„Nasz Skrzywiony Bohater” Yi Mun-yol – Recenzja

Bombla_NaszSkrzywionyBohater

Literatura południowokoreańska pomimo, iż od jakiegoś już czasu po cichu wkrada się na polski rynek, wciąż niestety nie jest szeroko znana, ani komentowana. Podobnie, jak stereotypowe postrzeganie koreańskiej kultury, czy tak zwanej kultury orientalnej w ogóle, tak i książki południowokoreańskich autorów w subtelny, delikatny sposób poruszają tematy tak lokalne, jak i uniwersalne, ale nie rzucają się w oczy. Nie przebijają się na topowe księgarniane półki, a raczej czekają w cieniu na odkrycie przez pasjonata, przez czytelnika spragnionego wglądu w świat nieco odmienny od tego reprezentowanego przez zachodnie wartości. To pozycje wypełnione latami historycznych doświadczeń, społeczno-obyczajowych przemian, oraz niestygnącego konfliktu pomiędzy Koreą Północną a Południową. Ten konflikt powraca niemal zawsze, w różnej, oryginalnej formie, tworzy koreańską rzeczywistość i przenika na karty kolejnych opowieści.

Czytaj dalej

„Zeszyt do bazgrania” Claire Faÿ – Recenzja

Bombla_ZeszytBazgranie

W ostatnim czasie w okołoliterackim świecie, wśród klasycznych miłośników tradycyjnej literatury, wśród czytelników z doskoku oraz pośród nieczytających wcale, nadeszła i przyjęła się moda na różnorodne okołoksiążkowe publikacje dla dorosłych. Ich zadaniem jest umilić czas, wykorzystując proste techniki relaksacyjne, kreatywne i motywujące. Na rynku dostępne są książki, które nie są książkami, dzienniki do niszczenia, gryzienia i deptania, a nawet kolorowanki dla spragnionych przyjemnych powrotów do dzieciństwa w wersji dla zaawansowanych. Gotowe szablony działania, zabawne rysunki, szlaczki i różnorodne ćwiczenia wyobraźni, a to wszystko po to, by zniwelować poziom stresu i sprawić, że wszelkie smutki, niedogodności, czy nerwówki przelejemy na papier, nie krzywdząc nikogo i niczego nie niszcząc. Publikacje, które wciągają, inspirują i bawią, wcale nie udając, że są książkami.

Czytaj dalej

„Lucynka, Macoszka i ja” Martin Reiner – recenzja [PATRONAT!]

Bombla_LucynkaMacoszkaJa

Wielbiciele literatury już tak mają. To ich naturalna cecha. Jakiś rodzaj wewnętrznej energii, która przepływa pod skórą, przesyła impulsy do mózgu obsesyjnego czytelnika, wciąż działającego na najwyższych obrotach. Analiza, interpretacja, rozważanie tematów – literatura, szczególnie ta dobra uzależnia, a przymus prowadzenia na własną rękę literackiego śledztwa potrafi być większy od każdej innej kulturowej potrzeby. Najlepiej skupić się na jednym, konkretnym temacie. Tajemnica pewnego dzieła. Mroczny sekret ulubionego autora. Wiadomość-klucz, którą tylko wytrawny znawca tematu może rozwikłać. Jedno odpowiednio odczytane zdanie może stanowić o przyszłości, o całej egzystencji, o największym poświęceniu twórczości. To właśnie wtedy literatura staje się zwierciadłem, które odbija pasję, pochłania światło i przyciąga, aż oba odbicia staną się łudząco do siebie podobne.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „KORALINA” Neil Gaiman

Bombla_BezsenneKoralina

Bywają takie chwile w dzieciństwie, kiedy rzeczywistość zdaje się nie nadążać za wyobraźnią, za pomysłami, za duchem eksploracji spragnionego przygód i wrażeń dziecka. Wszystko jest nudne, nie takie, jak powinno być. Rodzice nie spełniają wygórowanych marzeń o perfekcyjnych opiekunach. Częściej z ich ust wydobywa się wymęczone „nie”, niż zgodę na coś niezwykłego, czemu mógłby oddać się ich podopieczny. Wszystko jest zbyt niebezpieczne, nie dla dzieci, nie do zabawy… Dziecięcy duch łowcy wrażeń zostaje stłamszony, zduszony w zarodku i ograniczony. Bo ile można bawić się wciąż tymi samymi zabawkami? Ile może penetrować te same krzaki w ogrodzie? Ile można przesiadywać w ciszy w swoim pokoju?

