„Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek” Mary Ann Shaffer & Annie Barrows

„Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek”, czyli urocza i wzruszająca epistolarna opowieść o książkach, wojnie i miłości, tak trochę przez przypadek. W tej kolejności.

O Drugiej Wojnie Światowej napisano już wszystko. Tak mogłoby się przecież wydawać. Przez te ostatnie dziesięciolecia temat poruszano setki, tysiące, dziesiątki tysięcy razy na  setki, tysiące, dziesiątki tysięcy sposobów. Jednak to jedno z najbardziej traumatycznych wydarzeń naszej cywilizacji zdaje się być niewyczerpaną inspiracją, doświadczeniem tak dojmującym, że przenoszonym z pokolenia na pokolenie, niczym ostrzeżenie przed tym, co może się zdarzyć. Zazwyczaj te opowieści są przerażające, wypełnione bólem, smutkiem, niepojętą rozpaczą. Tylko czasami, bardzo sporadycznie można natrafić na tak błyskotliwą, piękną i urokliwą lekturę z wojną w tle jak powieść Mary Ann Shaffer i Annie Barrows. Czytaj dalej

„Bunt Starych Bogów” Tomasz Stężała – FENOMENALNY PATRONAT!

Nadszedł czas, by powrócić do średniowiecznego Elbinga i dołączyć do wyprawy krzyżowej przeciw pogańskim plemionom na wschodzie. Coś się kończy, coś się zaczyna w kontynuacji fenomenalnej „Wojny Bogów” Tomasza Stężały (recenzja TUTAJ) – „Bunt Starych Bogów”.

Niewielu czytelników z pewnością zdaje sobie sprawę, że wyprawy krzyżowe to nie tylko rozpalone do białości piaski pustyń wschodu, to nie tylko trwające całe wieki zdobywanie, utrata i ponowne odbijanie Jerozolimy, to nie tylko Ziemia Święta i muzułmańskie hordy, ale także daleka, jakże wtedy odległa zimna północ. Na dzisiejszych ziemiach północnej Polski rozgrywały się krwawe walki i wieloletnie konflikty zwane bałtyckimi wyprawami krzyżowymi, prowadzone przez katolickich królów Danii i Szwecji oraz niemieckie zakony rycerskie, jak Zakon Kawalerów Mieczowych i Zakon Krzyżacki. Ich celem było pokonanie pogańskich ludów zimnej Europy, zamieszkałych wokół Morza Bałtyckiego, w tym Prusów i Jaćwięgów. Czytaj dalej

„Do wszystkich chłopców, których kochałam” Jenny Han – recenzja

Już dawno młodzieżowa opowieść nie była tak poczciwa i cukierkowo amerykańska jak w „Do wszystkich chłopców, których kochałam” Jenny Han.

Wiadomo, czasy się zmieniają. Wszystko pędzi naprzód i nawet dzieciaki i młodzież okoliczna zdają się szybciej rozwijać, dojrzewać, zajmować się sprawami dorosłych. Sięgając po literaturę przeznaczoną dla młodzieży nigdy nie można do końca być pewnym, czy trafi nam się brutalna, dystopijna powieść fantasy z miłosnym trójkątem w roli głównej, czy może przepełniona seksualnymi aluzjami historia miłosnych podbojów i stowarzyszeń opartych na łóżkowych doświadczeniach, czy do bólu życiowa historia o zdesperowanych dzieciakach ze społecznych nizin, w których co prawda nadzieja zawsze umiera ostatnia, ale które i tak nie kończą się dobrze.  Poczciwe, zwyczajne opowieści o życiu, szkole, ot, rodzinnych perypetiach zdają się być w odwrocie, być może dlatego, że mają w sobie coś z lat 90., coś nieprzystającego do rozpędzonej rzeczywistości za oknem. Jednak od czasu do czasu trafiają się jeszcze takie perełki jak powieść Jenny Han. Czytaj dalej

Piękne, melancholijne, niezapomniane… 3 polskie pisarki na upalne dni!

Upalnie, skwarnie, ach, gdyby chociaż wietrzyk zawiał lekki, bryza porządnie uderzyła z morza, by orzeźwić stężałe w spiekocie umysły, poruszyć ospałe od gorąca członki!

Miała rację Natalia Fiedorczuk-Cieślak, pisząc w felietonie dla Pisma zatytułowanym „Fenomeny”, że sierpień potrafi być o wiele bardziej melancholijny od listopada – skonsumowaliśmy lato, zostały już tylko dwa gryzy. Może to faktycznie ten nasz trójmiejski, nadmorski spleen, ta atmosfera oniryczna, prowokacyjnie-wakacyjna jak u Lany del Rey, rozkoszna jak wata cukrowa i balonówa w jednym, jak miniówa i szorty, dojrzała, brzoskwiniowa, a jednocześnie ulotna i zapowiadająca nadchodzące babie lato. Coś się kończy, czuć to w tej zawiesistości lepkiej powietrza, w przejrzałej słodyczy owoców, w tych dyniach przedwczesnych, że za chwilkę huknie, za chwilkę pęknie, bum, po wakacjach i afrykańskim lecie w rozmytych pajęczych barwach. Czytaj dalej

„Ułuda” Artur Cieślar – recenzja

Kiedy gasną światła nic nie jest pewne i wszystko może być… „Ułudą”, jak w opowieści o drodze, podróży i śmierci Artura Cieślara.

