Site icon Wielki Buk

„Pasjans” Alice Oseman – recenzja

Bombla_Pasjans

Powracając myślami w przeszłość, z łatwością można koloryzować wspomnienia i nieświadomie wymazywać te gorzkie, smutne chwile, które towarzyszyły nam w okresie dorastania. Z perspektywy czasu tamte nastoletnie lata mogą nawet wydawać się ekscytujące i barwne, takie naturalne i naiwne w swojej wierze oraz oczekiwaniu na nadchodzącą dorosłość. Bywa, że zapominamy, ile młody człowiek musi najpierw przejść, by stanąć u progu dorosłości. Umykają te wszystkie problemy, jakim trzeba było stawić czoła, pytania, które wielokrotnie pozostawały bez odpowiedzi, momenty całkowitego załamania, gdy wszystko wydawało się „bez sensu”, a całego świata chciało się po prostu nienawidzić. Dojrzewanie to ciężki orzech do zgryzienia, ale także idealny temat dla współczesnej literatury. Bo w końcu kiedy emocje były tak intensywne, jak nie wtedy?

Młodziutka pisarka Alice Oseman sama dopiero co opuściła progi liceum, a już postanowiła podzielić się swoim doświadczeniem z innymi i po części opisać je w ciekawym debiucie o buncie oraz poszukiwaniu siebie, czyli młodzieżowej powieści obyczajowej zatytułowanej „Pasjans”.

Jej bohaterką jest szesnastoletnia Tori Spring, która nienawidzi wszystkich i wszystkiego. Zgrywa skrajną introwertyczkę, pesymistkę, która czasami zmusza się do wszystkiego, co negatywne, ale to również jest elementem jej buntowniczej kreacji. Nie uśmiecha się, wiecznie przesiaduje w domu, a czasami bloguje, ale częściej przemierza internet bez konkretnego celu. Tori jest najzwyczajniej w świecie samotna. Jej życie zmienia się w chwili, gdy jej szkoła staje się ofiarą ataku tajemniczej grupy żartownisiów ze strony o nazwie Pasjans. Każdy żart rozwija się w coraz bardziej skomplikowaną układankę, a Tori staje się częścią czegoś większego, już niekoniecznie zabawnego.

Przy czytaniu „Pasjansa” nie ma sensu kierować się chwytami i hasłami reklamowymi porównującymi powieść Alice Oseman do „Buszującego w zbożu”, czy do  tak uwielbianych powieści Johna Greena, bo jest to zdecydowanie krzywdzące dla tej książki. Kultowy Holden J.D. Salingera pozostanie niedościgniony, a tzw. Green-lit również jest na tyle unikatowa, że szukanie podobnych tytułów mija się z celem. Są zbyt dopracowane i nakierowane na młodszego czytelnika, specjalnie do niego dopasowane, jako że tworzone przez dojrzałych pisarzy. „Pasjans” jest niezwykle naturalny i szczery w przedstawieniu świata nastolatków z ich melancholijnej, dojrzewającej perspektywy. Z pewnością pomaga tutaj młodziutki wiek autorki, a jej własne doświadczenia dorastania przełożyły się na autentyzm „Pasjansa”. Pisana prostym językiem, młodzieżowym stylem wciąga w fabułę i mimo przewidywalności intryguje w swój własny sposób. Czego zabrakło przy tym tytule, to na pewno uniwersalność treści, bo „Pasjans” jest młodzieżowy – tylko tyle i aż tyle, a to znaczy, że dorosły czytelnik raczej przy tym tytule nie znajdzie już zbyt wiele dla siebie.

Przy natłoku obyczajowych młodzieżowych tytułów łatwo jest pominąć te niepospolite, czy wartościowe, a do nich z pewnością „Pasjans” należy, kiedy porównamy go z innymi tytułami tego typu. Alice Oseman na razie jedynie debiutuje i wiele jeszcze przed nią ciężkiej pisarskiej pracy, jednak widać talent i naturalność. To ona właśnie chroni tę powieść i pokazuje, że czasami przeciętna historia o młodzieńczych buntach i bolączkach może być wiarygodna zarówno w treści, jak w kreacji bohaterów. Pisana od serca, niewymuszona, na bazie własnych doświadczeń z pewnością ucieszy tych, którzy tęsknią za zwyczajnymi opowieściami obyczajowymi. Błysku geniuszu być może tu nie ma, J.D. Salinger i John Green wciąż są bezpieczni, ale nie wiadomo jeszcze jak długo, tym bardziej, że Alice Oseman dopiero wkracza na swoją pisarską drogę i warto, by młody czytelnik dał jej szansę.

O.

FABUŁA:

TEMATYKA:

DLA KOGO?

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem YA. <3

**Zapraszam na filmik 🙂

Exit mobile version