Światowy Dzień Książki: ulubieni pisarze i pisarki

23 kwietnia to Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich, a tutaj na Wielkim Buku to nie lada święto dla wszystkich książkoholików!

Światowy Dzień Książki to idealna okazja, by opowiedzieć Wam o moich najulubieńszych pisarzach i pisarkach mojego życia.

Tych najważniejszych, tych wyjątkowych, tych, którzy zapisali się w moim serduchu i ubarwili tak bardzo moje zaczytane życie.

Wybrałam dla Was 5 tych najulubieńszych, najważniejszych, ale to nie koniec, bo z pewnością opowiem Wam też o innych, ale to następnym razem.

CORMAC MCCARTHY

PISARZ MOJEGO ŻYCIA. Amerykański twórca słynący z opowieści, których akcja rozgrywa się na amerykańskim Pograniczu, czyli między Stanami Zjednoczonymi a Meksykiem. A jak wiadomo, na pograniczach powstają najbardziej fascynujące opowieści! Opowieści brutalne, krwawe, obnażające bezwzględną ludzką naturę i snujące rozważania o kondycji ludzkiej.

U McCarthy’ego nie ma przebacz, nie ma litości jest niekończąca się walka dobra ze złem w najbardziej pierwotnej postaci i zdesperowani ludzie, którzy zrobią wszystko, by przetrwać.

Każda jego powieść to dla mnie perła, ale tą najważniejszą z najważniejszych jest „Krwawy Południk”. Tym bardziej zatrważająca, że oparta o prawdziwe legendy o jeźdźcach, którzy pozostawili po sobie tylko zgliszcza i krew. A czasami, tym bardziej teraz, odnoszę wrażenie, że wszyscy snujemy się pustynią Sonory i nikt nie wie, co napotkamy za horyzontem.

JOANNA BATOR

ULUBIONA POLSKA PISARKA. Piętnaście lat temu tak bardzo zafascynowała mnie swoim „Japońskim wachlarzem”, że chciałam nawet studiować japonistykę, ale musiałabym przenieść się do Poznania, a to nie wchodziło w grę.

Kilka lat później sięgnęłam po jej „Ciemno, prawie noc” i to była powieść, która najpierw przeraziła mnie bez reszty, a potem na nowo przekonała mnie do polskiej współczesnej literatury. Od tamtej pory czytam ile wlezie naszych rodzimych twórców, poznaję kolejnych polskich autorów i zastanawiam się, jak mogłam nie kochać naszej polskiej literatury, nie mieści mi się to w głowie.

Proza Joanny Bator bywa realistycznie magiczna, ale bywa też diabelnie mroczna, bywa minimalistyczna i melancholijna. Raz przeraża, raz wzrusza, ale zawsze zachwyca.

JAKUB MAŁECKI

ULUBIONY POLSKI PISARZ. Jest coś takiego w jego prozie, co porusza najgłębsze nuty w sercu czytelnika, a co często też doprowadza do łez.

Zaczęłam przygodę z jego prozą od „Dygotu” i od razu przepadłam. Proza Kuby jest subtelna, jest delikatna, jest wzruszająca, a jednocześnie obraz przedstawionego nam świata jest zarysowany brutalnie i bezwzględnie. Jego bohaterowie są zagubieni, są inni, często dziwaczni, ale przede wszystkim są samotni, nawet gdy wokół nich gromadzi się tłum ludzi.

Każda z powieści Kuby jest poruszająca, jest wyjątkowa i zachwycająca, ale wciąż moją ulubioną pozostaje „Dżozef” mieszanka powieści dresiarskiej, powieści grozy i prozy wysokiej ze szczyptą Josepha Conrada. Nic się pod tym względem nie zmieniło.

ELIZABETH GILBERT

PISARKA, KTÓRA ODMIENIŁA MOJE ŻYCIE. Może zabrzmi to naiwne, ale trzynaście lat temu „Jedz, módl się, kochaj” pozwoliło mi odmienić moje życie. Ta autobiograficzna opowieść zmotywowała mnie, by podjąć najważniejszą decyzję i to dzięki niej jestem dziś tu, gdzie jestem.

A poza tym – Elizabeth Gilbert jest znakomitą pisarką. Po prostu. Zachwyciła mnie „Ludźmi z wysp”, „Botaniką duszy”, a ostatnio „Miastem dziewcząt”, które znalazły się pośród najlepszych z najlepszych minionego roku.

I o ile „Jedz, módl się, kochaj” musi trafić na podatny grunt, na ten konkretny moment w życiu, żeby się spodobała, to sama proza Gilbert jest tak znakomita, że ma szansę spodobać się wielu z Was.

STEPHEN KING

TEN, KTÓRY ZARAZIŁ MNIE BAKCYLEM GROZY I WYWOŁAŁ BEZSENNĄ OBSESJĘ. W pewne wakacje wiele lat temu do moich rąk trafiło „Lśnienie” i… przepadłam!

Od tamtej pory wiele się zmieniło, poznałam innych twórców horroru, poznałam lepsze i gorsze kingowe opowieści i chociaż jego współczesne oblicze nie jest mi tak bliskie, jak ten „stary, dobry King”, to wciąż mam do niego ogromny sentyment, a na każdą kolejną książkę czekam z niecierpliwością.

Pośród ulubionych tytułów Kinga znajdują się: „Cmętarz Zwieżąt”, „Misery” i „To”. Ale mogłabym tak wymieniać długo długo… Tym bardziej, że wciąż jeszcze poznaję jego książki i ostatnio zachwyciła mnie „Dolores Clairborne”, ale o niej opowiem przy innej okazji.

Na koniec życzę Wam samych pięknych lektury, wyjątkowych wrażeń czytelników i pysznego poszukiwania Waszego Wielkiego Buka – oby trwało jak najdłużej!

Bo warto czytać.

O.

Komentarze do: “Światowy Dzień Książki: ulubieni pisarze i pisarki

  1. Świat książek napisał(a):

    Fajnie, że w ulubieńcach masz Joannę Bator, też ją lubię. Literatury popularnej nie czytam za bardzo. Moi ulubieńcy? Na pewno Thomas Bernhard, ostatnio też Olga Hund… ale dużo by tego wymieniać.

    • Olga Kowalska napisał(a):

      Olga Hund jest bardzo ciekawa, ale na razie dopiero zaczyna – jestem ciekawa jej nowej powieści. 🙂

Dodaj komentarz: