„Grzechot kości” i „Zemsta Kolekcjonera” Fiona Cummins – dreszczowy PATRONAT!

Jedni zbierają znaczki, inni muszelki, jeszcze inni motyle, a są też tacy, którzy zbierają kości. Ludzkie kości. Kimś takim jest bohater wstrząsającej serii dreszczowców Fiony Cummins – „Grzechot kości” i „Zemsta kolekcjonera”.

Rodzisz się z przeświadczeniem, że nic złego nie może ci się przytrafić. Z wiarą, że ludzie wokół ciebie życzą ci jak najlepiej. Z nadzieją, że świat przywita cię z uśmiechem i szeroko rozłożonymi rękami. Nawet jeśli nie jesteś taki jak wszyscy. Nawet jeśli nieco odstajesz, jesteś lekko odmienny, nawet jeśli nie na pierwszy rzut oka. Ot, nietypowa anomalia w wyglądzie, defekt w kodzie genetycznym, dodatkowa kość, zdeformowany układ rąk, brak palca lub jeden palec za dużo. Twoje otoczenie już się przyzwyczaiło, twoi bliscy nie zwracają na taki szczegół większej uwagi, może czasami ktoś zerknie z boku z ciekawością, zawstydzony. Nikt nie spodziewa się, że gdzieś w cieniu czai się potwór. Ktoś, kto uznaje cię za okaz. Kolejny eksponat wyrafinowanej rodzinnej kolekcji.  Kimś takim jestem ja. Kolekcjoner Kości. Czytaj dalej

„Zapach wspomnień” Jan Moran – PATRONAT

Przepełniona milionami woni, kobieca opowieść o wojnie, miłości i uporze w dążeniu do celu – „Zapach Wspomnień” Jan Moran.

Każda wojna to początek i koniec. Początek ludzkich dramatów, niepojętych tragedii, rozpaczy, której nie można pojąć. Koniec pewnej ery, czyjegoś życia, koniec marzeń, które nie mogą już się ziścić. Jej koniec jednak zwiastuje też początek czegoś nowego. Nowych szans, obietnicy, nadziei na lepsze jutro. Takich opowieści o początkach i końcach, końcach i początkach nie trzeba szukać daleko – wciąż jeszcze żyją ludzie, którzy przetrwali to piekło, przeżyli śmiertelne zagrożenie, by potem zacząć od nowa. Taka właśnie historia zainspirowała pisarkę Jan Moran do opowiedzenia swojej, fikcyjnej opowieści. Czytaj dalej

Te 5 książek MUSISZ przeczytać w papierze!

Moi Drodzy!

Otwieramy szampana, wiwatujemy w głos, podskakujemy radośnie, bo… obchodzimy ŚWIĘTO PAPIERU! Papier, chociaż dzisiaj nie jest już tworem drzewnym, a tworzony jest z celulozy syntetycznej (upada tym samym ekologiczny mit i nie musicie mieć już wyrzutów sumienia, że tak lubicie zbierać papierowe książki!), wciąż jest książkowym symbolem, zachwyca fakturą, zapachem, ma w sobie magię. Poświadczyć mogą to wszyscy zwolennicy książki tradycyjnej oraz wszyscy ci, którzy uwielbiają piękne, książkowe, papierowe wydania.

O ile sama uważam, że nie liczy się forma, tylko opowieść, to przyznaję bez bicia, że istnieją takie tytuły, które po prostu stworzone są do swojej papierowej formy. Czytaj dalej

„Dziś będzie inaczej” Maria Semple – recenzja

Jeden dzień z życia kobiety w ujęciu Marii Semple niewiele ma wspólnego z dramatycznym, pełnym rozpaczy wspomnieniem bohaterki Virginii Woolf, ale w zamian zaskakuje humorem i przymrużeniem oka względem kobiecej współczesnej codzienności w uroczej powieści „Dziś będzie inaczej”.

Dziś będzie inaczej. Oto mantra uwikłanych w codzienność kobiet, które każdego dnia budzą się, wstają, obiecują sobie cuda, by po chwili popaść w rutynę zwyczajnych obowiązków. A miało być tak pięknie! Miałyśmy zadbać o siebie, z radością i nadzieją rozpocząć dzień od słonecznego powitania niczym wytrawne joginki, zjeść zdrowy, zbilansowany posiłek, prawić komplementy napotkanym osobom, uśmiechać się szczerze, poruszać swobodnie w najlepszych z możliwych ubrań, które idealnie podkreślą naszą osobowość. To był tylko początek naszych założeń, jedynie czubek góry lodowej z listy planów i niespełnionych obietnic. Jak to się stało, że znowu nie wyszło? Nie szkodzi! Jutro też jest dzień. I… będzie w końcu inaczej! Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Przeklęte bądź dziecię” Mort Castle – PATRONAT

Czasami dusze zaplątują się między życiem a śmiercią, odurzone wściekłością, smutkiem, samotnością błąkają się, poszukując namiastki tego, co było dawniej, tak jak bohaterka powieści Morta Castle „Przeklęte bądź dziecię”.

