Książki na Walentynki – TOP 10

Książki na Walentynki

Miłosny to czas. Najpiękniejszy czas. Zdolny poruszyć rozkapryszone serca, wzburzyć już wrzącą krew. Feromony wirują w powietrzu, mieszając się z zapachem słodkich perfum, brokatu, piórek i fiurfiurek… To czas buduarów, zalotnych spojrzeń, delikatnego dotyku i pierwszych uniesień.

WALENTYNKI! Dzień Zakochanych! Dzień Szaleńców! Bo zdarza się przecież, że jedno z drugim trudno od siebie odróżnić!

Czytaj dalej

Wieczór z… „Dziwne losy Jane Eyre” Charlotte Brontë

DZIWNE LOSY JANE EYRE Charlotte Brontë

Spośród wszystkich XIX-wiecznych bohaterek powieści, które przeszły do kanonu literatury, spośród wszystkich Estelli, Elżbiet, Emm, spośród wszystkich salonowych piękności o arystokratycznych korzeniach to zwykła, prosta Jane była tą, która naprawdę przetarła wszystkie szlaki. Tą, która wyszła naprzeciw temu, co czekało na kobiety za kolejnym dziejowym zakrętem. Tą, która sprawiła, że „Dziwne losy Jane Eyre” umknęły standardom swojej epoki, a ich bohaterka niezmiennie inspiruje kolejne pokolenia kobiet.

Jane, tak świadoma swojej zwyczajności.

Jane tak pewna swojej pozycji w świecie.

Jane, tak pragnąca zachować swoją niezależność, bez względu na zdanie innych. Czytaj dalej

„Villette” Charlotte Brontë

Bombla_Villette

 

„Jeśli życie ma być walką, to moim przeznaczeniem było toczyć ją w pojedynkę.”

W ciągu mijającego roku w Polsce ponownie nastała moda na twórczość sióstr Brontë. Co rusz mylone i znane dotychczas przede wszystkim z dwóch kultowych powieści romantycznych, czyli „Wichrowych Wzgórz” i „Jane Eyre”, wracają do łask i w końcu każda z nich staje się rozpoznawalna wśród naszych rodzimych czytelników. Pomogły w tym wydawnicze wznowienia, odświeżone tłumaczenia, a także książka autorstwa Eryka Ostrowskiego „Charlotte Brontë i jej siostry śpiące”, w której autor próbuje rozwikłać zagadki życiorysów trzech sióstr, z których każda przecież przeszła do historii literatury. Jednak wciąż nie do końca można być pewnym, kto tak naprawdę pisał wszystkie wydawane od lat powieści. Spekuluje się nawet, że to właśnie Charlotte była autorką wszystkich napisanych dzieł. Te kontrowersje dodają pikanterii nowym wydaniom, a z pewnością zachęcają do czytania powieści, tym bardziej, że większość z nich podobno oparta jest na prawdziwych przeżyciach trójki tych wyjątkowych kobiet.

Nie inaczej jest z ostatnią w dorobku powieścią i arcydziełem życia Charlotte Brontë, zatytułowanym „Villette”. Przygodę z ostatnią pisaną przez siebie historią rozpoczęła w styczniu 1850 roku, rok po śmierci wszystkich swoich najbliższych chorych na gruźlicę, czyli obydwu sióstr, Emily i Anne oraz brata Patricka. Przebywając w Londynie, pogrążona w żałobie pisarka poznaje George’a Smitha – młodego, angielskiego biznesmena i wydawcę jej książek. To rodzące się do niego uczucie zainspiruje jej wyobraźnię i stanie się główną osią fabuły „Villette”. Wydawać by się mogło, że będzie to kolejny romans, prosta historia miłości, jednak będąc w filozoficznym i podniosłym nastroju, Charlotte Brontë tworzy coś, co w pełni docenione zostanie dopiero w następnym stuleciu. Mianowicie – pierwszą w światowej literaturze powieść posługującą się monologiem wewnętrznym bohaterki, czyli strumieniem świadomości. Tym samym, jest to jedna z pierwszych powieści psychologicznych, gdzie przede wszystkim skupiamy się na odczuciach postaci i jej spojrzeniu na dziejące się wokół wydarzenia.