Miewacie czasami takie niecodzienne, dziwaczne wrażenie, że wcale nie jesteście sobą, że coś jest nie tak, przenieśliście się w inne miejsce, inny czas, inną rzeczywistość? Przeświadczenie, że to wszystko co Was otacza jest, parafrazując Edgara Allana Poe – snem we śnie, innym wymiarem, nieznanym, zapomnianym życiem? Iluzją, fatamorganą, ułudą jakąś, w której niczym marionetki odgrywamy nieswoją rolę, w nieswoim ciele, a wokół nas krążą bliscy-niebliscy znajomi, rodzina, przyjaciele. Niby wszystko nasze, a jednak obce… Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Jesteś dla mnie wszystkim” Edward Lee – white trash gothic w pigułce!

Amerykański król white trash gothicu powraca z opowieścią, która łączy w sobie wszystko to, co najlepsze u tego wyjątkowego pisarza horroru ekstremalnego – „Jesteś dla mnie wszystkim” Edwarda Lee to kwintesencja jego twórczości.

White trash gothic*. Kto raz pozna znaczenie tego zlepka słów, ten od razu domyśli się, do czego też zmierzam w owym tekście. Tak drogi czytelniku spragniony zdegenerowanej ekstremy! Znów zajdziemy dzisiaj gdzieś do serca samych Appalachów, do miasteczka, któremu daleko jest do jakiejkolwiek cywilizacji, gdzie nazwy dróg i traktów noszą robaczywe nazwy, do  zgęstniałych lasów, których ścieżki i szlaki służą za kryjówkę mieszkańcom, a ci wyróżniają się pewnymi szczególnymi cechami… Pędzenie bimbru, prostytucja, kłusownictwo – to ich hobby, to ich praca, bo chociaż nie potrzebują wiele, to potrzebują tyle, by przeżyć. A przeżywają mnożąc się między sobą, przekazując genetyczne skazy i umiłowanie do wszelkiej degeneracji, bez jakichkolwiek hamulców moralnych – kazirodztwa, alkoholizmu, narkomanii, zoofilii i innych intrygujących zjawisk nieczęsto penetrowanych przez zwykłych, cywilizowanych w pełni ludzi. Czytaj dalej

„Miejsce egzekucji” Val McDermid – JEDEN Z NAJLEPSZYCH KRYMINALNYCH PATRONATÓW!

Jedna z najciekawszych powieści kryminalnych ostatnich dekad, która nieźle potrafi zawrócić w głowie czytelnikowi – „Miejsce egzekucji” Val McDermid.

Małe społeczności mają to do siebie, że niczego nie można być do końca pewnym. Przybysz z zewnątrz na zawsze pozostanie nietutejszy, nawet jeśli zdecyduje się poświęcić życie nowemu otoczeniu, nawet jeśli każdego dnia będzie pił piwo z bywalcami miejscowego pubu. Nic na to nie można poradzić. Pewne kwestie rozstrzyga się tutaj z dziada pradziada, spory, konflikty przechodzą z pokolenia na pokolenia, a niepisane reguły i zasady panujące w takich społecznościach potrafią przewyższać oficjalne prawo. Ma to swój swoisty urok, bywa czasami niebezpieczne, ale przede wszystkim kłopotliwe. Szczególnie w wypadku, gdy w okolicy dojdzie do zbrodni, a wszystkie oczy zmrużone w podejrzliwości skierują się przeciw obcym. Czytaj dalej

Zapowiedzi książkowe: SIERPIEŃ 2018

Wakacje, urlopy, wolne, upalne dni mijają leniwie, ale wydawnictwa nie próżnują! Zebrałam dla Was jedenaście smakowitych propozycji na rozgrzane do czerwoności zaczytane chwile! Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Ptaki” Daphne du Maurier – pamiętacie film Alfreda Hitchcocka?

Jeśli myśleliście, że „Ptaki” w reżyserii wybitnego Alfreda Hitchcocka  wywołują koszmary i ptasie traumy, to uwierzcie mi, że pierwowzór literacki w postaci niepozornego opowiadania „Ptaki” Daphne du Maurier dociera jeszcze głębiej do podświadomości.

Ludzkość nigdy nie bierze pod uwagę, że może utracić panowanie na Ziemi, może utracić swoje naturalne królestwo. Przyjmujemy, że niepodzielnie panujemy nad otaczającą nas przyrodą, dominujemy na lądzie, w wodzie i w przestworzach i nic ani nikt nie może nas zdetronizować. A jednak w masowej wyobraźni pojawia się od czasu do czasu ten niepokojący koncept. Ludzkość zostaje pokonana, nasza hegemonia na zawsze obalona, a pozycja w naturalnym świecie zdegradowana. Czasami całkiem dosłownie, w tych najbardziej fundamentalnych wizjach, a czasami metaforycznie, oddając obrazem lub słowem ten najbardziej drażniący nas, podskórnie dręczący lęk. Czytaj dalej

„Na gwiaździstych morzach” Sara Sheridan – CZEKOLADOWY PATRONAT!

Ceniona szkocka pisarka Sara Sheridan przybliża postać globtroterki, pisarki  i ilustratorki Marii Graham, wypełniając białe pola jej życiorysu w powieści historycznej „Na gwiaździstych morzach”.

W XIX wieku samotnie podróżująca, niezależna kobieta wprawiała śmietankę towarzyską w nie lada zakłopotanie. Niepoprawna, uparta, łamiąca wszelkie konwenanse stanowiła wyzwanie dla swoich towarzyszy. Była pionierką, podróżniczką, przodowniczką odwagi. Taką kobietą była Maria Graham. Młoda wdowa, globtroterka i pisarka, która od najmłodszych lat spędzała życie w podróży. Najpierw towarzyszyła ojcu w wyprawach do Indii, a kiedy wyszła za mąż – u jego boku odwiedzała nieznane zakątki globu. Owdowiała w drodze do Chile i tam Sara Sheridan rozpoczyna swoją historię… Czytaj dalej