„Przecięcie” Wojciech Nerkowski – recenzja

Lekka, letnia, sensacyjna powiastka na jeden chaps, czyli „Przecięcie” Wojciecha Nerkowskiego.

Życie Kaśki właśnie obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni i wszystko stało się nagle o wiele bardziej skomplikowane. Mąż okazał się potworem ukrytym za błękitnymi oczami i czarującym uśmiechem, więc teraz, bez grosza, kobieta musi radzić sobie sama. Plan jest prosty – zdobyć bezcenny rękopis z niepublikowanymi wierszami Wisławy Szymborskiej , sprzedać go znanemu w środowisku kolekcjonerowi i zacząć wszystko od nowa. Problem jednak polega na tym, że na wiersze poluje też jej mąż, a na horyzoncie pojawia się kolejny mężczyzna…

Czy „Przecięcie” można porównać w jakich sposób do historii znanej ze scenariusza „Pana i Pani Smith”, jak próbuje nawiązać okładka? Niekoniecznie, bo obu tych historii, chociaż mają w sobie sensację i relacje damsko-męskie, nie łączy nic poza tym. Jest tutaj co prawda skłócone małżeństwo, jest rywalizacja, są pościgi, strzelaniny, porwania i romans, ale całość raczej jest bardziej nasza, polska, trochę przaśna, może dlatego, że głównej bohaterce daleko do Pani Smith. Kaśka to taka prosta kobitka, o dziwnych pomysłach, jeszcze dziwniejszym poczuciu humoru, ze swoimi specyficznymi obsesjami. Nie ma w sobie nic z damy, brakuje jej uroku i delikatności, dlatego nawet pośród krajobrazów europejskich metropolii – Warszawy, Wiednia, Rzymu – nawet w najdroższych szpilkach nie robi takie wrażenia.

Wojciech Nerkowski wykreował lekką, wciągającą, rozpędzoną fabułę sensacyjną, pełną wzlotów i upadków, zakrętów i meandrów, a na koniec zaserwował to, co wszyscy czytelnicy lubią najbardziej, czyli zaskakujące zakończenie, którego nikt nie był w stanie przewidzieć. Może miejscami coś tam zgrzyta, może czasami główna bohaterka potrafi zajść czytelnikowi za skórę, jednak kto lubi pędzące na łeb na szyję sensacje z nutką romansu, ten w „Przecięciu” odnajdzie coś dla siebie.

Sympatyczne czytadło, na lato jak znalazł!

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem FILIA. <3

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Komentarze do: “„Przecięcie” Wojciech Nerkowski – recenzja

  1. tanayah napisał(a):

    Cieszę się, że książka Ci się spodobała 😀 Ja Kaśki na początku troszkę nie kupowałam, wydawała mi się zbyt grubo ciosana, ale gdzieś po drodze się zakumplowałyśmy i już było pysznie 😀 No i Robert Kidd też mi podpasował, tak więc mogłam im kibicować i zaciskać palce w co bardziej newralgicznych momentach. To faktycznie wyśmienita lektura na lato 🙂

Odpowiedz na „BombelettaAnuluj pisanie odpowiedzi