„Kroniki Jaaru. Księga Luster” Adam Faber ♥ MAGICZNY PATRONAT

Mija dwadzieścia lat od chwili wydania pierwszego tomu serii o ukochanym czarodzieju świata literatury, czyli Harrym Potterze, co nastraja nie lada magicznie także starszych czytelników fantastyki. J.K. Rowling obudziła w sercach magiczne ciągoty, przywróciła niejako fascynację klasycznym światem baśni, legend i czarodziejstwem wszelakim. Za jej przykładem ruszył tłum twórców popkultury zaoferowany możliwością korzystania z okazji, zahipnotyzowany dzikim niemalże sukcesem, nierealnym już do powtórzenia w tak globalnej skali. I chociaż historia Harry’ego wciąż swoiście trwa, a jego uniwersum poszerza się i rozpęcznia, to potrzeba magii także w tej nieco odmiennej, bardziej klasycznej i tradycyjnej odsłonie istnieje niezmiennie i przyciąga rzesze kolejnych spragnionych czarów czytelników.

Taki magiczny czar rzuca wyjątkowa powieść, która może olśnić młodszych, polskich czytelników, a która rozpoczyna magiczny cykl „Kroniki Jaaru” Adama Fabera, czyli „Księga Luster”.

Czytaj dalej

Afgańskie Kobiety: „Afgańska perła” Nadia Hashimi – recenzja

Wolność to najwyższa wartość samodzielnej jednostki, a dążenie do wolności zdaje się być nieodłącznym elementem porządku naturalnego. I tak jak natura, tłamszona wolność również będzie zawsze szukać swojej drogi do wyzwolenia. Czy to przez rebelianckie oddziały walczące z dyktatorskim reżimem, czy przez podziemie walczące z propagandą, czy poprzez indywidualne, podstępne działania, które mają na celu ułatwienie komuś życia, ucieczkę spod władzy ucisku, zrzucenie kajdan, które dławią, duszą, po cichu zabijają. Takim dążeniem do wolności jest pradawny afgański rytuał bacza posz, dzięki któremu dziewczynki w Afganistanie oraz innych krajach Bliskiego Wschodu, mają szansę chociaż przez jakiś czas odzyskać niezależność, otrzymać niedostępne im w patriarchalnym systemie przywileje. Bacza posz, czyli dziewczynki, które zostały chłopcami.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „SPOJRZENIE” Stefan Grabiński

„Jeśli jego nie ma tu
Pogubiony jestem znów
Jeśli Boga nie ma wcale
Jeśli jego nie ma tu

Wielki wszechświat, wielki krach
Wielkie niebo, wielki strach
Pustka planet, wielki ból
Tak samotny jestem tu”

Jeśli Boga nie ma tu T.Love

Boska postać w różnych formach, w różnych odsłonach, liczbie pojedynczej i mnogiej towarzyszy ludzkości od początku jej istnienia. Tak jakby nasz umysł skonstruowany był do wyobrażania sobie boskiej cząstki, do stawiania siebie w kosmicznym porządku istnienia. Musi być w końcu jakaś idea kryjąca się za zasłoną. Musi być wyższy cel, a naszym przeznaczeniem jest dążenie do ostatecznego poznania. Wierzymy, że za załomkiem czeka jasność wypełniona blaskiem, anielską pieśnią, czasami piekielne rubieże, ale zawsze coś. „Coś” już poznane i dostosowane do naszej wyobraźni. Ale co jeśli człowiek jest jedynie przypadkiem, okruchem w kosmosie, ziarnkiem piasku rzuconym bezmyślnie, a wokół cień, ciemność i mrok? Jeśli za węgłem nie ma wiecznego słońca, ale swoista pustka, brak, zionąca otchłań, a w tej otchłani ożywione idee gorsze od najpotworniejszych obrazów, które snuje przed nami udręczony umysł?

Czytaj dalej

„Dziedzictwo” Ann Patchett – recenzja

„Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne; każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób.” Chociaż te słowa, które rozpoczynają „Annę Kareninę” Lwa Tołstoja uznawane są już czasami za truizm, to nigdy nie były prawdziwsze. Nieszczęśliwość niektórych rodzin, wspólna wszystkim jej członkom, zdaje się przenikać ich los, osaczać ich przeszłość i przyszłość, naznaczać kolejne pokolenia. Może zacząć się z przytupem, intensywnie i bez możliwości odwrotu. A może pojawić się nie stąd, ni zowąd, skuszona poczuciem wspólnoty, radością codziennych dni. Zaczaić się, poczekać na odpowiedni moment i zaatakować znienacka. Ten rodzaj nieszczęśliwości jest najgorszy, bo tak podstępny. Czasami można się od niej odwrócić, uniknąć o mały włos, ale trzeba wychwycić odpowiedni moment, zanim będzie za późno.

