Bezsenne Środy: „Ludzie z bagien” Edward Lee – recenzja

Bombla_LudzieZbagien

Pierwsze spotkanie z horrorem ekstremalnym przypomina pierwsze spotkanie z operą – albo czytelnik zakocha się od pierwszej, ociekającej krwią strony, albo zniesmaczony odłoży książkę i już więcej nie sięgnie po ten wyjątkowy gatunek. Bo horror ekstremalny, jak powszechnie wiadomo, oznacza równie ekstremalne doznania podczas lektury. Przemoc doprowadzona często do granic absurdu, seks oscylujący na pograniczu wycia z rozkoszy i bólu jednocześnie, połyskujące połacie mięcha, zazwyczaj ludzkiego, a wreszcie te oklepane flaki, krew i posoka. Powszechny gore w najczystszej postaci, makabra, splatterpunk czasami tak szokujące, że przekraczające pewien pułap i paradoksalnie nudne, o ile oczywiście czytelnik ma co nieco mocniejszych kęsów tej prozy za sobą, ma otwarty umysł na wyrafinowane formy cielesnych zabaw i potrafi zdystansować się wobec hardcorowej ludzkiej krzywdy. Bo dla wytrawnego czytelnika szaleństwo przemocy już nie wystarcza, a seksualne dewiacje nudzą, jeśli nie ma tego „czegoś”, iskry, fabularnej ciekawostki, która ukaże coś więcej poza rozlewem krwi.

Fanom horroru ekstremalnego nie trzeba przedstawiać nazwiska Edwarda Lee, jednego z czołowych twórców gatunku, któremu nasi wydawcy dali szansę zaistnieć na polskim rynku, wydając swojego czasu kilka tytułów spod jego pióra, w tym „Ludzi z bagien” (w oryg. „Creekers”), po których warto sięgnąć zarówno jeśli zaczynamy przygodę z gatunkiem, na próbę, ale także jeśli co nieco z gatunku udało nam się już uszczknąć.

Czytaj dalej

Kryminalnie Bezsenne Środy: „Pięć dni ze swastyką” Artur Baniewicz – recenzja

Bombla_PięćDni

Wojna miewa różne oblicza, a jej pełny obraz rysują subiektywne wizje poszczególnych stron. Wojna widziana oczami katów, wojna widziana oczami ofiar. Wojna jako walka o terytorium, wojna jako walka o władzę. Wojna polityczna, wojna ekonomiczna, wojna, która zamienia się w zbrojny konflikt, wprowadza czołgi na spływające krwią ulice. Paradoksalnie nie liczą się w takich okolicznościach ludzie, liczy się efekt końcowy. A to właśnie ludzie stanowią serce konfliktu, to od nich wszystko zależy. Ich sentymenty, animozje, ich miłości, czy nienawiści to jest to, co ostatecznie zaważy w finałowej rozgrywce. Obraz drugiej wojny światowej jest raczej w jednoznaczny sposób ukazywany w kulturze – terror nazizmu, bohaterscy opozycjoniści, potworność Holokaustu… A przecież wystarczy zgłębić niektóre opowieści i z łatwością zobaczyć, że nic nigdy nie jest czarne lub białe, a odcienie szarości są w końcu tym, co tworzy historię.

W tej szarej strefie wojennego cienia kryminalno-sensacyjną fabułę umieścił Artur Baniewicz w najnowszej powieści „Pięć dni ze swastyką”, dając nowe, przewrotne spojrzenie na temat, zdawałoby się, tak szeroko już omówiony w kulturze.

Czytaj dalej

Warto Czytać #5: H.P. LOVECRAFT

Bombla_WartoCzytac5

Moi Drodzy,

Jest prawdą powszechnie znaną w odmętach blogosfery, że jestem LOVEgirl i jakkolwiek przedziwnie to brzmi, to połączenie, ten uroczy zlepek wcale a wcale nie odnosi się do jednorożców, do tęczy i chichotów pośród waty cukrowej, tylko do SNÓW O TERRORZE I ŚMIERCI, do koszmarów spoza eonów czasu, do istot zerkających z ciemności między wymiarami wszechświata.

Stworzyć alternatywę dla życia we wszystkich jego przejawach, nieustanną opozycję, trwałe schronienie: oto najwyższa misja poety na tej Ziemi. Howard Phillips Lovecraft wypełnił tę misję.

Michel Houellebecq „H.P. Lovecraft. Przeciw światu, przeciw życiu.”

