Site icon Wielki Buk

„Rzeka Tajemnic” Dennis Lehane – Recenzja

Bombla_RzekaTajemnic

Wystarczyło kilka minut. Nawet może sekund. Wystarczyło jedno odpowiednio wymodulowane zdanie – zachęty, zastraszenia bądź zwykłego kłamstwa. Trzaśnięcie drzwiami. Pisk opon. I dopiero na koniec przerażenie na twarzy w szybie odjeżdżającego samochodu. Gdy opadły maski. Kiedy nagle przyszła pewność, że to nie przyjaciel, nie dobry wujek, a zły wilk usiadł za kierownicą. Znika dziecko. Często już na zawsze. Nie dane jest mu powrócić. Nie dane jest opowiedzieć swojej historii. Tylko czasami, w wyniku niezwykłych okoliczności, ma szansę znowu stanąć na progu domu, wrócić na łono rodziny, do smutków i radości dnia codziennego. Na powrót do światła. Tylko czy ciemność nie zakorzeniła się w takim dziecku już na zawsze?

“Because sometimes Dave was not Dave. He was the Boy. The Boy Who’d Escaped from Wolves. But not merely that. The Boy Who’d Escaped from Wolves and Grown Up. And that was a very different creature than simply Dave Boyle. The Boy Who’d Escaped from Wolves and Grown Up was an animal of the dusk that moved through wooded landscapes, silent and invisible. It lived in a world that others never saw, never faced, never knew or wanted to know existed—a world that ran like a dark current beside our own, a world of crickets and fireflies, unseen except as a microsecond’s flare in the corner of your eye, already vanished by the time your head turned toward it.”

Na to pytanie odpowiada Dennis Lehane w jednej ze swoich najpopularniejszych powieści zatytułowanej „Rzeka Tajemnic” (oryg. „Mystic River”). To jedna z tych historii, które wyjątkowo brutalnie oddziałują na wyobraźnię czytelnika. Pełna przemocy, niekoniecznie pozytywnych życiowych wyborów i bohaterów zmagających się z codziennością skomplikowanego życia, napiera niezwykle realistycznymi obrazami niby zwykłej, bostońskiej dzielnicy, oraz emocjami tak intensywnymi, tak nasyconymi, że „Rzeka Tajemnic” staje się jednocześnie thrillerem, kryminałem i dramatem obyczajowym w najlepszym wydaniu. Atmosfera narastających podejrzeń, tajemnic z przeszłości, o których wszyscy chcą zapomnieć oraz niepokoju i napięcia, wprowadza czytelnika w tę niesamowitą historię o powrotach, o człowieku uwikłanym we własne cierpienie i o naturze zła.

Trzech chłopców, Dave Boyle, Sean Devine i Jimmy Marcus, bawi się na jednej z bostońskich ulic. Przyjaciele trzymają się razem, wpadają na głupie pomysły i szukają guza, czyli typowe zabawy rozrabiaków. Kiedy na ulicę podjeżdża samochód jeszcze żaden z nich nie wie, że ten dzień, ta chwila naznaczą ich życie na zawsze, a jeden z nich już nigdy nie będzie sobą. Z wozu wysiada mężczyzna, który podaje się za policjanta. Chłopaki buntują się, pokrzykują, ale nie mają szans z upartym, niebezpiecznym dorosłym. Do samochodu wsiada Dave. Wraca po czterech dniach. I już nie jest sobą. Nigdy nie będzie. Drogi trójki przyjaciół wkrótce rozchodzą się, jednak dwadzieścia pięć lat później przyjdzie im się spotkać w wyjątkowo makabrycznych okolicznościach. Córka Jimmy’ego, Katie, zostaje brutalnie zamordowana. Jedną z ostatnich osób, które widziały ją żywą jest Dave, a śledztwo w sprawie poprowadzi Sean, dzisiaj detektyw do spraw zabójstw.

Noc, w którą zamordowano Katie była jedną z TYCH nocy. Gdy coś krążyło we krwi, gdy księżyc świecił być może zbyt intensywnie, budząc w ludziach najgorsze instynkty. Tak jak to stało się w przypadku Dave’a Boyle’a. Dave coś ukrywa. Coś w sobie chowa, bardzo głęboko, tak, żeby tylko on do tej wiedzy miał dostęp. Jednak na dniach pęka i jego żona dostrzega za fasadą ukochanego, trochę zbyt wyciszonego męża, człowieka, którym on nie chce być, ale który pojawia się w nim, gdy tylko zacznie wspominać te cztery potworne dni, jakie spędził z mężczyzną z samochodu. Nazywa siebie „Chłopcem, który uciekł przed Wilkami”, ale tak naprawdę to on stał się jednym z wilków. Sam powtarza w amoku, gdy życie wali mu się na głowę, że to jest jak wirus, jak ukąszenie wampira lub wilkołaka. Nie można uciec od czegoś, co krąży we krwi i woła, kiedy tylko umysł opuszcza gardę.

Dennis Lehane w niby zwyczajnej opowieści o brutalnym morderstwie, śledztwie i zemście, ukrył temat o wiele bardziej bolesny i okrutny. Postawił tezę i udowodnił ją, przynajmniej w tej większej części, stawiając czytelnika przed moralnym wyborem i pytaniem: czy można uciec od zła, które zadano mu w dzieciństwie? Przed wypartym, przed tym, co wykreowało dorosłą jednostkę? Po ucieczce „przed Wilkami” Dave przestał być Davem. Stracił niewinność, dzieciństwo, chłopięcość… Ból oraz wstyd zaczęły mutować, przekształcać się w nim, z czasem stając się nieodłączną częścią jego osobowości, przed którą nie da uciec.

„Rzeka Tajemnic” Dennisa Lehane’a to thriller doskonały, który pod płaszczykiem opowieści o zbrodni, ukrył historię cierpienia i walki człowieka ze swoją prawdziwą naturą. Zarówno Dave, jak i Jimmy stwarzają pozory, kryją się, kamuflują – dla swojego dobra i dobra swoich rodzin, jednak pomimo iż podstawy ich zachowań mają zupełnie inne podłoże, i, co ważne, to zupełnie dwie różne osobowości z niewspółmiernymi problemami, to jednak łączy ich ta dwoistość. Historia tych mężczyzn, tak jak wszystkich pozostałych bohaterów, to pełny zwrotów akcji, fabularnych twistów powrotów do przeszłości dreszczowiec, od którego nie sposób się oderwać, a który pozostawia czytelnika pełnego pytań i moralnych niejasności. Pozostaje tylko pamiętać, iż zło, które miało swój początek przed laty z pewnością powróci, przyjmie nową twarz, ale i tak ujawni swoje oblicze w odpowiednim momencie.

O.

*Po więcej „Rzeki Tajemnic” koniecznie zajrzyjcie na VLOGA! 🙂

Exit mobile version