„STAGS” M.A. Bennett – recenzja

Elitarna szkoła średnia, uprzywilejowane dzieciaki i weekend, który na długo zostanie w pamięci w doskonałym thrillerze młodzieżowym „STAGS” M.A. Bennett.

To niby już taki ograny motyw w popkulturze – elitarna szkoła średnia, w której uprzywilejowane dzieciaki knują coś niedobrego. Mury szkoły, a za którymi nie wszystko jest tak jak być powinno, a za idealnym wizerunkiem instytucji ukrywa się nieokiełznana ciemność. Uczniowie, którzy dzielą się na kasty, na kliki, na stowarzyszenia i bractwa, w których nie wszyscy są mile widziani. Nauczyciele o nieskazitelnych życiorysach, surowej powierzchowności, którzy tak jak uczniowie dzielą się między sobą. Dyskryminacja jest tutaj na porządku dziennym, w końcu liczy się reguła, liczy się perfekcja. Nie ma od niej wyjątków.

„Ten świat bezpowrotnie znika. (…) Wszystko się zmienia – odparł. Słowo „uprzywilejowany” brzmi jak obelga. Tego rodzaju posiadłości zmieniane są w parki rozrywki. Tradycja przestaje być ważna. Cały świat przeszedł do Internetu.”

STAGS to skrót od Szkoły Średniej imienia św. Aidana Wielkiego w Wielkiej Brytanii, której symbolem jest biały jeleń. STAGS to miejsce elitarne, tak elitarne, że uczęszcza tam wyłącznie elita spośród elit, najbogatsze dzieciaki z najstarszych rodzin, które nazywają siebie Ludźmi Średniowiecza, a resztę „biedaków” – Dzikusami. Po tysiącletnich korytarzach kręci również kilka rodzynków: a to dziewczyna z nowobogackiej rodziny, a to chłopak powiązany z rodziną królewską w Radżastanie, albo ktoś taki jak nasza narratorka. Greer MacDonald uzyskała stypendium, dostała się do STAGS, by od pierwszych chwil przekonać się, jak radzi się tutaj z takimi wyrzutkami jak ona. Wyalienowana, skazana na milczenie i samotność po kilku miesiącach gotowa jest na jakąkolwiek bliskość. Kiedy po pierwszym trymestrze Greer wraz z dwójką innych wyrzutków otrzymuje zaproszenie od najpopularniejszego chłopaka w szkole – zaproszenie na weekend z polowaniem, strzelaniem i wędkowaniem w luksusowej rezydencji – jest zaskoczona i podekscytowana. Nie wie jeszcze, że ten weekend na długo zapisze się w jej pamięci.

„Jeśli nie pasuję do tych, ani do tamtych, to do kogo pasuję? Czy zaprosili mnie tutaj, żeby na mnie zapolować jak na zwierzę? Tylko tym dla nich jestem? Zwierzyną łowną?”

M.A. Bennett zadbała o to, by fabuła jej powieści przywodziła na myśl klasyczne filmy rodem z lat 90., których akcja rozgrywała się właśnie w elitarnych szkołach, a w których dzieją się co najmniej dziwne i niepokojące rzeczy. Tym samym nawiązuje tutaj do tradycji klasycznych brytyjskich szkół prywatnych, w których tworzą się specyficzne grupy, a nawet tajne stowarzyszenia o kontrowersyjnych kodeksach postępowania. Takim miejscem jest tytułowy STAGS, w której prym wiodą dzieciaki oderwane od rzeczywistości, skrajnie uprzywilejowane, które wiedzą, że mają wpływ na otaczającą ich rzeczywistość i jedyne na czym im zależy, to utrzymać status quo. Utrzymanie go staje się głównym priorytetem, najwyższą wartością, która zaciemnia wszystko inne, zrzuca na drugi plan.

„STAGS” M.A. Bennett, przeł. Maciej Potulny

„STAGS” to diabelnie wciągający thriller młodzieżowy, który spodoba się nie tylko młodszym czytelnikom. Całość opiera się na znanych motywach, jednak M.A. Bennett potrafi wciąż zaskoczyć. Wszystko to dzięki intrygującej narratorce, która wprowadza czytelnika w swój świat, robiąc to na własnych zasadach, ale w taki sposób, by od razu wejść w jej skórę, stanąć za murami szkoły i poczuć jej przytłaczającą tysiącletnimi tradycjami i regułami atmosferę. Tutaj nie ma wzruszeń, nie ma przebaczenia – są Ludzie Średniowiecza i Dzikusy, a to, do której grupy przynależysz wiadomo od wielu pokoleń i nie da się przeniknąć magicznej bariery, która je oddziela, nie da się wkroczyć do innego świata. Nawet za najwyższą cenę.

Czyta się jednym tchem!

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Media Rodzina. <3

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Komentarze do: “„STAGS” M.A. Bennett – recenzja

Dodaj komentarz