„Imię Róży” Umberto Eco – recenzja

Bombla_ImięRóży

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Siła tworzenia zaczyna się właśnie od wymówienia na głos nazwy, imienia, od okrzyku, który nadaje życie. Budzi człowieka do życia niczym uśpionego golema z gliny i skał, ale budzi też do życia przede wszystkim idee, bo to od nich wszystko się zaczyna. I jak niejednokrotnie udowodniono – idee są kuloodporne. Potrafią wzburzyć całe narody, wzniecić skrajne emocje. Słowa kryją w sobie prawdy i kłamstwa, a siła ich przekazu ma w sobie moc, której nie sposób oszacować. Wiedzą o tym wszyscy ci, którzy słowem hipnotyzują, dla których słowo to broń o mocy słonecznych wirów, a którzy właśnie dzięki słowu mogą być niepokonani, przynajmniej przez pewien czas. Ale słowa, nieodpowiednio użyte, wykorzystane przez kogoś, kto nie powinien ich używać mogą być po prostu niebezpieczne. Dlatego wielu próbowało ich chronić, chować w mroku, by nikt niepowołany nigdy nie wymówił ich na głos.

O nieskończonej mocy słowa, o księdze, która mogła zmienić oblicze świata jaki znamy i o poświęceniu, które pozwalało ją chronić opowiada niezwykły, kultowy, rewelacyjny kryminał intelektualny nie kogo innego jak Umberto Eco, czyli „Imię Róży” – opowieść o pewnym zakonie i morderstwach skrywanych wewnątrz murów. I oczywiście pułapka interpretacyjna dla niejednego obsesyjnego czytelnika.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Dziewięć Dni” Gilly Macmillan – recenzja + KONKURS

Bombla_DziewięcDni

W Wielkiej Brytanii zgłoszenia o zaginięciu dziecka są przyjmowane co trzy minuty. Każdego roku ginie tam ok. 150 000 dzieci. Koszmar każdego rodzica – odwraca wzrok na ułamek sekundy, a dziecko znika. Znika bez śladu, bez krzyku, tak, jakby go nigdy nie było. Nie ma nic bardziej przerażającego niż bliska osoba, ta najbardziej niewinna, po której nie pozostaje nawet trop, dzięki któremu można by ją odnaleźć. A potem dni zawieszone między jawą a snem, wypatrywanie połączeń na telefonie, horror poszukiwań, z których nie wszystkie mają happy end.

Przerażającą, emocjonująca opowieść o zaginięciu małego chłopca i o koszmarze jaki czekał jego rodzinę opowiada znakomity, debiutancki thriller psychologiczny Gilly MacMillan, czyli „Dziewięć Dni”.

Czytaj dalej

„Linia Serc” Rainbow Rowell – recenzja

Bombla_LiniaSerc

Znani pisarze, ci, którzy zdobyli globalną popularność, mają swoją bazę fanów i odpowiednią ilość zer na kontach, lubią od czasu do czasu eksperymentować. Sięgają po nietypowe dla siebie gatunki, rozpoczynają nowe serie i dają życie szeregom wyjątkowych na tle swojej twórczości bohaterów. Czasami zmieniają także grupę docelową swoich książek, czego doskonałym przykładem jest kryminalna seria o Panu Mercedesie, dzięki której Stephen King przebił się ostatecznie do popularnego czytelnika albo J.K. Rowling i jej kryminalno-obyczajowy cykl o detektywie Cormoranie Strike’u. Oboje udowodnili, że ich pióro potrafi naginać się i dopasowywać do odmiennego typu literatury i odnaleźli się w swojej nowej pisarskiej rzeczywistości nad wyraz dobrze.

Taką próbę podjęła również Rainbow Rowell, która znana jest ze swoich wyjątkowych i uroczych książek młodzieżowych. Jedną ze swoich najnowszych powieści, czyli „Linię serc” postanowiła dla odmiany skierować do dorosłego czytelnika, niemniej nie do końca jej się to udało.

