„Lab Girl” Hope Jahren – recenzja

Kobieta naukowiec – to brzmi dumnie. Musi brzmieć, prawda? Tytuł, który daje respekt środowiska, przyjaciół badaczy, wszystkich tych, którzy dążą do tego, by ich kariera poszła w kierunku pasji, robiła na innych wrażenie. Niestety bycie kobietą naukowcem to wciąż pozycja rodzynka branży, swojego rodzaju anomalia od wewnątrz i kuriozum z zewnątrz. Można posiadać własne laboratoria, można poświęcać cały swój czas podglądając próbki pod mikroskopem, można prowadzić badania, prowadzić eksperymenty, pisać naukowe prace, a i tak płeć potrafi determinować opinie, przyciągać stereotypy. Naukowy światek to ściśle męskie środowisko, a by uzyskać w nim pozycję jako kobieta, trzeba przejść długą drogę i wiele mil do celu.

O własną ścieżkę życia w naukowym świecie jarzeniówek, mikroskopów i ukochanych roślin długie lata walczyła geobiolog Hope Jahren, której autobiografia „Lab Girl. Opowieść o kobiecie naukowcu, drzewach i miłości” z miejsca stała się bestsellerem, by zgarnąć nawet tytuły książki roku 2016 za oceanem. Czytaj dalej

„Księżna Diana. Miłość, zdrada, samotność” Iwona Kienzler – recenzja

I żyli długo i szczęśliwie… Tak powinna była zakończyć się ta baśń. Nie w ciemnym, paryskim tunelu, przy zgrzycie łamanego metalu, w huku miażdżących kamieni i smrodzie palących się opon. Na pewno nie w blasku fleszy, pośród dziesiątek gapiów pożerających łapczywie wzrokiem ostatnie tlące się chwile magicznego, nieosiągalnego życia. Przecież każda dziewczynka marzy o byciu księżniczką, także w tym współczesnym wydaniu. Każda chciałaby odnaleźć swojego księcia, stanąć u jego boku, zostać żywą legendą. Nikt nie spodziewa się łez, nie spodziewa rozpaczy, nie spodziewa tego, że po ostatnim rozdziale Kopciuszek na zawsze pozostaje Kopciuszkiem, odmieńcem, anomalią i ani piękna sukienka, ani kryształowe pantofelki nie odmienią kolei losu. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „WIATR” Ray Bradbury

Wiatr posiada niezwykłą moc. Potrafi smagać, potrafi szeptać, potrafi zawodzić… Potrafi mamić i otumaniać, zawywać i dąć. Wreszcie porywać, szarpać, rozrywać na strzępy, zmieniając życie na zawsze. Potrafi odmieniać oblicze świata, o czym przekonujemy się w ostatnich miesiącach niezmiennie, nieprzerwanie, odkąd El Niño i La Niña zapanowali nad naszym globem. Potęga tego żywiołu trwa od stuleci. Dawniej składano ofiary i kierowano modły ku delikatnemu Zefirowi prosto ze wschodu, ciepłemu południowemu Notosowi, oraz Boreaszowi, który dął lodowatym podmuchem prosto z północy. Najstraszliwszy, złowrogi, zwiastował zniszczenie i śmierć. Wiatr…

To właśnie ta niszcząca, hucząca siła żywiołu zainspirowała Raya Bradbury, który w swoim kultowym już tomie opowiadań „Październikowa Kraina” snuł opowieść o „Wietrze”. Czytaj dalej

„Prawie siostry” Joshilyn Jackson – recenzja

Europejski czytelnik pewnie nie za wiele wie o amerykańskim Południu. Gdzieś w tle miga mu ta kraina ostatnich wielkich rycerzy i prawdziwych dam Margaret Mitchell, puszyste bawełniane pola, małe miasteczka i mieścinki, gdzie każdy zna się na wylot i nie ma od bacznych spojrzeń ucieczki. Może w tle muzyka country gra od rana do nocy, upalne słońce grzeje opalone twarze, a łany kukurydzy ciągną się po horyzont. Czasami kołacze historyczne widmo Ku Klux Klanu, skomplikowanych relacji rasowych, zachowań skrajnych, jeszcze jakby wyciągniętych z poprzedniej epoki. Południe to mit, to legenda, to stereotypy i bolesna prawda. Tyle w Południu słońca, co cienia, tyle radości, co smutku.

