„Syn wiedźmy” Kelly Barnhill | Klub Marudnych Zaczytanych Ciotek

Kelly Barnhill po raz kolejny po „Dziewczynce, która wypiła księżyc” udowadnia, że jest mistrzynią współczesnych baśni dla dzieciaków mniejszych i większych w „Synu wiedźmy”, opowieści o magii, o stracie, o poświęceniu.

Wierzę, że lektury dzieciństwa zostają w człowieku na zawsze. Kształtują jego postrzeganie świata, tworzą pierwsze perspektywy, są budulcem dla przyszłego trwalszego charakteru. Baśnie, mity, legendy – wszystkie archetypy, wszystkie pierwotne schematy zamknięte są w historiach, które poznajemy od najmłodszych lat i przekazujemy sobie z pokolenia na pokolenie zostają w nas na całe życie. Napisać doskonałą historię, która te archetypy w pewien sposób obali i stworzy nowe fundamenty nie jest łatwym zadaniem, ale jest możliwe, mimo wszystko.

przeł. Łukasz Małecki

Dawno, dawno temu, za górami, za rzekami, istniały dwie krainy tego samego świata, a pomiędzy nimi gęsty, skąpany w mrocznej magii las. Po jednej stronie, nad brzegiem morza wychowuje się Aine, córka Króla Zbójców, której mama umiera przedwcześnie, a na łożu śmierci szepcze przepowiednię. Przepowiednię o Niewłaściwym Chłopcu, któremu ona uratuje życie, a on jej. Po drugiej stronie lasu Ned traci w tragicznym wypadku brata bliźniaka. Jego matka, miejscowa wiedźma, która potrafi ujarzmić kapryśną magię, łapie jego duszę i przyszywa pozostałemu przy życiu synowi. Wkrótce drogi Aine i Neda przetną się i to od nich zależeć będzie los obu krain.

To nie jest przypadek, że poprzednia powieść autorki została okrzyknięta współczesnym klasykiem oraz obsypana wieloma nagrodami, w tym prestiżowym Medalem Johna Nebery’ego za wybitny wkład w amerykańską literaturę dziecięcą. Kelly Barnhill nie boi się w swoich opowieściach poruszać tematów trudnych, bolesnych, uznawanych powszechnie za traumatyczne, trochę na modłę Braci Grimm. O ile ich zbiór tradycyjnych legend i baśni był raczej spisany ku przestrodze, to amerykańska autorka pokazuje dzieciakom, że świat po stracie, skąpany w smutku i rozpaczy może być kanwą dla czegoś dobrego i pięknego. Każdy ma swój początek, swoją legendę, a tylko od nas zależy, czy poddamy się zawczasu, czy ruszymy ku wielkiej przygodzie jaką jest życie.

Dorosłych czytelników „Syn wiedźmy” zaskoczy bezprecedensowym okrucieństwem przedstawionego świata, tak odmiennym od przesłodzonych, cukierkowych obrazków, jakimi popkultura karmi dzieci na co dzień. To świat pełen bólu, tęsknoty, niewypowiedzianych żali i rozpaczy. Kelly Barnhill na głos mówi o śmierci, o stracie, o żałobie. Magia jest w jej powieściach kapryśna, chaotyczna, jest jedynie narzędziem w rękach ludzi, a ludzie z natury kierują się skrajnymi emocjami. Ten świat niesie za sobą więcej smutków niż radości, a młodzi bohaterowie muszę odnaleźć jakoś swoje przeznaczenie.

Tym razem Kelly Barnhill unika postmodernistycznych wizji, nie obala schematów, jak w „Dziewczynce, która wypiła księżyc”, ale w „Synu wiedźmy” snuje piękną, podszytą smutkiem opowieść o dorastaniu, odpowiedzialności i przyjaźni w świecie, który często nie daje większego wyboru.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Literackim. <3
**Zapraszam na film i na KONKURS!

Komentarze do: “„Syn wiedźmy” Kelly Barnhill | Klub Marudnych Zaczytanych Ciotek

Odpowiedz na „JaniaAnuluj pisanie odpowiedzi