„Jankeski fajter” Aura Xilonen – recenzja

Każdego dnia tysiące ludzi przekraczają nielegalnie granicę pomiędzy Meksykiem a Stanami Zjednoczonymi. Zostawiają przeszłość, porzucają rodziny  i wyruszają na północ w poszukiwaniu nowego życia, nadziei na lepsze jutro, bez względu na konsekwencje. Nie sposób ukryć, że ta nielegalna imigracja z Meksyku to jeden z najważniejszych, najdonośniejszych, najbardziej niejednoznacznych tematów politycznych we współczesnych Stanach Zjednoczonych – niektórzy mogliby powiedzieć, że decydujący w ostatnich wyborach prezydenckich. W tym konflikcie zderzają się dwa punkty widzenia, bo z jednego strony to ucieczka mieszcząca się w konwencji „amerykańskiego snu”, podążaniu za marzeniami i aspiracjami, natomiast z drugiej strony to nieuchronne zmiany polityczne, ekonomiczne i społeczne, oraz statystyki, których zasięgu nie sposób objąć w tabelach. Jednak w tych zawirowaniach i analizach często traci istotę to, co najważniejsze, czyli jednostka, człowiek, pojedyncza osoba, która pragnie uchwycić swoją szansę. Czytaj dalej

Bezsenność Djuny Barnes – „Ostępy nocy”

Noc taka jak dziś. Upalna. Parna. Męcząca. Wypełniona odgłosami napierającego miasta. Rozochoconych, roztańczonych, otumanionych wyziewami istot. Noc somnambulików. Noc smutków. Noc rozkoszy. Noc, która zdaje się nigdy nie mieć końca, a kiedy nadchodzi świt, a słońce pojawia się na horyzoncie, wcale nie widać ocalenia. Nie czuć spełnienia. To noc, kiedy niebo powinno być ugwieżdżone, ale przeraża ciemnością. Złowieszczą pustką. Coś czai się w tym niezbadanym mroku. Zostaje samotność. Czytaj dalej

„Moja kochana, dumna prowincja. Opowiadania” Kornel Filipowicz – recenzja

To wcale nie jest taka prosta sprawa, napisać opowiadanie. Krótka forma wyłącznie w rękach, a w zasadzie pod piórem, wytrawnego mistrza i sprawnego rzemieślnika owej formy może zamienić się w małe dzieło sztuki. Dobry moment, odpowiednie wyczucie czasu i atmosfery. Nie za długie, nie za krótkie. Opowieść w pigułce, jak do kieszonki, na zagryzkę, a mimo to wypełniona po brzegi znaczeniem. Bo w dobrym opowiadaniu musi być wszystko to, co w równie dobrej powieści, a nawet bardziej, intensywniej, tak, by w tym ułamku chwili porwać czytelnika, wciągnąć w meandry historii i po chwili zostawić sytego i zadowolonego, jak po najlepszym i najpyszniejszym smakołyku.

Taki dar dokarmiania czytelniczej duszy opowieściami „na jeden chaps” miał pisarz, o którym sam Jarosław Iwaszkiewicz powiedział „Dla mnie to jest jeden z najczystszych, najwybitniejszych naszych prozaików, który swą bezpretensjonalność posunął wręcz do wirtuozerii.” Za tymi słowami kryje się Kornel Filipowicz – niezwykła osobowość polskiej literatury, wielka miłość Wisławy Szymborskiej, kochający przyrodę wrażliwiec hipnotyzujący piórem. Jeśli sięgamy po jego poruszającą prozę, to nie można pominąć autorskiego wyboru opowiadań dobranych przez Justynę Sobolewską – „Moja kochana, dumna prowincja”.

Czytaj dalej

„Przemiana” Franz Kafka [NABOKOVIADA]

Gdy Gregor Samsa obudził się pewnego rana z niespokojnych snów, stwierdził, że zmienił się w łóżku w potwornego robaka.