Bohaterką „Villette” jest Lucy Snowe, którą poznajemy w czternastym roku jej życia. Tymczasowo przebywa w domu swojej matki chrzestnej, jedynej żyjącej krewnej. Lucy, to z zewnątrz bardzo cicha, spokojna dziewczyna, po której nigdy nie widać trapiących ją wewnętrznych dramatów. Według wszystkich znajomych rodziny Lucy jest stonowana, doskonale opanowana i świadoma swoich umiejętności. Już w pierwszych rozdziałach czytelnik przekonuje się, że pozory mogą mylić, a młoda, „nieciekawa” dziewczyna prowadzi bardzo bogate życie wewnętrzne i jest jedną z najbardziej spostrzegawczych bohaterek powieści. Swoją postawą Lucy wzbudza zaufanie, jest ogólnie lubiana i doceniana za dyskrecję. Wokół niej rozbrzmiewa życie, a ona jak na razie przepływa przez nie, nie pozwalając sobie na porywy serca.

Lata mijają, a Lucy przymuszona ciężką sytuacją materialną, dzięki swojemu zacięciu i wewnętrznej sile, podejmuje pracę guwernantki i nauczycielki angielskiego w szkole dla dziewcząt w tytułowym Villette. Ma dwadzieścia trzy lata, żadnego majątku, a wszystko co posiada, zdobyła dzięki swojej ciężkiej pracy i poświęceniu dla innych. Lucy rzadko myśli o swoich potrzebach, jej własne pragnienia nie mają dla niej wyjątkowej wartości. Wszystko zmienia się, gdy w szkole poznaje młodego, przystojnego doktora Johna. Mężczyzna rozbudza w niej uczucia, których do tej pory nigdy nie znała. Znajomość przeradza się w głęboką przyjaźń, wracają wspomnienia, powracają znajome twarze i życie Lucy wreszcie nabiera kolorów. Wszystkie wydarzenia śledzimy z perspektywy młodej kobiety i to właśnie jej spojrzenie staje się dla nas zasadniczym punktem odniesienia.

Podróż w głąb kobiecej psychiki jest głównym założeniem „Villette”. Zanurzamy się w świat Lucy Snowe i zdajemy sobie sprawę, jak smutną i samotną osobą jest narratorka. Jak mało kto, świadoma jest swojej pozycji społecznej i nietypowej sytuacji, w jakiej się znalazła. To właśnie ta świadomość prowadzi bohaterkę ku depresji i powolnemu wycofywaniu się ze świata, na którym jej zależy. Lucy, często na własne życzenie, odsuwa się od tych osób, do których paradoksalnie bardzo chciałaby się zbliżyć. Mówi otwarcie o tej samotności, przyznaje się do niej i skłonności ku niej, a potem popada w mistyczne humory. Miejscami bywa w tym bardzo romantyczna i wzniosła, a czasami naraża siebie na niebezpieczeństwo i martwi swoich bliskich.

Charlotte Brontë w „Villette” zabiera nas w podróż do wnętrza kobiecej duszy, do samego jej sedna, a my niestety nie powracamy z tej przygody szczęśliwi. W opowieści Lucy, poczucie szczęścia i zadowolenia występują wyłącznie jako chwilowe przebłyski wyłaniające się z  mroków jej  depresyjnej duszy. Życie nie oszczędza dziewczyny i często w konfrontacji z jej  prawdziwą naturą, rzuca jej kłody pod nogi. Co więcej, gdy wizja spełnienia jawi się już na horyzoncie, nagle umiera i znika, pozostawiając naszą bohaterkę złamaną i jeszcze bardziej przekonaną o swoim samotnym przeznaczeniu. „Villette” zdecydowanie nie można pominąć, gdy mowa o twórczości Charlotte Brontë. Powieść staje się jedną z kluczowych pozycji i jedną z najnowocześniejszych, jakie wyszły spod pióra autorki. Wychodzi nią naprzeciw nadchodzącej epoce zagubionych dusz, z Virginią Woolf na czele, poszukujących swojej wartości i potwierdzenia w świecie, w którym o to naprawdę trudno.

O.

*Recenzja napisana dla portalu Gildia.pl, która ukazała się 4 stycznia, a którą można przeczytać także TUTAJ.

