„Do wszystkich chłopców, których kochałam” Jenny Han – recenzja

Już dawno młodzieżowa opowieść nie była tak poczciwa i cukierkowo amerykańska jak w „Do wszystkich chłopców, których kochałam” Jenny Han.

Wiadomo, czasy się zmieniają. Wszystko pędzi naprzód i nawet dzieciaki i młodzież okoliczna zdają się szybciej rozwijać, dojrzewać, zajmować się sprawami dorosłych. Sięgając po literaturę przeznaczoną dla młodzieży nigdy nie można do końca być pewnym, czy trafi nam się brutalna, dystopijna powieść fantasy z miłosnym trójkątem w roli głównej, czy może przepełniona seksualnymi aluzjami historia miłosnych podbojów i stowarzyszeń opartych na łóżkowych doświadczeniach, czy do bólu życiowa historia o zdesperowanych dzieciakach ze społecznych nizin, w których co prawda nadzieja zawsze umiera ostatnia, ale które i tak nie kończą się dobrze.  Poczciwe, zwyczajne opowieści o życiu, szkole, ot, rodzinnych perypetiach zdają się być w odwrocie, być może dlatego, że mają w sobie coś z lat 90., coś nieprzystającego do rozpędzonej rzeczywistości za oknem. Jednak od czasu do czasu trafiają się jeszcze takie perełki jak powieść Jenny Han. Czytaj dalej

Piękne, melancholijne, niezapomniane… 3 polskie pisarki na upalne dni!

Upalnie, skwarnie, ach, gdyby chociaż wietrzyk zawiał lekki, bryza porządnie uderzyła z morza, by orzeźwić stężałe w spiekocie umysły, poruszyć ospałe od gorąca członki!

Miała rację Natalia Fiedorczuk-Cieślak, pisząc w felietonie dla Pisma zatytułowanym „Fenomeny”, że sierpień potrafi być o wiele bardziej melancholijny od listopada – skonsumowaliśmy lato, zostały już tylko dwa gryzy. Może to faktycznie ten nasz trójmiejski, nadmorski spleen, ta atmosfera oniryczna, prowokacyjnie-wakacyjna jak u Lany del Rey, rozkoszna jak wata cukrowa i balonówa w jednym, jak miniówa i szorty, dojrzała, brzoskwiniowa, a jednocześnie ulotna i zapowiadająca nadchodzące babie lato. Coś się kończy, czuć to w tej zawiesistości lepkiej powietrza, w przejrzałej słodyczy owoców, w tych dyniach przedwczesnych, że za chwilkę huknie, za chwilkę pęknie, bum, po wakacjach i afrykańskim lecie w rozmytych pajęczych barwach. Czytaj dalej

„Ułuda” Artur Cieślar – recenzja

Kiedy gasną światła nic nie jest pewne i wszystko może być… „Ułudą”, jak w opowieści o drodze, podróży i śmierci Artura Cieślara.

Miewacie czasami takie niecodzienne, dziwaczne wrażenie, że wcale nie jesteście sobą, że coś jest nie tak, przenieśliście się w inne miejsce, inny czas, inną rzeczywistość? Przeświadczenie, że to wszystko co Was otacza jest, parafrazując Edgara Allana Poe – snem we śnie, innym wymiarem, nieznanym, zapomnianym życiem? Iluzją, fatamorganą, ułudą jakąś, w której niczym marionetki odgrywamy nieswoją rolę, w nieswoim ciele, a wokół nas krążą bliscy-niebliscy znajomi, rodzina, przyjaciele. Niby wszystko nasze, a jednak obce… Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Jesteś dla mnie wszystkim” Edward Lee – white trash gothic w pigułce!

Amerykański król white trash gothicu powraca z opowieścią, która łączy w sobie wszystko to, co najlepsze u tego wyjątkowego pisarza horroru ekstremalnego – „Jesteś dla mnie wszystkim” Edwarda Lee to kwintesencja jego twórczości.