Upalny wieczór, rodzinna impreza, która trwa już zbyt długo i tłum ludzi pochłaniający drink za drinkiem. W mroku zamkniętego pokoju jeden pocałunek o smaku pomarańczy, który zmieni wszystko. Tak rozpoczyna się „Dziedzictwo” Ann Patchett i tak nieszczęśliwość wygodnie umości się w życiu dwóch rozbitych rodzin. Na długie lata.

Czytaj dalej

BIOGRAFIA: „Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci” Anna Kamińska – recenzja

Zasnęła w śnieżnej jamie na szczycie góry Kanczendzonga… Ten obraz zamarzniętego ciała, które wysusza lodowaty wiatr, oprósza śnieg i mumifikuje czas prześladowało długo moją dziecięcą wyobraźnię. Zaczęło się od przypadkowego reportażu w telewizji, a potem od niewinnej opowiastki Taty o ludziach, którzy nigdy nie wracają z gór. Długo rozmyślałam o jej osamotnieniu tam na szczycie, o jej lodowym grobie, którego nikt nigdy nie odnalazł. Takich historii przez lata narosły dziesiątki, bo Himalaje zbierają śmiertelne żniwo od wieków, a ich szczyty kuszą tych, którzy marzą, by wspinać się wyżej i wyżej, dotknąć nieba, zahaczyć o gwiezdny firmament, pokonując samego siebie. Wanda Rutkiewicz zaginęła 13 maja 1992 roku i do dzisiaj śni samotne sny na jednym z najwyższych szczytów świata, a legenda o niej pozostaje wciąż żywa. Czytaj dalej

Afgańskie Kobiety: „Kiedy księżyc jest nisko” Nadia Hashimi – recenzja

Dzisiaj ich życie i przyszłość to temat niczym ogień. Zapalnik bojowych dyskusji na tle kulturowym i religijnym, rasowych nienawiści, odruchów ludzkich i nieludzkich. Emocjonalny koktajl Mołotowa na arenie politycznej, wrzask podniesiony na ulicach miast Unii Europejskiej. To protesty i ruchy poparcia, to setki tysięcy zaangażowanych osób, to rzeka pieniędzy, która nie zna dna. Ale ich życie i przyszłość to także zwyczajny strach, dramat jednostek i całych rodzin, zbiorowa żałoba po krajach, które utracili, którym pozwolili wyślizgnąć się z rąk.  To nie tylko kaprys współczesności, chwila w skomplikowanych czasach, bo ten exodus trwa od wieków i trwać będzie pewnie jeszcze długo po naszym odejściu. Wiecie o kim mówię, prawda? O milionach uchodźców, którzy od lat przemierzają wschodnie ziemie, by siłą przeprawiać się przez Morze Śródziemne, do Europy. Koszt nie ma znaczenia, bo na szali postawili już wszystko, co mieli najdroższego. Pozostała desperacka wiara i obietnica jakiegoś lepszego jutra.

Dzisiaj to mieszkańcy krajów Maghrebu, subsaharyjskiej Afryki i przede wszystkim Syrii zmierzają korowodem do naszych granic, ale jeszcze nie tak dawno temu to mieszkańcy Afganistanu szukali nowego domu, uciekając przed śmiercią i opresją władzy talibanu. Nadia Hashimi wyobraziła sobie taką ucieczkę i opisała jedną z setek tysięcy podobnych historii, która mogła wydarzyć się naprawdę – „Kiedy księżyc jest nisko”.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „BAD MOMMY. ZŁA MAMA” Tarryn Fisher ♥ PATRONAT