Czytaj dalej

„Córka Piekarza” Sara McCoy – recenzja

Bombla_CorkaPiekarza

Oblicze drugiej wojny światowej to czerń, biel i krew. To gigantyczne swastyki powiewające na niekończących się połaciach płótna. To terror, to dyscyplina, to złowieszczy okrzyk, niosący za sobą przemoc i śmierć. To koszmar obozów koncentracyjnych, czarny dym palonych ciał i krzyk, którego nie da się uciszyć. To kłamstwo i dopracowana do perfekcji propaganda, trująca umysły zwykłych ludzi, by uwierzyli, że istnieje jakieś większe dobro, które nakazuje zniszczenie drugiego człowieka. Niemiecka rzeczywistość III Rzeszy była jak przerażająca iluzja, hipnotyzująca i wciągająca osłabione porażką Wielkiej Wojny umysły, dająca nadzieję kosztem milionów istnień, kosztem cudzego poświęcenia, w imię zasad jednego, opętanego zemstą człowieka. O tej naznaczonej totalitarnym ustrojem codzienności niemieckich obywateli w popkulturze mówi i pisze się najmniej, chociaż w ostatnim czasie coraz więcej twórców porusza ten temat, pokazuje, że człowiek zawsze jest tylko człowiekiem, a zwyczajne współczucie wystarczy jako siła napędowa buntu i zwrócenia się w stronę dobra.

O rodzinie, o poświęceniu, o wojnie, która zostaje w nas na zawsze opowiada poruszająca powieść Sary McCoy, czyli „Córka Piekarza”.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Kozioł Ofiarny” Daphne du Maurier – recenzja

Bombla_KoziołOfiarny

Prawdopodobnie każdy z nas miewa takie chwile zwątpienia, kiedy marzy mu się, by zamienić się z kimś miejscami. Z przyjacielem, może z kimś znanym, z człowiekiem przypadkiem napotkanym na życiowej drodze. Chociaż na chwilę stać się kimś innym, jego sobowtórem, uciec od własnych bolączek, stresów i rodzinnych zobowiązań. Zapomnieć, odwrócić wzrok i wejść w inne życie, z poczuciem braku odpowiedzialności za cokolwiek i za kogokolwiek. Odpływając w krainy wyobraźni zakładamy zazwyczaj, że osoba, którą zastąpimy ma tak niezgłębione pokłady nierealnego szczęścia, że w jej codzienności znajdziemy tylko róże i piękne mydlane bańki, a nie bierzmy pod uwagę, że ona także, pod pozorami radości i dumy musi znosić zwyczajność, czyli to, co każdy z nas.

Czytaj dalej

„Fatum i Furia” Lauren Groff – recenzja

Bombla_FatumFuria 

„I że Cię nie opuszczę aż do śmierci…” Piękna, magiczna obietnica, która po latach może zabrzmieć jak słowa podstępnego paktu z diabłem. „Aż śmierć nas nie rozłączy”, jak tragiczne zaklęcie, na które nie ma odtrutki. Jedna, najmocniejsza więź pomiędzy dwojgiem ludzi – małżeństwo. Ona jest jego, a on jest jej. Wspólne życie. Wspólne marzenia. Wspólny dom. Jeden, bajeczny horyzont. Może akurat im się poszczęści? Wielka przyjaźń, wielka miłość, wielkie pożądanie i przywiązanie. Starość jak z mglistego obrazka przeciągniętego artystycznym filtrem. Bo tak to właśnie wygląda, prawda?

Przed Wami opowieść stara jak świat. Mąż i żona. Dwie twarze małżeństwa. Dwa różne światy. Dwie różne perspektywy. Komedia i tragedia, a z pewnością grecki klasyczny dramat. Powieść idealna, symboliczna i wieloznaczna, czyli głośna i fascynująca „Fatum i Furia” Lauren Groff.

Czytaj dalej

Przygodowy Piątek: „Stół Króla Salomona” Luis Montero Manglano – recenzja

Bombla_StólKrólaSalomona

Współczesny świat wydaje się być wyzuty z sekretów i tajemnic. Wierzymy, że wszystko co było do odkrycia już zostało odkryte, na skraju świata nie ukrywają się żadne potwory, kolejne skarby cywilizacyjne wydobywane są z oczywistych miejsc wykopalisk, a nam nie pozostało nic innego, jak tylko gromadzić te wszystkie dobra kultury oraz historii i od czasu do czasu pogapić się na nie bezmyślnie, pstrykając sobie kolejne selfie. Nic bardziej mylnego! Nie jest powiedziane, że w piaskach pustyni nie leżą ruiny pradawnych miast, że znane podziemia nie skrywają zawalonych korytarzy, a to, co tak dobrze znamy z muzealnych gablot to jedynie wierzchołek niezwykłej kulturowej góry lodowej. Dobrze jest w to wierzyć, dobrze popuścić wodze wyobraźni i od czasu do czasu wyruszyć na prawdziwą przygodę!