White trash gothic*. Kto raz pozna znaczenie tego zlepka słów, ten od razu domyśli się, do czego też zmierzam w owym tekście. Tak drogi czytelniku spragniony zdegenerowanej ekstremy! Znów zajdziemy dzisiaj gdzieś do serca samych Appalachów, do miasteczka, któremu daleko jest do jakiejkolwiek cywilizacji, gdzie nazwy dróg i traktów noszą robaczywe nazwy, do  zgęstniałych lasów, których ścieżki i szlaki służą za kryjówkę mieszkańcom, a ci wyróżniają się pewnymi szczególnymi cechami… Pędzenie bimbru, prostytucja, kłusownictwo – to ich hobby, to ich praca, bo chociaż nie potrzebują wiele, to potrzebują tyle, by przeżyć. A przeżywają mnożąc się między sobą, przekazując genetyczne skazy i umiłowanie do wszelkiej degeneracji, bez jakichkolwiek hamulców moralnych – kazirodztwa, alkoholizmu, narkomanii, zoofilii i innych intrygujących zjawisk nieczęsto penetrowanych przez zwykłych, cywilizowanych w pełni ludzi. Czytaj dalej

„Miejsce egzekucji” Val McDermid – JEDEN Z NAJLEPSZYCH KRYMINALNYCH PATRONATÓW!

Jedna z najciekawszych powieści kryminalnych ostatnich dekad, która nieźle potrafi zawrócić w głowie czytelnikowi – „Miejsce egzekucji” Val McDermid.

Małe społeczności mają to do siebie, że niczego nie można być do końca pewnym. Przybysz z zewnątrz na zawsze pozostanie nietutejszy, nawet jeśli zdecyduje się poświęcić życie nowemu otoczeniu, nawet jeśli każdego dnia będzie pił piwo z bywalcami miejscowego pubu. Nic na to nie można poradzić. Pewne kwestie rozstrzyga się tutaj z dziada pradziada, spory, konflikty przechodzą z pokolenia na pokolenia, a niepisane reguły i zasady panujące w takich społecznościach potrafią przewyższać oficjalne prawo. Ma to swój swoisty urok, bywa czasami niebezpieczne, ale przede wszystkim kłopotliwe. Szczególnie w wypadku, gdy w okolicy dojdzie do zbrodni, a wszystkie oczy zmrużone w podejrzliwości skierują się przeciw obcym. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Ptaki” Daphne du Maurier – pamiętacie film Alfreda Hitchcocka?

Jeśli myśleliście, że „Ptaki” w reżyserii wybitnego Alfreda Hitchcocka  wywołują koszmary i ptasie traumy, to uwierzcie mi, że pierwowzór literacki w postaci niepozornego opowiadania „Ptaki” Daphne du Maurier dociera jeszcze głębiej do podświadomości.

Ludzkość nigdy nie bierze pod uwagę, że może utracić panowanie na Ziemi, może utracić swoje naturalne królestwo. Przyjmujemy, że niepodzielnie panujemy nad otaczającą nas przyrodą, dominujemy na lądzie, w wodzie i w przestworzach i nic ani nikt nie może nas zdetronizować. A jednak w masowej wyobraźni pojawia się od czasu do czasu ten niepokojący koncept. Ludzkość zostaje pokonana, nasza hegemonia na zawsze obalona, a pozycja w naturalnym świecie zdegradowana. Czasami całkiem dosłownie, w tych najbardziej fundamentalnych wizjach, a czasami metaforycznie, oddając obrazem lub słowem ten najbardziej drażniący nas, podskórnie dręczący lęk. Czytaj dalej

„Zapach wspomnień” Jan Moran – PATRONAT

Przepełniona milionami woni, kobieca opowieść o wojnie, miłości i uporze w dążeniu do celu – „Zapach Wspomnień” Jan Moran.

