Site icon Wielki Buk

„Życie miłosne” Zeruya Shalev

Bombla_ZycieMiłosne

Od czasu do czasu każdego z nas dopada egzystencjalny dół. Mniejszy albo większy kryzys związany z naszym dotychczasowym życiem i kierunkiem w jakim wszystko wokół nas zmierza. Podobno takich kryzysów człowiek może przeżyć dość sporo, w różnych odstępach czasu. Z kryzysem możemy zmierzyć się w okresie dojrzewania, gdy z naiwnego dziecka przekształcamy się w pogrążonego w zadumie nad samym sobą nastolatka. W kilka lat później mamy szansę pogrążyć się w dole dwudziestopięciolatka, który podobno związany jest z zakończeniem studiów i beztroskiego czasu nauki. Po latach przychodzi czas na kryzys wieku średniego, chyba najpopularniejszego i najczęściej wykorzystanego w tekstach literatury i filmach. I kryzys emerytalny, po sześćdziesiątce, który jest jednoznaczny z  kryzysem świadomości zakończenia pewnego etapu życia. Zauważyliście pewnie, że sprytnie pominęłam jeden z istotniejszych egzystencjalnych dołów, jaki dopada zarówno mężczyzn, jak i kobiety, a który związany jest z przekroczeniem magicznej bariery trzydziestego roku życia.

Z tym właśnie kryzysem zmaga się bohaterka powieści Zeruyi Shalev zatytułowanej „Życie miłosne”. To pierwsza powieść rozpoczynająca psychologiczną trylogię, na którą składają się jeszcze „Mąż i żona” i kończąca cykl „Po rozstaniu”. Autorka stworzyła historię wyjątkową, ponadczasową, która dotyka najboleśniejszych momentów kobiecego życia. Pomimo, iż „Życie miłosne” rozgrywa się w Jerozolimie, to tak naprawdę mogłoby rozgrywać się w każdym zakątku na świecie, a jej uniwersalny wydźwięk pozwala wpasować się w gusta różnych kobiet, na każdym życiowym etapie. Shalev obrazuje kobiety w przełomowych momentach, gdy coś się zmienia, jakieś nieuchwytne siły wpływają na bohaterki i zmuszają je do zagłębiania się w swoje wnętrze, by pokonać ten trudny etap oparty na kryzysie pragnień i możliwości, a także straconych złudzeniach.

Bohaterką „Życia miłosnego” jest Ja’ra Korman. Ma około trzydzieści lat, stopień naukowy na uniwersytecie i kochającego męża, który stara się robić dla niej wszystko. Jej dotychczasowymi celami było zdobycie pełnego etatu na uczelni, budowanie krok po kroku naukowej kariery i urodzenie co najmniej jednego dziecka, gdy tylko przyjdzie odpowiedni czas, a wszystko będzie szło zgodnie z planem. Od zawsze wiedziała czego chce, była pewna podejmowanych kroków i szczęśliwa w swoim małym światku. Ta wykreowana przez nią rzeczywistość ginie w gruzach w chwili, gdy zupełnie przypadkowo poznaje Ariego Ewana – przyjaciela jej rodziców z czasów młodości, który po latach spędzonych we Francji powraca do Jerozolimy. I w tej chwili okazuje się, że nic nie było wcale takie idealne i perfekcyjne, jak wydawało się Ja’rze, wręcz przeciwnie, od dłuższego czasu jej doskonałe wyobrażenie o swoim życiu trzymało się jedynie na powielanych chwilach codziennej rutyny. I niczym więcej.