Bukowa jesień

Bombla_JesienneBuki

Już prawie jesień! Tuż, tuż, tylko dwa dni! Nareszcie! Doczekałam się i w końcu nadeszła. Większość z Was pewnie marudzi, że koniec lata i zimno, ale dla mnie dopiero teraz zaczyna się to, co lubię najbardziej na świecie. Rześkie, chłodne powietrze, które już niebawem przeobrazi się w kujące igiełki o poranku. Piękne, żółte liście na drzewach, odurzająca kolorem, cudna jarzębinowo-czerwona jarzębina. I kasztany – dobrze, że sobie przypomniałam, bo muszę pobiec pozbierać, zanim dzieciaki powybierają najlepsze.

Nadchodzi czas swetrów, szalików i kurtek. Nie wspominając o wysokich butach, które uwielbiam. Czas Dziadów i Halloween. W powietrzu zapach liści i cynamonu. Będzie padać i wiać tak intensywnie, że siedzenie w kulce pod kocem będzie w pełni uzasadnione. W ręku kubek gorącej herbaty z imbirem. Ewentualnie ciepłej czekolady. A na talerzyku ciasto, najlepsze z najlepszych – dyniowe! Tak, zdecydowanie uwielbiam jesień. I uwielbiam typowo jesienne lektury, w których jest mrocznie, wietrzenie i deszczowo.

Z tej okazji, specjalnie dla Was, na (moim zdaniem) najpiękniejsze miesiące w roku, wybrałam dziesięć lektur doskonałych na jesienne dni, gdy za oknem pada i wieje:

iris1. „Czas aniołów” Iris Murdoch („The Time of the Angels”)

Smutna historia pewnej londyńskiej plebanii. Niby w angielskiej stolicy, a na obrzeżach, we mgle, mocno odcięta od całego świata. Pogrążona w mroku, w zimnym, w przesiąkniętym wilgocią budynku. I jej mieszkańcy, tak samo mroczni, pełni tajemnic i odizolowani. To opowieść o samotności, niezrozumieniu i utracie wiary w Boga. Mistrzowskie dialogi, wyraziści bohaterowie i brytyjska melancholia. Miejscami trudna, miejscami bluźniercza. Zmusza do myślenia.

Frankenstein2. „Frankenstein” Mary Shelley („Frankenstein”)

O tej opowieści nie sposób napisać, że nie jest kultowa. Historia Victora Frankensteina to tragiczna w skutkach próba odkrycia sekretu życia. Wyrwania bogom umiejętności stworzenia i wskrzeszenia drugiego człowieka, bez względu na skutki. O ucieczce od odpowiedzialności za swój własny twór, za „dziecko” nauki i potworności ambicji, która zniszczyła jego samego i jemu najbliższych. Na zawsze aktualna, lektura obowiązkowa.

poe3. „Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze” Edgar Allan Poe

Dla tego amerykańskiego pisarza powinnam stworzyć osobą kategorię, tylko i wyłącznie dla niego i jego twórczości. Zbiór opowieści to wszystkie najważniejsze teksty pełne mroku, pasji, miłości, zbrodni, ciemności i śmierci. Są odpowiedzią na grozę ludzkiego istnienia i poruszają najważniejsze dla ludzkiej kondycji kwestie. W prozie Poe nie ma ucieczki – bohaterowie konfrontowani są ze swoimi obsesjami, często półsennej atmosferze rodem z koszmaru, gdzie nie do końca wiadomo, czy to jeszcze sen, czy już rzeczywistość.

jane4. „Dziwne losy Jane Eyre” Charlotte Brontë („Jane Eyre”)

Stanowczo jedna z moich ulubionych, klasycznych opowieści o wielkiej miłości, w jesiennym, gotyckim stylu. Pachnie deszczem, mgłą i angielskim powietrzem XIX wieku. Młoda dziewczyna, tytułowa Jane, zostaje guwernantką w posiadłości pana Edwarda Fairfaxa Rochestera. Między właścicielem a dziewczyną rodzi się uczucie, na przekór czasom i na przekór ich pozycjom społecznym. Jednak zarówno Rochester jak i jego posiadłość skrywają mroczne tajemnice z przeszłości, które jak na złość zaczynają wychodzić z cienia, gdy wszystko układa się prawie perfekcyjnie. Ponadczasowa.

