Wiosenny BOOK HAUL

Wiosenny BOOK HAUL i kilka słów o thrillerze „Nikt” Adriana Bednarka.

„Nikt” Adrian Bednarek

To jest autor, który już swoim debiutanckim „Pamiętnikiem diabła” nieźle namieszał w głowach. Twórca thrillerów mocnych i najmocniejszych, hardcorowych, wyłącznie dla czytelników o mocnych nerwach i czytelników pełnoletnich. Dawno temu był jednym z pionierów takiej prozy – pamiętam głosy oburzenia w jego kierunku. Dzisiaj z pewnością jest jednym z wyjadaczy gatunku. „Nikt” to jedna z tych opowieści, które nie należą do żadnej z serii i może dobrze, bo jedna taka historia, domknięta i przerażająca – wystarczy.

Nikt jest nikim, bo czuje się jak nikt. Kiedyś może był kimś. Albo marzył, by kimś się stać. Ale życie zweryfikowało marzenia i twardo sprowadziło go na ziemię. Nikt nienawidzi swojego życia. Nienawidzi kobiet. Nienawidzi swojej żony. Nienawidzi swoich dorastających córek. Nienawidzi ich dominacji. Dlatego postanawia sam zemścić się na kobietach. Nie, nie na swojej żonie, nie na córkach. Wybiera takie, którym planuje zniszczyć życie. I zaczyna swoją misję.

To jest prawdziwy dreszczowiec, bo wywołuje ciarki przerażenia na całym ciele. Adrian Bednarek znany jest z tego, że jako narrator wciela się w najbardziej zwyrodniałe postacie. To on stworzył diabła Kubę Sobańskiego – seryjnego mordercę, z którego oczu obserwujemy jego bardzo chorą rzeczywistość. Ale świat NIKOGO jest po prostu okrutny, obrzydliwy, bezwględny. Nikt staje się seryjnym gwałcicielem, a jego modus operandi mrozi krew w żyłach. W kontrze na szczęście otrzymujemy bohatera, który jest wszystkim tym, czym Nikt chciałby być. I chociaż traci tak wiele, to ma siłę, by walczyć ze złem, a nie poddać się mu bezbrzeżnie.

Tak, „Nikt” to jedna z najmocniejszych historii jakie w ostatnim roku przeczytałam. Porównywalna ze „Złym” i „Bezsilną” Piotra Kościelnego. Wymiar zła w tych powieściach jest paraliżujący, jest rzeczywisty, jest zbyt namacalny. Autor zaznacza oznacza osoby, które pomogły mu stworzyć wiarygodny profil zwyrodnialca. Które mają doświadczenie w opisywaniu i pracy w tych najobrzydliwszych przypadkach. Ostrzegam – nie jest to lektura miła. Bardziej cios w żołądek, kiedy najmniej się go spodziewamy. Odbiera dech. Ale to właśnie cały Adrian Bednarek. Nie odpuszcza.

Bo warto czytać.

O.

*We współpracy z Wydawnictwem Zaczytani.