„Rudowłosa” Orhan Pamuk – recenzja

Przepowiedziano, że zabije własnego ojca, króla Teb, i że ożeni się ze swoją matką, by spłodzić z nią przeklęte pokolenie. Dlatego, tuż po narodzinach, przebito mu kostki i porzucono w górach. Odnalazł go pasterz i ulitował się nad losem „obrzmiałonogiego”, lecz niedługo trwało pozorne szczęście chłopca. Wychowany w błogiej nieświadomości młodzieniec ruszył ku przeznaczeniu, nie zdając sobie sprawy, że wypełnia boską wolę i złowieszczą przepowiednię sprzed lat. Po drodze zabija przypadkowego starca, pokonuje potwornego Sfinksa, rozwiązując jego dziwaczną zagadkę, by zostać prawdziwym bohaterem Teb. Poślubia owdowiałą królową, rodzą się kolejne dzieci, a kiedy prawda wychodzi na jaw – zamordowanym starcem był jego rodzony ojciec, a żoną i matką jego dzieci okazała się jego własna matka – ten wyłupia sobie oczy i odchodzi pokonany przez przeznaczenie. Król Edyp.

Ten znamienny mit posłużył tureckiemu pisarzowi oraz Nobliście Orhanowi Pamukowi do stworzenia przejmującej opowieści o dorastaniu i skazie, która naznacza całe życie – „Rudowłosej”. Czytaj dalej

„Mock. Ludzkie zoo” Marek Krajewski – recenzja

Wrocław początku XX wieku. Miasto brudne, miasto grzeszne, miasto występne, gdzie czerwone latarnie i podejrzane przybytki wciągają w swoje szpony nocne ćmy barowe epoki i tanie kokoty śmierdzące tanią perfumą, maskującą ludzkie wydzieliny różnej maści. Miasto, które brodzi w błocie, w moralnym brudzie, we krwi… Pełne podejrzanych zaułków, ukrytych burdeli, ulic, po których pełza zło. Ale w tym samym mieście dumnie kroczy ktoś, kto sieje postrach pośród cienia. Ktoś, kto od wielu lat pilnuje, by sprawiedliwość dosięgła każdego, kto spróbuje wprowadzić swoje brudne myśli w życie. Masywny mężczyzna o spokojnym kamiennym wejrzeniu, zadbany, pachnący, męski aż do szpiku. Miłośnik nocnych uciech, który wstaje późno i któremu drżą ręce – Eberhard Mock.

Tej uwielbianej postaci polskiego kryminału tym razem przyjdzie zstąpić prosto w odmęty piekielne, w samo jądro ciemności w najnowszej odsłonie przygód spod pióra niezastąpionego Marka Krajewskiego – „Mock. Ludzkie zoo”. Czytaj dalej

„Twoim śladem” i „Wróć za mną” A. Meredith Walters – recenzja

Początki zawsze wydają się niewinne. Darmowa próbka pod szkolnymi murami, a potem jeden przyjacielski „buch” w domu u koleżanki, „dymek” na poprawę nastroju na nudnej imprezie,   jeden joint wypalony na spółkę przed stresującym egzaminem. Od czasu do czasu magiczna tabletka, halucynogenny grzybek, coś niecoś dla zabicia życiowej nudy. Niektórym przechodzi, odpuszczają, dorastają i idą dalej, a inni wpadają coraz głębiej i głębiej. Dla krótkich chwil pozornego relaksu gotowi są naprawdę na wiele.  Brną głęboko, za głęboko, tracą godność i o ile staczają się w samotności, to można uznać to za ich indywidualny wybór. Jednak, jeśli czepiają się bliskich wokół, wykorzystują ich miłość, dobroć, oddanie, to w piekielną otchłań ciągną innych, a tego nie tak łatwo wybaczyć.

Przekonali się o tym bohaterowie dwutomowej serii new adult Twisted Love autorstwa A. Meredith Walters – „Twoim śladem” i „Wróć za mną”. Czytaj dalej

