„Mala vita” Claudio Michele Mancini – recenzja & PATRONAT

Kiedy w 1969 roku pisarz Mario Puzo opublikował „Ojca Chrzestnego” świat popkultury oszalał na punkcie włoskiej Mafii. Losy fikcyjnej rodziny Corleone zawładnęły zbiorową wyobraźnią, a po kultowej ekranizacji w reżyserii Francisa Forda Coppoli nawet prawdziwi członkowie gangsterskiego półświatka zaczęli dopasowywać filmowy wizerunek do swojej  rzeczywistości, stylizując się na ulubionych bohaterów fikcyjnej Rodziny. Od tamtego czasu, kiedy pojawia się jakakolwiek wzmianka o Mafii, to od razu rysuje się przed oczami obraz statecznego Vito, Capo di Tuttu Capi, w eleganckim garniturze, jego wystudiowane ruchy, pierścień na palcu i apatyczny sposób bycia. Nagle Mafia z cienia trafiła na piedestał, a do języka codziennego trafiły wyrażenia do tej pory zarezerwowane jedynie dla wtajemniczonych członków, jak Cosa Nostra, sekretny kodeks zwany omertà, czy consigliere.

Fascynacja włoską Mafią nie ustaje, trwa niezmiennie, a jej ciemne interesy, zarówno te jawne, jak i skrzętnie ukrywane, inspirują twórców do kreowania nowych opowieści, tak jak włoskiego pisarza Claudio Michele Mancini i jego powieść „Mala vita”.

Czytaj dalej

„Kobiety ciężkich obyczajów” Natasza Socha – recenzja

Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Ten truizm nie przez przypadek powtarzany jest z pokolenia na pokolenie. Trudno jest uciec przed swoim dziedzictwem, uniknąć pewnych rodzinnych klisz, zaskakującego powielania się losu, nawet bez naszej wiedzy. W końcu krew to krew, wspólna historia to wspólna historia, a opowieść pisze się sama przez kolejne generacje. Czasami to nie musi być podobieństwo między matką a córką, czy ojcem a synem. Równie dobrze przeznaczenie może dogonić nas po wielu dekadach, wracając do czasów, które niewielu już pamięta, po których zostały jedynie zakurzone rodzinne pamiątki, zdjęcia ludzi, których imiona zacierają się w pamięci współczesnych.

Z przeznaczeniem ścigają się kolejne pokolenia kobiet w trzecim tomie cyklu Matki czyli Córki Nataszy Sochy zatytułowanym „Kobiety ciężkich obyczajów”.

Czytaj dalej

„Cząstka ciebie i mnie” Vanessa Greene – recenzja

Każdy kolejny dzień zwykłego życia mija w zasadzie podobnie. Nic specjalnego, ot, trochę rutyny, szczypta marzeń, kilka miłych chwil. Czasami szczęśliwie, czasami rozpaczliwie, z kilkoma wyjątkami, kiedy wyjeżdżamy na wakacje, bierzemy oddech, a potem powrót, zazwyczaj bez większych wzlotów, czy upadków. Jednak bywają takie dni, które obracają wszystko do góry nogami. Rano budzimy się sobą, by przed snem okazać się już kimś zupełnie innym. Bum! Wykolejona codzienność, nowy rozdział, czasami niekoniecznie radosnej historii. Zawsze pamiętaj, że taki dzień, który zmieni twoje życie, może nadejść zupełnie niespodziewanie.

Tak, jak nadszedł dla bohaterek ciepłej, wzruszającej powieści o sile przyjaźni, poświęceniu i wielkiej zmianie autorstwa Vanessy Greene – „Cząstka ciebie i mnie”.

Czytaj dalej

„Pieśń jutra” Samantha Shannon – 3 tom serii „Czas żniw” & PATRONAT

Na tę chwilę czytelnicy czekali od momentu opublikowania drugiego tomu! Czas Żniw Samanthy Shannon powraca z kolejnym tytułem serii i już wiadomo, że ciężko będzie dotrwać do publikacji następnej książki z cyklu. Wizjonerska opowieść o dojrzewaniu w zniewoleniu, o próbie parcia naprzód, pomimo ucisku, o życiu na przekór tłamszącej sile wszechogarniającego zła, które wciąż przybiera inne maski, umykając konkretnej definicji – idzie naprzód. Samantha Shannon nie stroni od symboli, nie unika nawiązań do prawdziwej historii światowej, sięga do źródeł, ukrywa pod pozorami fantastyki, by w imponujący sposób obrócić ją na swoją korzyść, kreując niby alternatywny świat, ale wcale nie taki obcy.

