Bezsenne Środy: „Złodzieje motyli” Barbara Mikulska i Wojciech Gunia – recenzja patronacka

Trzepocząca skrzydełkami opowieść z pogranicza fantastyki, urban fantasy i weird fiction – „Złodzieje motyli” Wojciecha Guni i Barbary Mikulskiej.

„Małgosia prawie zeszła na ulicę, byle tylko ich wyminąć. Panowie uśmiechnęli się, ukłonili i na chwilkę nawet zatrzymali. Dziewczyna zerknęła na te dziwne postacie, mruknęła niezbyt głośne: „dobry wieczór”, a potem zamarła. W blasku latarni jak w magicznej kuli, ujrzała tysiące motyli. Były… były chyba uwięzione.”

SKOK W NIEZNANE

„Czy spuściłabyś dziecko z oczu nawet w ferworze najgorętszych zakupów? – spytał pan Szary i nie czekając na odpowiedź sam wyjaśnił: – Nie! Więc dlaczego ludzie przestają zwracać uwagę na swoje marzenia? Spuszczają je z oczu zajęci kupowaniem ciuchów, zasłon, samochodów, pierniczków, pierścionków… My je tylko przygarniamy. My ich potrzebujemy.”

Gosia Leszczyńska przeżywa właśnie koszmar każdej nastolatki – przeprowadzkę do innego miasta. Nastoletnia dziewczyna mierzy się z wyzwaniem, czeka ją nowa szkoła, nowi znajomi, nowy dom. Razem z rodzicami i maleńką siostrzyczką robią ten wielki krok i skok w nieznane. Niewielkie Abramowo wydaje się być zwyczajnym miasteczkiem, ale wkrótce okazuje się, że nic nie jest tu takie zwyczajne. Tym bardziej, że Gosia zaczyna dostrzegać chmary motyli, widuje dwóch mrocznych jegomościów, a potem dowiaduje się o zaginionym chłopaku i jego tajemnicy. Coś dziwnego dzieje się w Abramowie, a Gosia okazuje się częścią tej dziwności.

NASTROJOWA I FANTASTYCZNA

„Tamto miejsce… Ono jest po prostu złe. I martwe.”

Barbara Mikulska i Wojciech Gunia. Ona patrzy na świat przez różowe okulary. On zerka na nas z ciemności. Ona pisze, by nieść nadzieję. On, by tę nadzieję odbierać. W końcu na Wielkim Buku przekonaliśmy się o sile „efektu Guni” nie raz i nie dwa. Mogłoby się wydawać, że to duet niemożliwy, ale nic bardziej mylnego! W „Złodziejach motyli” połączyli swoje siły, swoje talenty i stworzyli opowieść uniwersalną i pasjonującą. Taką, która sprawdzi się dla czytelników w grozie i fantastyce początkujących, ale zadowoli też tych, którzy lubią opowieści fantastyczne napisane z pomysłem i lekkością. Barbara Mikulska zamknęła w tej historii rodzinne ciepło, wzajemne oddanie, siłę młodzieńczej przyjaźni. A Wojciech Gunia podbił stawki, zanurzył całość w ciemności, wciągnął w dziwność i wybudził niepokój.

Nie sposób przy lekturze „Złodziei motyli” nie wspomnieć książek Neila Gaimana, z „Koraliną” i „Oceanem na końcu drogi” na czele. Także warto przypomnieć prozę Chiny Miéville’a, który potrafi zwyczajne miasto zamienić w arenę wielowymiarowej walki przeciwnych sobie światów. Barbara Mikulska i Wojciech Gunia w podobny sposób stworzyli nastrój niesamowitości, połączyli grozę i urban fantasy. Napisali opowieść o zwykłej rodzinie, która zostaje wciągnęła w niezwykłe okoliczności. O młodych ludziach, którzy muszą stawić czoła ciemności. O przyjaźni, o oddaniu, o poświęceniu. Ale także o odpowiedzialności, bo nasza młoda bohaterka musi stanąć na wysokości zadania, musi stać się tą, którą w sercu już przecież jest. Małe polskie miasteczko, świat odbity po drugiej stronie. Okrucieństwo i potworność kryją się tu między słowami, w czynach tych, którzy z ciemności wychynęli i przyszli pożreć światło. To wystarczy, by czytelnik poczuł ciarki, by zrozumiał o co toczy się tutaj walka.

Tęskno było mi do takich właśnie historii, do takich opowieści mądrych i niesamowitych, ciepłych i skąpanych w mroku jednocześnie. Potrzeba było duetu niemożliwego, by spełnił to moje marzenie, ale warto było czekać. „Złodzieje motyli” to fantastyka grozy i weirdu, z potencjałem na kontynuację, Wojciech Gunia i Barbara Mikulska bowiem kończą tak, jak tylko kończyć się mogą takie właśnie opowieści. Bawiłam się cudownie, przywiązałam do naszej książkowej rodziny, a Abramowo stało się jednym z miejsc, które zapiszą się na mojej literackiej mapie, jak niegdyś Derry u Stephena Kinga czy Arkham u H.P. Lovecrafta.

„Złodzieje motyli” dla tych, którzy nie lubią trząść się z przerażenia, ale szukają nastrojowej opowieści z motywami dziwności, niesamowitości i straszności też.

O.

Komentarz do: “Bezsenne Środy: „Złodzieje motyli” Barbara Mikulska i Wojciech Gunia – recenzja patronacka

Dodaj komentarz: