niepewnie z nadzieją w głosie
Dziewczynka niepewnie przytaknęła.
- Czy ty umiesz latać? - po krótkiej chwili wydusiła z siebie kilka słów.
- Na to wychodzi - odparł Ari z niedowierzaniem i radością w głosie.
- A kto nauczył cię latać? - spytała dziewczynka.
- Hmmm, to trudne pytanie - odrzekł. - Nikt mnie nie nauczył, kiedyś nie umiałem, dzisiaj potrafię.
- A dlaczego? - zapytała ponownie.
Uśmiechnął się słysząc te słowa. Po raz pierwszy napotkał na swojej drodze kogoś, kto zadawał równie wiele pytań jak on.
- Jak masz na imię? - zapytała znowu.
- Jestem Ari. A ty jak się nazywasz?
- Jestem Ola. Mama każe mi mówić, że Olga, bo to brzmi bardziej dojrzale i poważnie - oznajmiła dziewczynka, po czym wyciągnęła rękę na przywitanie.
Ari nie bardzo wiedział jak się zachować. Nauczył się już, że wszelkie obiekty materialne nie są dla niego żadną przeszkodą. Niemniej wyciągnął swoją rękę i aż zamarł, gdy poczuł na niej uścisk dziewczynki.
- Ty... Ty nie tylko mnie widzisz, ale możesz... mnie też... dotknąć... - był zaskoczony..
Ola uśmiechnęła się tylko po czym puściła jego rękę.
- Chodź ze mną! - zawołała.
Nadal nie dowierzając temu wszystkiemu, udał się za dziewczynką. Weszli razem do jednego z domów.
- Mamo! - krzyknęła. - To mój nowy przyjaciel Ari!
- Olga, ile razy mam Cie prosić, byś nie opowiadała niestworzonych historii - odrzekła mama, odrywając się od mieszania w garnku. - Bardzo proszę idź posprzątać swój pokój.
Ola, zasmucona i zbita nieco z tropu, udała się do swojego pokoju.
- Ona cię nie widziała, prawda? - zapytała ze łzami w oczach i zaciśniętymi piąstkami
- Nie, prawdopodobnie nie - odparł. 
- Dlaczego?
- Tego nie wiem - odpowiedział ze smutkiem w głosie. - Już od dawna nikt nie zauwazał mojego istnienia, z nikim nie rozmawiałem.
Ola po raz kolejny szeroko otworzyla buzię ze zdziwienia.
- Z nikim??? - spytała z niedowierzadniem.
Nic nie odpowiedział i tylko przytaknął.
- Musisz być bardzo smutny... - stwierdziła Ola, na co znów tylko skinął.
- Jeśli chcesz możesz zostać ze mną - dodała. - Mama i tak Cię nie widzi więc nie będzie zła. Mam dużo książek, nie będziesz się nudził.
- Książek? - spytał nie bardzo rozumiejąc, co Ola ma na myśli.
- Tak, książek - odpowiedziała.
Wstała i chwyciła Ariego za rękę i zaprowadziła w stronę ściany. Wyciągnęła jeden z kolorowych prostokątów, którym przyglądał się już od pewnego czasu, po czym go otworzyła. Oczom Ariego ukazał się ciąg czarnych znaków, lecz im dłużej na nie patrzył, tym więcej myśli zaczęło się pojawiać w jego głowie. Zaczęły układać się w logiczną i uporządkowaną opowieść.
- Ja... Ja to rozumiem - wydusił zdziwiony.
- Świetnie! - wykrzyknęła Ola i aż podskoczyła z radości. - To ja wrócę za kilka godzin, muszę lecieć do szkoły i nie mogę się spóźnić! 
Ari pozostał całkiem sam w obcym mu miejscu, ale nowo odkryta umiejętność rozumienia czarnych znaczków intrygowała go coraz bardziej. Jak ona je nazywała? Książka? Tak, kolejna książka znalazła się w jego rękach,a do głowy zaczęła napływać mu historia o tym, jak pewien mężczyzna postanowił opłynąć cały świat i to w 80 dni!. Jego podróż do miejsca w którym się znalazł trwała o wiele dłużej, więc z wypiekami na twarzy zaczął przewracać kolejne strony. Jego niezaspokojona ciekawość kazała mu wkrótce sięgnąć po kolejną książkę, później po kolejną. Gdy Ola wróciła do domu leżał obok niego już całkiem pokaźny stosik. 
- Widzę, że się nie nudziłeś - rzekła wesoło. 
- O tak! - odpowiedział. - Czy wiesz, że można opłynąć świat dookoła? Albo czy słyszałaś, że ludzie walczyli między sobą o mały kawałek ziemi?
- Tak, czytałam o tym wszystkim - odparła rozbawiona jego entuzjazmem. - Po to właśnie są książki.
- A czy inni o tym wiedzą? - spytał. - Czy inni też mają książki?
- Tak, mają. I różnie je nazywają - odpowiedziałą Ola. - Dla jednym to co trzymasz to book, dla innych - Buch, dla jeszcze innych - livre lub knyga. One mają naprawdę wiele nazw.
- Buk... - zadumał się Ari. - Taka mała książka, mały buk, a tyle nowych odkryć...
- Bo książka tak naprawdę niesie ze sobą sporo treści, opowiada bowiem nie tylko o tym co znali ludzie, którzy je napisali, ale również o ich marzeniach, pragnieniach - odpowiedziała Ola.
- Buk nie powinien być mały, skoro niesie ze sobą niemal cały świat - odrzedł Ari. - Buk powinien być wielki, to przecież oczywiste!
Ola nic nie odpowiedziała, przytuliła mocno Ariego do siebie i trwali tak przez chwilę. 
- Tak, masz rację, mój drogi przyjacielu - powiedziała po chwili. - Buk powinien być wielki. Wszyscy powinni o nim usłyszeć.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8211; Musisz się pospieszyć! W takim tempie nigdy nie zdążysz! &#8211; raz po raz pokrzykiwał rozzłoszczony Owe.<br />
Ari stał pochylony przy swoim odcinku linii produkcyjnej i usiłował rozmieścić zestaw miedzianych przewodników na kolejnej płytce. Jego uniform zapobiegający naelektryzowaniu elementów z każdą upływającą chwilą przyklejał się do jego pleców i powoli czuł krople potu zbierające się na jego czole. Obecność Owe wcale nie pomagała zwolnić bicia jego serca.<br />
Już od najmłodszych lat Ari słyszał, że praca w fabryce Dizz&amp;Fizz jest spełnieniem marzeń każdego członka społeczności Holur. Była to jedyna fabryka zajmująca się produkcją urządzeń na potrzeby rządu na całym archipelagu. Wyspa, na której się znajdowała, była największą w całym Hubai, a dzięki dużym pokładom miedzi i żelaza, również i najbogatszą. Mieszkańcy Holur nie należeli do tych, którym kiedykolwiek przyszło zmagać się z biedą czy głodem. Ari zamieszkał na Holur w 6 wiośnie swojego życia, kiedy to trafił do szkoły dumnie noszącej imię Ruga Fizza &#8211; jednego z założycieli fabryki. Rug Fizz, podobnie jak Ari, pochodził z Hulo, najmniejszej wyspy w Hubai i pod koniec swoich dni ustanowił fundację mającą za zadanie wyszukiwanie młodych obiecujących umysłów w całym państwie i umożliwienie im, przynajmniej w swoim mniemaniu, uzyskanie dobrego wykształcenia.<br />
Młody Ari niewątpliwie wyróżniał się ciekawością świata &#8211; jego rodziciele dość szybko przestali odpowiadać na jego pytania &#8222;a po co?&#8221;, &#8222;a dlaczego?&#8221;, &#8222;jak to działa?&#8221; lub &#8222;a co jeśli&#8230;?&#8221;. Momentami Ari podejrzewał, że z podobnego powodu nauczyciele pozbyli się go z jego pierwszej szkoły.<br />
Nauka w Szkole im. Ruga Fizza nie należała do łatwych i przyjemnych. Nauczyciele mieli przede wszytkim za zadanie wtłaczać w młode głowy, nierzadko pełne marzeń, suche fakty, najcześciej powiązane z rozwojem techniki. Fizyka, mechanika, chemia &#8211; przedmioty stanowiące podstawę programu nauczania w szkole były dokładnie tymi, których Ari najbardziej nienawidził. Zdarzało się, że na lekcjach chemii zmieniał proporcje lub składniki podczas doświadczeń, lecz konsekwencje były zbyt dotkliwe i zbyt bolesne, więc dość szybko zrozumiał, że należy wykonywać wszystko zgodnie z instrukcją.<br />
Porą dnia, którą lubił najbardziej i której nie mógł się doczekać, był wieczór &#8211; kiedy to po skończonym posiłku wszyscy rozchodzili się do swoich pokoi w dormitoriach, w których zostali umieszczeni. Ari choć tutaj miał odrobinę szczęścia i w dużym, przygotowanym dla 12 osób pomieszczeniu, otrzymał miejsce obok okna. Wieczorami, leżąc w swoim łóżku, z rękami podpierającymi głowę, obserwował zmieniającą się wokół niego przyrodę &#8211; rodzące się liście i pąki kwiatów na pobliskim drzewie, zmieniające się nieustannie chmury oraz małą rodzinę drozdów, która pewnego roku uwiła sobie gniazdo niemal na wyciągnięcie ręki. Te chwile pozwalały młodemu Ariemu zająć się tym co lubił najbardziej &#8211; zadawaniem pytań. &#8222;A co jeśli ta chmura w kształcie psa by ożyła?&#8221;, &#8222;A co gdyby młody drozd urósł tak bardzo, że byłby większy od całego drzewa?&#8221;, &#8222;A dlaczego deszcz pada z góry na dół i co gdyby padał z dołu do góry?&#8221;. Ari takich pytań miał dziesiątki, setki a może nawet tysiące. Bombardowały one jego głowę niemal przez cały czas, ale to właśnie wieczorem i nocą mógł oddać się im bez reszty. Gdy zasypiał, w snach brał udział w niesamowitych przygodach &#8211; był świadkiem gdy chmurkowy pies gonił całe stado chmurkowych gołębi, a szczekając za nimi radośnie z jego ust wydobywały się płatki śniegu w kolorze turkusowym; uciekał z innymi uczniami przed megadrozdonem chcącym rozdeptać każdego, kto nie będzie dość szybki i razem z pozostałymi uczniami smiał się niemal do rozpuku, gdy wielkie krople deszczu unoszące się ku niebu wytrąciły z ręki profesora Snida ich prace kontrolne, a on próbując je złapać podskakiwał jak szalony.<br />
Ranki były ciężkimi chwilami, gdyż musiał wracać do świata, gdzie wszystko ma określony ład i miejsce, a wszelkie odstępstwa od przyjętego porządku są surowo tępione.<br />
Dwanaście lat nauki w szkole Fizza upłynęło dość szybko &#8211; Ari już od miesiąca pracował w fabryce na stanowisku instalatora. Jego zadanie sprowadzało się do montowania maleńkich kawałków z miedzi na płytkach i sam tak naprawdę nie wiedział w jakim celu to robi. Utrzymywanie szczegółów produkcji w tajemnicy przed wszystkimi, łącznie z pracownikami, było pierwszym punktem umowy, którą musiał podpisać rozpoczynając pracę. Nikomu nie mógł powiedzieć nawet ile jest elementów, na których ułożenie ma dokładnie 15 sekund. Nie wiedział, co później się dzieje z całością i do czego jest wykorzystywana. Miał tylko kilka chwil na montaż, ale przez cały czas musiał walczyć z chęcią innego zamontowania elementów niż ten odgórnie przyjęty.<br />
O wiele łatwiej było myśleć, że wykonywane przez niego elementy są wykorzystywane w produkcji urządzeń wytwarzających żywność, odzież &#8211; doskonale bowiem pamiętał, jak uporczywe potrafi być ssanie w żołądku lub jak trudne może być chodzenie w butach z dziurą pod palcami gdy wokół pełno skrawków metalu. Z całych sił starał się nie dopuszczać do siebie myśli, że równie dobrze może produkować jedno z tych strasznych urządzeń nakładanych na szyję, które elektrycznym impulsem są w stanie wymusić bezwzględne poszłuszeństwo. Widywał osoby z takimi obrożami w drodze na swoje stanowisko &#8211; pochylone nad swoimi miejscami pracy wykonywały swoje czynności niemal automatycznie, a z ich oczu nie dało rady wyczytać choćby najmniejszej emocji, zupełnie tak, jak gdyby umarli za życia. Ari starał się na nich nie patrzeć, starał się udawać że ich tam nie ma.<br />
&#8211; A co jeśli to ja bym był na ich miejscu? &#8211; pojawiające się co jakiś czas pytanie w głowie nie dawało mu spokoju. Starał się przekonać sam siebie, że to się nigdy nie stanie, że jeśli tylko będzie robił wszystko, czego się od niego oczekuje, będzie bezpieczny i nic złego się nie wydarzy. Teraz, gdy stał nad nim Owe, wykonywanie swojej pracy wcale nie było tak łatwe. Wiedział, że jeśli nie będzie dość szybki i dokładny, może nie tylko stracić swoje stanowisko, al też zostać przesuniętym do wykonywania pracy w sortowni. To właśnie tam pracowali &#8222;umarli&#8221;, bo tak w ich nazywał. Musieli oni oczyszczać nawet najmniejsze kawałki rudy tak, by nie zmarnować ani odrobiny drogocennego kruszcu. Nie mieli na sobie odzieży ochronnej, nawet rękawic, które mogłyby chronić ich ręce przed pokaleczeniem. Większość z nich owijała dłonie skrawkami materiału ze starych ubrań, ale to nie zawsze było wystarczające.<br />
Owe zdecydowanie nie był dziś w dobrym nastroju i Ari to wiedział. Wiedział również, że dziś jest termin werefikacji jego przydatności w fabryce. Jeśli nie będzie rokował przynajmniej nadziei na to, że zostanie wydajnym pracownikiem trafi właśnie do sortowni. Tego obawiał się najbardziej. Bał się, że obroża uczyni go kolejnym umarłym za życia, że nie będzie już mógł marzyć, śnić na jawie. Świat, którego częścią stawał się gdy zapadała ciemność, stał się już dawno jego drugim domem.<br />
&#8211; Skup się! Chłopcze, w ogóle się nie przykładasz! &#8211; im bardziej Owe był podirytowany, tym bardziej donośny i skrzekliwy stawał się jego głos. Ari widział, że drżenie jego rąk stawało się coraz większe, ale w żaden sposób nie mógł go opanować.<br />