To nie jest senny koszmar, to nie jest głupi żart – to absurdalnie przygnębiająca rzeczywistość nieśmiertelnie działającego na wyobraźnię opowiadania Franza Kafki – „Przemiana”. Koniec z jednostką wyzwoloną, bo teraz Gregor jest jedynie nic nieznaczącym owadem, robakiem, którego można osaczyć, przerazić i w końcu przydepnąć, tak by w ostatnim przebłysku odchodzącej jaźni pozostał tylko paraliżujący strach i ból odbierający życie. Koniec podmiotu jeszcze nigdy nie był tak przerażająco realistyczny, a jego zhańbienie tak dosadnie żałosne, nawet jeśli Gregor wcale tym robakiem nie jest dosłownie, ale raczej człowiekiem, którego rzeczywistość zmusiła do odrzucenia indywidualizmu, a jego poniżenie odmieniło to, kim byli jemu najbliżsi. Czytaj dalej

Afgańskie Kobiety: „Afgańska perła” Nadia Hashimi – recenzja

Wolność to najwyższa wartość samodzielnej jednostki, a dążenie do wolności zdaje się być nieodłącznym elementem porządku naturalnego. I tak jak natura, tłamszona wolność również będzie zawsze szukać swojej drogi do wyzwolenia. Czy to przez rebelianckie oddziały walczące z dyktatorskim reżimem, czy przez podziemie walczące z propagandą, czy poprzez indywidualne, podstępne działania, które mają na celu ułatwienie komuś życia, ucieczkę spod władzy ucisku, zrzucenie kajdan, które dławią, duszą, po cichu zabijają. Takim dążeniem do wolności jest pradawny afgański rytuał bacza posz, dzięki któremu dziewczynki w Afganistanie oraz innych krajach Bliskiego Wschodu, mają szansę chociaż przez jakiś czas odzyskać niezależność, otrzymać niedostępne im w patriarchalnym systemie przywileje. Bacza posz, czyli dziewczynki, które zostały chłopcami.

Czytaj dalej

„Dziedzictwo” Ann Patchett – recenzja

„Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne; każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób.” Chociaż te słowa, które rozpoczynają „Annę Kareninę” Lwa Tołstoja uznawane są już czasami za truizm, to nigdy nie były prawdziwsze. Nieszczęśliwość niektórych rodzin, wspólna wszystkim jej członkom, zdaje się przenikać ich los, osaczać ich przeszłość i przyszłość, naznaczać kolejne pokolenia. Może zacząć się z przytupem, intensywnie i bez możliwości odwrotu. A może pojawić się nie stąd, ni zowąd, skuszona poczuciem wspólnoty, radością codziennych dni. Zaczaić się, poczekać na odpowiedni moment i zaatakować znienacka. Ten rodzaj nieszczęśliwości jest najgorszy, bo tak podstępny. Czasami można się od niej odwrócić, uniknąć o mały włos, ale trzeba wychwycić odpowiedni moment, zanim będzie za późno.

Upalny wieczór, rodzinna impreza, która trwa już zbyt długo i tłum ludzi pochłaniający drink za drinkiem. W mroku zamkniętego pokoju jeden pocałunek o smaku pomarańczy, który zmieni wszystko. Tak rozpoczyna się „Dziedzictwo” Ann Patchett i tak nieszczęśliwość wygodnie umości się w życiu dwóch rozbitych rodzin. Na długie lata.