Kryminalnie Bezsenne Środy: „Ruchome piaski” Malin Persson Giolito – recenzja

Wystarczy jedna iskra. Wystarczą skołatane nerwy, nadpobudliwa wyobraźnia i zbyt duża dawka hormonów. Kiedy pojawia się problem, kiedy pojawia się wyimaginowany przeciwnik, jakaś niepojęta dla nastoletniego umysłu niesprawiedliwość losu, to nagle wszystko zdaje się być pozbawione sensu. Nie ma do kogo się zwrócić, nie ma komu się zwierzyć, problem narasta, nawet jeśli tylko w głowie, tylko w rozdygotanym, rozgorączkowanym umyśle. I wtedy rodzi się pomysł. Chory, zdegenerowany, zwyrodniały – zabić ich wszystkich! Zorganizować broń, zaczaić się i poczekać na moment, kiedy otoczenie poczuje się najbardziej bezpieczne, a tym samym okaże się być najbardziej bezbronne. Szkoła, nauczyciele, najbliżsi koledzy i koleżanki… Tak obmyślili nastoletni Eric Harris i Dylan Klebold, dokonując masakry w Columbine High School. Tak zadziałał Tim Kretschmer strzelając do swoich rówieśników w Winnenden w Badenii-Wirtembergii.

Na taki drastyczny ruch zdecydowali się bohaterowie głośnej powieści kryminalnej szwedzkiej pisarki i adwokatki Malin Persson Giolito uznanej za najlepszą powieść kryminalną 2016 roku w Szwecji – „Ruchome piaski”. Czytaj dalej

„Jankeski fajter” Aura Xilonen – recenzja

Każdego dnia tysiące ludzi przekraczają nielegalnie granicę pomiędzy Meksykiem a Stanami Zjednoczonymi. Zostawiają przeszłość, porzucają rodziny  i wyruszają na północ w poszukiwaniu nowego życia, nadziei na lepsze jutro, bez względu na konsekwencje. Nie sposób ukryć, że ta nielegalna imigracja z Meksyku to jeden z najważniejszych, najdonośniejszych, najbardziej niejednoznacznych tematów politycznych we współczesnych Stanach Zjednoczonych – niektórzy mogliby powiedzieć, że decydujący w ostatnich wyborach prezydenckich. W tym konflikcie zderzają się dwa punkty widzenia, bo z jednego strony to ucieczka mieszcząca się w konwencji „amerykańskiego snu”, podążaniu za marzeniami i aspiracjami, natomiast z drugiej strony to nieuchronne zmiany polityczne, ekonomiczne i społeczne, oraz statystyki, których zasięgu nie sposób objąć w tabelach. Jednak w tych zawirowaniach i analizach często traci istotę to, co najważniejsze, czyli jednostka, człowiek, pojedyncza osoba, która pragnie uchwycić swoją szansę. Czytaj dalej

„Jak się zakochać w facecie, który mieszka w krzakach?” Emmy Abrahamson – recenzja

Pierwsza myśl zawsze zdaje się  być taka twórcza i piękna – „Zostanę pisarzem!” – niczym wybuch oświeceniowej prawdy. I na tym entuzjazm się zazwyczaj kończy. Bo nagle okazuje się, że aby zostać pisarzem, trzeba czegoś więcej niż oświadczenie woli. Trzeba naprawdę pisać, podążać za najprostszą mądrością rzymskiego filozofa Epikteta: : „Jeśli chcesz być pisarzem – pisz.” Na pustych marzeniach i nicnierobieniu w kierunku ich spełniania można zmarnować całe życie, a przecież nie o to chodzi. Potrzebny jest ten jeden, największy wysiłek, kop, który wywróci wszystko do góry nogami i pozwoli spojrzeć na siebie z dystansu. Na przykład uroczy kloszard, który pewnego dnia zawróci nam w głowach.

Nie wierzycie? Bohaterka przezabawnej powieści romantycznej Emmy Abrahamson raczej też nie spodziewała się, że przypadkowo napotkany bezdomny mężczyzna zmieni jej poukładany świat na zawsze, a ona zada sobie kiedyś pytanie – „Jak się zakochać w facecie, który mieszka w krzakach”?

Czytaj dalej

„Prokurator” Paulina Świst – recenzja i domysły

Kiedy myślę „prawnik”, to przed oczami przesuwa mi się ciąg obrazów niczym z ekranizacji thrillerów Johna Grishama, czyli ponure sale sądowe, podupadłe zazwyczaj kancelarie, a w nich upaprani kawą idealiści, którzy gotowi są zarwać niejedną noc dla swojego klienta, a wszystko to w imię sprawiedliwości. Rzadziej, ale jednak, pojawia się portret pogromców z Wall Street po polsku, czyli szkło, metal i minimalizm firm prawniczych powieści Remigiusza Mroza. W tym wszystkim charakterystyczny żargon, wielkomiejskie sfery, czyli duże pieniądze i biurowa elegancja. Przyda się również szczypta ekstrawagancji, czyli jakieś nietypowe hobby, przekleństwa wypluwane raz po raz i szybkie samochody, ale nic nadzwyczajnego. Bo przecież to nie jest „American Psycho” Breta Eastona Ellisa i raczej trudno uwierzyć, że gdzieś po kraju szlajają się yuppies polskiej palestry, ubabrani białym proszkiem, z naderwanymi oczkami w pończochach po jednorazowych przygodach tu i ówdzie…