Był „Czas żniw”, był „Zakon Mimów”. Nadszedł czas na „Pieśń jutra”.

Czytaj dalej

„Pragnienie”Jo Nesbø – przedpremierowo najnowszy tom serii z Harrym Hole!

Powroty ulubionych śledczych i detektywów to już swojego rodzaju tradycja pośród twórców kryminalnych opowieści. W zasadzie można przyjąć, że jeśli postać detektywa jest uwielbiana przez tysiące czytelników, to pisarz, który ją stworzył może czuć się niejako zobowiązany pisać o niej aż do samego końca. W końcu ulubieni detektywi wracają nawet długo po śmierci samych twórców, nawet zza grobu. Wszystko zaczęło się oczywiście od uwielbianego Sherlocka Holmesa, którego Sir Arthur Conan Doyle był zmuszony wskrzesić na prośby zrozpaczonych fanów. Herkules Poirot znany z twórczości królowej kryminału Agathy Christie niby umarł, ale znowu podbija księgarniane półki. Nawet nasz polski detektyw Eberhard Mock nie umknął tej kryminalnej tradycji, by powrócić po siedmiu latach nieobecności w kolejnej powieści z uwielbianego cyklu Marka Krajewskiego. Teraz wraca kolejna legenda, śledczy, który zniknął na cztery lata po dziesięciu tomach kultowej, skandynawskiej serii. Status quo niby się zmienia, ale pewne sprawy pozostają niezmienne.

W ten sposób norweski pisarz Jo Nesbø na nowo budzi jednego z najbardziej rozpoznawalnych detektywów północy i ożywia cykl o Harrym Hole w jedenastej już powieści zatytułowanej „Pragnienie”.

Czytaj dalej

„Doskonała pomyłka” Katie Agnew – recenzja

Czy wiecie, że syreny istnieją naprawdę? Być może nie mają rybich ogonów, nie przypominają postaci z baśni i mitów, ale są to prawdziwe kobiety, dziewczęta, a dawniej nawet małe dziewczynki, które potrafią zanurzać się na znaczne głębokości, nawet trzydziestu metrów bez użycia jakiegokolwiek ekwipunku. To kobiety morza, zwane w Japonii* „Ama”, które polegając jedynie na własnym ciele, wytrzymałości płuc i sprawności palców, od ponad dwóch tysięcy lat uprawiają ten niezwykły zawód jakim jest poławianie pereł. Czasami wyposażone są w piankę, ale zawsze w niewielki pojemnik i specjalny nożyk do podważania skorupiaków – to wszystko. Nurkują nawet kilkadziesiąt razy dziennie, wstrzymując powietrze na ponad dwie minuty. Ich fach powoli wymiera, ale wspomnienia i legenda pozostają.

Opowieść o perłowym naszyjniku, o japońskich Amach i kobietach, które połączył los snuje Katie Agnew w swojej uroczej powieści z arystokratycznym twistem zatytułowanej „Doskonała pomyłka”.

Czytaj dalej

Seria postapokaliptyczna „U4”

bombla_u4

W opowieściach o upadku świata jest coś ekscytującego. Dystopie, antyutopie, postapokaliptyczne wizje przyszłości po wielkiej klęsce mają w sobie coś urzekającego, bo kuszą nowym początkiem. Dzień zero zawsze wzbudza emocje, przyciąga obietnicą odnowienia, wizją lepszej rzeczywistości. Sen o upadku status quo, o czystej karcie dla całej ludzkości… A wszystko to, gdy zakończy się chaos, upadną ostatnie bastiony starego świata, cywilizacja podda się i zdecyduje na restart. Skąd to uwielbienie dla postapokalipsy? Czy to niepewność jutra? Polityczno-społeczne zaburzenia? Bombardujące z każdej strony wiadomości o nadchodzącej klęsce? Czającym się nieuchronnym końcu wszystkiego, bo przecież on musi nadejść, prawda?

Świat, który właśnie się skończył i rzeczywistość po apokalipsie opisuje wyjątkowa seria młodzieżowa, która młodzieżową może się jedynie wydawać. Prawdziwy fenomen wydawniczy znad Sekwany, czyli „U4”, na który składają się cztery tomy, cztery uzupełniające się historie autorstwa czterech francuskich pisarzy – „Kordiwen” Yves Grevet, „Jules” Carole Trébor, „Stéphane” Vincent Villeminot i „Yannis” Florence Hinckel.

