Site icon Wielki Buk

Książki na Dzień Matki

Książki na Dzień Matki – wybór najlepszych możliwych książek!

„Kleopatra” Saara El-Arifi

Był taki czas, gdy miałam prawdziwą obsesję na punkcie Starożytnego Egiptu. To była najdłuższa obsesja mojego życia, bo trwała od siódmego do czternastego roku życia, gdy zorientowałam się, że mój brak pamięci do dat wyklucza mnie z pasji historycznej. A marzyły mi się gorące piaski Egiptu. Marzyły mi się sekrety Doliny Królów. Marzyły mi się mumie, skarby i klątwy na miarę tej, która dotknęła sir Johna Carvera, gdy otworzył grób Tutanhamona. Ale najbardziej marzyłam o tym, by odnaleźć grób Kleopatry. Kobiety faraona. Kobiety, która BYŁA Egiptem. Kobiety, której życie i śmierć stały się legendą. Co prawda, tamtego marzenia nigdy nie udało mi się spełnić, ale mam słabość do tematyki staroegipskiej. A Kleopatra to wciąż mój wielki sen. I dlatego powieść Saary El-Arifi trafiła jak strzała – prosto w moje serce.

Mityczna Aleksandria przed naszą erą, gdy w Rzymie władcą zostaje Juliusz Cezar, a świat spowija widmo konfliktów. Kleopatra czeka… Wszystko zaczyna się w dniu śmierci jej ojca. Wielki faraon umiera, a na tron wchodzi ona – Kleopatra. Młoda dziewczyna, młoda kobieta o wielkich ambicjach, wielkiej urodzie i wielkiej mocy. Co prawda, bogowie nie ofiarowali jej swoich darów, ale ona pilnie pobiera nauki u mędrców biblioteki, by być najlepszą wersją siebie. Co z tego, gdy Egipt buntuje się, Rzym wyciąga swoje pazury, a ona – chociaż tak kocha – nie może uniknąć przeznaczenia?

Ogarnęło mnie prawdziwe wzruszenie, gdy sięgnęłam po powieść Saary El-Arifi. To wszystko właśnie przez tę Aleksandrię, ten portret zjawiskowego miasta, tej utraconej biblioteki, tamtego świata. I jej. Kleopatry. To ona jest właśnie narratorką swojej opowieści. To z jej perspektywy poznajemy kolejne wydarzenia. Najlepsze jest to, że Saara El-Arifi nie zmyśla za wiele, nie musi. Ona wypełnia luki, uzupełnia mit, dopełnia legendę. Uczłowiecza Kleopatrę, ale wcale nie na tyle, by stała się ona nam najbliższa na świecie. W końcu ona jest faraonem. Ona jest Egiptem. Ona jest boginią. Dystans pozostaje zachowany między bajarką a nami, słuchaczami. Po prostu patrzymy jej oczami na historyczną zawieruchę, na płynącą krew, na ukochanego Marka Antoniusza… To inny świat, którego możemy trochę zakosztować.

Powiecie, że jestem stronnicza, bo mam obsesję. Przyznaję. Mam obsesję. I co z tego? Kto nie zachwyci się portretem Aleksandrii, niech pierwszy tu rzuci kamieniem. Kogo nie wzruszy biblioteka w Aleksandrii, niech pokrzykuje nerwowo. A co mi tam! Ja wpadłam w zachwyt! Kocham się w „Kleopatrze” Saary El-Sarifi i będę tę powieść rzucać Wam w twarz. Nie tylko na Dzień Matki.