A tajemnicza, anonimowa Paulina Świst nie bała się uciec konwencji i nie tylko wykreowała taki „brudny”, pikantny obraz polskiego wymiaru sprawiedliwości, ale dzięki intensywnej promocji zdaje się udowadniać, że jej debiutancki „Prokurator” to autentyzm wcielony i sama prawda o polskiej palestrze. Czytaj dalej

„Droga do ciebie” J.P. Monninger – recenzja

To taka zachodnia tradycja – wyruszyć w podróż, by odnaleźć siebie. Tuż po studiach, zanim to prawdziwe, dorosłe życie wciągnie w swoje szpony i odbierze szansę na realizację tych najbardziej wyrafinowanych marzeń. Zanim obowiązki przywiążą do jednego miejsca, praca przytłoczy swoją zwyczajnością i odrze z jakichkolwiek większych nadziei. Zanim szara rzeczywistość wciągnie w wir bez dna. I roją się sny o paryskich zaułkach, rodem z filmów z Audrey Hepburn, o pocałunkach we wschodzącym słońcu przejrzystych kanałów Wenecji, o magicznych uliczkach europejskich stolic, gdzie tradycja łączy się z nowoczesnością… I nieważne, że tej Europy już nie ma, bo na kartach romantycznych powieści wciąż rozkwita, jakby nic nigdy się nie zmieniło.

Taki amerykański sen o Europie snują bohaterowie wzruszającej opowieści miłosnej J.P. Monningera – „Droga do ciebie”.

Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca: LIPIEC 2017

Moi Drodzy,

Lipiec przeminął z upalnym wiatrem, z tropikalną aurą niczym w amazońskiej dżungli, a sierpień nadszedł znienacka i powiem Wam, że z nieznanych powodów czuję w powietrzu babie lato… Ale zanim nowy miesiąc totalnie zawróci mi w głowie (tyle będzie się działo!), to czas podsumować lipiec. Było cudownie książkowo, literacko i pracowicie. ❤

Na blogu pojawiły się 23 wpisy w tym WYWIAD Z REMIGIUSZEM MROZEM, WYWIAD Z ROBERTEM BEATTY, NAJLEPSZE KSIĄŻKI 2017 (do tej pory),  recenzja „CZARNEJ MADONNY” Remigiusza Mroza.

Czytaj dalej

„Moja kochana, dumna prowincja. Opowiadania” Kornel Filipowicz – recenzja

To wcale nie jest taka prosta sprawa, napisać opowiadanie. Krótka forma wyłącznie w rękach, a w zasadzie pod piórem, wytrawnego mistrza i sprawnego rzemieślnika owej formy może zamienić się w małe dzieło sztuki. Dobry moment, odpowiednie wyczucie czasu i atmosfery. Nie za długie, nie za krótkie. Opowieść w pigułce, jak do kieszonki, na zagryzkę, a mimo to wypełniona po brzegi znaczeniem. Bo w dobrym opowiadaniu musi być wszystko to, co w równie dobrej powieści, a nawet bardziej, intensywniej, tak, by w tym ułamku chwili porwać czytelnika, wciągnąć w meandry historii i po chwili zostawić sytego i zadowolonego, jak po najlepszym i najpyszniejszym smakołyku.

Taki dar dokarmiania czytelniczej duszy opowieściami „na jeden chaps” miał pisarz, o którym sam Jarosław Iwaszkiewicz powiedział „Dla mnie to jest jeden z najczystszych, najwybitniejszych naszych prozaików, który swą bezpretensjonalność posunął wręcz do wirtuozerii.” Za tymi słowami kryje się Kornel Filipowicz – niezwykła osobowość polskiej literatury, wielka miłość Wisławy Szymborskiej, kochający przyrodę wrażliwiec hipnotyzujący piórem. Jeśli sięgamy po jego poruszającą prozę, to nie można pominąć autorskiego wyboru opowiadań dobranych przez Justynę Sobolewską – „Moja kochana, dumna prowincja”.

Czytaj dalej