Bezsenne Środy: „Budząc diabły” Piotr Sawicki – recenzja PATRONACKA

Opowieść o pewnej górze, starej wierze i tych, którzy nigdy nie wracają, czyli poznajcie tajemnice pewnego niemieckiego miasteczka – „Budząc diabły” Piotra Sawickiego.

W CIENIU GÓRY

Na tej górze od lat znikają ludzie. Zafascynowani jej mroczną historią śmiałkowie próbują swoich sił, by ginąć pośród czeluści. Coś tam siedzi, coś drzemie, coś patrzy spośród skał. Niepokojąca legenda nikogo jednak nie odrzuca i kolejni ryzykanci ruszają, by odkryć jej tajemnicę. Tacy jak Michał. Kiedy i Michał znika, na ratunek rusza jego brat Tadeusz, ksiądz, który u boku swojej towarzyszki spróbuje rozwikłać zagadkę góry. Nie wie jednak, że będzie walczył o swoją duszę.

CZY STRASZY?

„Budząc diabły” nie wywołuje ciarek przerażenia, nie poraża niepokojem. Być może dlatego, że Piotr Sawicki wystawia w swojej powieści grozę kawa na ławę – nie sili się na wielkie tajemnice, na niepojęte sekrety. Jest góra, ludzie znikają, coś pradawnego siedzi wewnątrz tych skał i czeka. Od pierwszych scen sekret góry wydaje się być jasno zarysowany, natomiast to bohaterowie muszą zmierzyć się z tym, co tam na nich czyha. To na ich przemianę, na ich zmagania stawia nacisk Sawicki. Nurza ich metaforycznie zarówno w rozpaczliwej historii miejsca, jak i całkiem dosłownie w galonach mięsa i krwi, nadając powieści charakterystycznego, brutalnego posmaku gore, w którym Sawicki przecież się specjalizuje. Chociaż nie przerazi Was bez reszty, to dobra zabawa przy lekturze jak najbardziej gwarantowana.

NIESAMOWITA SŁOWIAŃSZCZYZNA

Niesamowita słowiańszczyzna, podrasowana i rozjuszona, pełna pradawnych bóstw, zdradzieckich mitów i potworów ziejących otchłanią… Na dokładkę nazistowskie widma i spektakularne górskie krajobrazy, które trudno wyrzucić z głowy. Gore jest tutaj wisienką na torcie, którą z pewnością docenią miłośnicy mocniejszej horrorowej prozy. Być może niektórych czytelników zaskoczy to niecodzienne połączenie, ale trzeba przyznać, że w „Budząc diabły” działa na korzyć opowieści. Piotr Sawicki nie cacka się z czytelnikami, nie cacka się z bohaterami – od początku widać tu konkretny zamysł, który autor świadomie prowadzi przez całą powieść, aż do intrygującego finału.

Z pewnością to nie jest groza uniwersalna, w której każdy, kto się zanurzy wyjdzie usatysfakcjonowany. Sawicki ma swój specyficzny styl, nie stroni od krwawej jatki, nie bawi się też w przerysowane metafory. „Budząc diabły” nie udaje niczego czym nie jest, a jest świetną, lekką grozą, która zabierze Was tam, gdzie stare licho nie śpi.

Dzisiaj nie zmrużę oka, bo pradawne licho nie śpi.

O.

Komentarze do: “Bezsenne Środy: „Budząc diabły” Piotr Sawicki – recenzja PATRONACKA

  1. MBC napisał(a):

    Hmmmm… nie wiem, czy sięgać po tę książkę, jeszcze obudzę jakieś diabły. A tak na poważnie spodobał mi się sam pomysł, więc w sumie chciałbym w przyszłości ją przeczytać.

    • Olga Kowalska napisał(a):

      Na pewno jest to smakowita groza, klimatyczna, a jednocześnie odpowiednio krwawa. 🙂

  2. Tempis-meble napisał(a):

    Bardzo fajna propozycja. Jeszcze nigdy chyba nie czytałam książki w takim klimacie, więc na pewno będzie to pewnego rodzaju odskocznia od typowego gatunku. Czuję, że w przyszłości sięgnę po tę książkę 😉

  3. Aleksandra K. napisał(a):

    Bardzo zaciekawiła mnie ta książka, ale niestety dostępna jest tylko w jednym sklepie w wersji elektronicznej. Czy to oznacza, że ciągle czekamy na premierę?

    • Olga Kowalska napisał(a):

      Wejdź proszę na stronę Wydawnictwa Dom Horroru – tam teraz trwa przedsprzedaż książki w miękkiej oprawie. 🙂

Leave a Reply