„Trzynaście zagadek” Agatha Christie

Moja Mama poleca i napisała tak: będąc fanką serialu „Panna Marple”, sięgnęłam wreszcie po pierwowzór literacki tych kryminalnych opowieści z udziałem starszej damy. Solidny domek na angielskiej prowincji, salonik z kominkiem, koronki, motki włóczki i zaprzyjaźnione grono sześciu osób. Jane Marple i jej goście powołują towarzyski Klub Wtorkowych Wieczorów, żeby pobawić się wspólnie w rozwiązywanie zagadek kryminalnych. Wydarzeń, które już miały miejsce w przeszłości, a tylko kolejny opowiadający zna finał. Najtrafniej typuje oczywiści panna Marple, osoba przenikliwa i błyskotliwa, uważna obserwatorka życia, bo „ludzka natura jest wszędzie taka sama”. Historie wyrafinowane i fascynujące, jak zawsze u Agathy Christie.

Nic dodać, nic ująć.

„Z dala od Gretchen” Susanne Abel

Moja Teściowa poleca. Historia miłości, która nie miała prawa się wydarzyć. To bestsellerowa niemiecka powieść, historia zakazanej powojennej miłości. Ona jest białą Niemką, która przetrwała wojenną zawieruchę. On jest czarnoskórym amerykańskim żołnierzem. Mają sekret, który ujawni się dopiero po wielu latach. Pozna go jej syn, dla którego historia matki będzie początkiem oczyszczenia wielkiej rodzinnej tajemnicy.

„W dobrych rękach” Yael Van Der Wouden

Poleca siostra mojej Teściowej. Powojenna Holandia, dom rodzinny, najważniejsze wspomnienia. To jest opowieść o powojennych tajemnicach. O poczuciu winy. O uśpionej namiętności. Ale przede wszystkim o cichej zemście. Bardzo cichej i bardzo subtelnej, niemal eterycznej, może nawet nie do końca uświadomionej. A może wręcz przeciwnie?

„Odległe życie” M.L. Steadman

To jest moja ukochana powieść tego roku. Szczerze poruszająca serce opowieść o rodzinie, którą odmienił jeden tragiczny wypadek. Rozpoczyna się pod koniec lat 50. XX wieku i rozpędza się z biegiem lat. Naznaczeni ogromną stratą wirują na dno, próbując odnaleźć nadzieję w największej ciemności. I wybaczenie. Ta powieść wyciska łzy i zachwyca horyzontem czerwonych piasków Australii.

„Ta druga” Therese Bohman

To jedna z tych historii obyczajowych, które zdarzają się od początku ludzkich dziejów. Ona jest młoda, niedoświadczona, z prowincji. On jest żonaty, dobrze sytuowany, ma rodzinę. Ona jest samotna i pracuje w szpitalnej stołówce. On jest lekarzem. Ale to jest coś więcej niż historia nieszczęśliwego romansu. To komentarz społeczny na różnice, na niesprawiedliwości, na miejsce kobiety w społeczeństwie, które tyle rozprawia o prawach kobiet. Gorzka historia. Ale cholernie dobra.

„Sprawa Hoffmanowej” Katarzyna Zyskowska

Przeczytałam na wdechu, a na koniec czułam ogromne poczucie niesprawiedliwości. To historia osobliwej śmierci trójki osób na górskim szlaku i kobiety, która przeżyła. Aktorki, femme fatale swojej epoki – Miry Mey. Kim jest tak kobieta? Co się jej przytrafiło? I dlaczego wypiera całą swoją przeszłość? Szokujące, poruszające, wstrząsające.

„Wyspa dusz” Piergiorgio Pulixi

Włoski thriller kryminalny, którego akcja rozgrywa się na włoskiej wyspie Sardynii. W górskiej krainie w sercu wyspy, gdzie dawne wierzenia i zabobony wciąż silniejsze są od prawa, od lat giną w makabrycznych, krwawych obrzędach dziewczęta. I teraz dwie policjantki z sekcji Archiwum X postanawiają w końcu zadziałać i nie odpuszczać. Jest nonszalancko, bardzo po włosku, z charakterem, ale jednocześnie zanurzamy się w folklor Sardynii i to jest coś zupełnie zaskakującego. Gwarantuję.

Bo warto czytać.

O.

Exit mobile version