&#8211; Przepraszam&#8230; &#8211; ledwo słyszalnie wydusił z siebie i mocując się z kolejną płytką zrzucił ze stołu cały pojemnik z elementami oznaczonymi cyfrą 1.<br />
&#8211; Prze&#8230; przepraszam &#8211; tym razem Ari zdawał się już tylko poruszać wargami, za to Owe aż kipiał ze złości.<br />
&#8211; Czy zdajesz sobie sprawę, że wszystko to nadaje się już tylko i wyłącznie do wywalenia??? Co ty sobie wyobrażasz!!! Nie mam zamiaru po raz kolejny tłumaczyć się za Twoje wybryki na zebraniu dyrekcji!!! &#8211; Owe był czerwony na twarzy, a z każdym wypowiedzianym słowem z jego ust wydobywały się kropelki śliny.<br />
&#8211; Ja&#8230; ja nie chciałem &#8211; bronił się Ari. &#8211; Ja naprawdę tego nie chciałem&#8230;<br />
&#8211; Nie mam zamiaru się dłużej z Tobą użerać &#8211; wyrzucił z siebie Owe. &#8211; Jeszcze dziś będę wnioskował o przesunięcie Cię do sortowni!<br />
&#8211; Nie.. Proszę, nie&#8230; Niech pan tego nie robi &#8211; szeptał Ari z błagalnym wzrokiem utkwionym w Owe.<br />
&#8211; Masz uprzątnąć cały ten bałagan, jakiego narobiłeś! Jutro rano zgłaszasz się do pracy w sekcji C! &#8211; Owe był nieprzejednany.<br />
Ari wiedział, że musi coś zrobić, że musi coś wymyślić, żeby tam się nie znaleźć. Wizja obroży na jego szyi była paraliżująca, ale umysł podpowiadał, że musi przejść do działania.<br />
&#8211; Nie&#8230; Nie może pan, nie wolno panu &#8211; Ari powoli wstawał z podłogi, ale Owe był już daleko.<br />
Umysł Ariego pracował na najwyższych obrotach. Starał się przeanalizować każde możliwe wyjście z sytuacji. Wiedział, że w środku zmiany nie ma możliwości udać się do pokoju socjalnego, który został mu przydzielony. Co więcej &#8211; wiedział, że opuszczenie fabryki w godzinach pracy jest w ogóle niemożliwe. W głowie miał tylko jedną myśl &#8222;muszę stąd uciekać!&#8221;.<br />
Powoli, by nie wzbudzać niczyich podejrzeń, zaczął oddalać się od swojego stanowiska. Tak wolnym krokiem, na jaki tylko był w stanie się zdobyć na chwiejnych nogach, starał się podążać w stronę drzwi znajdujących się na początku hali. Wtem zobaczył, jak zamknięte zazwyczaj drzwi się otwierają i stają w nich strażnicy. Ari zaczął rozglądać się nerwowo; w głowie miał tylko jedną myśl: &#8222;przyszli tu po mnie!&#8221;. Już chciał się odwrócić i iść w drugą stronę, ale kątem oka dostrzegł kolejne grupki strażników.<br />
Jedyną możliwością ucieczki było udać się do sortowni. Pamiętał, że pracujący tam nie są pilnowani w żaden sposób. Obrócił się w prawo i przyspieszył kroku, po chwili jednak zaczął biec.<br />
&#8211; Za nim! &#8211; usłyszał za sobą okrzyk jednego ze strażników.<br />
Ari wiedział, że pozostałości po sortowaniu są usuwane specjalnym kanałem poza fabrykę. Jego celem było dotrzeć do sortowni i gorączkowo zaklinał w myślach, by kanał był na tyle duży, żeby mógł się do niego zmieścić. Wpadł do wydzielonego pomieszczenia i odpychając od siebie pracujących umarłych próbował rozpracować kierunek linii sortowania. Był już przy samym jej końcu i widział jak odpady nikną w dość sporej dziurze w ścianie pełnej okablowania.<br />
W pewnym momencie poczuł, jak na jego przedramieniu coś się zaciska. Krótka chwila i zdał sobie sprawę, że to ręka jednego ze strażników &#8211; tylko oni nosili czarne skórzane rękawiczki.<br />
&#8211; Nie! &#8211; krzyknał. &#8211; Nie wolno Wam! Ja nie chcę!<br />
Zebrał wszystkie siły i skupił całą wolę by wyrwać się z żelaznego uścisku. Udało się! Nie zważając na dwóch stojących przed nim pracowników rzucił się na taśmociąg. Jeden z &#8222;umarłych&#8221;, zaskoczony utratą równowagi chwycił się kurczowo Ariego i wylądowali obaj na przesuwającej się taśmie.<br />
Na raz dało się słyszeć wybuch, całe otoczenie rozbłysło światłem, później nastała ciemność.<br />
***<br />
&#8211; Co się stało? Gdzie ja jestem? &#8211; Ari myślał gorączkowo. Widział swoje ciało leżące pod ciałem &#8222;umarłego&#8221;, widział ludzi kłębiących się wokół i strażników przekrzykujących się nerwowo. Nie rozumiał nic z tego co widzi.<br />
&#8211; Hop, hop! Przecież tutaj jestem! &#8211; starał się zwrócić na siebie uwagę. Spanikowany oddychał coraz szybciej, wnet zobaczył że jeden ze strażników zaczął się kierować w jego stronę. Przez chwilę zdawał się zapomnieć o widoku swojego leżącego ciała i nawet poczuł ulgę.<br />
&#8211; Hola! Co ty&#8230; &#8211; nie zdążył dokończyć zdania gdy strażnik po prostu przez niego przeszedł.<br />
Ari zastygł bez ruchu. W tej chwili w jego głowie pojawiła się myśl, że to być może tylko jeden z jego snów, jedna z jego przygód, które przeżywał każdej nocy. To pozwoliło mu się nieco uspokoić. Trochę bardziej pewnym krokiem zaczął iść przed siebie. Dość szybko odkrył że drzwi czy ściany nie są dla niego żadną przeszkodą oraz że potrafi latać, jeśli tylko tego zapragnie.<br />
Przez wiele dni Ari przemierzał coraz to nowe miejsca całego archipelagu. Odwiedził szkołę, do której przez tyle lat uczęszczał, zawitał również na rodzinną wyspę. Widział wiele osób, czasem nawet znajomych, ale nikt nie był w stanie go dostrzec. Ari po raz pierwszy w życiu poczuł się samotny.<br />
Gdy już w całym Hubai nie było miejsca, którego by nie znał zdecydował, że pora sprawdzić, co kryje się poza jego granicami. Nie odczuwał głodu, zmęczenia więc wyprawa nie była problemem. Najpierw nie oddalał się za bardzo &#8211; każdego wieczoru wracał na swoją rodzinną wyspę i towarzyszył nieświadomym niczego rodzicom, gdy szykowali się do snu. Opowiadał im jak zawsze o tym co widział, nawet jeśli oni nie byli w stanie go usłyszeć. Pewnego dnia postanowił jednak odnaleźć kogoś, kto go zauważy, z kim będzie mógł porozmawiać, z kim już nie będzie samotny.<br />
Długo unosił się nad wodami, widział zmieniające się pory roku. Najbardziej jednak zajmowała go obserwowacja jak słońce i księżyc gonią się po niebie, a rozmyślanie nad pytaniem &#8222;A co jeśli kiedyś się dogonią?&#8221; sprawiała, że czas mijał nieco szybciej.<br />
W ciągu całej swojej podróży wszędzie widział niemal tylko wodę, czasem napotykał niezamieszkane wyspy. Któregoś poranka, gdy słońce zaczęło oświetlać wszystko dokoła, zobaczył w oddali osadę. Niezwłocznie skierował się w tamtą stronę pełen wielu pytań i oczekiwań. Krążył nad domami przez dłuższą chwilę, kiedy nagle spostrzegł małą dziewczynkę z głową zwróconą ku górze i szeroko otwartymi oczami. Postanowił wylądować.<br />
&#8211; Czy&#8230; Czy ty mnie widzisz? &#8211; spytał niepewnie z nadzieją w głosie<br />
Dziewczynka niepewnie przytaknęła.<br />
&#8211; Czy ty umiesz latać? &#8211; po krótkiej chwili wydusiła z siebie kilka słów.<br />
&#8211; Na to wychodzi &#8211; odparł Ari z niedowierzaniem i radością w głosie.<br />
&#8211; A kto nauczył cię latać? &#8211; spytała dziewczynka.<br />
&#8211; Hmmm, to trudne pytanie &#8211; odrzekł. &#8211; Nikt mnie nie nauczył, kiedyś nie umiałem, dzisiaj potrafię.<br />
&#8211; A dlaczego? &#8211; zapytała ponownie.<br />
Uśmiechnął się słysząc te słowa. Po raz pierwszy napotkał na swojej drodze kogoś, kto zadawał równie wiele pytań jak on.<br />
&#8211; Jak masz na imię? &#8211; zapytała znowu.<br />
&#8211; Jestem Ari. A ty jak się nazywasz?<br />
&#8211; Jestem Ola. Mama każe mi mówić, że Olga, bo to brzmi bardziej dojrzale i poważnie &#8211; oznajmiła dziewczynka, po czym wyciągnęła rękę na przywitanie.<br />
Ari nie bardzo wiedział jak się zachować. Nauczył się już, że wszelkie obiekty materialne nie są dla niego żadną przeszkodą. Niemniej wyciągnął swoją rękę i aż zamarł, gdy poczuł na niej uścisk dziewczynki.<br />
&#8211; Ty&#8230; Ty nie tylko mnie widzisz, ale możesz&#8230; mnie też&#8230; dotknąć&#8230; &#8211; był zaskoczony..<br />
Ola uśmiechnęła się tylko po czym puściła jego rękę.<br />
&#8211; Chodź ze mną! &#8211; zawołała.<br />
Nadal nie dowierzając temu wszystkiemu, udał się za dziewczynką. Weszli razem do jednego z domów.<br />
&#8211; Mamo! &#8211; krzyknęła. &#8211; To mój nowy przyjaciel Ari!<br />
&#8211; Olga, ile razy mam Cie prosić, byś nie opowiadała niestworzonych historii &#8211; odrzekła mama, odrywając się od mieszania w garnku. &#8211; Bardzo proszę idź posprzątać swój pokój.<br />
Ola, zasmucona i zbita nieco z tropu, udała się do swojego pokoju.<br />
&#8211; Ona cię nie widziała, prawda? &#8211; zapytała ze łzami w oczach i zaciśniętymi piąstkami<br />
&#8211; Nie, prawdopodobnie nie &#8211; odparł.<br />
&#8211; Dlaczego?<br />
&#8211; Tego nie wiem &#8211; odpowiedział ze smutkiem w głosie. &#8211; Już od dawna nikt nie zauwazał mojego istnienia, z nikim nie rozmawiałem.<br />
Ola po raz kolejny szeroko otworzyla buzię ze zdziwienia.<br />
&#8211; Z nikim??? &#8211; spytała z niedowierzadniem.<br />
Nic nie odpowiedział i tylko przytaknął.<br />
&#8211; Musisz być bardzo smutny&#8230; &#8211; stwierdziła Ola, na co znów tylko skinął.<br />
&#8211; Jeśli chcesz możesz zostać ze mną &#8211; dodała. &#8211; Mama i tak Cię nie widzi więc nie będzie zła. Mam dużo książek, nie będziesz się nudził.<br />
&#8211; Książek? &#8211; spytał nie bardzo rozumiejąc, co Ola ma na myśli.<br />
&#8211; Tak, książek &#8211; odpowiedziała.<br />
Wstała i chwyciła Ariego za rękę i zaprowadziła w stronę ściany. Wyciągnęła jeden z kolorowych prostokątów, którym przyglądał się już od pewnego czasu, po czym go otworzyła. Oczom Ariego ukazał się ciąg czarnych znaków, lecz im dłużej na nie patrzył, tym więcej myśli zaczęło się pojawiać w jego głowie. Zaczęły układać się w logiczną i uporządkowaną opowieść.<br />
&#8211; Ja&#8230; Ja to rozumiem &#8211; wydusił zdziwiony.<br />
&#8211; Świetnie! &#8211; wykrzyknęła Ola i aż podskoczyła z radości. &#8211; To ja wrócę za kilka godzin, muszę lecieć do szkoły i nie mogę się spóźnić!<br />
Ari pozostał całkiem sam w obcym mu miejscu, ale nowo odkryta umiejętność rozumienia czarnych znaczków intrygowała go coraz bardziej. Jak ona je nazywała? Książka? Tak, kolejna książka znalazła się w jego rękach,a do głowy zaczęła napływać mu historia o tym, jak pewien mężczyzna postanowił opłynąć cały świat i to w 80 dni!. Jego podróż do miejsca w którym się znalazł trwała o wiele dłużej, więc z wypiekami na twarzy zaczął przewracać kolejne strony. Jego niezaspokojona ciekawość kazała mu wkrótce sięgnąć po kolejną książkę, później po kolejną. Gdy Ola wróciła do domu leżał obok niego już całkiem pokaźny stosik.<br />
&#8211; Widzę, że się nie nudziłeś &#8211; rzekła wesoło.<br />
&#8211; O tak! &#8211; odpowiedział. &#8211; Czy wiesz, że można opłynąć świat dookoła? Albo czy słyszałaś, że ludzie walczyli między sobą o mały kawałek ziemi?<br />
&#8211; Tak, czytałam o tym wszystkim &#8211; odparła rozbawiona jego entuzjazmem. &#8211; Po to właśnie są książki.<br />
&#8211; A czy inni o tym wiedzą? &#8211; spytał. &#8211; Czy inni też mają książki?<br />
&#8211; Tak, mają. I różnie je nazywają &#8211; odpowiedziałą Ola. &#8211; Dla jednym to co trzymasz to book, dla innych &#8211; Buch, dla jeszcze innych &#8211; livre lub knyga. One mają naprawdę wiele nazw.<br />
&#8211; Buk&#8230; &#8211; zadumał się Ari. &#8211; Taka mała książka, mały buk, a tyle nowych odkryć&#8230;<br />
&#8211; Bo książka tak naprawdę niesie ze sobą sporo treści, opowiada bowiem nie tylko o tym co znali ludzie, którzy je napisali, ale również o ich marzeniach, pragnieniach &#8211; odpowiedziała Ola.<br />
&#8211; Buk nie powinien być mały, skoro niesie ze sobą niemal cały świat &#8211; odrzedł Ari. &#8211; Buk powinien być wielki, to przecież oczywiste!<br />
Ola nic nie odpowiedziała, przytuliła mocno Ariego do siebie i trwali tak przez chwilę.<br />
&#8211; Tak, masz rację, mój drogi przyjacielu &#8211; powiedziała po chwili. &#8211; Buk powinien być wielki. Wszyscy powinni o nim usłyszeć.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Aga		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29204</link>