Czytaj dalej

BIOGRAFIA: „Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci” Anna Kamińska – recenzja

Zasnęła w śnieżnej jamie na szczycie góry Kanczendzonga… Ten obraz zamarzniętego ciała, które wysusza lodowaty wiatr, oprósza śnieg i mumifikuje czas prześladowało długo moją dziecięcą wyobraźnię. Zaczęło się od przypadkowego reportażu w telewizji, a potem od niewinnej opowiastki Taty o ludziach, którzy nigdy nie wracają z gór. Długo rozmyślałam o jej osamotnieniu tam na szczycie, o jej lodowym grobie, którego nikt nigdy nie odnalazł. Takich historii przez lata narosły dziesiątki, bo Himalaje zbierają śmiertelne żniwo od wieków, a ich szczyty kuszą tych, którzy marzą, by wspinać się wyżej i wyżej, dotknąć nieba, zahaczyć o gwiezdny firmament, pokonując samego siebie. Wanda Rutkiewicz zaginęła 13 maja 1992 roku i do dzisiaj śni samotne sny na jednym z najwyższych szczytów świata, a legenda o niej pozostaje wciąż żywa. Czytaj dalej

„Kolej Podziemna. Czarna krew Ameryki” Colson Whitehad – zdobywca Nagrody Pulitzera 2017

Kolej Podziemna to jeden z najbardziej kluczowych terminów dla tematu niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych. Dla osób nieobeznanych z zagadnieniem abolicjonizmu ten zbitek dwóch wyrazów może być jednak nieco zdradliwy.

Czytaj dalej

To NIE jest książka dla dzieci: „Nazywam się Cukinia” Gilles Paris – recenzja

Czasami jest tak, że marzenia o byciu rodzicem skonfrontowane zostają z bezlitosną rzeczywistością i po narodzinach dziecka nic nie jest takie jak powinno być. Jednak już pojawił się nowy, mały człowiek, na dobre i na złe, na kolejne lata w dostatku i w biedzie. To powinno być bezwarunkowe uczucie, odpowiedź na ufność, na bezbronność, która nie zna jeszcze zła. Tego zaufania nie można zawieść, bo kiedy rodzic zawiedzie, dziecko zostaje zupełnie samo. Samo ze swoimi problemami, ze swoimi skomplikowanymi uczuciami, samo w obliczu niezrozumiałych dla niego wyzwań. Kiedy rodzic zawiedzie, dziecko próbuje żyć dalej nie obwiniając siebie, ale wyrzuty sumienia pojawiają się mimo wszystko. Niewinna miłość próbuje tłumaczyć każdą wyrządzoną krzywdę, każdy odebrany siłą dzień beztroski. Kiedy rodzic zawiedzie, nie ma nikogo, kto przytuli wieczorną porą, kto otrze łzy rozpaczy. Jak wytłumaczyć, że to dorosły ponosi winę? Że to on zawiódł, nie dziecko?

O dzieciakach pozostawionych samym sobie, o tęsknocie i bezbronności opowiada poruszająca powieść wcale nie dla dzieci – „Nazywam się Cukinia” nagradzanego francuskiego pisarza Gilles’a Paris.

Czytaj dalej

„Gorące mleko” Deborah Levy – recenzja

Matka i córka. Związek, który nigdy nie jest prosty. Nie jest jednoznaczny. Nigdy nie jest do końca idealny. Odwieczna inspiracja artystów, literatów, twórców wszelkiej kultury – dwie kobiety złączone najważniejszą z więzi fascynują tym, co niepojęte, ukryte w środku, zakopane głęboko w ich spojrzeniach. Chciałoby się podążyć za tym spojrzeniem, zajrzeć do środka i dostrzec prawdę o nich samych. Czy to najprawdziwsza miłość? Czy to najdelikatniejsze oddanie? A może czułość podszyta szczyptą zazdrości i nienawiści?

Deborah Levy zagląda w te oczy rozwijając opowieść o trudnym do pojęcia uczuciu, chorobliwym poświęceniu ugotowanym w „Gorącym mleku”, które z pewnością nie jest tym szekspirowskim mlekiem ludzkiej dobroci. A wszystko to w aurze lekkiego znużenia, w wakacyjnej poświacie, za woalem narastającego upału przyklejonym do skóry, na hiszpańskim wybrzeżu, pośród ukrytych głęboko pragnień.

Czytaj dalej