Dwie twarze Południa, rozdartą Alabamę wraz z rodzinnymi tajemnice i kobiecymi sekretami ukazała Joshilyn Jackson we wzruszającej opowieści o przeszłości – „Prawie siostry”. Czytaj dalej

„Tajemnicza kobieta” Anna Ekberg – recenzja

Podobno to się czasami zdarza. Wychodzą z domu, gdzie przytrafia im się coś nieoczekiwanego, coś się w nich zmienia i nigdy już nie wracają. Tracą swoją przeszłość, wypierają traumatyczne wspomnienia, nie chcą i potrafią już przypomnieć sobie kim naprawdę są. Czasami niektórzy się odnajdują po dniach, miesiącach, nawet po latach. Czasami odzyskują pamięć, a czasami już na zawsze pozostają obcy pośród swoich bliskich. Inni zaczynają nowe, nieskalane czasem przeszłym życie i budują siebie od zera. Inna tożsamość, inne zachowanie – mężczyźni i kobiety, którym los nakazał zapomnieć.

Oto fabularna podstawa pasjonującego love thrillera autorstwa dwóch szwedzkich pisarzy ukrytych pod kobiecym pseudonimem – „Tajemniczej kobiety” Anny Ekberg. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „DZIEWCZYNA BEZ SKÓRY” Mads Peder Nordbo – recenzja

Pewnie większość z nas, zwyczajnych czytelników, myśląc o Grenladii wyobraża sobie wielką wyspę, największa wyspę na Ziemi pokrytą lodem. Przypominamy sobie zdjęcia z National Geographic, i dodajemy do tego obrazu krystalicznie czyste wody, dziewiczą, niemal nieskażoną obecnością człowieka przyrodę, lądolód, który poraża swoim ogromem. Czasami wpada nam do głowy myśl, że to wyspa przynależna Danii. I to pewnie byłoby na tyle, bo nawet nazwa stolicy pozostaje białą plamą na jeszcze bielszym śniegu. Rozmyślając o Grenlandii raczej nie przychodzi nam na myśl złowieszcza samotność, która sprawia, że ta wyspa ma największy wskaźnik samobójstw w Europie. Ale ludzie nie tylko targają się tutaj na swoje życie, bo także na życie innych – wskaźnik morderstw jest szesnaście razy większy niż w Danii. Niechlubne statystyki dotyczą także molestowania seksualnego, przemocy domowej, sytuacji kobiet… Tematy mnożą się i pozostają tabu. A wszystko to na gigantycznej wyspie, która mieści jedynie 55 tysięcy mieszkańców.

A mimo to Grenlandia stała się domem dla pisarza, który wykorzystał ten mroczny potencjał, ubrał w słowa i wykreował krwawą, okrutną fabułę w nordyckim kryminale przejmującego podgatunku arctic noir – „Dziewczynie bez skóry” Madsa Pedera Nordbo. Czytaj dalej

„Grzech” Max Czornyj – recenzja

Jesienne długie wieczory mają w sobie coś, co aż się prosi o szczyptę wyimaginowanej zbrodni. O krwawy trop, o tajemnicę, o sekret, który tylko czeka na rozwiązanie. W wyobraźni ciemne zaułki nabierają jeszcze mroczniejszych tonów, uliczne lampy migają niepokojąco, noc nie daje już ukojenia.  Czytelnik, który szuka niebezpiecznych doznań sięga po kryminał, sięga po thriller, by ukoić czający się w sercu lęk. Nic w tym dziwnego – trzeba oswoić strach, nie dać się pokonać wewnętrznym siłom ciemności. Wynaturzone morderstwa, rytuały siejące grozę, śledztwo, które musi znaleźć swoje rozwiązanie…

