Bezsenne Środy: „Adwokat Diabła” Andrew Neiderman – recenzja PATRONACKA

W jednej z najbardziej prestiżowych kancelarii prawniczych na Manhattanie panoszy się beztrosko zło, bo w końcu – Lepiej być władcą w Piekle niż sługą w Niebiosach.*„Adwokat diabła” Andrew Neidermana po niemal trzydziestu latach wciąż robi wrażenie!

Jednym z najbardziej znanych tropów w literaturze, jednym z najbardziej fascynujących również w literaturze grozy są wszelkie diabły, lucyfery i szatany, które zstępują na ziemię, by siać popłoch i zniszczenie. Jest w ich potrzebie opętania ludzkiej duszy coś desperackiego, coś skrajnie ludzkiego w ich nieludzkich powłokach, że tęsknią, że pragną, że gotowe są na wszystko, by stąpać między nami. To nie przypadek, że jeśli już ci wysłannicy piekła ruszają na podbój, to zamiast sielskich, anielskich wiosek wybierają buchające, rozochocone metropolie, w których grzech jest przeżytkiem, wstydliwym wspomnieniem jakiegoś zapomnianego życia. Pośród rozpędzonych ulic, tętniących życiem dzielnic krążą potępieńcy skąpani w chaosie. A to oznacza, że nowojorski Manhattan idealnie sprawdzi się na mieszkanie samego Szatana.

„Najlepiej żyłoby się w pustym świecie. Więc to, co grzechem zwiecie, Rozkładem, złem po prostu, dnem i dołem, Moim właśnie jest żywiołem.”

„Faust” Johann Wolfgang von Goethe

Kevin Taylor to podrzędny prawnik w niewielkiej firmie na przedmieściach. Jednak taki prawnik, który potrafi wygrywać nawet te beznadziejne sprawy, nawet przypadki, gdy jego klient jest winny diabelnie, a jego ofiarą padają małe dziewczynki. Ten talent i brak skrupułów dostrzega prestiżowa nowojorska kancelaria John Milton i Wspólnicy. Kevin wraz z żoną przenoszą się do serca Manhattanu i dostają wszystko to, czego od dawna pragnęli. Wkrótce Kevin zaczyna dostrzegać, że coś jest nie tak z jego pracodawcą Johnem Miltonem, coś jest nie tak z całą kancelarią, a sam zaczyna podążać w kierunku najgłębszych kręgów piekła.

przeł. Maciej Machała
Okładka: Krzysztof Wroński

Thriller prawniczy, dramat sądowy i horror w jednym – taką mieszanką jest właśnie „Adwokat diabła”, który wciąga czytelnika od pierwszych stron, by prowadzić go ku zatraceniu. Andrew Neiderman wykreował niesamowity duet kusiciela i jego ofiary, duet typowo faustowski, jak dawniej chociażby u Goethego. John Milton – którego nazwisko nawiązuje do XVII-wiecznego twórcy „Raju utraconego”, opowieści o upadłym aniele – to charyzmatyczny, hipnotyzujący spojrzeniem mężczyzna, któremu nie można odmówić, a który sam wierzy, że jest częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie dobro czyni.** Natomiast Kevin Taylor to glina, którą można urobić, człowiek, który pragnie pokus, który marzy o wyzwaniu, a który pozwoli się opętać nawet samemu diabłu, by stanąć na szczycie. By poczuć się Bogiem. Wokół nich Manhattan pełen nakręconych jak zegarki yuppies, spragnionych koksu, blichtru, bogactwa. Obojętnie jakim kosztem, chociaż najlepiej kosztem drugiego człowieka.

Nie da się ukryć, że „Adwokat diabła” to lektura smakowita, niezwykle satysfakcjonująca, oferująca czytelnikowi wyborną ucztę fabularną. Andrew Neiderman snuje opowieść o niekończącej się walce dobra ze złem, a środowisko prawnicze to idealne miejsce, by konfrontować ze sobą te dwie odwieczne siły. Na dokładkę to powieść, który serwuje czytelnikowi metafory i ukryte sensy, do odkrywania na własną rękę, w swoim własnym systemie znaczeń. To historia manipulacji, która nie może zakończyć się dobrze, bo w końcu kto podpisuje pakt z diabłem, kto igra z piekielnym ogniem, ten musi się poparzyć.

Dzisiaj nie zmrużę oka, bo diabelski uśmiech przecina mrok.

O.

*Cytat pochodzi z „Raju utraconego” Johna Miltona.

**Cytat pochodzi z „Fausta” Johanna Wolfganga von Goethe.

***Za możliwość patronatu dziękuję Wydawnictwu Vesper. <3

Komentarze do: “Bezsenne Środy: „Adwokat Diabła” Andrew Neiderman – recenzja PATRONACKA

Odpowiedz na „BombelettaAnuluj pisanie odpowiedzi