		<dc:creator><![CDATA[Aga]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Nov 2016 22:44:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29204</guid>

					<description><![CDATA[- To ona? - zapytała jasnowłosa blondynka.
- A widzisz tu kogoś jeszcze? - odpowiedział mężczyzna o białych włosach.
- Wiktorze, jesteś naprawdę niemiły!
- A jak mam odpowiedzieć na tak oczywiste pytanie? No jak, Lauren?
Dziewczyna nie odpowiedziała, tylko spojrzała do tyłu na zebrane osoby. Kiwnęła głową na znak, że znaleźli poszukiwaną kobietę. Przed nimi ulicą szła czarnowłosa kobieta, która nie przejmowała się światem, a cały jej umysł zajmowała książka, którą właśnie czytała. Bez przeszkód omijała przeszkody typu hydrant czy wystające elementy w chodniku.
- To możemy już do niej podejść? - z tyłu odezwał się mężczyzna o burzy kręconych włosów.
- Alanie Moore! Czy ty chcesz wystraszyć tą biedną dziewczynę? Poskromiłbyś te swoje włosy i wyglądałbyś jak człowiek! - skarciła go kolejna blondynka o delikatnie kręconych włosach.
- Nikt nie poskromi takich włosów, Joanno.
Ignorując wszystkich, chłopak z krótkimi włosami wyszedł przed tłum i, udając normalnego przechodnia, zaczął iść na dziewczyną. Reszta osób przez chwilę zastygła w bezruchu, lecz zaraz wzięli z niego przykład. Tak oto za Olgą szedł mały tłum. Sama poszukiwana nie zdawała sobie sprawy, że jest obiektem obserwacji do czasu, kiedy nie poczuła się śledzona. Przez jakiś czas zbywała to, lecz gdy dostrzegła, że te wszystkie osoby ciągle za nią idą, próbowała je zgubić. Szła różnymi skrótami, często zawracała, a nawet przyśpieszała kroku, lecz to na nic.
Idąc tymi uliczkami trafiła na plac, na którym znajdowała się grupka ludzi. Chciała do nich podejść, lecz gdy oni ją ujrzeli, sami zaczęli się przybliżać. Nie wiedziała co robić. Nagle była otoczona przez nieznanych ludzi. Połowa z nich uśmiechała się szeroko, drugiej połowy nie było widać twarzy przez słońce, które zza nich świeciło. Chciała dojrzeć wszystkich, lecz nie było jej dane.
- Kim jesteście? - zapytała.
- Dobrze wiesz, kim jesteśmy – odpowiedział Alan.
- Nie baw się w bycie wrednym, mój drogi – odezwała się starsza kobieta o krótkich, lekko ulizanych włosach. Podeszła do zdezorientowanej dziewczyny i chwyciła ją za ręce. - Jestem Ayn Rand, a to... To między innymi Michael Crummey, Harper Lee, Wiktor Hugo... Dużo by wymieniać. Ale nie bój się. Ty nas znasz.
Dopiero teraz Ogla mogła rozpoznać tych ludzi. Na jej twarzy pojawił się uśmiech.
- A ci za mną? - zapytała cicho
- Ich jeszcze nie znasz, ale poznasz. To autorzy Dużych Buków, których jeszcze nie przeczytałaś. Oni czekają, ponieważ wiedzą, że i tak ich spotkasz.
- Chcieliśmy ci podziękować, ponieważ dzięki tobie nasze książki czyta coraz więcej ludzi. Nasi bohaterowie nie umarli z zapomnienia, lecz cały czas przeżywają swoje przygody. - Z tłumu wyszedł Umberto Eco.
- To dzięki tobie coraz więcej ludzi sięga po książki – dorzucił Peter Heller.
- Mamy wielką nadzieję, że już niedługo odnajdziesz swojego Wielkiego Buka, my jesteśmy szczęśliwi, ponieważ nasze dzieła były bliskie temu – powiedział Jakub Małecki.
- Dziękujemy! - krzyknęli wszyscy zebrani na placu.


- Dzięki, Olgo – powiedział człowiek, który skończył czytać jednego z Dużych Buków poleconych przez Olgę Kowalską.

&#060;3]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8211; To ona? &#8211; zapytała jasnowłosa blondynka.<br />
&#8211; A widzisz tu kogoś jeszcze? &#8211; odpowiedział mężczyzna o białych włosach.<br />
&#8211; Wiktorze, jesteś naprawdę niemiły!<br />
&#8211; A jak mam odpowiedzieć na tak oczywiste pytanie? No jak, Lauren?<br />
Dziewczyna nie odpowiedziała, tylko spojrzała do tyłu na zebrane osoby. Kiwnęła głową na znak, że znaleźli poszukiwaną kobietę. Przed nimi ulicą szła czarnowłosa kobieta, która nie przejmowała się światem, a cały jej umysł zajmowała książka, którą właśnie czytała. Bez przeszkód omijała przeszkody typu hydrant czy wystające elementy w chodniku.<br />
&#8211; To możemy już do niej podejść? &#8211; z tyłu odezwał się mężczyzna o burzy kręconych włosów.<br />
&#8211; Alanie Moore! Czy ty chcesz wystraszyć tą biedną dziewczynę? Poskromiłbyś te swoje włosy i wyglądałbyś jak człowiek! &#8211; skarciła go kolejna blondynka o delikatnie kręconych włosach.<br />
&#8211; Nikt nie poskromi takich włosów, Joanno.<br />
Ignorując wszystkich, chłopak z krótkimi włosami wyszedł przed tłum i, udając normalnego przechodnia, zaczął iść na dziewczyną. Reszta osób przez chwilę zastygła w bezruchu, lecz zaraz wzięli z niego przykład. Tak oto za Olgą szedł mały tłum. Sama poszukiwana nie zdawała sobie sprawy, że jest obiektem obserwacji do czasu, kiedy nie poczuła się śledzona. Przez jakiś czas zbywała to, lecz gdy dostrzegła, że te wszystkie osoby ciągle za nią idą, próbowała je zgubić. Szła różnymi skrótami, często zawracała, a nawet przyśpieszała kroku, lecz to na nic.<br />
Idąc tymi uliczkami trafiła na plac, na którym znajdowała się grupka ludzi. Chciała do nich podejść, lecz gdy oni ją ujrzeli, sami zaczęli się przybliżać. Nie wiedziała co robić. Nagle była otoczona przez nieznanych ludzi. Połowa z nich uśmiechała się szeroko, drugiej połowy nie było widać twarzy przez słońce, które zza nich świeciło. Chciała dojrzeć wszystkich, lecz nie było jej dane.<br />
&#8211; Kim jesteście? &#8211; zapytała.<br />
&#8211; Dobrze wiesz, kim jesteśmy – odpowiedział Alan.<br />
&#8211; Nie baw się w bycie wrednym, mój drogi – odezwała się starsza kobieta o krótkich, lekko ulizanych włosach. Podeszła do zdezorientowanej dziewczyny i chwyciła ją za ręce. &#8211; Jestem Ayn Rand, a to&#8230; To między innymi Michael Crummey, Harper Lee, Wiktor Hugo&#8230; Dużo by wymieniać. Ale nie bój się. Ty nas znasz.<br />
Dopiero teraz Ogla mogła rozpoznać tych ludzi. Na jej twarzy pojawił się uśmiech.<br />
&#8211; A ci za mną? &#8211; zapytała cicho<br />
&#8211; Ich jeszcze nie znasz, ale poznasz. To autorzy Dużych Buków, których jeszcze nie przeczytałaś. Oni czekają, ponieważ wiedzą, że i tak ich spotkasz.<br />
&#8211; Chcieliśmy ci podziękować, ponieważ dzięki tobie nasze książki czyta coraz więcej ludzi. Nasi bohaterowie nie umarli z zapomnienia, lecz cały czas przeżywają swoje przygody. &#8211; Z tłumu wyszedł Umberto Eco.<br />
&#8211; To dzięki tobie coraz więcej ludzi sięga po książki – dorzucił Peter Heller.<br />
&#8211; Mamy wielką nadzieję, że już niedługo odnajdziesz swojego Wielkiego Buka, my jesteśmy szczęśliwi, ponieważ nasze dzieła były bliskie temu – powiedział Jakub Małecki.<br />
&#8211; Dziękujemy! &#8211; krzyknęli wszyscy zebrani na placu.</p>
<p>&#8211; Dzięki, Olgo – powiedział człowiek, który skończył czytać jednego z Dużych Buków poleconych przez Olgę Kowalską.</p>
<p>&lt;3</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Anna Paw		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29203</link>

		<dc:creator><![CDATA[Anna Paw]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Nov 2016 22:41:25 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29203</guid>

					<description><![CDATA[Mitologia Książkowej Blogosfery.
Powstanie Wielkiego Buka.

Na początku był Chaos.
Chaos był trudny do zdefiniowania.
Niektórzy uważali go za istotę boską, inni za ogromną otchłań pełną siły twórczej i nieuporządkowanych myśli. Z głębi tej natchnionej otchłani wyłoniła się się Wszechmocna Wyobraźnia, która postanowiła stworzyć znany nam świat. Utworzyła ona kulistą planetę i Książkę uczyniła jej sercem. Wszystko, co dzieje się od tej pory w niej jej zapisane i z niej powstaje. Wyobraźnia stworzyła i posłała na Ziemię trójkę bogów – Epikę, Lirykę i Dramat. Ten ostatni stworzył świat przedstawiony i na jego podstawie – scenografię. Sztukę, którą tworzył postanowił podzielić na cztery akty – Wiosnę, Lato, Jesień i Zimę. Następnie wydał na świat dwie córki – Komedię i Tragedie, aby jako siły sprawcze dbały o równowagę. Na końcu obsadził aktorów, którzy po dziś dzień grają swoje role. Liryka urodziła wówczas boginki Emocje – Radość, Smutek, Poruszenie, Strach, Miłość, Nienawiść i wiele innych i pozwoliła im władać ludzkim wnętrzem. Epika natomiast zrodziła swą pierwszą Historię, i rodzi je po dzień dzisiejszy... Niektóre z nich to Powieści, inne Nowele, są też epizodyczne Anegdoty... 

W tak uporządkowanym świecie nie mogło zabraknąć Herosów – ludzi natchnionych przez trójkę pierwszych bogów. Zostali oni obdarzeni szczególną wrażliwością i altruizmem, przez które to cechy nie tylko poznają dziesiątki Historii, ale też dzielą się swoim zdaniem na ich temat ze zwykłymi śmiertelnikami. Ich opinie pomagają ludziom podjąć decyzję z którymi Historiami się zapoznać. Często nazywa się ich blogerami.

Wszechmocna Wyobraźnia uznała za stosowne, aby wybrać spośród nich jednego i sprawić, aby z jego zdaniem wszyscy będą się szczególnie liczyć.

Tak właśnie powstał Wielki Buk i stał się dla czytelników tym, czym Delfy były dla starożytnych Greków – Wyrocznią.


***
A teraz jak najbardziej szczerze 
urodzinowe życzenia złożyć śpieszę...
Mnóstwo cudownych pomysłów do zrealizowania
i wielu, wielu godzin czytania...
Aby czytelnicy stali
aktywnie komentowali,
A ich liczba ciągle rosła
niczym pensja polskiego posła...
I aby – choć to niewiarygodne -
czytanie znowu stało się modne!