Czytaj dalej

„Obca” Diana Gabaldon – Recenzja

Bombla_Obca

Jeszcze dwadzieścia pięć lat temu romanse i erotyki,  czyli powieści  stereotypowo uznawane za typowo „kobiece”, odnajdywały  swoje miejsce w literaturze pod skrzydłami gigantycznych uróżowionych wydawnictw jak Harlequin, czy Ellora’s Cave. Były to specyficzne publikacje, czasami dłuższe, ale zazwyczaj ograniczone do maksymalnie trzystu stron, oparte na podobnym schemacie fabularnym, których główny wątek skupiał się wokół związku, rodzącej się miłości, czy w ogóle cielesnym kontakcie dwojga ludzi. Namiętność, gorączka zmysłów, miłość na przekór wszelkim przeciwnościom losu – tysiące opcji, tysiące lokacji, wymyślne konstrukcyjne piramidy, które sprawiały, że każdy czytelnik mógł odnaleźć odpowiedź na swoją fantazję. Jednak podobnie jak dział erotyki filmowej, tak i ta miłosna gałąź literatury trafiała raczej na odosobnione sypialniane półeczki, ukryte, nawet wstydliwe regały koneserek tych wzburzających krew opowieści, do podczytywania przed snem, w chwilach samotności, dla lepszego efektu. Zawsze potrzebne, zawsze obecne, jednak zdystansowane względem książkowego mainstreamu. I minęło dwadzieścia pięć lat…

Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca: MAJ 2015

Bombla_Podstawa_MAJ2015

Moi Drodzy,

Za każdym razem, jak myślę o minionym miesiącu, to od razu słyszę w głowie piosenkę Maryli Rodowicz i nucę pierwszy wers „To był maj…”.

Tak, to był dopiero maj – szalony, zapracowany,  pełen niesamowitych, prześwietnych bukowych wrażeń i chyba będzie to jeden z tych miesięcy, na który nie mogę narzekać jeśli chodzi o prędkość mijania czasu. Miałam tyle różności na głowie, działo się tyle pięknych rzeczy, że w sumie maj minął mi idealnie.

Czytaj dalej

Nowy cykl vlogowy: BITWY BUKÓW #1

Bombla_BitwaBuków01

Moi Drodzy,

Tak przy sobotniej sobocie pomyślałam sobie, że może przydać się trochę nietypowej książkowej rozrywki. Coś do oderwania się, do porechotania, do zabawy na okołobukowych terenach. Przydałby się również element ryzyka, małego zakładu, tak, żeby połechtać hazardowe potrzeby miłosników dobrej literatury. I jeszcze, tak na dokładkę, coś, żeby uciszyć zew krwi, tę igrzyskową potrzebę podziwiania arenowej walki.

I tak wpadłam na pomysł BITWY BUKÓW – nowego cyklu okołoliterackiego, który będzie pojawiał się od czasu do czasu na moim vlogowym kanale, a w którym na ringu spotykać się będę dwie książki.

Czytaj dalej

#BOOKATHON z „Maybe Someday” Colleen Hoover – Recenzja

Bombla_MaybeSomeday

Matura. Koniec dzieciństwa. Początek dorosłości. Pierwsze kroki w dojrzałość. Studia, praca po godzinach, weekendowe szaleństwa. Romanse, miłostki i wielkie związki na śmierć i życie. Nowy świat, bez kurateli rodziców, bez wiecznego nadzoru – pełna wolność i wielka odpowiedzialność. Ten magiczny czas, gdy ta prawdziwa „dorosłość”, symboliczna pełna pracy, podatków i dzieci, wydaje się być oddalona o miliony lat, prawie nierealna. To ta chwila w życiu, gdy można wierzyć, że osiągnie się wszystko, o czym się marzy. Pewnego dnia, może kiedyś, gdy świat przekręci się o sto osiemdziesiąt stopni. Ale na razie nie ma sensu o tym myśleć, czas się wyszaleć. Czas poczuć, co oznacza być młodym i zaryzykować, gdy los da taką szansę.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Christine” Stephen King – Recenzja

Bombla_Christine

Pierwszy, własny samochód. Niezapomniane chwile. Ten widok, ten zapach, to uczucie powalającej dumy – karoseria, tapicerka, felgi… Pierwsze zerknięcie w lusterko. Dotyk skóry pod palcami kierownicy. Detale, które tylko to debiutanckie oko może uchwycić. I poczucie, że wystarczy tylko przekręcić kluczyk i zniknąć. Raz, dwa, pełny bak, cztery koła w locie, przemierzają drogi. Wolność w najczystszym wydaniu, bo właśnie otwarta, pusta szosa idealnie sprawdza się tutaj jako symbol. Nic dziwnego, że w Stanach Zjednoczonych pierwszy samochód pojawia się jako jeden z najpopularniejszych prezentów na szesnaste urodziny. To takie wejście w dorosłość. Pierwsza prawdziwa własność i od razu gigantyczna odpowiedzialność. Jedno jest pewne – pierwszy samochód zapamiętuje się na zawsze i żaden kolejny nie zrobi już takiego wrażenia.

Tak jak wrażenie zrobił wspaniały plymouth fury z 1958 roku na Arniem Cunninghamie w doskonale strasznym motoryzacyjnym horrorze Stephena Kinga zatytułowanym „Christine”.

Czytaj dalej