Diakka. Tak nazywał je znany, żyjący w XIX wieku w amerykański spirytysta Andrew Jackson Davis. To złość i ból odbierały im cząstkę człowieczeństwa i zamieniały w okrutne, bezwzględne duchy, kierowane jedynie nienawiścią, napędzane przemocą. Według Davisa, który całe życie zajmował się fenomenalnymi nadprzyrodzonymi, hipnotyzmem oraz zjawiskiem magnetyzmu wierzył, że diakka przebywają w innym wymiarze po śmierci niż niebo czy piekło. Miejscu, w którym poddawano je nieustannym próbom, a w którym cierpiały i tęskniły, pełne żądz i rozpaczy, które targały nimi za życia. Tak jak mała Lisette… Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca: CZERWIEC 2018

Pozwólcie, że w nastrój upału za oknem wprowadzi Was Maria Pawlikowska-Jasnorzewska:

Dni znużone jak muły wloką się po wybojach.
W żaluzje pukają kanikuły…
Upał przyszedł z ogrodu i zamieszkał w pokojach.
Ach, jak pragnę twego serca lodu…

Moje słowa są zbędne – PODSUMOWANIE CZERWCA 2018 w obrazkach ruchomych i nieruchomych. Czytaj dalej

„Piosenki o miłości oraz inne kłamstwa” Jessica Pennington – PATRONAT

W czasie wolnym od szkoły i obowiązków, wakacyjną i leniwą porą warto sięgnąć po niezobowiązującą lekturę o miłości, muzyce i nastoletnich dramatach – „Piosenki o miłości i inne kłamstwa” Jennifer Pennington.

Bywa, że przeznaczenie bawi się nastoletnim sercem w kotka i myszkę. Gorączka pierwszych wielkich uniesień na śmierć i życie, pierwszych wielkich namiętności i burzy hormonów. Raz kochamy na zabój, raz nienawidzimy ponad wszystko, raz gotowi jesteśmy skoczyć za drugą osobą w ogień, by zaraz samemu ją w ten ogień zepchnąć. Dramaty, które z czasem wydadzą się niczym w porównaniu z dorosłymi problemami, teraz zajmują cały czas, zaprzątają umysł, nie dają spać po nocach i raz wywołują bóle brzucha z nerwów, by zaraz zamienić się w gilgoczące motyle. Ot, szaleństwo młodzieńczych uczuć. Czytaj dalej

Zapomniane klasyki literatury na wakacje!

Letnia pora to idealny czas na eksperymenty! Wolny moment, oddech od pracy i odpowiedzialności aż prosi się o podróż w nieznane! Wakacyjny luz inspiruje do wychodzenia poza strefę komfortu, ucieczkę od ustalonych granic, przymrużenie oczu na konsekwencje… Nurkowanie z rekinami? Jeszcze dzisiaj! Wciskanie się w leśne, odludne groty? Pewnie! Kolacja na szczycie najwyższego budynku świata? Czemu nie? W końcu powiew wolności potrafi dodać skrzydeł.

Dlatego i ja zapraszam Was na literacki skok ze spadochronem prosto w objęcia

ZAPOMNIANYCH KLASYKÓW!

Może poziom adrenaliny nie będzie aż tak intensywny, ale któż to wie? Uwierzcie mi na słowo – warto spróbować! Czytaj dalej

„Oblubienica Morza” Michelle Cohen Corasanti & Jamal Kanj- recenzja

Autorka bestsellerowej powieści „Drzewo migdałowe” Michelle Cohen Corasanti wspólnie z Jamalem Kanjem snują opowieść o miłości, która nie zna podziałów w „Oblubienicy morza”.

Nie sposób w kilku słowach wyjaśnić wszystkich aspektów konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Konfliktu, który trwa już od dziesiątek lat, a który ujawnia się w polityczno-społecznych napięciach, buntach i zamachach pomiędzy Arabami i Żydami na Bliskim Wschodzie. To konflikt nie tylko na tle religijnym czy etnicznym, ale przede wszystkim o wymiarze terytorialnym. Wszystko zaczęło się od idei silniejszej niż wszystkie inne prawa – pragnienia utworzenia niezależnego państwa Izrael. To jedynie zalążek, jedynie podstawowe założenie konfliktu, który kosztował życie i szczęście tysięcy ludzi na całym świecie. O tym konflikcie i ludziach, którzy sprzeciwili się mu za wszelką cenę opowiada „Oblubienica Morza”. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Nienazwany” Jarosław Turowski – PATRONAT!

Kosmiczne, perfidnie bezwzględne zło bawi się kosztem ludzi w fascynującej powieści grozy „Nienazwany” Jarosława Turowskiego.

Dobro i Zło od zawsze istnieją w ludzkiej zbiorowej podświadomości. Czerń i Biel, Światło i Ciemność, Bóg i Szatan, odwieczni, pradawni, współistniejący od eonów czasu. Heretycki dualizm, jakkolwiek chcielibyśmy od niego uciec, on zawsze powraca, by przejawiać się w dziełach ludzkich rąk, w kulturze wysokiej i popkulturze. Wielcy Pradawni jęczą z ciemności kosmosu, potwory spoglądają zza kotary gwiazd. Diabły, demony, duchy przy ich ogromie wydają się być jedynie odłamkiem, mało istotnym elementem tej złowrogiej wszechpotęgi. I wydawać by się mogło, że tak cyklopowe Zło nie zwróci swej uwagi ku ziarenku Ziemi, ku mrowiu ludzkości, a jednak, wręcz przeciwnie – ludzie zdają się być jego idealną pożywką, perfekcyjnymi marionetkami zdanymi na jego moc. Czytaj dalej