Kiepski ze mnie poeta ;)
4 lata to kawał czasu... Masz na swoim koncie wiele fajnych tekstów, sensacyjnych produkcji filmowych, fanów i blogowych nagród – czego zazdroszczę, bo od daaawna nosze się z zamiarem założenia literackiego bloga, ale zawsze coś „super ważnego” mnie od tego odwodzi. Cóż, postaram się wziąć w garść – czytam wszystkie te komentarze i myślę, że z wzruszenia łezka mogła Ci się w oku zakręcić – zachęcenie kogoś do czytania to naprawdę spore, choć nie do końca doceniane osiągnięcie. Życzę Ci, żebyś zawsze czerpała z tego radość :-)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mitologia Książkowej Blogosfery.<br />
Powstanie Wielkiego Buka.</p>
<p>Na początku był Chaos.<br />
Chaos był trudny do zdefiniowania.<br />
Niektórzy uważali go za istotę boską, inni za ogromną otchłań pełną siły twórczej i nieuporządkowanych myśli. Z głębi tej natchnionej otchłani wyłoniła się się Wszechmocna Wyobraźnia, która postanowiła stworzyć znany nam świat. Utworzyła ona kulistą planetę i Książkę uczyniła jej sercem. Wszystko, co dzieje się od tej pory w niej jej zapisane i z niej powstaje. Wyobraźnia stworzyła i posłała na Ziemię trójkę bogów – Epikę, Lirykę i Dramat. Ten ostatni stworzył świat przedstawiony i na jego podstawie – scenografię. Sztukę, którą tworzył postanowił podzielić na cztery akty – Wiosnę, Lato, Jesień i Zimę. Następnie wydał na świat dwie córki – Komedię i Tragedie, aby jako siły sprawcze dbały o równowagę. Na końcu obsadził aktorów, którzy po dziś dzień grają swoje role. Liryka urodziła wówczas boginki Emocje – Radość, Smutek, Poruszenie, Strach, Miłość, Nienawiść i wiele innych i pozwoliła im władać ludzkim wnętrzem. Epika natomiast zrodziła swą pierwszą Historię, i rodzi je po dzień dzisiejszy&#8230; Niektóre z nich to Powieści, inne Nowele, są też epizodyczne Anegdoty&#8230; </p>
<p>W tak uporządkowanym świecie nie mogło zabraknąć Herosów – ludzi natchnionych przez trójkę pierwszych bogów. Zostali oni obdarzeni szczególną wrażliwością i altruizmem, przez które to cechy nie tylko poznają dziesiątki Historii, ale też dzielą się swoim zdaniem na ich temat ze zwykłymi śmiertelnikami. Ich opinie pomagają ludziom podjąć decyzję z którymi Historiami się zapoznać. Często nazywa się ich blogerami.</p>
<p>Wszechmocna Wyobraźnia uznała za stosowne, aby wybrać spośród nich jednego i sprawić, aby z jego zdaniem wszyscy będą się szczególnie liczyć.</p>
<p>Tak właśnie powstał Wielki Buk i stał się dla czytelników tym, czym Delfy były dla starożytnych Greków – Wyrocznią.</p>
<p>***<br />
A teraz jak najbardziej szczerze<br />
urodzinowe życzenia złożyć śpieszę&#8230;<br />
Mnóstwo cudownych pomysłów do zrealizowania<br />
i wielu, wielu godzin czytania&#8230;<br />
Aby czytelnicy stali<br />
aktywnie komentowali,<br />
A ich liczba ciągle rosła<br />
niczym pensja polskiego posła&#8230;<br />
I aby – choć to niewiarygodne &#8211;<br />
czytanie znowu stało się modne!</p>
<p>Kiepski ze mnie poeta 😉<br />
4 lata to kawał czasu&#8230; Masz na swoim koncie wiele fajnych tekstów, sensacyjnych produkcji filmowych, fanów i blogowych nagród – czego zazdroszczę, bo od daaawna nosze się z zamiarem założenia literackiego bloga, ale zawsze coś „super ważnego” mnie od tego odwodzi. Cóż, postaram się wziąć w garść – czytam wszystkie te komentarze i myślę, że z wzruszenia łezka mogła Ci się w oku zakręcić – zachęcenie kogoś do czytania to naprawdę spore, choć nie do końca doceniane osiągnięcie. Życzę Ci, żebyś zawsze czerpała z tego radość 🙂</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ida2401		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29202</link>

		<dc:creator><![CDATA[ida2401]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Nov 2016 22:41:11 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29202</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29147&quot;&gt;Aniela Muszalska&lt;/a&gt;.

Baśń o Wielkim Buku
Od dawien dawna, jak świat długi i szeroki, wielu śmiałków poszukuje Skarbu. Nie jest to jedna skrzynia złota,  sznur drogocennych pereł, księżniczka w wieży ani nawet eliksir młodości. Skarbem tym są słowa. Słowa szczególne, tajemnicze mające wielka moc. Nie wiadomo jednak przez kogo spisane,  na czym ani w jakim języku.  Ten zbiór słów zwany jest Wielkim Bukiem. W dzisiejszym świecie zdominowanym przez lakoniczne treści,  emotikony i migające piksele, niewielu jest śmiałków,  którzy wciąż szukają. Niewielu... jednak o ich obecności nie należy zapominać. Pośród nich jest postać szczegolna- Olga. Dziewczyna, która zaczytanie ma we krwi. Swoją wiedzą i doświadczeniem z podróży przez świat książek, dzieli się ze wszystkimi zainteresowanymi. Grono jej odbiorców stałe się powiększa. Tym samym przybywa poszukiwaczy Wielkiego  Buka. W tak licznym gronie i z takim przewodnikiem, niezaprzeczalnie niedługo świat książek zostanie zupełnie oswojony, a zaczytanie obejmie całą społeczność. Możliwe także,  iż odnaleziony zostanie sam Wielki Buk. W świecie książek bowiem nic nie jest niemożliwe...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29147">Aniela Muszalska</a>.</p>
<p>Baśń o Wielkim Buku<br />
Od dawien dawna, jak świat długi i szeroki, wielu śmiałków poszukuje Skarbu. Nie jest to jedna skrzynia złota,  sznur drogocennych pereł, księżniczka w wieży ani nawet eliksir młodości. Skarbem tym są słowa. Słowa szczególne, tajemnicze mające wielka moc. Nie wiadomo jednak przez kogo spisane,  na czym ani w jakim języku.  Ten zbiór słów zwany jest Wielkim Bukiem. W dzisiejszym świecie zdominowanym przez lakoniczne treści,  emotikony i migające piksele, niewielu jest śmiałków,  którzy wciąż szukają. Niewielu&#8230; jednak o ich obecności nie należy zapominać. Pośród nich jest postać szczegolna- Olga. Dziewczyna, która zaczytanie ma we krwi. Swoją wiedzą i doświadczeniem z podróży przez świat książek, dzieli się ze wszystkimi zainteresowanymi. Grono jej odbiorców stałe się powiększa. Tym samym przybywa poszukiwaczy Wielkiego  Buka. W tak licznym gronie i z takim przewodnikiem, niezaprzeczalnie niedługo świat książek zostanie zupełnie oswojony, a zaczytanie obejmie całą społeczność. Możliwe także,  iż odnaleziony zostanie sam Wielki Buk. W świecie książek bowiem nic nie jest niemożliwe&#8230;</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Dominika		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29201</link>

		<dc:creator><![CDATA[Dominika]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Nov 2016 22:16:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29201</guid>

					<description><![CDATA[Drogi Wielki Buku,
     Wszyscy czekają na grudzień i przyjście Świętego Mikołaja, a ja czekałam na Twoje urodziny. Dlatego piszę i wysyłam ten list do Ciebie zamiast do Laponii. Wielki Buku jeśli możesz to zostań moim Mikołajem, zawsze po obejrzeniu twojego filmiku dopisuję kolejne książki, które muszę koniecznie przeczytać. Dzięki Tobie marzę już o takiej ilości książek, że nie mogę ich już zliczyć. Kocham każdy zestaw książek, który znajduje się na powyższych zdjęciach i już widzę jak pięknie prezentuje się na moim regale. Obiecuję Ci, że nie będę samolubem i podzielę się z przyjaciółmi tak gorącymi tytułami. Czekam na Ciebie o każdej porze z gorącym mlekiem i ciasteczkami.

Ps.  Wielki Buku  gdy będziesz u mnie z wizytą to nie przestrasz się mojego pieska, on już wie, że ma mnie zawołać gdy usłyszy hej hej:)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Drogi Wielki Buku,<br />
     Wszyscy czekają na grudzień i przyjście Świętego Mikołaja, a ja czekałam na Twoje urodziny. Dlatego piszę i wysyłam ten list do Ciebie zamiast do Laponii. Wielki Buku jeśli możesz to zostań moim Mikołajem, zawsze po obejrzeniu twojego filmiku dopisuję kolejne książki, które muszę koniecznie przeczytać. Dzięki Tobie marzę już o takiej ilości książek, że nie mogę ich już zliczyć. Kocham każdy zestaw książek, który znajduje się na powyższych zdjęciach i już widzę jak pięknie prezentuje się na moim regale. Obiecuję Ci, że nie będę samolubem i podzielę się z przyjaciółmi tak gorącymi tytułami. Czekam na Ciebie o każdej porze z gorącym mlekiem i ciasteczkami.</p>
<p>Ps.  Wielki Buku  gdy będziesz u mnie z wizytą to nie przestrasz się mojego pieska, on już wie, że ma mnie zawołać gdy usłyszy hej hej:)</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: szatanskie89		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29199</link>

		<dc:creator><![CDATA[szatanskie89]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Nov 2016 22:05:45 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29199</guid>

					<description><![CDATA[Olgo, wybacz, że tak długo. Ale mam nadzieję, że historia, która tutaj zamieszczam Ci to wszystko wybaczy. 
Jeszcze raz - najlepszego &#060;3

Bilbo Baggins wracał właśnie do swojego mieszkania. Już, już miał otwierać drzwi, kiedy dostrzegł w skrzynce na listy małą karteczkę. Napisano na niej czarnym atramentem: spotkajmy się pod Ruinami Samotnej Góry. Bilbo nie miał zielonego pojęcia kto napisał karteczkę, ani tym bardziej nie wiedział gdzie jest Samotna Góra. Nie mógł jednak tak zupełnie zignorować kartki. Postanowił, że pomyśli o tym wszystkim na spokojnie, kiedy zaparzy sobie herbatę i usiądzie w fotelu. Niestety, nie dane mu było. Tuż po wejściu do mieszkania, wiedział, że COŚ JEST NIE TAK.

W jego fotelu siedział wygodnie mężczyzna. Ubrany dość dziwnie, aczkolwiek z jakiegoś powodu, Bilbo Stwierdził, ze ubranie do niego pasuje. Miał na sobie szary płaszcz a na głowie takiegoż koloru kapelusz. Mężczyzna bacznie obserwował Bilba. Dopiero po chwili się odezwał:

Dobrze, że jesteś. Wiem, że mnie nie znasz, nie masz w zasadzie prawa. Ale ja na szczęście wiem kim jesteś.
Bilbo nie do końca wiedział, czy to wszystko dzieje się naprawdę. Wpatrywał się w przybysza nadal nie rozumiejąc o co tutaj chodzi.
Jestem Eberhard Mock. Jestetm detektywem, ale z pewnością nie masz pojęcia, czym zajmują się detektywi. Wiem natomiast, że dużo w życiu przeszedłeś. I, że masz olbrzymie doświadczenie życiowe.
Nie sposób było się z tym nie zgodzić. Kimkolwiek był Mock, najwyraźniej doskonale znał Bilba. W końcu Bilbo wydusił z siebie:
To Ty napisałeś tę kartę? - po czym podał Eberhartowi zwitek papieru. Eberhard przyjrzał się dokładnie wiadomości i pokręcił głową.
Nie, nie ja. Ale znam Autora. To Olga. Olga prosi nas o pomoc i nie możemy odmówić. Zbieraj się, wyruszamy w podróż. Trzeba uratować Cécile de Troyes a potem bezpiecznie odstawić ją na Wielkiego Buka.
Bilbo zgłupiał. Nie rozumiał ani słowa z tego, co mówił ten mężczyzna, ale z jakiegoś powodu nie miał też siły, by mu się sprzeciwić. Posłusznie zatem spakował się i wyszli. 

Eberhard prowadził Bilba przez pola i doliny aż w końcu, Bilbo zobaczył coś bardzo, bardzo dziwnego. Jego oczom ukazał się pojazd – sądząc po tym że miał koła, można śmiało wnioskować, że jeździł. Za kierownicą siedziała kobieta i trzymała w ustach coś, co w gruncie rzeczy wyglądało trochę jak fajka, ale było białe, proste i wykonane z papieru.

No nareszcie. Nie wiem ile mieliśmy na Was z Zordonem czekać. Ładujcie się do samochodu i jedziemy uwolnić Cecile.
Joanno, nie rozumiem, po co te nerwy – odezwał się Mock. Pan Baggins zupełnie nie wie co się dzieje, podobnie jak my wszyscy. Nie musisz dodatkowo potęgować jego zdenerwowania – powiedział Mock
I nie tylko jego – mruknął mężczyzna siedzący na miejscu pasażera.
Coś mówiłeś, Zordon? Czy to mucha tak bzyczy? - Joanna spojrzała poirytowana na swojego towarzysza. Chłopak, nie odezwał się słowem.
Bilbo i Eberhard wsiedli do samochodu. Baggins zdawał się starać sobie to wszystko sensownie poukładać. Nie wiedział co się dzieje, nie wiedział kim jest Olga, nie wiedział tym bardziej kim jest Cecile, którą rzekomo mają uwolnić. Przyjął jednak za pewnik, że jest to jakiś odgórny rozkaz i tak po prostu musi być.
Chyłka, czemu nie jest właczone radio? - spytał chłopak, nazywany przez Joannę Zordonem.
Bo ten sztywniak Mock sobie nie życzy. A Olga wyraźnie powiedziała, że mamy się dogadywać i współpracować. Więc nie leci muzyka. 
Wtem, odezwał się Bilbo:
-Gdzie jedziemy?
-Mamy się spotkać z Olgą pod Ruinami Samotnej góry. Brakuje jej Porwanej Pieśniarki, a jakiś mag zamknął ją w wieży. Dlatego też, potrzebujemy kogoś, kto będzie umiał z nim rozmawiać, czyli Ciebie, Baggins. - rzuciła Chyłka, nie odrywając wzroku od drogi.

Pod Ruinami Samotnej Góry, na czwórkę naszych bohaterów, czekała zapłakana dziewczyna. Miała czarne, krótko ścięte włos a na głowie – okulary przeciwsłoneczne.