Czytaj dalej

„Już mnie nie oszukasz” Harlan Coben – najnowsza powieść!

bombla_juzmnienieoszukasz

Czy Harlana Cobena trzeba jeszcze komukolwiek przedstawiać? Ten niezwykle płodny twórca thrillerów, którego książki sprzedały się w ponad sześćdziesięciu milionach egzemplarzy na całym świecie nie próżnuje. Co więcej, w swoich ostatnich powieściach nie stroni od intrygujących motywów na czasie, poruszając tematy trudne i często kontrowersyjne. Tym razem zahaczył o zjawisko whistleblowingu i whistleblowerów, których w Polsce określa się mianem sygnalisty, czy demaskatora. Termin ten pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, gdzie dawniej policjanci wyposażeni w gwizdek ostrzegali publikę, że dzieje się coś złego. W dzisiejszych czasach termin ten określa demaskatorów, którzy z narażeniem swoich karier, a czasem może i życia ujawniają brudne, nielegalne, zagrywki rządów, sił wojskowych, czy wielkich korporacji. Niemniej problemem jest tutaj to, że pod termin ten można podciągnąć także wszelkie próby ujawnienia niedostępnych publicznie materiałów, które albo mogą zniszczyć komuś życie, bądź zagrozić operacji wywiadowczej lub wojskowej, która została utajniona nie bez przyczyny.

Czy whistleblowing nie jest idealną iskrą, by rozpalić fascynującą opowieść? O tym, jaką moc ma prawda przekona się bohaterka najnowszej powieści Harlana Cobena wydanej w Polsce, czyli „Już mnie nie oszukasz”.

Czytaj dalej

„Diabolika” S. J. Kincaid – recenzja

bombla_diabolika

Literatura młodzieżowa to prawdziwe wyzwanie dla każdego pisarza z ambicjami. Wcale nie tak łatwo jest stworzyć fabułę, która przyciągnie uwagę setek młodych czytelników, nie wspominając nawet o kreowaniu postaci, które staną się niezapomnianymi bohaterami, których tomy kolejnych przygód warto śledzić z zapartym tchem. Przeglądając ofertę young adult można odnieść wrażenie, że wszystko już było, nic nowego pod słońcem, a na dokładkę czytelnicy sami nie oczekują świeżych tropów, preferując wydeptane ścieżki i archetypowych bohaterów dla tego gatunku. Nic bardziej mylnego! Młodzież lubi być stymulowana wciąż nowymi rozwiązaniami, oczekując od pisarzy, że co nieco wyjdą poza utarte szlaki, przekroczą kolejną granicę.

W taki pozytywny sposób czytelników może zaskoczyć S.J. Kincaid, która w swojej najnowszej powieści „Diabolika”, rozpoczynającej krwawą serię pod tym samym tytułem, ze swojej głównej bohaterki stworzyła… anty-bohaterkę, jedynie na ludzkie podobieństwo.

Czytaj dalej

„Był sobie pies” W. Bruce Cameron – recenzja

bombla_bylsobiepies

A gdyby psy wokół nas zawsze odradzały się na nowo, wracały raz po raz i pamiętały wszystkie swoje wcielenia? Gdyby znały nas od podszewki, tęskniły za nami, szukały swoich ulubionych towarzyszy? Gdyby takie powroty były możliwe i w trakcie całego naszego życia moglibyśmy raz jeszcze spotkać swoich ukochanych czworonożnych przyjaciół sprzed lat? Tych, którzy odeszli zdecydowanie za wcześnie? Serce każdego wrażliwego psiarza z pewnością zabiło szybciej na taki koncept psiego odrodzenia. I nie ma się co dziwić. Będąc od urodzenia otoczona psami, obecnie opiekując się duetem szalonych Potworów, nie wyobrażam sobie bez nich życia. Nie umiem pomyśleć, że może ich kiedyś zabraknąć. A wtedy chciałabym, by wróciły, by wszystko znowu nabrało sensu.

Podobne myśli kotłowały się w głowie amerykańskiego pisarza W. Bruce’a Camerona, który tęsknił po latach za swoim psiakiem z czasów dzieciństwa. Pewnego dnia, napotykając na drodze innego psa o ujmującym spojrzeniu pomyślał, że to przecież mogła być jego ukochana Cammie. To właśnie wtedy do głowy wpadł mu pomysł na powieść „Był sobie pies”, którą uznaje za najważniejszą książkę w swoim pisarskim dorobku.

Bibiana <3

Bibiana ❤

Czytaj dalej