Najlepsze horrory 2018 – TOP 10

Moi Drodzy,

Nadeszła znienacka, wyczołgała z czeluści, wysunęła z głębin swoje lepkie, czarne macki, łypnęła złowrogo z ciemności – OSTATNIA Bezsenna Środa tego roku!

Nie mam pojęcia, kiedy minął ten rok, dokąd i kiedy przeleciały te wszystkie dni, tygodnie, miesiące! I to chyba jest najbardziej przerażające teraz, kiedy nieuchronnie zbliżamy się do końca i orientujemy się, że nie ma nawet czasu, żeby bawić się w poszukiwanie straconego czasu!
Lepiej zerknąć przez ramię w cienie przeszłości i wyłowić najlepsze i najstraszniejsze bezsenne kąski, a tych 2018 zapewnił nam w bród! Bezsenne Środy obfitowały w smakowite tytuły, które straszyły pysznie i dręczyły wyobraźnię, zapewniając czytelnikom koszmary i niepokojące myśli przez niekończące się noce.

NAJLEPSZE HORRORY 2018 wg Wielkiego Buka

I pamiętajcie, że jest to moje subiektywne zestawienie i każdego może straszyć coś innego, coś innego przerażająco zachwycać.

Wyróżnienie specjalne dla publikacji:

„Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2018” – niezwykła antologia pełna opowiadań polskich (i nie tylko) twórców grozy z podgatunku weird fiction, którego jednym z ojców jest H.P. Lovecraft. Czytelnik odnajdzie tu wszystko to, co eksploruje dziwność, niesamowitość, odmienność, to wszystko, co odstaje od rzeczywistości, a co wprowadza go w stan permanentnego niepokoju. Nie znajdzie natomiast w tym tomie ukojenia, ale odnajdzie strach, który osacza, oplata, pożera, powolutku, po cichutku. Dwadzieścia sześć opowiadań wystarczy, by na końcu wpaść do kałuży i zniknąć w niej na zawsze.

„Outsider” Stephen King – Król Horroru nie straszy już od jakiegoś czasu tak, jak miał to w zwyczaju straszyć przed laty, ale „Outsiderem” udowadnia, że gdyby chciał bardziej, to by potrafił. I co prawda potwór tutaj wydaje się mieć większe oczy niż w rzeczywistości, wątek kryminalny góruje nad grozą, to całość jest zgrabnie poprowadzona od początku do końca i potrafi miejscami wystraszyć, szczególnie, kiedy czytelnik zgłębi wątek zaczerpnięty z „Williama Wilsona” Edgara Allana Poe. Miłośnicy starego Kinga westchną przy lekturze z tęsknotą za dawnymi czasami, ale też znajdą tutaj coś dla siebie.

💀 RECENZJA TUTAJ

„Przeklęte bądź dziecię” Mort Castle – opowieść o nieokiełznanym żalu, nieukojonej tęsknocie za życiem i strachu przed śmiercią. To także, a może przede wszystkim, historia zemsty, zagubienia i poszukiwania pierwotnych korzeni. Nieepatująca przemocą opowieść o opętaniu doprawiona szczyptą cygańskich wierzeń, wyzuta z niepotrzebnych klisz na długo zostaje w głowie.

💀 RECENZJA TUTAJ

„Piknik pod wiszącą skałą” Joan Lindsay –kultowa już australijska powieść z lat 70., która swojego czasu wywołała niemałe zamieszanie, a która do dzisiaj urzeka swoją gotycką niesamowitością. Niektórzy uwierzyli, że nie był to tylko wymysł fikcyjny autorki, ale prawdziwa australijska legenda. I nie ma się co temu dziwić, bo opowieść o zaginionych dziewczynkach z początku XX wieku, sennym pikniku, który kończy się tragedią po dziś dzień działa na wyobraźnię.

💀 RECENZJA TUTAJ

„Folk” Tomasz Czarny i Marcin Piotrowski – najlepszy horror ekstremalny 2018 roku! Leśne ostępy na bieszczadzkim odludziu, ludzka rzeźnia spływająca krwią i odnóżami oraz rodzina polskich kanibali to w skrócie dokładnie to, co czeka Was podczas lektury. Edward Lee, mistrz white trashowego gotyku, byłby dumny z chłopaków, bo kto przepada za tym specyficznym gatunkiem grozy, ten z zachwytem będzie pożerać nasz swojski, polski, zaściankowo-podwórkowy „Folk”.

💀 RECENZJA TUTAJ

„Omen” David Seltzer – kultowa już powieść grozy i jedna z tych opowieści, które nigdy się nie starzeją. Szóstego dnia, szóstego miesiąca, o szóstej godzinie przychodzi na świat potomek antychrysta, a biblijna przepowiednia ziszcza się. „Omen” czyta się z narastającą fascynacją i nieprzemijającym napięciem. Nawet jeśli znamy już całkiem dobrze ekranizację (do której scenariusz również napisał Seltzer w tym samym czasie), to powieść otwiera przed czytelnikiem nowe interpretacje i pozwala przeniknąć bliżej do świata bohaterów, z których nie wszyscy są tak jednoznaczni jak w filmie. Czysta przyjemność.