Jestem LOVEgirl, bo moją literacką obsesją jest ten, którego zwą Samotnikiem z Providence, ojcem mitologii Cthulhu, jeden z najważniejszych, ikonicznych twórców literatury weird fiction – H.P. Lovecraft.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Alegoria” Aleister Crowley & OKOLICA STRACHU nr 2 – recenzja

Bombla_Aleister

Aleister Crowley to legendarne nazwisko w świecie literatury. Ten mistyk, filozof, okultysta, literat, alpinista, malarz i szachista (czy można być bardziej fascynującym?) do dzisiaj uznawany jest nie tylko za jednego z najważniejszych twórców kultury brytyjskiej, ale także za jedną z najbardziej zdemoralizowanych postaci swojej epoki. Szokował, przekraczał granice, dokonywał duchowo-cielesnych transgresji i nie obawiał się o tym ani pisać, ani mówić. Nazywany fałszywym bądź prawdziwym prorokiem, w zależności kogo pytano, libertynem, satanistą, bestią, wcieleniem Lucyfera, obrósł tyloma mitami, że najpewniejszym epitetem, jakim można go nazwać jest zwyczajnie: skandalista. Skandalista Aleister Crowley, wizjoner i twórca wyjątkowy, czyli nazwisko, które warto poznać, poznając podstawy światowej grozy.

Zanim sięgniemy jednak po wydane w Polsce nakładem Lashtal Press mistyczne „Ekwinokcjum bogów”, czy „Księgę Prawa”, to może warto zacząć od początku? Od pierwszego opowiadania, które pojawiło się w polskim przekładzie w najnowszym numerze świeżutkiego czasopisma „Okolice Strachu”, czyli po „Alegorię”?

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „KONIEC WARTY” Stephen King – recenzja

Bombla_KoniecWarty

Dziwnie robi się na sercu, kiedy jeden z najulubieńszych pisarzy zwraca swoje oblicze w kierunku śmierci, w kierunku umierania i ostatecznych pożegnań. Po raz kolejny nachodzi wyobraźnię niepokój, że demony, to tak naprawdę wyrzuty sumienia, a strach, to strach przez wieczną ciemnością, nie cieniami, które tańczą nocami po ścianach. Kogo Król Horroru przyzwyczaił do spania przy zapalonym świetle, kto wciąż jeszcze przemyka przez mroczne lasy Maine, odwiedza po raz pierwszy hotel Panorama, czy system kanalizacyjny w Derry, ten z zaskoczeniem spadnie na ziemię sięgając po najnowsze jego dzieła. Stephen King jest dzisiaj inny, od kilku lat przyzwyczaja nas do nowego siebie, przybliża się do prawdy o życiu i, niestety, o śmierci. Czy to w ogóle możliwe?

Kiedy mowa o najnowszym i ostatnim tomie zakańczającym trylogię Pana Mercedesa, trylogię kryminalną z wątkiem paranormalnym, czyli „Końcu Warty”, wniosek nasuwa nam się sam – coś się znowu kończy i trzeba umieć powiedzieć żegnaj.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „W GÓRACH SZALEŃSTWA” H.P. Lovecraft

Bombla_GórySzaleństwa

„Pokój i bezpieczeństwo całej ludzkości wymagają bezwzględnie, by od niektórych mrocznych, wymarłych zakątków ziemi i niezgłębionych bezdni trzymać się z daleka – by uśpione wynaturzenia nie zbudziły się do życia, a bluźnierczo uchowane koszmary nie wyroiły się i nie wypełzły ze swych czarnych leży na dalsze, jeszcze rozleglejsze podboje.”

Istnieją takie krainy, których lepiej nigdy nie odkrywać. Takie miejsca, których lepiej nigdy nie penetrować bliżej. Światy, od których należy trzymać się z daleka, za wszelką cenę, przeciw naturalnym ludzkim instynktom. Dawno temu, na obrzeżach map zaznaczano te nieznane, tajemnicze rejony jako te, w których mieszkają smoki, śnią istoty, których lepiej nie budzić, nie dawać im szansy na zwrócenie ślepi w kierunku ludzkości. A jednak ciekawość zżera marzycieli od wieków, motywuje do dalekich ekspedycji na krańce Ziemi, gdzie nikt nie powinien się zapuszczać, tam, gdzie być może wszechwieczna czerń pożera światło i nic nie jest takie jak powinno być według praw fizyki i geometrii. Być może to tylko szalone sny pewnego arabskiego myśliciela, być może to tylko obłąkane wizje i majaki zniszczonej duszy dotkniętej mrokiem, a może to przedwieczna przeszłość, sprzed eonów czasu, gdy nasz świat dopiero rodził się i brał pierwszy oddech.

Z tej ciemności, z krainy bez światła, z krańców kontynentów wyłaniają się pasma tytanicznych stożków, monumentalnych piramid i minaretów o niewyobrażalnych kształtach. H.P. Lovecraft śni koszmar o terrorze i śmierci, o Antarktydzie i tym, co krąży na białych pustkowiach, snując opowieść „W górach szaleństwa”.

Czytaj dalej

Kryminalnie Bezsenne Środy: „W CIENIU PRAWA” Remigiusz Mróz – recenzja

Bombla_WcieniuPrawa

„Kto zabił?!” To wykrzyknienie, to pytanie to podstawowa idea kryminalnych opowieści. Dochodzi do zabójstwa, pojawia się trup i maszyna podejrzeń rusza z kopyta. Śledztwo meandruje od świadka do świadka, od podejrzanego do podejrzanego, alibi za alibi, niejasne próby oszukiwania samych siebie. Dobry kryminał ma w sobie to coś, co nie pozwala się od niego oderwać, bo wiadomo – trup to dopiero początek historii, a sztuka polega na tym, by w umiejętny sposób przedłużyć te emocje doświadczenia śmierci.