Jej małżeństwo z uroczym i miłym Jonim straciło kolory dawno temu,  a z czasem Ja’ra nie pamięta już nawet co było w nim takiego, że tak szybko i bezmyślnie się pobrali.  Wydaje się, że zapomniała co to miłość, lub, co bardziej przerażające, wcale nie kochała swojego męża. Jej dotychczasowa egzystencja okazuje się smutną iluzją tworzoną na potrzeby zachowania pozorów. Tak naprawdę pogrążona jest w zupełnej stagnacji. Jej życie stoi w miejscu, podobnie jak jej naukowa kariera. Nie może iść ani do przodu, ani do tyłu, bo uwikłana jej w honorowe umowy, których powinna dotrzymać, by nie wyjść na niedojrzałą. Problem w tym, że Ja’ra jest niedojrzała, a co za tym idzie zupełnie niezdecydowana. Już jakiś czas wcześniej straciła cel i czuje się zagubiona. Boi się prawdziwie zaangażować, bo to wiązałoby się bezpośrednio z podejmowaniem odpowiedzialności. A na to bohaterka Shalev nie jest gotowa.

Wszystko to uświadamia sobie, gdy na jej drodze staje Arie. To sześćdziesięciokilkuletni mężczyzna, znudzony i zblazowany. Próbuje sam przed sobą i otaczającymi go kobietami udawać samca alfa, pełnego siły i władzy. Nie przez przypadek jego imię tłumaczone z hebrajskiego oznacza lwa – władcę zwierząt. On pragnie panować i dopuszczać do siebie kolejne, coraz młodsze kobiety, by dołączyły do jego trofeów, uzbieranych podczas wielu lat usilnych polowań. Odgrywa rolę starego libertyna, mistrza seksualnych igraszek, a jednocześnie apatycznego, znudzonego „tym wszystkim” specjalistę od miłości. Pod tą maską kryje się jednak człowiek zniszczony, zmęczony sam sobą i pogrążony w strachu przed nieuchronnością śmierci. Naiwna Ja’ra jest kolejnym z serii jego podbojów, tylko jeszcze bardziej zagubiona, bo faktycznie poszukująca miłości.

Ich romans to seria burzliwych, toksycznych spotkań, w których każde z nich próbuje odmalować w tym drugim ziszczenie swoich pragnień. Nie chcą wcale poznać prawdy o sobie, ale jedynie w nieskończoność odbijać swoje wizje w oczach drugiego partnera. Ja’ra widzi w Arim kogoś na kształt perfekcyjnej męskiej figury, zupełne przeciwieństwo swojego ojca, którym skrycie pogardza, chociaż bardzo kocha. Na kochanka nakierowuje wszystkie nieziszczone marzenia i szuka odpowiedzi. A tam spotyka tylko ciszę, bo Ariemu nie zależy na związku. Nie zależy na nieogarniętej młodej kobiecie, która nie potrafi zdecydować się nawet na kupno sukienki. Chce wyłącznie nią manipulować, dla własnych zachcianek i wyuzdanych potrzeb. Każdy kolejny krok tych obojga to desperacka próba naprawienia życia i zawrócenia go na właściwy tor, pomimo iż zdają sobie sprawę, że nie tędy droga.

Im dalej zagłębiamy się w „Życie miłosne” i im lepiej poznajemy motywacje działań Ja’ry, tym bardziej może ona wywołać frustrację i sprzeciw. Kierowana strachem przed dojrzałością, przed dorosłością i podjęciem, w końcu, odpowiedzialności za swoje życie, staje się kimś kogo wyjątkowo łatwo znielubić, tym bardziej, jeśli nie potrafimy się z nią i jej problemami utożsamić. Ja’ra zdaje się być na granicy pewnego upadku, pogrążenia się w wewnętrznej ciemności bez szansy na  odrodzenie. Dryfuje i wciąż szuka siebie, zgłębia swoje wnętrze i igra z losem, by nareszcie dowiedzieć się i odkryć czego chce. Ale te odkrycia nie są wcale pozytywne. Niosą za sobą nieodwracalne wybory, te natomiast równie nieodwracalne skutki i pozostawiają za sobą kilka ofiar. A ona idzie dalej. Przynajmniej stara się, nie do końca wiedząc co się z nią stanie i ani ona, ani my nie możemy być pewni co przyniesie jej nowy dzień. I ta niewiedza jest najbardziej pesymistycznym przesłaniem tej powieści.

O.

Exit mobile version