💀 RECENZJA TUTAJ

„Zawsze mieszkałyśmy w zamku” Shirley Jackson – jedna z najważniejszych amerykańskich powieści XX wieku, która zapisała się w kanonie amerykańskiej literatury i po dziś dzień omawiana jest jako szczególny przykład prozy, bo posiada szczególną narratorkę. Oj, Merricat, Merricat! Nie sposób jej ufać, ale nie można oderwać się od jej historii, a jest czego słuchać. Rodzina wymarła, otruta w tajemniczym wypadku z arszenikiem, ukochana siostra wyklęta, okaleczony wuj. Siostry wykluczone z miejscowej społeczności ukrywają się w murach upadającej posiadłości, na rozległych terenach, gdzie łatwo można się ukryć – kim są naprawdę?

„Szczelina” Jozef Karika – Legenda? Mistyfikacja? Spotworniała rzeczywistość? To najbardziej przerażający horror, jaki przyszło mi przeczytać, bo nosi w sobie znamiona prawdy, a kto pamięta „Strach” tego samego autora, ten odnajdzie w tej opowieści wiele wspólnych motywów… A całość dotyczy legendy związanej ze słowackim pasmem górskim w Trybeczu oraz ludzi, którzy od lat w nim znikają, by od czasu do czasu odnaleźć się oszalałymi ze strachu.

💀 RECENZJA TUTAJ

„Czwarta małpa” J.D. Barker – najlepszy thriller tego roku z jedną z najciekawszych psychopatycznych postaci ostatnich lat. Nic dodać, nic ująć, bo w tym przypadku niejedno można by niepotrzebnie zdradzić, ale warto zaznaczyć, że jest to opowieść pewnego mordercy i jego nietypowych metod.

💀 RECENZJA TUTAJ

„Upiorna opowieść” Peter Straub – nowe, przepiękne wydanie opowieści o duchach, opowieści o upiorach, horroru, który skrywa w sobie syntezę całego gatunku i składa hołd klasyce opowieści gotyckich, a jednocześnie umyka jednoznacznej klasyfikacji. Straub odbiegł od tradycyjnych schematów, dodał niedopowiedzenia, wykorzystał symbole i metafory. Jego powieść to horror w pigułce, który konesera gatunku oczaruje nawiązaniami, a niedzielnego pożeracza grozy zaskoczy, bo to groza niby taka sama, a jednak inna niż wszystkie. Majstersztyk.

💀 RECENZJA TUTAJ

„Czerwony śnieg” Ian McLeod – NAJLEPSZA POWIEŚĆ GROZY 2018 i jednocześnie NAJBARDZIEJ NIEDOCENIONY HORROR 2018, który nadaje wampirycznemu mitowi kolejnych symbolicznych znaczeń.

Horror niesłusznie zapomniany, przemilczany (niezrozumiały?), chociaż wydany dopiero na początku roku, niestety tak małym nakładem, że nie da się go już w sumie zdobyć w papierowej wersji. Miałam duże kłopoty, żeby zamówić go już nawet nie dla siebie, ale na prezent.

Nie dajcie się zwieść wampirycznej tematyce! Nie dajcie się oszukać mrocznej, nieco groteskowej okładce! Ta spektakularna powieść to metafora, a jak to z metaforami bywa – potrafią zaskoczyć, potrafią uderzyć, potrafią zadać bardzo celny cios. I tak w naszą współczesność uderza „Czerwony śnieg”, czyli opowieść o samotnej walce o człowieczeństwo z najgłębszą ciemnością historii. Ian R. MacLeod zachwyca językiem, zachwyca frazą, zachwyca wampiryczną poetyckością, jednak nade wszystko zachwyca rozbudowanym, historycznym zamysłem, który nawraca do porządku dziejów, do sedna naszej kultury. POWALAJĄCA!

💀 RECENZJA TUTAJ

Jestem ogromnie ciekawa Waszych horrorowych ulubieńców tego roku – koniecznie podzielcie się tytułami, które według Was najlepiej straszyły w 2018!

Bo warto czytać.
O.

Komentarze do: “Najlepsze horrory 2018 – TOP 10

    • Bombeletta napisał(a):

      A widzisz! <3 Zachęcam Kochana do wychodzenia poza swoją strefę komfortu - spróbuj, a może akurat się zakochasz? :)

  1. Azabis napisał(a):

    O „Czwartej Małpie” sporo słyszałem, o „Czerwonym Śniegu” nic. Czyli trzeba jednak się zainteresować i poszukać.

    • Bombeletta napisał(a):

      Koniecznie! Ale od razu ostrzegam – „Czerwonego śniegu” w papierze możesz nie dorwać, natomiast dostępny jest w abonamencie Legimi i w ebookach. 🙂

Odpowiedz na „zBigAnuluj pisanie odpowiedzi