Każda wojna to początek i koniec. Początek ludzkich dramatów, niepojętych tragedii, rozpaczy, której nie można pojąć. Koniec pewnej ery, czyjegoś życia, koniec marzeń, które nie mogą już się ziścić. Jej koniec jednak zwiastuje też początek czegoś nowego. Nowych szans, obietnicy, nadziei na lepsze jutro. Takich opowieści o początkach i końcach, końcach i początkach nie trzeba szukać daleko – wciąż jeszcze żyją ludzie, którzy przetrwali to piekło, przeżyli śmiertelne zagrożenie, by potem zacząć od nowa. Taka właśnie historia zainspirowała pisarkę Jan Moran do opowiedzenia swojej, fikcyjnej opowieści. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Przeklęte bądź dziecię” Mort Castle – PATRONAT

Czasami dusze zaplątują się między życiem a śmiercią, odurzone wściekłością, smutkiem, samotnością błąkają się, poszukując namiastki tego, co było dawniej, tak jak bohaterka powieści Morta Castle „Przeklęte bądź dziecię”.

Diakka. Tak nazywał je znany, żyjący w XIX wieku w amerykański spirytysta Andrew Jackson Davis. To złość i ból odbierały im cząstkę człowieczeństwa i zamieniały w okrutne, bezwzględne duchy, kierowane jedynie nienawiścią, napędzane przemocą. Według Davisa, który całe życie zajmował się fenomenalnymi nadprzyrodzonymi, hipnotyzmem oraz zjawiskiem magnetyzmu wierzył, że diakka przebywają w innym wymiarze po śmierci niż niebo czy piekło. Miejscu, w którym poddawano je nieustannym próbom, a w którym cierpiały i tęskniły, pełne żądz i rozpaczy, które targały nimi za życia. Tak jak mała Lisette… Czytaj dalej

„Oblubienica Morza” Michelle Cohen Corasanti & Jamal Kanj- recenzja

Autorka bestsellerowej powieści „Drzewo migdałowe” Michelle Cohen Corasanti wspólnie z Jamalem Kanjem snują opowieść o miłości, która nie zna podziałów w „Oblubienicy morza”.

Nie sposób w kilku słowach wyjaśnić wszystkich aspektów konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Konfliktu, który trwa już od dziesiątek lat, a który ujawnia się w polityczno-społecznych napięciach, buntach i zamachach pomiędzy Arabami i Żydami na Bliskim Wschodzie. To konflikt nie tylko na tle religijnym czy etnicznym, ale przede wszystkim o wymiarze terytorialnym. Wszystko zaczęło się od idei silniejszej niż wszystkie inne prawa – pragnienia utworzenia niezależnego państwa Izrael. To jedynie zalążek, jedynie podstawowe założenie konfliktu, który kosztował życie i szczęście tysięcy ludzi na całym świecie. O tym konflikcie i ludziach, którzy sprzeciwili się mu za wszelką cenę opowiada „Oblubienica Morza”. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Nienazwany” Jarosław Turowski – PATRONAT!

Kosmiczne, perfidnie bezwzględne zło bawi się kosztem ludzi w fascynującej powieści grozy „Nienazwany” Jarosława Turowskiego.

Dobro i Zło od zawsze istnieją w ludzkiej zbiorowej podświadomości. Czerń i Biel, Światło i Ciemność, Bóg i Szatan, odwieczni, pradawni, współistniejący od eonów czasu. Heretycki dualizm, jakkolwiek chcielibyśmy od niego uciec, on zawsze powraca, by przejawiać się w dziełach ludzkich rąk, w kulturze wysokiej i popkulturze. Wielcy Pradawni jęczą z ciemności kosmosu, potwory spoglądają zza kotary gwiazd. Diabły, demony, duchy przy ich ogromie wydają się być jedynie odłamkiem, mało istotnym elementem tej złowrogiej wszechpotęgi. I wydawać by się mogło, że tak cyklopowe Zło nie zwróci swej uwagi ku ziarenku Ziemi, ku mrowiu ludzkości, a jednak, wręcz przeciwnie – ludzie zdają się być jego idealną pożywką, perfekcyjnymi marionetkami zdanymi na jego moc. Czytaj dalej