Kochani! Nareszcie jesteście! - powitała ich śpiewnym głosem. - Cecile jest w tamtej komnacie, ale mag nie chce jej wypuścić! Powiedział, że musi koniecznie porozmawiać z Bilbo Bagginsem i dopiero wtedy wypuści Cecile!  - dziewczyna zanosiła się płaczem.
Słyszałeś Baggins? - Chyłka spojrzała na Bagginsa – na górę, ale już! Rozmawiaj z magiem. Im szybciej to załatwimy, tym szybciej wrócimy na Wielkiego Buka!
GDZIE? - Baggins nadal nie wiedział, o co tutaj chodzi.
Na Wielkiego Buka. Olga ma taki blog. Brakuje jej jednego wpisu, mag porwał pieśniarkę i stąd cała afera. Poprosiła mnie i Zordona, żebyśmy wraz z Mockiem po Ciebie przyjechali. Moja X5 jest dość duża więc spokojnie się wszyscy w niej zmieścimy. No, już! Szoruj na górę, gadaj z magiem i miejmy to za sobą!
Baggins posłusznie wszedł do wieży i wspinał się cierpliwie po długich, krętych schodach. Mag stał na straży drzwi, w których zamknięto Cecile. 
-Jesteś. Dobrze. Chcę wiedzieć tylko jedną rzecz – jak dostałeś się na Wielkiego Buka?
-A...Dostałem się? - Bilbo zadał całkiem logiczne pytanie.
-Owszem. Powieść z Twoim udziałem, jest pierwszym wpisem recenzenckim na blogu Olgi. Porwałem zatem Cecile, by dowiedzieć się, jak tam trafić. Zakładam, że skoro byłeś tam pierwszy, to wiesz. - odparł mag.
-No...Nie wiedziałem nawet, że tam jestem. To chyba ta Olga decyduje, kto tam trafia. 
-Rozumiem. Czyli jest szansa, że i mnie się uda? - spytał mag.
-Nie wiem, musisz spytać Olgi. To ona tym wszystkim dowodzi, to na jej polecenie mieliśmy tu przyjechać. Uwierz, wiem tak samo mało, jak i Ty. A teraz, proszę wypuść tę Cecile, bo chcę już mieć to wszystko za sobą.
Mag odsunął się, Bilbo wszedł do pomieszczenia. Cecile, siedziała skulona na podłodze i płakała. Baggins podał jej rękę i bezpiecznie sprowadził na sam dół wieży. Kiedy wychodził, maga już nie było. 

Na dole czekała na nich Olga, która, gdy wszyscy znaleźli się na dole, pstryknęła palcami. W tym samym momencie, Bilbo znalazł się z powrotem w swoim mieszkaniu, Chyłka i Zordon wracali właśnie z Hard Rock Cafe, zaś Eberhard Mock, przechadzał się spokojnie ulicami Wrocławia. Wszystko było jak dawniej. Porządek został zachowany. Wielki Buk mógł nadal istnieć i nadal pokazywać literaturę taką, jaką ona jest.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Olgo, wybacz, że tak długo. Ale mam nadzieję, że historia, która tutaj zamieszczam Ci to wszystko wybaczy.<br />
Jeszcze raz &#8211; najlepszego &lt;3</p>
<p>Bilbo Baggins wracał właśnie do swojego mieszkania. Już, już miał otwierać drzwi, kiedy dostrzegł w skrzynce na listy małą karteczkę. Napisano na niej czarnym atramentem: spotkajmy się pod Ruinami Samotnej Góry. Bilbo nie miał zielonego pojęcia kto napisał karteczkę, ani tym bardziej nie wiedział gdzie jest Samotna Góra. Nie mógł jednak tak zupełnie zignorować kartki. Postanowił, że pomyśli o tym wszystkim na spokojnie, kiedy zaparzy sobie herbatę i usiądzie w fotelu. Niestety, nie dane mu było. Tuż po wejściu do mieszkania, wiedział, że COŚ JEST NIE TAK.</p>
<p>W jego fotelu siedział wygodnie mężczyzna. Ubrany dość dziwnie, aczkolwiek z jakiegoś powodu, Bilbo Stwierdził, ze ubranie do niego pasuje. Miał na sobie szary płaszcz a na głowie takiegoż koloru kapelusz. Mężczyzna bacznie obserwował Bilba. Dopiero po chwili się odezwał:</p>
<p>Dobrze, że jesteś. Wiem, że mnie nie znasz, nie masz w zasadzie prawa. Ale ja na szczęście wiem kim jesteś.<br />
Bilbo nie do końca wiedział, czy to wszystko dzieje się naprawdę. Wpatrywał się w przybysza nadal nie rozumiejąc o co tutaj chodzi.<br />
Jestem Eberhard Mock. Jestetm detektywem, ale z pewnością nie masz pojęcia, czym zajmują się detektywi. Wiem natomiast, że dużo w życiu przeszedłeś. I, że masz olbrzymie doświadczenie życiowe.<br />
Nie sposób było się z tym nie zgodzić. Kimkolwiek był Mock, najwyraźniej doskonale znał Bilba. W końcu Bilbo wydusił z siebie:<br />
To Ty napisałeś tę kartę? &#8211; po czym podał Eberhartowi zwitek papieru. Eberhard przyjrzał się dokładnie wiadomości i pokręcił głową.<br />
Nie, nie ja. Ale znam Autora. To Olga. Olga prosi nas o pomoc i nie możemy odmówić. Zbieraj się, wyruszamy w podróż. Trzeba uratować Cécile de Troyes a potem bezpiecznie odstawić ją na Wielkiego Buka.<br />
Bilbo zgłupiał. Nie rozumiał ani słowa z tego, co mówił ten mężczyzna, ale z jakiegoś powodu nie miał też siły, by mu się sprzeciwić. Posłusznie zatem spakował się i wyszli. </p>
<p>Eberhard prowadził Bilba przez pola i doliny aż w końcu, Bilbo zobaczył coś bardzo, bardzo dziwnego. Jego oczom ukazał się pojazd – sądząc po tym że miał koła, można śmiało wnioskować, że jeździł. Za kierownicą siedziała kobieta i trzymała w ustach coś, co w gruncie rzeczy wyglądało trochę jak fajka, ale było białe, proste i wykonane z papieru.</p>
<p>No nareszcie. Nie wiem ile mieliśmy na Was z Zordonem czekać. Ładujcie się do samochodu i jedziemy uwolnić Cecile.<br />
Joanno, nie rozumiem, po co te nerwy – odezwał się Mock. Pan Baggins zupełnie nie wie co się dzieje, podobnie jak my wszyscy. Nie musisz dodatkowo potęgować jego zdenerwowania – powiedział Mock<br />
I nie tylko jego – mruknął mężczyzna siedzący na miejscu pasażera.<br />
Coś mówiłeś, Zordon? Czy to mucha tak bzyczy? &#8211; Joanna spojrzała poirytowana na swojego towarzysza. Chłopak, nie odezwał się słowem.<br />
Bilbo i Eberhard wsiedli do samochodu. Baggins zdawał się starać sobie to wszystko sensownie poukładać. Nie wiedział co się dzieje, nie wiedział kim jest Olga, nie wiedział tym bardziej kim jest Cecile, którą rzekomo mają uwolnić. Przyjął jednak za pewnik, że jest to jakiś odgórny rozkaz i tak po prostu musi być.<br />
Chyłka, czemu nie jest właczone radio? &#8211; spytał chłopak, nazywany przez Joannę Zordonem.<br />
Bo ten sztywniak Mock sobie nie życzy. A Olga wyraźnie powiedziała, że mamy się dogadywać i współpracować. Więc nie leci muzyka.<br />
Wtem, odezwał się Bilbo:<br />
-Gdzie jedziemy?<br />
-Mamy się spotkać z Olgą pod Ruinami Samotnej góry. Brakuje jej Porwanej Pieśniarki, a jakiś mag zamknął ją w wieży. Dlatego też, potrzebujemy kogoś, kto będzie umiał z nim rozmawiać, czyli Ciebie, Baggins. &#8211; rzuciła Chyłka, nie odrywając wzroku od drogi.</p>
<p>Pod Ruinami Samotnej Góry, na czwórkę naszych bohaterów, czekała zapłakana dziewczyna. Miała czarne, krótko ścięte włos a na głowie – okulary przeciwsłoneczne.</p>
<p>Kochani! Nareszcie jesteście! &#8211; powitała ich śpiewnym głosem. &#8211; Cecile jest w tamtej komnacie, ale mag nie chce jej wypuścić! Powiedział, że musi koniecznie porozmawiać z Bilbo Bagginsem i dopiero wtedy wypuści Cecile!  &#8211; dziewczyna zanosiła się płaczem.<br />
Słyszałeś Baggins? &#8211; Chyłka spojrzała na Bagginsa – na górę, ale już! Rozmawiaj z magiem. Im szybciej to załatwimy, tym szybciej wrócimy na Wielkiego Buka!<br />
GDZIE? &#8211; Baggins nadal nie wiedział, o co tutaj chodzi.<br />
Na Wielkiego Buka. Olga ma taki blog. Brakuje jej jednego wpisu, mag porwał pieśniarkę i stąd cała afera. Poprosiła mnie i Zordona, żebyśmy wraz z Mockiem po Ciebie przyjechali. Moja X5 jest dość duża więc spokojnie się wszyscy w niej zmieścimy. No, już! Szoruj na górę, gadaj z magiem i miejmy to za sobą!<br />
Baggins posłusznie wszedł do wieży i wspinał się cierpliwie po długich, krętych schodach. Mag stał na straży drzwi, w których zamknięto Cecile.<br />
-Jesteś. Dobrze. Chcę wiedzieć tylko jedną rzecz – jak dostałeś się na Wielkiego Buka?<br />
-A&#8230;Dostałem się? &#8211; Bilbo zadał całkiem logiczne pytanie.<br />
-Owszem. Powieść z Twoim udziałem, jest pierwszym wpisem recenzenckim na blogu Olgi. Porwałem zatem Cecile, by dowiedzieć się, jak tam trafić. Zakładam, że skoro byłeś tam pierwszy, to wiesz. &#8211; odparł mag.<br />
-No&#8230;Nie wiedziałem nawet, że tam jestem. To chyba ta Olga decyduje, kto tam trafia.<br />
-Rozumiem. Czyli jest szansa, że i mnie się uda? &#8211; spytał mag.<br />
-Nie wiem, musisz spytać Olgi. To ona tym wszystkim dowodzi, to na jej polecenie mieliśmy tu przyjechać. Uwierz, wiem tak samo mało, jak i Ty. A teraz, proszę wypuść tę Cecile, bo chcę już mieć to wszystko za sobą.<br />
Mag odsunął się, Bilbo wszedł do pomieszczenia. Cecile, siedziała skulona na podłodze i płakała. Baggins podał jej rękę i bezpiecznie sprowadził na sam dół wieży. Kiedy wychodził, maga już nie było. </p>
<p>Na dole czekała na nich Olga, która, gdy wszyscy znaleźli się na dole, pstryknęła palcami. W tym samym momencie, Bilbo znalazł się z powrotem w swoim mieszkaniu, Chyłka i Zordon wracali właśnie z Hard Rock Cafe, zaś Eberhard Mock, przechadzał się spokojnie ulicami Wrocławia. Wszystko było jak dawniej. Porządek został zachowany. Wielki Buk mógł nadal istnieć i nadal pokazywać literaturę taką, jaką ona jest.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Frycullinio		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29198</link>

		<dc:creator><![CDATA[Frycullinio]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Nov 2016 22:04:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29198</guid>

					<description><![CDATA[Rok 2030, 2 grudnia. Poniedziałek. 8.34
Wstaję rano. Powieką otwieram pocztę. 
Spam, spam, spam. Ruchem oka wszystko ląduje w koszu. 
Spam... a nie.  
&quot;Fryderyku. Zobacz najnowsze filmy z zasubskrybowanych kanałów: Wielki Buk&quot;
Hmm. Drapię się po brodzie, jednocześnie usilnie staram się przypomnieć sobie, kiedy nadany był ostatni film od Wielkiego Buka. Piętnaście dni temu. Podejrzane. Skinieniem uruchamiam link. 
&quot;Hej, hej... moim drodzy, w ten straszny grudniowy dzień wita Was ... przejdźmy do rzeczy. Kochani podczas wrzucania kolejnego filmu,  z routera przypadkiem wyleciał kabel zasilający. Nie chcąc narażać Was na zbyt długie czekanie od razu zaczęłam przekładać książki aby się do niego dostać. W całym tym roztargnieniu, tom za tomem, książka za książką, z trudem i mozołem przebijałam się przez kolejne stosiki i bukowe wieże. Po kilku godzinach natrafiłam na opowiadania Philpa K. Dicka, których nie mogłam znaleźć od trzech lat. Przepraszam, ale szybciutko musiałam je przeczytać. Potem trafiłam na kolejne pozycje, które wymagały odświeżenia. Po pięciu dniach w końcu dotarłam. Kabel przygniotły książki, które miałam wysłać jakiemuś Fryderykowi z okazji wygrania konkursu na 4 urodziny Wielkiego Buka. Ciekawe czy biedaczek jeszcze czeka. 
Zgarnęłam stosik nagród i podpięłam kabel. W drodze powrotnej do laptopa trafiłam na kolejne kuszące, książkowe pułapki. Po dotarciu na miejsce stało się jednak coś strasznego.
Za punkt honoru postawiłam sobie, że odnajdę chłopaka z konkursu i po 14 latach postaram się wysłać mu należne książki.  Położyłam je jednak na stosiku, który nie wytrzymał obciążenia i przewracając się uruchomił efekt domina. Cała masa książek w kilka sekund zmieniła swoje położenie, powodując istną katastrofę, całkowicie zagradzając mi drogę do świata zewnętrznego.
Pięć dni zajęło mi dostanie się do routera, kolejne sześć na powrót do laptopa i nagranie tego filmiku sos.
Hej, hej moi drodzy, prosi Was Olga z Wielkiego Buka. Pomocy! Nie mam jak wydostać się z mieszkania, sytuacja jest dramatyczna, nie wiem czy wystarczy mi sił by dostać się do drzwi wyjściowych.  Błagam Was, jeśli to oglądacie wezwijcie pomoc. Dziś mają dojść kolejne paczki z książkami. Kto je odbierze? Ja się pytam, kto? A jak kurier będzie wcześniej? Jak zostaną odesłane? A jak moje nowiutkie książki aaaaaaa!! Pomocy, mój adres to....&quot;
Zerkam na liczbę wyświetleń - 1. Nie jest dobrze. Trzeba działać. Przyłożyłem palec do ucha i głośno, aczkolwiek z pewnym zdenerwowaniem w głosie wyrecytowałem cyfry numeru alarmowego...