Max Czornyj przychodzi z opowieścią, która zaspokoi ten kryminalny głód, która przywoła ulubione dreszcze i ukoi zew krwi – nadchodzi sadystyczny „Grzech”. Czytaj dalej

„Swing Time” Zadie Smith – recenzja

Zaczyna się jak każde zwykłe spotkanie. Nieśmiały uśmiech, ciekawski wzrok, baczna obserwacja. Na razie nic nie zwiastuje tego, co ma dopiero nadejść, ale to już się zbliża. Czuć zmianę w powietrzu. Następnym razem wzrok zawiesza się na dłużej, kilka niewinnych słów zbliża coraz bardziej. Wkrótce uśmiechy zamieniają się w chichot, słowa wpadają do ust w tej samej chwili, chcemy być sobą i tą drugą też, żeby nie stracić nawet drobinki. Tak rodzi się pierwsza prawdziwa, ta wielka przyjaźń. Być może nie przetrwa ona próby dorosłości, ale na zawsze wyryje się w pamięci i w sercu. Nie będzie można już o niej zapomnieć.

O przyjaźni, o dorastaniu i kształtowaniu się wspólnych marzeń opowiada najnowsza powieść brytyjskiej pisarki Zadie Smith w klasycznej konwencji bildungsroman – roztańczona, rozbujana „Swing Time”. Czytaj dalej

„Zapadła dziura Bone Gap” Laura Ruby – recenzja

Dawno, dawno temu w mitologicznym świecie prawdy i baśni, bogini urodzaju Demeter spacerowała po łące u boku swojej pięknej córki Kory. Zbierały kwiaty w otoczeniu nimf, lecz jeden kwiat miał pozostać poza zasięgiem delikatnych rąk – narcyz poświęcony bogu podziemnego świata. Nie kusić ciemności, nie zwracać uwagi mroku, który czeka i czyha. Ale Kora nie usłuchała matki, zerwała zakazany kwiat i wtem na czarnych rumakach sam Hades poniósł ją do swojego królestwa. Tam musiała go pokochać, musiała stać się Persefoną, królową u boku swojego władcy…

Ten mit wykorzystała Laura Ruby w stworzeniu swojej realistyczno-magicznej opowieści dla młodzieży – „Zapadła dziura Bone Gap”. Czytaj dalej

„Przyducha” Maciej Piotr Prus – PATRONAT

To przytrafiło się w wyimaginowanym Krakowie, ale pewnie mogłoby przytrafić się w każdym innym mieście. Chociaż to na pewno musi być Polska. I musi też być smog. Smog gryzący, otumaniający, hipnotyzujący. Taki smog niczym stan umysłu.  I ta atmosfera specyficzna, takiej snobistycznej, artystycznej wioski w centrum miasta. Nie, to musi być w takim razie Kraków, nie ma innej opcji. Niech będzie. Kraków przyszłości bez przyszłości, portret topograficzno-społeczny, surrealistyczne odbicie z tej Drugiej Strony Lustra, który rozpoznają tak stali bywalcy, jak i zasiedziali mieszkańcy. Kraków, w którym pojawi się gang bez palców, gdzie epidemia wcale nie jest epidemią, a człowiek może zniknąć, jakby nigdy nie istniał.

Takie groteskowe, pokrywające się glonami miasto przytrute metaforycznie i całkiem dosłownie znajdziemy w dystopijnej powieści krakowskiego pisarza, dziennikarza i właściciela Pięknego Psa (który jeszcze się tutaj pojawi) – Macieja Piotra Prusa – „Przyducha”. Czytaj dalej