Kryminałów pisze się teraz wiele, bo przecież krwawa plotka to zawsze jest wdzięczny temat, jednak w natłoku serii, cykli, mniej i bardziej do siebie podobnych książek można się nieco znudzić. Kryminał to nie tylko detektywi, to nie tylko pieczołowite śledztwa, nie tylko współczesna, miejska otoczka i nie tylko wielotomowe serie! Bywają jeszcze powieści dopracowane od początku do samego końca, doskonale utrzymane w konwencji retro, tak jak rewelacyjny kryminał historyczny Remigiusza Mroza, czyli „W cieniu prawa”.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „American Psycho” Bret Easton Ellis – recenzja

Bombla_AmericanPsycho

Wszyscy mamy w sobie coś z Patricka Batemana. To właśnie przyszło mi na myśl po lekturze „American Psycho” –  kultowej amerykańskiej powieści autorstwa Breta Eastona Ellisa z początku lat dziewięćdziesiątych.

Od jej publikacji minęło w tym roku dwadzieścia pięć lat i o ile wtedy chodziło o kulturę yuppies, nadgorliwych garniturków z Wall Street, to dzisiaj takie Patricki, a raczej ich neo uwspółcześnione klony, kręcą się po ulicach pod przykrywką hipsterów, „drwali”, czy inni neo-, retro-, a nawet księcio-seksualnych. Wymuskani, wypomadowani, wgapieni w tysiące mniejszych i większych ekraników, ze słuchawkami w uszach i sztucznym, modelowym uśmiechem przytwierdzonym do twarzy. Obok nich neo-perfekcyjne kobiety, upięknione na wszelkie możliwe sposoby, wieczne dziewczynki obwieszone gadżetami. Wszyscy identyczni, jak z billboardu, jak z witryny każdej sieciówki, jak z reklamy, gdzie paczka bliźniaczych par zbiera się w barze na planecie „kupuj i żryj”, strzelając sobie co rusz selfies.

Czytaj dalej

Kryminalnie Bezsenne Środy: „Śnieżka musi umrzeć” Nele Neuhaus – recenzja

Bombla_KrymNeleHeuhays

Dawno, dawno temu, w małym, odległym miasteczku dokonano okrutnej zbrodni. Niby wszyscy wiedzą co się wydarzyło, ale każdy milczy, bo tak lepiej dla wszystkich. Łatwiej skazać jednego, odrzucić go jako najsłabszego z miotu i powrócić do swojego idyllicznego życia w kłamstwie i moralnej zgniliźnie. Ile kryminałów zaczęło się właśnie w taki sposób? Ile miasteczek pojawiło się na kartach kolejnych powieści? Ile trupów zaścieliło kolejne strony? Zbrodnia z przeszłości to zawsze idealny początek – to wszystko to, co łączy stare trupy z nowymi, motywy, ślady, dawne śledztwa. Niekończący się korowód zbrodni.

W ten oto sposób zaczyna się również fascynująca powieść Nele Neuhaus, pierwszy tom kryminalnej serii, czyli „Śnieżka musi umrzeć”. Tym razem wiadomo, że dokonano podwójnego morderstwa, ale ciał ofiar brak. Jednak po latach odsiadki powraca do domu morderca…

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „I NIE BYŁO JUŻ NIKOGO” Agatha Christie – recenzja

Bombla_10Murzynków

Wyspa, która wzbudza nie lada kontrowersje. Odosobnione miejsce, o którym krążą niewyraźne plotki w różnych sferach. Odizolowana rezydencja, o której huczą plotkarskie rubryki w codziennych gazetach. Raz należy do znanej filmowej gwiazdy, raz do mafijnego opryszka, a raz do ekscentrycznego milionera, który pragnął uciec i ukryć się przed światem. Nawet jej nazwa zmienia się w zależności od epoki, od świata, w której przyszło jej istnieć – Wyspa Murzynków na początku, potem zwana Wyspą Małych Indian i w końcu Wyspą Żołnierzyków. Czas płynie, nazwy się zmieniają, ale nie zmienia się natura wyspy. Jest tajemnicza, na swój sposób świadoma, miejsce, w którym czai się śmierć.

Ta właśnie wyspa ukryta gdzieś w hrabstwie Devon od 1939 roku przyciąga kolejnych czytelników jak magnes, wciąga w morderczą zagadkę i nakazuje rozstrzygać o losie dziesięciu zamkniętych na niej ludzi. Mowa oczywiście o intrydze wykreowanej przez Królową Kryminału, czyli Agathę Christie i jej kultowej w gatunku powieścci „I nie było już nikogo” znanej również pod tytułem „Dziesięć Murzynków”.

Czytaj dalej