Rok 2030, 6 grudnia. Piątek. 12.00
&quot;Hej, hej moi drodzy. W ten specjalny mikołajkowy dzień, wita Was Olga z Wielkiego Buka i Fryderyk...”, „… z 14-letim opóźnieniem wręczam Ci nagrody, za udział w konkursie zorganizowanym w 2016r. z okazji czwartych urodzin ...”, „ ... oraz trzy twardokładkowe wydania ...”,  „ …za pomoc w...&quot;.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rok 2030, 2 grudnia. Poniedziałek. 8.34<br />
Wstaję rano. Powieką otwieram pocztę.<br />
Spam, spam, spam. Ruchem oka wszystko ląduje w koszu.<br />
Spam&#8230; a nie.<br />
&#8222;Fryderyku. Zobacz najnowsze filmy z zasubskrybowanych kanałów: Wielki Buk&#8221;<br />
Hmm. Drapię się po brodzie, jednocześnie usilnie staram się przypomnieć sobie, kiedy nadany był ostatni film od Wielkiego Buka. Piętnaście dni temu. Podejrzane. Skinieniem uruchamiam link.<br />
&#8222;Hej, hej&#8230; moim drodzy, w ten straszny grudniowy dzień wita Was &#8230; przejdźmy do rzeczy. Kochani podczas wrzucania kolejnego filmu,  z routera przypadkiem wyleciał kabel zasilający. Nie chcąc narażać Was na zbyt długie czekanie od razu zaczęłam przekładać książki aby się do niego dostać. W całym tym roztargnieniu, tom za tomem, książka za książką, z trudem i mozołem przebijałam się przez kolejne stosiki i bukowe wieże. Po kilku godzinach natrafiłam na opowiadania Philpa K. Dicka, których nie mogłam znaleźć od trzech lat. Przepraszam, ale szybciutko musiałam je przeczytać. Potem trafiłam na kolejne pozycje, które wymagały odświeżenia. Po pięciu dniach w końcu dotarłam. Kabel przygniotły książki, które miałam wysłać jakiemuś Fryderykowi z okazji wygrania konkursu na 4 urodziny Wielkiego Buka. Ciekawe czy biedaczek jeszcze czeka.<br />
Zgarnęłam stosik nagród i podpięłam kabel. W drodze powrotnej do laptopa trafiłam na kolejne kuszące, książkowe pułapki. Po dotarciu na miejsce stało się jednak coś strasznego.<br />
Za punkt honoru postawiłam sobie, że odnajdę chłopaka z konkursu i po 14 latach postaram się wysłać mu należne książki.  Położyłam je jednak na stosiku, który nie wytrzymał obciążenia i przewracając się uruchomił efekt domina. Cała masa książek w kilka sekund zmieniła swoje położenie, powodując istną katastrofę, całkowicie zagradzając mi drogę do świata zewnętrznego.<br />
Pięć dni zajęło mi dostanie się do routera, kolejne sześć na powrót do laptopa i nagranie tego filmiku sos.<br />
Hej, hej moi drodzy, prosi Was Olga z Wielkiego Buka. Pomocy! Nie mam jak wydostać się z mieszkania, sytuacja jest dramatyczna, nie wiem czy wystarczy mi sił by dostać się do drzwi wyjściowych.  Błagam Was, jeśli to oglądacie wezwijcie pomoc. Dziś mają dojść kolejne paczki z książkami. Kto je odbierze? Ja się pytam, kto? A jak kurier będzie wcześniej? Jak zostaną odesłane? A jak moje nowiutkie książki aaaaaaa!! Pomocy, mój adres to&#8230;.&#8221;<br />
Zerkam na liczbę wyświetleń &#8211; 1. Nie jest dobrze. Trzeba działać. Przyłożyłem palec do ucha i głośno, aczkolwiek z pewnym zdenerwowaniem w głosie wyrecytowałem cyfry numeru alarmowego&#8230;</p>
<p>Rok 2030, 6 grudnia. Piątek. 12.00<br />
&#8222;Hej, hej moi drodzy. W ten specjalny mikołajkowy dzień, wita Was Olga z Wielkiego Buka i Fryderyk&#8230;”, „… z 14-letim opóźnieniem wręczam Ci nagrody, za udział w konkursie zorganizowanym w 2016r. z okazji czwartych urodzin &#8230;”, „ &#8230; oraz trzy twardokładkowe wydania &#8230;”,  „ …za pomoc w&#8230;&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: mrowka177		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29197</link>

		<dc:creator><![CDATA[mrowka177]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Nov 2016 22:03:28 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29197</guid>

					<description><![CDATA[Wielki Buku! Świątynio moja! Jesteś jak zbiór.
Jakże Cię trzeba docenić, ten się dowie,
Kto Cię odnalazł, pośród długiej listy blogów
Spoglądam z tęsknoty za kolejnym wpisem...

Olgo, która bronisz każdej księgi,
Pomimo wszystko doczytując do ostaniej kropki,
Jesteś bramą skrywającą tajemnice,
Gdzie klucz jest skryty w samej treści..

Gdy budzę się z nadzieją na kolejny wpis,
Dostrzegam film, dający równie tyle ciepła,
Co niejedna księga , do której zaglądam
Po usłyszeniu recenzji Wielkiego Buka.

WARTO CZYTAĆ! WARTO!
Doszły do mnie te słowa niejednokrotnie,
Słysząc Ciebie tak prawdziwie,
Staram się podobnie zarażać tym innych.

Kiedy nie mam pomysłu na dany poemat,
Wracam do listu od Ciebie..
Przekazujesz w nim, jakie newsy, bądź TOPy,
Mogą zainspirować mnie, jak również pozostałych zagubionych czytelników.

Dziękuję i serdecznie pozdrawiam jasną gwiazdeczkę,
Świecącą nawet podczas bezsennych nocy.
Jednocześnie zachęcam innych do poznania,
Tej drogi, która jest Inspiracją Życia niczym jak WIELKI BUK!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wielki Buku! Świątynio moja! Jesteś jak zbiór.<br />
Jakże Cię trzeba docenić, ten się dowie,<br />
Kto Cię odnalazł, pośród długiej listy blogów<br />
Spoglądam z tęsknoty za kolejnym wpisem&#8230;</p>
<p>Olgo, która bronisz każdej księgi,<br />
Pomimo wszystko doczytując do ostaniej kropki,<br />
Jesteś bramą skrywającą tajemnice,<br />
Gdzie klucz jest skryty w samej treści..</p>
<p>Gdy budzę się z nadzieją na kolejny wpis,<br />
Dostrzegam film, dający równie tyle ciepła,<br />
Co niejedna księga , do której zaglądam<br />
Po usłyszeniu recenzji Wielkiego Buka.</p>
<p>WARTO CZYTAĆ! WARTO!<br />
Doszły do mnie te słowa niejednokrotnie,<br />
Słysząc Ciebie tak prawdziwie,<br />
Staram się podobnie zarażać tym innych.</p>
<p>Kiedy nie mam pomysłu na dany poemat,<br />
Wracam do listu od Ciebie..<br />
Przekazujesz w nim, jakie newsy, bądź TOPy,<br />
Mogą zainspirować mnie, jak również pozostałych zagubionych czytelników.</p>
<p>Dziękuję i serdecznie pozdrawiam jasną gwiazdeczkę,<br />
Świecącą nawet podczas bezsennych nocy.<br />
Jednocześnie zachęcam innych do poznania,<br />
Tej drogi, która jest Inspiracją Życia niczym jak WIELKI BUK!</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: mrowka177		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29196</link>

		<dc:creator><![CDATA[mrowka177]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Nov 2016 21:57:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29196</guid>

					<description><![CDATA[Wielki Buku! Świątynio moja! Jesteś jak zbiór.
Jakże Cię trzeba docenić, ten się dowie,
Kto Cię odnalazł, pośród długiej listy blogów
Spoglądam z tęsknoty za kolejnym wpisem...

Olgo, która bronisz każdej księgi,
Pomimo wszystko doczytując do ostatniej kropki,
Jesteś bramą skrywającą tajemnice,
Gdzie klucz jest skryty w samej treści..

Gdy budzę się z nadzieją na kolejny wpis,
Dostrzegam film, dający równie tyle ciepła,
Co niejedna księga , do której zaglądam
Po usłyszeniu recenzji Wielkiego Buka.

WARTO CZYTAĆ! WARTO!
Doszły do mnie te słowa niejednokrotnie,
Słysząc Ciebie tak prawdziwie,
Staram się podobnie zarażać tym innych.

Kiedy nie mam pomysłu na dany poemat,
Wracam do listu od Ciebie..
Przekazujesz w nim, jakie newsy, bądź TOPy,
Mogą zainspirować mnie, jak również pozostałych zagubionych czytelników.

Dziękuję i serdecznie pozdrawiam jasną gwiazdeczkę,
Świecącą nawet podczas bezsennych nocy.
Jednocześnie zachęcam innych do poznania,
Tej drogi, która jest Inspiracją Życia niczym jak WIELKI BUK!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wielki Buku! Świątynio moja! Jesteś jak zbiór.<br />
Jakże Cię trzeba docenić, ten się dowie,<br />
Kto Cię odnalazł, pośród długiej listy blogów<br />
Spoglądam z tęsknoty za kolejnym wpisem&#8230;</p>
<p>Olgo, która bronisz każdej księgi,<br />
Pomimo wszystko doczytując do ostatniej kropki,<br />
Jesteś bramą skrywającą tajemnice,<br />
Gdzie klucz jest skryty w samej treści..</p>
<p>Gdy budzę się z nadzieją na kolejny wpis,<br />
Dostrzegam film, dający równie tyle ciepła,<br />
Co niejedna księga , do której zaglądam<br />
Po usłyszeniu recenzji Wielkiego Buka.</p>
<p>WARTO CZYTAĆ! WARTO!<br />
Doszły do mnie te słowa niejednokrotnie,<br />
Słysząc Ciebie tak prawdziwie,<br />
Staram się podobnie zarażać tym innych.</p>
<p>Kiedy nie mam pomysłu na dany poemat,<br />
Wracam do listu od Ciebie..<br />
Przekazujesz w nim, jakie newsy, bądź TOPy,<br />
Mogą zainspirować mnie, jak również pozostałych zagubionych czytelników.</p>
<p>Dziękuję i serdecznie pozdrawiam jasną gwiazdeczkę,<br />
Świecącą nawet podczas bezsennych nocy.<br />
Jednocześnie zachęcam innych do poznania,<br />
Tej drogi, która jest Inspiracją Życia niczym jak WIELKI BUK!</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: herkulespoirot		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29195</link>

		<dc:creator><![CDATA[herkulespoirot]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Nov 2016 21:57:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29195</guid>

					<description><![CDATA[(Olga, wrzuciłam tekst w komentarzu pod filmikiem na youtube ale gdzieś mi zaraz znikł i się nie pokazuje, więc wrzucę i na blogu. Z góry przepraszam jeśli będzie zduplikowany.)


