<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: &#8222;Pierwszy dzień wiosny&#8221; Nancy Tucker – recenzja patronacka	</title>
	<atom:link href="https://wielkibuk.com/2022/04/03/pierwszy-dzien-wiosny-nancy-tucker-recenzja-patronacka/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://wielkibuk.com/2022/04/03/pierwszy-dzien-wiosny-nancy-tucker-recenzja-patronacka/</link>
	<description>Blog literacki. Recenzje książek od 2012 roku.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 05 Apr 2022 07:10:14 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Magdalena Kwapich		</title>
		<link>https://wielkibuk.com/2022/04/03/pierwszy-dzien-wiosny-nancy-tucker-recenzja-patronacka/comment-page-1/#comment-45709</link>

		<dc:creator><![CDATA[Magdalena Kwapich]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 05 Apr 2022 07:10:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://wielkibuk.com/?p=22336#comment-45709</guid>

					<description><![CDATA[Kości, które nosisz w kieszeni” to niedawno przeczytana przeze mnie książka Łukasza Barysa ( nagrodzona zresztą Paszportem Polityki), która zrobiła na mnie duże wrażenie i to niewątpliwie za sprawą ukazanego w niej małomiasteczkowego, prowincjonalnego życia, szczerze, bez upiększeń, w całej swej porażającej brzydotą formie.                                     Książka Barysa to opowieść o nastoletniej Uli i biedzie. Tak, bieda jest towarzyszem życia dziewczyny. Jest obecna w jej rodzinnym domu, ciasnym, niezasobnym, lichym, zamieszkiwanym przez jej rodzinę - matkę utrzymującą trójkę dzieci z pensji kasjerki w Biedronce, babkę, starą i schorowaną oraz pleśń pęczniejącą na suficie. Dziewczyna  ma świadomość swojego statusu - osoby pochodzącej z biednej rodziny; niechcianej, odrzucanej i wyśmiewanej przez rówieśników. Jednak Ula, bez epatowania nieszczęściem i użalania się nad sobą, opowiada o swoim życiu,  o świecie,  w którym przyszło jej żyć - pełnym biedy, brzydoty, szpetoty i.. kości. Bo te, oczywiście, niejednokrotnie pojawiają się w utworze.                                                    Moją uwagę przyciągnęło także ciekawe połączenie w powieści świata realnego z onirycznymi, z magicznymi wizjami, jawy ze snem, odwiedzinami zza grobu,  pojawiające się  wielokrotnie w utworze i pogłębiające  obecną w nim ciężką, niespokojną,  przytłaczającą atmosferę z wszechobecną śmiercią, umieraniem, odchodzeniem.
 Interesujący jest też sposób prowadzenia narracji w powieści. To Ula jest  tu nastoletnim narratorem, ale zdarza się, że autor jakby o tym zapominał, snując rozważania daleko wykraczające poza mentalność i przeżycia dziewczyny. Narracja staje się wtedy dojrzalsza i ciekawsza, refleksje bardziej dociekliwe i błyskotliwe, niezwykle trafnie  komentujące rzeczywistość.
I na koniec jeszcze kilka słów na temat języka powieści -   jest on  niby zwykły, codzienny, ale barwny, pełen  niebanalnych, obrazowych, metafor. Do tego dochodzi  ironia oraz pojawiający się gdzieniegdzie czarny humor i towarzyszący mu śmiech przez łzy. Taka to  smutna, gorzka, ale prawdziwa i przejmująca swoją surowością, opowieść o Polsce B i ludziach zmagających się ze swoim życiem - szarym, biednym, pełnym trosk i kłopotów, na który nie narzekają, ale przyjmują z pokorą. Wyjątkowy to debiut, wyjątkowa lektura! Polecam.                                                                                                                                 Magdalena K.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kości, które nosisz w kieszeni” to niedawno przeczytana przeze mnie książka Łukasza Barysa ( nagrodzona zresztą Paszportem Polityki), która zrobiła na mnie duże wrażenie i to niewątpliwie za sprawą ukazanego w niej małomiasteczkowego, prowincjonalnego życia, szczerze, bez upiększeń, w całej swej porażającej brzydotą formie.                                     Książka Barysa to opowieść o nastoletniej Uli i biedzie. Tak, bieda jest towarzyszem życia dziewczyny. Jest obecna w jej rodzinnym domu, ciasnym, niezasobnym, lichym, zamieszkiwanym przez jej rodzinę &#8211; matkę utrzymującą trójkę dzieci z pensji kasjerki w Biedronce, babkę, starą i schorowaną oraz pleśń pęczniejącą na suficie. Dziewczyna  ma świadomość swojego statusu &#8211; osoby pochodzącej z biednej rodziny; niechcianej, odrzucanej i wyśmiewanej przez rówieśników. Jednak Ula, bez epatowania nieszczęściem i użalania się nad sobą, opowiada o swoim życiu,  o świecie,  w którym przyszło jej żyć &#8211; pełnym biedy, brzydoty, szpetoty i.. kości. Bo te, oczywiście, niejednokrotnie pojawiają się w utworze.                                                    Moją uwagę przyciągnęło także ciekawe połączenie w powieści świata realnego z onirycznymi, z magicznymi wizjami, jawy ze snem, odwiedzinami zza grobu,  pojawiające się  wielokrotnie w utworze i pogłębiające  obecną w nim ciężką, niespokojną,  przytłaczającą atmosferę z wszechobecną śmiercią, umieraniem, odchodzeniem.<br />
 Interesujący jest też sposób prowadzenia narracji w powieści. To Ula jest  tu nastoletnim narratorem, ale zdarza się, że autor jakby o tym zapominał, snując rozważania daleko wykraczające poza mentalność i przeżycia dziewczyny. Narracja staje się wtedy dojrzalsza i ciekawsza, refleksje bardziej dociekliwe i błyskotliwe, niezwykle trafnie  komentujące rzeczywistość.<br />
I na koniec jeszcze kilka słów na temat języka powieści &#8211;   jest on  niby zwykły, codzienny, ale barwny, pełen  niebanalnych, obrazowych, metafor. Do tego dochodzi  ironia oraz pojawiający się gdzieniegdzie czarny humor i towarzyszący mu śmiech przez łzy. Taka to  smutna, gorzka, ale prawdziwa i przejmująca swoją surowością, opowieść o Polsce B i ludziach zmagających się ze swoim życiem &#8211; szarym, biednym, pełnym trosk i kłopotów, na który nie narzekają, ale przyjmują z pokorą. Wyjątkowy to debiut, wyjątkowa lektura! Polecam.                                                                                                                                 Magdalena K.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