Wiele lat temu, najpewniej zbyt wcześnie na mój młody nieopierzony umysł, natrafiłam w telewizji na film, który na długo zapadł mi w pamięć i przeraził nie na żarty – „Sublokatorka” w reżyserii Barbet Schroeder. Pewnie wielu z Was pamięta tę charakterystyczną fabułę. Pozornie niewinna dziewczyna, która wprowadza się do naszej bohaterki z początku udaje najlepszą przyjaciółkę, by z czasem zamienić się w kobietę-mimikrę, która naśladuje i w końcu próbuje siłą przejąć życie tej, która tak ją zafascynowała. Dziewczyna bez właściwości, dziewczyna kameleon, która zrobi wszystko by zostać kimś innym, byle nie być sobą. Przeraziło mnie to bardziej niż niejeden krwawy slasher, niż niejeden potworny horror i przez wiele lat słowa „tak samo jak ty” wywoływały u mnie ciarki niepokoju. Ale z czasem strach ustąpił…

Trauma tamtego wieczoru z pierwszym seansem „Sublokatorki” wróciła do mnie z pełną intensywnością, kiedy w moje ręce trafiła powieść Tarryn Fisher „Bad Mommy. Zła Mama” – i wiedziałam już, że tym razem dreszcz przerażenia nie opuści mojego serca na bardzo, bardzo długo.

Czytaj dalej

„Kolej Podziemna. Czarna krew Ameryki” Colson Whitehad – zdobywca Nagrody Pulitzera 2017

Kolej Podziemna to jeden z najbardziej kluczowych terminów dla tematu niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych. Dla osób nieobeznanych z zagadnieniem abolicjonizmu ten zbitek dwóch wyrazów może być jednak nieco zdradliwy.

Czytaj dalej

„Pakistańska córka” Maria Toorpakai ♥ PATRONAT

W Pakistanie, pośród starych plemiennych rodów, z dziewczynkami sprawa jest prosta – mają opiekować się najmłodszym rodzeństwem i naśladować starsze członkinie swojej rodziny. Z kobietami natomiast, jeszcze prostsza. Ich zadaniem jest siedzieć w czterech ścianach domów, zamknięte, odizolowane, zostawione samym sobie i swoim rodzinom, a opuszczać te ściany wyłącznie u boku bliskiego im mężczyzny, nawet małego chłopca, zakryte od stóp do głów. Nikt nie może ich zobaczyć, nikt nie może na nie spojrzeć. Konserwatywna kultura Bliskiego Wschodu i skrajnego odłamu Islamu zamyka kobiety niczym w klatkach, z których nigdy nie mogą się wyrwać. Za bunt, za sprzeniewierzenie się odwiecznym zasadom, grozi im śmierć. Grozi im ukamienowanie.

Urodzona 22 listopada 1990, dziewczynka o trzech imionach – Maria Gulgatai Toorpakai – mogła być ukamienowana. Córka wyklętych rodziców, wychowana na Terytoriach Plemiennych Pakistanu (dzisiaj terytorium działań talibów i największych terrorystów świata), której udało się wyzwolić. Została symbolem, inspiracją, najlepszą zawodniczką squasha w swoim kraju i jedną z najlepszych na świecie, a „Pakistańska córka” to historia jej życia opowiedziana jej własnymi słowami.

Czytaj dalej

AFGAŃSKIE KOBIETY: „Dom bez okien” Nadia Hashimi – recenzja

Aż trudno uwierzyć, że jeszcze nie tak dawno, bo zaledwie w połowie XX wieku, Afganistan był krajem wolnych kobiet. Kobiet, które tak jak ich koleżanki z Zachodu, stąpały po ulicach ubrane w przewiewne, kolorowe sukienki, odkrywając nie tylko stylowo ufryzowane włosy, starannie dobrany makijaż, ale także fragmenty nagiego ciała, prześwitujące spod lekkich materiałów. Uśmiechy na twarzach, chłopcy i dziewczęta spędzający razem czas, dzielący ławki w szkołach i na uniwersytetach. Obywatelska wolność, szczęśliwość w zwyczajności i możliwości wyboru.
Ten czas już przeminął. Pięćdziesiąt lat później, po inwazji Rosjan, po przejęciu władzy przez Talibów, po rządach watażków i kolejnych inwazjach, Afganistan stał się kulturową pustynią. Teraz miejsce kobiety jest w domu, u boku męża i dzieci. Jest własnością, nie ma żadnych praw i to do niej należy zachowanie honoru tak własnego, swojego mężczyzny, jak i rodziny. W czterech ścianach, gdzie przemoc jest na porządku dziennym, zerka spod burki lub hidżabu, wyzuta z wszelkich marzeń. Czytaj dalej