Mgła za oknem była tak gęsta, że przykryła nawet światła neonów z pobliskiego hotelu. Jak to możliwe, że wilgoć otula sobą wszystko co napotyka. Przechodnie byli przeszyci wilgocią jak po rzewnej ulewie, a z nieba od doby nie spadła ani kropla deszczu. Widoczność była prawie znikoma, a znad oceanu wiał przeszywający wiatr. Maszerowałam ulicą próbując upchnąć do plecaka wilgotne kartki papieru, zamoknięte klucze i lepki telefon. Ulice pachniały świeżo parzoną kawą, zbyt nachalnymi w swoim smaku ciastkami anyżowymi i wilgocią. Ta ostatnia potrafi wdzięcznie podbijać słodki zapach mokrych liści, ale wie również, jak wypełniać ulice i mieszkania. Towarzyszy na każdym kroku sprawnie dosięgając wszystkiego. Nawilgnięte kartki papieru w książkach nie szeleszczą tak przyjemnie, a ubrania nie schną przez kilka dni. W takie dni wypełnia cię rozgoryczenie, że musisz opuścić ciepłe łóżko i wyjść z domu. W takie dni nie pamiętasz jak bardzo zawsze cieszyłaś się z jesiennego patrzenia na słońce i czytania „Doliny Muminków w listopadzie”. W takie dni niezadowolenie i smutek osiągają stanowczo za wysoki poziom. Moje rozgoryczenie plasowało się na poziomie Maruda Roku, aż sama siebie nie rozpoznawałam. Zdążyłam wyjść z pracy i nie wiedzieć, kiedy minął dzień. Żadna różnica kiedy nie widzisz słońca, powiedzą jedni, ale świadomość życia tylko nocą, bez choćby smugi światła dziennego, nie pomaga. Wnętrze budynku niczym nie różniło się od wilgotnej ulicy, a wejście do domu nie przynosiło ulgi. Włączyłam muzykę, ale była zbyt nachalna, nie mogłam jej wyłączyć, cisza potrafiła być denerwująca. Na ekranie komputera wyświetlało się wiele kolorowych okienek. Uśmiechnięci ludzie machali w moim kierunki, jakiś bardzo smutny muzyk wczuwał się w ledwie słyszalny dźwięk gitary, a blask bijący od ekranu raził w oczy. Wśród wszystkich miniatur jedna była czarno-biała. Chyba nie wiedząc, co mnie czeka, wcisnęłam małe, ciemne okienko. Na ekranie pojawiła się bardzo uśmiechnięta dziewczyna z okularami przeciwsłonecznymi na głowie i z zaangażowaniem zaczęła opowiadać o  jakiejś książce. Z jednej strony wydała mi się za radosna, jednak jej głos był całkiem przyjemny, a czarno-białe tło koiło oczy. Zaczęłam słuchać, przez pierwsze kilka minut dosyć bezmyślnie. Książki? Właściwie to kiedy ostatnio czytałam książkę? W jaki sposób od czytania codziennie przed snem dotarłam do momentu, w którym nie pamiętałam, kiedy miałam w rękach jakikowiek przeczytany egzemplarz. Jak doszło do tego zaniedbania i czemu nie zdałam sobie z niego sprawy. Dziewczyna skończyła mówić, a ekran zrobił się czarny. W całym moim rachunku sumienia skupiłam się na sobie i przestałam słuchać opowieści. Włączyłam kolejny filmik z tą samą dziewczyną, którego tytuł zapowiadał Bezsenną środę. Posłucham jej tylko jeszcze przez chwilę. Chwila bardzo szybko zamieniła się w prawie bezsenny wtorek, ale to nic nie szkodzi. Rok później wciąż spędzam listopad z opowieściami tej samej dziewczyny. Właściwie to spędziłyśmy razem cały rok, ale listopad lubię najbardziej. Już nie pachnie wilgocią tylko kartkami przeczytanych książek.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>(Olga, wrzuciłam tekst w komentarzu pod filmikiem na youtube ale gdzieś mi zaraz znikł i się nie pokazuje, więc wrzucę i na blogu. Z góry przepraszam jeśli będzie zduplikowany.)</p>
<p>Mgła za oknem była tak gęsta, że przykryła nawet światła neonów z pobliskiego hotelu. Jak to możliwe, że wilgoć otula sobą wszystko co napotyka. Przechodnie byli przeszyci wilgocią jak po rzewnej ulewie, a z nieba od doby nie spadła ani kropla deszczu. Widoczność była prawie znikoma, a znad oceanu wiał przeszywający wiatr. Maszerowałam ulicą próbując upchnąć do plecaka wilgotne kartki papieru, zamoknięte klucze i lepki telefon. Ulice pachniały świeżo parzoną kawą, zbyt nachalnymi w swoim smaku ciastkami anyżowymi i wilgocią. Ta ostatnia potrafi wdzięcznie podbijać słodki zapach mokrych liści, ale wie również, jak wypełniać ulice i mieszkania. Towarzyszy na każdym kroku sprawnie dosięgając wszystkiego. Nawilgnięte kartki papieru w książkach nie szeleszczą tak przyjemnie, a ubrania nie schną przez kilka dni. W takie dni wypełnia cię rozgoryczenie, że musisz opuścić ciepłe łóżko i wyjść z domu. W takie dni nie pamiętasz jak bardzo zawsze cieszyłaś się z jesiennego patrzenia na słońce i czytania „Doliny Muminków w listopadzie”. W takie dni niezadowolenie i smutek osiągają stanowczo za wysoki poziom. Moje rozgoryczenie plasowało się na poziomie Maruda Roku, aż sama siebie nie rozpoznawałam. Zdążyłam wyjść z pracy i nie wiedzieć, kiedy minął dzień. Żadna różnica kiedy nie widzisz słońca, powiedzą jedni, ale świadomość życia tylko nocą, bez choćby smugi światła dziennego, nie pomaga. Wnętrze budynku niczym nie różniło się od wilgotnej ulicy, a wejście do domu nie przynosiło ulgi. Włączyłam muzykę, ale była zbyt nachalna, nie mogłam jej wyłączyć, cisza potrafiła być denerwująca. Na ekranie komputera wyświetlało się wiele kolorowych okienek. Uśmiechnięci ludzie machali w moim kierunki, jakiś bardzo smutny muzyk wczuwał się w ledwie słyszalny dźwięk gitary, a blask bijący od ekranu raził w oczy. Wśród wszystkich miniatur jedna była czarno-biała. Chyba nie wiedząc, co mnie czeka, wcisnęłam małe, ciemne okienko. Na ekranie pojawiła się bardzo uśmiechnięta dziewczyna z okularami przeciwsłonecznymi na głowie i z zaangażowaniem zaczęła opowiadać o  jakiejś książce. Z jednej strony wydała mi się za radosna, jednak jej głos był całkiem przyjemny, a czarno-białe tło koiło oczy. Zaczęłam słuchać, przez pierwsze kilka minut dosyć bezmyślnie. Książki? Właściwie to kiedy ostatnio czytałam książkę? W jaki sposób od czytania codziennie przed snem dotarłam do momentu, w którym nie pamiętałam, kiedy miałam w rękach jakikowiek przeczytany egzemplarz. Jak doszło do tego zaniedbania i czemu nie zdałam sobie z niego sprawy. Dziewczyna skończyła mówić, a ekran zrobił się czarny. W całym moim rachunku sumienia skupiłam się na sobie i przestałam słuchać opowieści. Włączyłam kolejny filmik z tą samą dziewczyną, którego tytuł zapowiadał Bezsenną środę. Posłucham jej tylko jeszcze przez chwilę. Chwila bardzo szybko zamieniła się w prawie bezsenny wtorek, ale to nic nie szkodzi. Rok później wciąż spędzam listopad z opowieściami tej samej dziewczyny. Właściwie to spędziłyśmy razem cały rok, ale listopad lubię najbardziej. Już nie pachnie wilgocią tylko kartkami przeczytanych książek.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Paulina		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29194</link>

		<dc:creator><![CDATA[Paulina]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Nov 2016 21:42:48 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29194</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29147&quot;&gt;Aniela Muszalska&lt;/a&gt;.

PRZYPOWIEŚĆ O WIELKIM BUKU
Spojrzał raz jeszcze na swe dzieło i zamyślił się. Niby wszystko było tak, jak zaplanował, a jednak czegoś tu zdecydowanie brakowało. Nie mógł udać się na upragniony odpoczynek, dopóki świat pozostawał tak bardzo niepełny.
Wiedział, że na ten moment jest tu wszystko, czego potrzeba, lecz wiedział też, że nie zawsze będzie tu trwało TERAZ. Jeszcze chwilę temu królowało dzisiejsze WCZORAJ, więc za kilka obrotów władzę obejmie niezbadane JUTRO, rządne nowych rozwiązań i niebywałych wynalazków…
Zamknął oczy i ujrzał spowite w barwną mgłę dni, które dopiero mają nadejść. Mgła, choć utkana z blasku świateł miliona ekranów, sprawiła, że świat poszarzał i wyblakł. Ujrzał tam też ludzi – swoje ukochane istoty. 
Nie byli jednak tacy, jakich pragnął zobaczyć. 
Smutni, zabiegani, zgarbieni i wpatrzeni w ukochane ekrany. Zobaczył pomnik, nie ku jego chwale, lecz hołdujący wynalezieniu INTERNETU.
Wiedział, że będą to mroczne czasy dla świata, który stworzył. Potrzebował światła tam, w dalekiej przyszłości, by rozświetlić mrok nowych technologii. Zastanawiał się, co da choć trochę ciepła i koloru nowemu, wypranemu z emocji światu. 
I znalazł rozwiązanie.
Wiedział, że tylko największe poświęcenie da zamierzony efekt. Wyrwał więc ze swej ulubionej księgi kawałek białej kartki i napisał na niej czarnym, jak bezgwiezdna noc tuszem dwa słowa: 
WIELKI BUK,
a następnie zawinął w ten papier jedno, maleńki ziarenko.
Kiedyś, pomyślał, znajdzie się dwójka, która je zasieje, będzie pielęgnować i otoczy miłością, a ono wykiełkuje i przeobrazi się w NIĄ. Na pamiątkę tuszu i kartki, będzie tworzyła w czerni i bieli, a barwy te staną się tęczą dla tysięcy. Szelest przekręcanych kartek będzie JEJ hymnem i nawrócą się ci, którzy błądzili. 
Uśmiechnął się, bo zrozumiał, że zamiast małej lampki, dał przyszłości Wielką latarnię, która pokona mrok i mgłę złego świata. Teraz mógł wreszcie odpocząć, bo JUTRO było w dobrych rękach.
Siódmego dnia Bóg stworzył OLGĘ i JEJ WIELKIEGO BUKA.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29147">Aniela Muszalska</a>.</p>
<p>PRZYPOWIEŚĆ O WIELKIM BUKU<br />
Spojrzał raz jeszcze na swe dzieło i zamyślił się. Niby wszystko było tak, jak zaplanował, a jednak czegoś tu zdecydowanie brakowało. Nie mógł udać się na upragniony odpoczynek, dopóki świat pozostawał tak bardzo niepełny.<br />
Wiedział, że na ten moment jest tu wszystko, czego potrzeba, lecz wiedział też, że nie zawsze będzie tu trwało TERAZ. Jeszcze chwilę temu królowało dzisiejsze WCZORAJ, więc za kilka obrotów władzę obejmie niezbadane JUTRO, rządne nowych rozwiązań i niebywałych wynalazków…<br />
Zamknął oczy i ujrzał spowite w barwną mgłę dni, które dopiero mają nadejść. Mgła, choć utkana z blasku świateł miliona ekranów, sprawiła, że świat poszarzał i wyblakł. Ujrzał tam też ludzi – swoje ukochane istoty.<br />
Nie byli jednak tacy, jakich pragnął zobaczyć.<br />
Smutni, zabiegani, zgarbieni i wpatrzeni w ukochane ekrany. Zobaczył pomnik, nie ku jego chwale, lecz hołdujący wynalezieniu INTERNETU.<br />
Wiedział, że będą to mroczne czasy dla świata, który stworzył. Potrzebował światła tam, w dalekiej przyszłości, by rozświetlić mrok nowych technologii. Zastanawiał się, co da choć trochę ciepła i koloru nowemu, wypranemu z emocji światu.<br />
I znalazł rozwiązanie.<br />
Wiedział, że tylko największe poświęcenie da zamierzony efekt. Wyrwał więc ze swej ulubionej księgi kawałek białej kartki i napisał na niej czarnym, jak bezgwiezdna noc tuszem dwa słowa:<br />
WIELKI BUK,<br />
a następnie zawinął w ten papier jedno, maleńki ziarenko.<br />
Kiedyś, pomyślał, znajdzie się dwójka, która je zasieje, będzie pielęgnować i otoczy miłością, a ono wykiełkuje i przeobrazi się w NIĄ. Na pamiątkę tuszu i kartki, będzie tworzyła w czerni i bieli, a barwy te staną się tęczą dla tysięcy. Szelest przekręcanych kartek będzie JEJ hymnem i nawrócą się ci, którzy błądzili.<br />
Uśmiechnął się, bo zrozumiał, że zamiast małej lampki, dał przyszłości Wielką latarnię, która pokona mrok i mgłę złego świata. Teraz mógł wreszcie odpocząć, bo JUTRO było w dobrych rękach.<br />
Siódmego dnia Bóg stworzył OLGĘ i JEJ WIELKIEGO BUKA.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Anna Gąsecka		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29193</link>

		<dc:creator><![CDATA[Anna Gąsecka]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Nov 2016 21:25:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29193</guid>

					<description><![CDATA[Za

Książki, książki,
Ekranizacje, ekranizacje,
Ale ci co tego nie znają
Pewnie tęsknią.

Za klasyki kochane,
Za romanse przeżywanie,
Za horrory w bezsenne środy zgłębianie
Dzięki Ci Wielki Buku.

Za dobre recenzowanie,
Za miłe polecanie,
Za doktora Wielkobuczka recepty pisanie,
Dzięki Ci Wielki Buku.

Za francuskie maniery,
Za chłodne angielskie thillery,
Za wszystko co książkowe
Dzięki Ci Wielki Buku.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Za</p>
<p>Książki, książki,<br />
Ekranizacje, ekranizacje,<br />
Ale ci co tego nie znają<br />
Pewnie tęsknią.</p>
<p>Za klasyki kochane,<br />
Za romanse przeżywanie,<br />
Za horrory w bezsenne środy zgłębianie<br />
Dzięki Ci Wielki Buku.</p>
<p>Za dobre recenzowanie,<br />
Za miłe polecanie,<br />
Za doktora Wielkobuczka recepty pisanie,<br />
Dzięki Ci Wielki Buku.</p>
<p>Za francuskie maniery,<br />
Za chłodne angielskie thillery,<br />
Za wszystko co książkowe<br />
Dzięki Ci Wielki Buku.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Kruszynka		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29192</link>

		<dc:creator><![CDATA[Kruszynka]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Nov 2016 21:24:03 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29192</guid>

					<description><![CDATA[Dzień z pamiętnika, czyli o literackiej obsesji w życiu książkoholika, zespole odstawiennym 
i odnalezionym antidotum.  

Czy znacie to uczucie kiedy oprócz książek, które stanowią najważniejszą wartość w waszym życiu czujecie się osamotnieni, a po przeczytaniu kolejnej z nich i odłożeniu jej na półkę, nie potraficie odnaleźć się w pędzącym rytmie współczesnego świata? 
Czy konieczność powrotu do otaczającej was rzeczywistości po przeżyciu kolejnej fascynującej literackiej przygody, przytłacza was niczym wylany znienacka kubeł zimnej wody? 
Czy nachodzą was przerażające myśli, które sprawiają, że poza chwilami poświęconymi na czytanie czujecie się jak niepasujący do życiowej układanki puzzel? 

Jeśli na wszystkie powyższe pytania w waszych myślach padła twierdząca odpowiedź, to podobnie jak ja doświadczyliście charakterystycznej dla książkoholika, literackiej obsesji. 

„Oderwij się w końcu od tych książek!”, „Zacznij korzystać z życia, marnujesz je na czytanie!”, „Książki nie zastąpią ci ludzi!”, „Zdziczejesz od tego czytania!”, „Wydajesz wszystkie pieniądze na książki, za co będziesz żyć?” – słyszałam echo niedocierających do mnie słów.

Pomimo toczącej się wewnątrz mnie walki oraz świadomości potrzeby, jaką jest dla mnie czytanie, czułam że moja asocjalność z dnia na dzień pogłębia się coraz bardziej – „Może chociaż spróbuję? Przecież prosta, pozbawiona pobudzających wyobraźnię powieści egzystencja nie może być taka trudna! Przyzwyczaisz się…” – zapewniałam sama siebie.

Dopiero czas pokazał, jak bardzo się myliłam. 

