Site icon Wielki Buk

„Beowulf”

Bombla_Beowulf„Beowulf”. Jedna z czołowych pozycji literackiego kanonu na całym świecie. Absolutny klasyk. Epickie arcydzieło. Perełka wśród światowych opowieści. Jednocześnie koszmar studentów filologii i konik wykładowców literatury angielskiej. Dlatego wielu za „Beowulfem” po prostu nie przepada, wyśmiewa go i wypiera. Jeśli Wam również kojarzy się z nieprzespanymi nocami, kilkutygodniowymi niezrozumiałymi wykładami i ledwo zdanym egzaminem, to mam dla Was sposób na docenienie tej historii. Przeczekajcie okres studiów, zawieruchy i „zaliczania” lektur. By pokochać „Beowulfa” potrzebny jest po prostu czas. Wolna chwila. Moment spokoju i myślowej wolności. Bo to nie jest tekst do czytania na wyścigi razem z Chaucerem. To nie jest opowieść na poznawanie jej na szybko w drodze na uczelnię z jakiegoś skrótowca, streszczeń czy notatek kolegów. Docenić „Beowulfa” można tylko wtedy, gdy chce się go przeczytać, a nie zmuszać na siłę, najlepiej na wczoraj. I dopiero w takim wypadku, gdy na spokojnie zasiądzie się do lektury, poznamy jego kultową legendę.

Ten anglosaski poemat jest w gruncie rzeczy ludową opowieścią. Odczytując kolejne wersy z łatwością można sobie wyobrazić, jak ktoś opowiadał dzieje Beowulfa przy ognisku, w czasie uczty, czy wyśpiewywał na głos przed zgromadzonym tłumem. Można nawet wyobrazić sobie wojów, dla których dzieje tego bohatera były swego rodzaju inspiracją. Wspierały marzenie o staniu się prawdziwym herosem i motywowały ich działania. W końcu „Beowulf” to heros modelowy. Symboliczny. Idealny.

Beowulf, czyli „pszczeli wilk”, czyli Niedźwiedź. Jego imię nie jest oczywiście przypadkowe, jak rzadko przypadkowe bywa cokolwiek w literaturze i opowieściach w ogóle. W wierzeniach ludów pierwotnych niedźwiedź to symbol siły i odwagi, czyli tego co wyróżnia każdego herosa. Według poematu Beowulf miał siłę kilku rosłych mężczyzn. I nie bał się niczego. Podejmował każde wyzwanie. Ruszał na każdą przygodę. Niedźwiedź prowadzi samotniczy tryb życia. W tym wypadku oznacza silną osobowość bohatera. Jego wyjątkowość jako jednostki, nietypowe w czasach, gdzie człowiek znany był z czynów i nazwiska swojego ojca. Niedźwiedź to także symbol ochrony i opieki. Ta cecha także pasuje do Beowulfa, który na wieść, że dwór króla Hrothgara jest w niebezpieczeństwie niezwłocznie przybywa z pomocą i gotów jest poświęcić swoje życie, by uwolnić innych od niechybnej śmierci. Ciekawa również jest symbolika zimowego snu i wiosennego przebudzenia, którą można zinterpretować jako porównanie czasu śmierci i ciemności z porą odrodzenia i życia, którą bezsprzecznie reprezentuje nasz heros.

By równowaga została zachowana i Beowulf mógł być  w ogóle nazywany herosem, musi mieć przeciwników. Kogoś kogo mógłby pokonać. Kogoś kto nada sens jego istnieniu. Kogoś, dla którego każdy jego czyn jest obrazą. Jest raną. Jest ciosem, który należy oddać. Tymi istotami są potwory. W mitologii to cienie zrodzone z chaosu. Elementy odwiecznie istniejących sił natury, wytworzonych przez umysł człowieka, wtłoczone w kulturę, by tłumaczyć świat wokół niego.

W porządku religijnym to córy i synowie z rodu Kaina, którzy kontynuują jego dzieło, więc utożsamiają zło. Są złem i to zło personifikują. To demony, diabły, sprzymierzeńcy szatana. Upadłe anioły, które być może kiedyś stanęły przed wyborem swojej życiowej drogi i podniosły bunt przeciw zastanemu systemowi.

Jednocześnie, w porządku pogańskim potwory są głosami tego wszystkiego co nieludzkie, niepochodzące od człowieka. W pewien sposób strzegą naturalnego porządku i są głosem otaczającego ludzi świata przyrody. Tworzą przeciwieństwo cywilizacji, ciemną stronę, która rządzi się zupełnie innymi prawami. Ich świat jest mroczny, bo do nich należy noc. Do nich należą zakamarki, w których żaden człowiek nie postawił jeszcze kroku. Wszystkie miejsca nieznane, niebezpieczne, jeszcze nieodkryte. Nie mogą istnieć jeśli nie istnieje dobro.

Herosi i potwory są połączeni nierozerwalną więzią od początków istnienia cywilizacji. Zło nie może istnieć jeśli nie istnieje dobro. Pierwiastek ładu nie ma sensu, gdy nie uzupełnia go pierwiastek chaosu. Światło i ciemność. Jasność i mrok. Tak jest w przypadku Beowulfa i Grendela. Tam gdzie Beowulf jest mężny i silny, tam Grendel jest słaby i tchórzliwy. Tam gdzie heros wykazuje hojność i sprawiedliwość, tam potwór okazuje się chciwy i bezlitosny. Podobnie jest ze zezwierzęconą matką Grendela i lata później ze złotym smokiem atakującym gród Beowulfa.

A jednocześnie jest w Grendelu i innych potworach coś znajomego. Przebłysk podobieństwa. Jakiś element wspólny. Coś człowieczego. Jeśli na poziomie moralnym istnieje silny kontrast dobrych i złych czynów, to w przypadku motywacji i działania te różnice często się zacierają. Przenikają się. My wiemy, że potwór musi zostać zgładzony. A jednak już na sam koniec czujemy lekkie ukłucie żalu. Dlaczego? Może ta ciemna strona tak naprawdę nie jest do końca przeniknięta tym co my postrzegamy jako zło, ale jest po prostu inna? A może tak naprawdę i herosi i potwory pochodzą z jednego pierwotnego świata, jednej siły sprawczej, a ich więź jest tak nierozerwalna i trwała, że gdy jeden ma upaść, drugi powinien zginąć razem z nim?

Decyzję pozostawiam Wam, drodzy Czytelnicy. Dobro i zło. Życie i śmierć. Światło i ciemność. Cywilizacja i natura. Anioł i demon. Człowiek i zwierzę. Heros i potwór. Nierozerwalny dualizm. Coś przed czym nigdy nie będzie ucieczki, bo jest samą istotą bytu. Jego konieczną cząstką. Bo historie Beowulfów i Grendeli wciąż trwają. I nigdy nie przeminą.

O.

Exit mobile version