Ksiaze5. „Książę Mgły” Carlos Ruiz Zafón („El Príncipe de la Niebla”)

Debiutancka powieść uwielbianego hiszpańskiego pisarza. Młodzieżowa opowieść z pogranicza horroru i opowieści grozy. Stara legenda, zatopiony statek sprzed wieków, tajemnice i sekrety mieszkańców małego nadmorskiego miasteczka, z terrorem wojny w tle. Historia pierwszej wielkiej miłości, pierwszej męskiej przyjaźni i wielkiego poświęcenia. Także klątwy i obietnicy przekazywanej z ojca na syna, z pokolenia na pokolenie. Poetyckie YA, w najlepszym gatunku.

dorian6. „Portret Doriana Greya” Oscar Wilde („The Picture of Dorian Grey”)

Jedyna powieść irlandzkiego pisarza, która nic nie straciła na aktualności. Historia pięknego jak greccy bogowie Doriana, który za wszelką cenę pragnie zachować perfekcyjny wygląd, wieczną młodość i piękno. Doskonały na zawsze. Pokonać czas, pokonać śmierć, zdystansować się wobec tego co nieuniknione, brzydkie i ostateczne. To wszystko w próżnym światku brytyjskiej wyższej sfery, która uwielbia takich młodzieńców. Do czasu. A w tle ten tajemniczy portret…

dracula7. „Drakula” Bram Stoker („Dracula”)

Najsłynniejszy wampir świata. Z czasów zanim jeszcze pojawiły się świecące w słońcu bladolice chłopaczki, a bycie wampirem oznaczało być enigmatycznym potworem, drapieżnikiem, który zawsze szuka ofiar i gotowy jest wypić krew wszystkich, którzy wpadną w jego sidła. Tylko czasami w pozornie ludzkiej skórze. Powieść częściowo epistolarna, totalnie gotycka, o siłach ciemności, namiętności ,miłości i nieśmiertelnej mocy zła.

dolina8. „Dolina Muminków w listopadzie” Tove Jansson

Ostatnia książka muminkowego cyklu. Pełna nostalgii, melancholii i nadchodzącej zimy. Dom Muminków stoi pusty, pozostawiony na czas wyprawy całej rodziny na Wyspę. Do tej pory ukryte w tle postacie drugoplanowe, czyli różni mieszkańcy Doliny, przejmują dowodzenie, wspominają i snują opowieści o uwielbianych, nieobecnych Muminkach. Jednocześnie zmagają się z własnymi, poważnymi problemami, po raz kolejny udowadniając, że Tove Jansson pisała z myślą o dorosłych czytelnikach.

shirley9. „We Have Always Lived in a Castle” Shirley Jackson

Ostatnia powieść autorki „Nawiedzonego”. Mary Katherine „Merricat” Blackwood i jej starsza siostra Constance żyją wraz ze schorowanym wujem w swojej odizolowanej od świata wiejskiej posiadłości. Constance od sześciu lat nie opuściła terenu domu, wciąż zmagając się z narastającą agorafobią. A kilka lat wcześniej tętnił życiem, aż do dnia, w którym cała rodzina, poza tą trójką, została wytruta arszenikiem podczas rodzinnego obiadu. Jakie tajemnice kryją mieszkańcy tego azylu zbrodni?

needful10. „Sklepik z marzeniami” Stephen King („Needful Things”)

Każdy człowiek jest na sprzedaż. Każdy czegoś pragnie. Każdy jest w stanie poświęcić wiele, by zrealizować swoje najskrytsze marzenia. Z zazdrości, z zawiści, z miłości, namiętności, nienawiści… Bez względu na cenę. Motywów jest wiele, a korzyści? Może, ale raczej wyłącznie dla sprzedającego. Tym bardziej jeśli sprzedawca jest z miejsca poza czasem i przestrzenią, a ludzką chciwość obserwuje i wykorzystuje od początku świata. A jego ceną jest mała przysługa, którą musisz dla niego wykonać. Obojętnie o co poprosi. Jedna z najlepszych powieści Kinga, obnażająca słabe strony człowieczeństwa.

Pięknej i zaczytanej jesieni w gotyckim, deszczowym stylu!

O.