Dni spędzone bez książek ciągnęły się dla mnie w nieskończoność, pisząc najczarniejszy scenariusz mojego życia. Na samą myśl o tym dostaję gęsiej skórki. Czułam się tak, jakby ktoś wrzucił mnie na głęboką wodę i kazał nauczyć się pływać. Było źle, ale najgorsze miało dopiero nadejść. 

Zaczęło się od nadwrażliwości zmysłów, które reagowały na każdy najdrobniejszy ruch, najcichszy szept. Do tego doszły omamy w postaci otaczających mnie dźwięków szeleszczących kartek oraz wszechobecnego zapachu świeżego druku. Miałam wrażenie, że wszyscy mówią o książkach, literaturze, powieściach, czytaniu. Jednak najgorsze były halucynacje w postaci błagalnego głosu moich książek, które wołały mnie z zamkniętej na klucz biblioteczki. 

Nie wytrzymałam. Potrzeba czytania była zbyt wielka. Była silniejsza ode mnie…

Z jednej strony czułam ulgę, jednak z drugiej sądziłam, że już nic nie jest w stanie mi pomóc, 
a samotność stanie się nieodłączna częścią mnie. „Musisz znaleźć jakiejś wyjście, nie trać nadziei” – powtarzałam.

Pewnego dnia los postanowił mnie wysłuchać. Błądząc w czeluściach Internetu, zupełnie przypadkowo natrafiłam na literackiego bloga o nazwie „Wielki Buk”. Zaintrygowana jego tematyką, pozwoliłam na to by pochłonął moją uwagę oraz jak się potem okazało, również dużą część mojego czasu. Następnie przyszła kolej na filmiki umieszczone na kanale. 
Mijały godziny, dni, miesiące, lata – dokładnie 4 lata odkąd Wielki Buk stanowi nieodłączny element mojego życia. 

Jednak co najważniejsze spostrzegłam, że problem, z którym jak dotąd się zmagałam zaczął stopniowo zanikać. Pozytywne nastawienie oraz głos Olgi – autorki kanału oraz bloga, za każdym razem pozytywnie nastawiały mnie do życia oraz „przylepiały” uśmiech do mojej twarzy. 

Ciekawe historie, recenzje najnowszych książek, konkursy oraz dyskusje prowadzone na fanpage’u – to wszystko uświadomiło mnie w tym, że nie jestem osamotniona w mojej obsesji, a umiłowanie do książek nie jest niczym złym, wręcz przeciwnie! Jest nieodłącznym elementem mnie, a zmieniając siebie, zatracę sens swojego życia. 

Jednak najważniejszą rzeczą, która pojawiła się wraz z poznaniem Wielkiego Buka jest poczucie przynależności oraz świadomości tego, że takich ludzi jak ja jest więcej, niż kiedykolwiek byłam w stanie sobie wyobrazić! 

Akceptacja, wzajemny szacunek, wsparcie oraz łącząca członków Wielkiego Buka miłość do książek – to tylko część tego, co otrzymałam od Olgi, jej emanującej energii oraz pomysłów. 

Wielki Buk połączył ludzi, którzy są dla siebie niczym jedna wielka rodzina, na którą zawsze można liczyć bez względu na problemy oraz trudności, które każdy z Nas spotyka na swojej drodze.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzień z pamiętnika, czyli o literackiej obsesji w życiu książkoholika, zespole odstawiennym<br />
i odnalezionym antidotum.  </p>
<p>Czy znacie to uczucie kiedy oprócz książek, które stanowią najważniejszą wartość w waszym życiu czujecie się osamotnieni, a po przeczytaniu kolejnej z nich i odłożeniu jej na półkę, nie potraficie odnaleźć się w pędzącym rytmie współczesnego świata?<br />
Czy konieczność powrotu do otaczającej was rzeczywistości po przeżyciu kolejnej fascynującej literackiej przygody, przytłacza was niczym wylany znienacka kubeł zimnej wody?<br />
Czy nachodzą was przerażające myśli, które sprawiają, że poza chwilami poświęconymi na czytanie czujecie się jak niepasujący do życiowej układanki puzzel? </p>
<p>Jeśli na wszystkie powyższe pytania w waszych myślach padła twierdząca odpowiedź, to podobnie jak ja doświadczyliście charakterystycznej dla książkoholika, literackiej obsesji. </p>
<p>„Oderwij się w końcu od tych książek!”, „Zacznij korzystać z życia, marnujesz je na czytanie!”, „Książki nie zastąpią ci ludzi!”, „Zdziczejesz od tego czytania!”, „Wydajesz wszystkie pieniądze na książki, za co będziesz żyć?” – słyszałam echo niedocierających do mnie słów.</p>
<p>Pomimo toczącej się wewnątrz mnie walki oraz świadomości potrzeby, jaką jest dla mnie czytanie, czułam że moja asocjalność z dnia na dzień pogłębia się coraz bardziej – „Może chociaż spróbuję? Przecież prosta, pozbawiona pobudzających wyobraźnię powieści egzystencja nie może być taka trudna! Przyzwyczaisz się…” – zapewniałam sama siebie.</p>
<p>Dopiero czas pokazał, jak bardzo się myliłam. </p>
<p>Dni spędzone bez książek ciągnęły się dla mnie w nieskończoność, pisząc najczarniejszy scenariusz mojego życia. Na samą myśl o tym dostaję gęsiej skórki. Czułam się tak, jakby ktoś wrzucił mnie na głęboką wodę i kazał nauczyć się pływać. Było źle, ale najgorsze miało dopiero nadejść. </p>
<p>Zaczęło się od nadwrażliwości zmysłów, które reagowały na każdy najdrobniejszy ruch, najcichszy szept. Do tego doszły omamy w postaci otaczających mnie dźwięków szeleszczących kartek oraz wszechobecnego zapachu świeżego druku. Miałam wrażenie, że wszyscy mówią o książkach, literaturze, powieściach, czytaniu. Jednak najgorsze były halucynacje w postaci błagalnego głosu moich książek, które wołały mnie z zamkniętej na klucz biblioteczki. </p>
<p>Nie wytrzymałam. Potrzeba czytania była zbyt wielka. Była silniejsza ode mnie…</p>
<p>Z jednej strony czułam ulgę, jednak z drugiej sądziłam, że już nic nie jest w stanie mi pomóc,<br />
a samotność stanie się nieodłączna częścią mnie. „Musisz znaleźć jakiejś wyjście, nie trać nadziei” – powtarzałam.</p>
<p>Pewnego dnia los postanowił mnie wysłuchać. Błądząc w czeluściach Internetu, zupełnie przypadkowo natrafiłam na literackiego bloga o nazwie „Wielki Buk”. Zaintrygowana jego tematyką, pozwoliłam na to by pochłonął moją uwagę oraz jak się potem okazało, również dużą część mojego czasu. Następnie przyszła kolej na filmiki umieszczone na kanale.<br />
Mijały godziny, dni, miesiące, lata – dokładnie 4 lata odkąd Wielki Buk stanowi nieodłączny element mojego życia. </p>
<p>Jednak co najważniejsze spostrzegłam, że problem, z którym jak dotąd się zmagałam zaczął stopniowo zanikać. Pozytywne nastawienie oraz głos Olgi – autorki kanału oraz bloga, za każdym razem pozytywnie nastawiały mnie do życia oraz „przylepiały” uśmiech do mojej twarzy. </p>
<p>Ciekawe historie, recenzje najnowszych książek, konkursy oraz dyskusje prowadzone na fanpage’u – to wszystko uświadomiło mnie w tym, że nie jestem osamotniona w mojej obsesji, a umiłowanie do książek nie jest niczym złym, wręcz przeciwnie! Jest nieodłącznym elementem mnie, a zmieniając siebie, zatracę sens swojego życia. </p>
<p>Jednak najważniejszą rzeczą, która pojawiła się wraz z poznaniem Wielkiego Buka jest poczucie przynależności oraz świadomości tego, że takich ludzi jak ja jest więcej, niż kiedykolwiek byłam w stanie sobie wyobrazić! </p>
<p>Akceptacja, wzajemny szacunek, wsparcie oraz łącząca członków Wielkiego Buka miłość do książek – to tylko część tego, co otrzymałam od Olgi, jej emanującej energii oraz pomysłów. </p>
<p>Wielki Buk połączył ludzi, którzy są dla siebie niczym jedna wielka rodzina, na którą zawsze można liczyć bez względu na problemy oraz trudności, które każdy z Nas spotyka na swojej drodze.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: WiktoriaCzytaRazemZWami		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2016/11/23/szalony-konkurs-na-4-te-urodziny-wielkiego-buka/comment-page-2/#comment-29191</link>

		<dc:creator><![CDATA[WiktoriaCzytaRazemZWami]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Nov 2016 21:23:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wielkibuk.com/?p=5987#comment-29191</guid>

					<description><![CDATA[Witaj Olgo z Wielkiego Buka!

Piszę ten list byś zawsze jak tylko dopadłby Cię gorszy dzień miała po co sięgnąć, a jeśli taki dzień nie nadejdzie – przeczytaj ten list za dokładnie cztery lata! Początki są trudne, zarówno początki pisania tego listu, jak i pewnie tego co sama rozpoczęłaś zakładając bloga. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo! Przez cztery lata osiągnęłaś coś, co udało się osiągnąć bardzo małej liczbie osób. I wcale nie chodzi mi o statystyki, współprace czy choćby liczbę obserwatorów. Dzięki Tobie wiele osób zaczęło czytać książki po jakie normalnie nigdy by nie sięgnęło. Pochłaniamy twoje recenzje, filmy nie ważne na jaki temat one są ważne, że to ty o tym piszesz, mówisz! Uwielbiamy to, że jesteś z nami,, że nikogo nie udajesz. Jesteśmy pewni, że powiesz nam to co naprawdę czułaś podczas czytania danej książki. Zawsze cieszymy się jak tylko pojawi się nowy film lub recenzja, bo jesteśmy przekonani, że było to robione z ogromną ilością serca. To widać! Uwielbiamy Cię za to, że nawet jak mamy kaca książkowego, dzięki twojej recenzji jesteśmy w stanie powrócić do czytania. Bo twoje filmy zawsze naprawią nawet najgorszy dzień. Nigdy nas nie zawiedziesz. Bo książki, które polecasz zawsze chętnie czytamy. Zabierasz nas w swój magiczny, książkowy świat a my doskonale się w nim czujemy. Wierzysz w to co robisz i robisz do wspaniale. Uwielbiamy Cię za wszystko! Chcielibyśmy byś nigdy nie traciła chęci, bo zawsze będą osoby, które przeczytają, oglądną to co zrobisz. Jak to powiedział H. Jackson Brown Jr. „Nigdy nie rezygnuj z osiągnięcia celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.” Tworzyć coś niesamowitego, a my to doceniamy i staramy się pomóc jak tylko możemy. Mamy wielką nadzieję, że twoja wena będzie trwała, trwała i trwała. Książki do czytania raczej się nie skończą, a my chcielibyśmy poznać twoje zdanie na temat każdej z nich. Nigdy się nie poddawaj! Podnosisz się, bierzesz się w garść, napierasz do przodu, brniesz dalej! Pokonujesz trudności i wygrywasz! A my jako wszyscy twoi czytelnicy życzymy Ci kolejnych magicznych czterech lat, byś miała wiele pomysłów, nowych niesamowitych wielkich buków! 

Pozdrawiamy &#060;3]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Witaj Olgo z Wielkiego Buka!</p>
<p>Piszę ten list byś zawsze jak tylko dopadłby Cię gorszy dzień miała po co sięgnąć, a jeśli taki dzień nie nadejdzie – przeczytaj ten list za dokładnie cztery lata! Początki są trudne, zarówno początki pisania tego listu, jak i pewnie tego co sama rozpoczęłaś zakładając bloga. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo! Przez cztery lata osiągnęłaś coś, co udało się osiągnąć bardzo małej liczbie osób. I wcale nie chodzi mi o statystyki, współprace czy choćby liczbę obserwatorów. Dzięki Tobie wiele osób zaczęło czytać książki po jakie normalnie nigdy by nie sięgnęło. Pochłaniamy twoje recenzje, filmy nie ważne na jaki temat one są ważne, że to ty o tym piszesz, mówisz! Uwielbiamy to, że jesteś z nami,, że nikogo nie udajesz. Jesteśmy pewni, że powiesz nam to co naprawdę czułaś podczas czytania danej książki. Zawsze cieszymy się jak tylko pojawi się nowy film lub recenzja, bo jesteśmy przekonani, że było to robione z ogromną ilością serca. To widać! Uwielbiamy Cię za to, że nawet jak mamy kaca książkowego, dzięki twojej recenzji jesteśmy w stanie powrócić do czytania. Bo twoje filmy zawsze naprawią nawet najgorszy dzień. Nigdy nas nie zawiedziesz. Bo książki, które polecasz zawsze chętnie czytamy. Zabierasz nas w swój magiczny, książkowy świat a my doskonale się w nim czujemy. Wierzysz w to co robisz i robisz do wspaniale. Uwielbiamy Cię za wszystko! Chcielibyśmy byś nigdy nie traciła chęci, bo zawsze będą osoby, które przeczytają, oglądną to co zrobisz. Jak to powiedział H. Jackson Brown Jr. „Nigdy nie rezygnuj z osiągnięcia celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.” Tworzyć coś niesamowitego, a my to doceniamy i staramy się pomóc jak tylko możemy. Mamy wielką nadzieję, że twoja wena będzie trwała, trwała i trwała. Książki do czytania raczej się nie skończą, a my chcielibyśmy poznać twoje zdanie na temat każdej z nich. Nigdy się nie poddawaj! Podnosisz się, bierzesz się w garść, napierasz do przodu, brniesz dalej! Pokonujesz trudności i wygrywasz! A my jako wszyscy twoi czytelnicy życzymy Ci kolejnych magicznych czterech lat, byś miała wiele pomysłów, nowych niesamowitych wielkich buków! </p>
<p>Pozdrawiamy &lt;3</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