Poszukiwanie legendarnego artefaktu, moc humoru i zagadek oraz niezapomniane wrażenia rodem z najlepszych przygodowych opowieści proponuje nam Luis Montero Manglano w pierwszym tomie swojej serii Poszukiwacze, czyli „Stół Króla Salomona”.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Enklawa” Ove Løgmansbø – recenzja

Bombla_BezsenneEnklawa

Już dawno temu małe miasteczka na uboczu cywilizacji, a wraz z nimi odizolowane społeczności straciły na swoim uroku. Kiedy to po raz pierwszy okazało się, że takie niewielkie miejsca, ograniczone w terytorium i w liczbę mieszkańców mogą skrywać niejedną, okrutną tajemnicę? Kiedy to bajeczny, malowniczy urok prowincji okazał się być co najmniej zwodniczy i to nie tylko dla przyjezdnych? Kiedy pozornie cichej, przyjaznej społeczności wyrosły kły i pazury? Pewnie od zawsze było wiadomo, że w takich miejscach daleko jest do romantycznej sielanki. Przeszłość jest tam obecna bardziej niż gdziekolwiek indziej, każdy zna swoją twarz, a sekrety jakoś nie potrafią siedzieć w ciemności zbyt długo. Zajadłe spory, spojrzenia spode łba, urazy pielęgnowane latami. Liczy się przynależność, liczy się rodzina i najbliższe otoczenie. I dla zachowania spokoju można być gotowym na wszystko, by zachować status quo.

Podobnie toczy się życie na Wyspach Owczych, jednym z najbezpieczniejszych miejsc na świecie, które stały się miejscem akcji powieści „Enklawa”, autora polsko-farerskiego pochodzenia, czyli Ove Løgmansbø.

Czytaj dalej

„Genialna przyjaciółka” Elena Ferrante [Tetralogia Neapolitańska] – recenzja

Bombla_GenialnaPrzyjaciółka

Nic tak nie przyciąga uwagi czytelnika i mediów współczesnego świata literackiego jak anonimowość. W erze, gdy wszyscy są wszędzie, gdy każdy, nawet najmniej popularny pisarz ma swoje konto na wszelkich możliwych portalach społecznościowych, gdzie pokazuje swoją codzienność i wpuszcza obcych z butami do domu, to każde zachowanie odbiegające od normy jednocześnie fascynuje, jak i niepokoi. Bo jak tu zaufać komuś, kto nie pokazuje swojej twarzy? O kim nie wiadomo nawet czy jest kobietą, czy może mężczyzną? Komuś, kto posługuje się pseudonimem, a kogo prawdziwe nazwisko nie jest nawet znane? Komuś, kto odmawia wywiadów, nie zgadza się na publiczną promocję i nie chce odbierać nagród? Wydaje się, że to jednocześnie rewelacyjny, przemyślany trik marketingowy i pułapka, bo na dłuższą metę ta nadmierna tajemniczość rozdrażnia, rozjusza, nawet jak jest podparta filozoficzną argumentacją.

O kim tu mowa? O jednym z najbardziej nieodgadnionych głosów europejskiej literatury, o włoskiej pisarce, czyli Elenie Ferrante, która od lat podbija serca czytelników w swoim kraju, ale… przede wszystkim na świecie, nie ujawniając się i pozostawiając za sobą jeszcze więcej sekretów. Tetralogia Neapolitańska z rozpoczynającą cykl „Genialną przyjaciółką” to idealne wprowadzenie do jej twórczości.

Czytaj dalej

„Mały Przyjaciel” Donna Tartt – recenzja

Bombla_MałyPrzyjaciel

Czas dorastania, przekraczania tej cienkiej granicy pomiędzy okresem beztroskiego dzieciństwa a światem nastolatków wkraczających w dorosłość to wrażliwy czas, jedyny w swoim rodzaju. Wypełniony niezrozumiałym bólem istnienia, poszukiwaniem samego siebie i próbą odpowiedzi na fundamentalne pytania kondycji ludzkiej. Kim jestem? Kim pragnę być? Skąd pochodzę? To dziwny okres, w którym tęsknota za dzieciństwem łączy się z ekscytacją wyczekiwania przyszłości, gdy chciałoby się jeszcze przez chwilkę ukryć w krainach wyobraźni, pogrążyć w zabawach i uciec od odpowiedzialności. A jeśli ten czas naznaczony byłby jeszcze żałobą? Smutkiem? Niemocą, która prowadzi do sennej bierności? Jak trudno byłoby się wtedy odnaleźć, gdy nic nie jest takie jak powinno być?

O niewytłumaczalnej zbrodni, o rodzinie pogrążonej w wiecznym smutku i dorastającej dziewczynce, która pragnęła odzyskać bliskich opowiada przejmująca, spowita upałem amerykańskiego Południa powieść Donny Tartt, czyli „Mały Przyjaciel”.

Czytaj dalej