
Powieści gotyckie. Nie sposób im się oprzeć prawda? Trochę mroku, trochę tajemnic, dorzuć klątwę do tego i od razu nasze serca biją szybciej. Zapraszam na pyszne powieści gotyckie.
Trylogia „Zaginione narzeczone” Nora Roberts:
„Spuścizna”, „Zwierciadło” i „Siedem obrączek”
Kocham się w Norze Roberts. Nie jest to dla Was żadna nowość, ale po lekturze trylogii – a dopiero przed chwilą pojawił się domykający całość i wyczekiwany tom „Siedem obrączek” – kocham ją jeszcze bardziej. Powiecie pewnie, że przeginam, ale mam do niej słabość taką, że jak jeszcze dorzuciła mi współczesną gotycką opowieść, która jednocześnie ma sobie tyle dobra i światła co mroku i śmierci, to ja nie mogłam się jej po prostu oprzeć. Paranormalna gotycka opowieść z motywem romantycznym? Poproszę!
Sonia przeżyła bolesne rozstanie. Zdradził ją narzeczony, a potem jeszcze zmusił do opuszczenia ukochanego miejsca pracy. Na szczęście, coś nad Sonią czuwało, a raczej… coś na nią czekało. Pokoleniowy spadek, czyli ogromna posiadłość na wybrzeżu Maine z całą jego historią, niepoznaną rodziną w okolicy i nowym życiem, które czeka, by po nie sięgnęła. I klątwą, która teraz wyciąga pazury w kierunku Sonii. Posiadłość jest bowiem nawiedzona. I to całkiem serio.
Trzy tomy pełne gotycko-romantyczno-babskiej dobroci. I ja nie żartuję. Te powieści to sama dobra energia, smakowita historia i mroczne motywy, które przeplatają momenty idyllicznego szczęścia. Sercem tej historii jest wielopokoleniowa klątwa. Przekleństwo rzucone wieki temu, które metodycznie eliminuje kobiety z rodu w dniu ich ślubu. Roberts kapitalnie ogrywa motyw dziedziczonego fatum. Zło nie jest tu przypadkowym duchem błąkającym się po strychu. Jest zaprogramowane, inteligentne i wygłodniałe. To brutalna układanka, w której nierozwiązana przeszłość systematycznie infekuje teraźniejszość.
Sama rezydencja działa tu jak klasyczna, gotycka pułapka podana w nowoczesnym opakowaniu. Mamy skrzypiące podłogi, gwałtowne spadki temperatury i pokoje, do których po zmroku lepiej nie wchodzić. Ale duchy w tej opowieści to nie tylko pasywne zjawy. To aktywni gracze. Część z nich chce chronić domowników, inne spróbują doprowadzić ich do szaleństwa. Budynek staje się klaustrofobiczną areną wojny między tym, co żywe, a tym, co uwięzione w czasie.
Zachwycił mnie ten kontrast między ogromnym dobrem a ogromnym złem. Te relacje między bohaterami. I sami bohaterowie! Wiadomo, to jest gotyk uszyty na miarę współczesnego odbiorcy, a nawet ODBIORCZYNI. Klasyczny fatalizm, sekrety i stara klątwa zderzają się z bohaterami, którzy twardo stąpają po ziemi i potrafią myśleć analitycznie. I rodzącymi się między nimi uczuciami. To doskonały pomost między tradycyjną powieścią grozy a współczesnym romantycznym thrillerem. No cała Nora Roberts. Zakochałam się!
„Rebeka” Daphne du Maurier
Najlepsza, najbardziej nastrojowa i najbardziej zapadająca w pamięć powieść Daphne du Maurier. Młoda dziewczyna wychodzi za mąż za bogatego wdowca i przenosi się do jego posiadłości Manderley, by tam poczuć na własnej skórze, że to nie ona jest wcale nową panią domu, ale wspomnienie tej, która odeszła w tajemniczych okolicznościach. Tytułowej Rebeki. W tej powieści jest wszystko – jest tajemnica, jest naiwne oddanie, jest gotycki posmak i zbrodnia, która gdzieś tam, czai się w tle.
„Trzynasta opowieść” Diane Setterfield
Współczesna powieść gotycka na miarę klasyków sprzed dziesięcioleci! Pełna brudnych tajemnic, niezwykłych zwrotów akcji gotycka opowieść o książkach, o pewnej rodzinie i jej dramatycznych losach, a także o siostrach i siostrzanych więzach silniejszych niż śmierć. Pełna pasji, pełna zakazanej miłości, szaleństwa i mroku. Nie sposób jej przewidzieć, nie sposób też nie wysłuchać jej do końca.
„Marina” Carlos Ruiz-Zafón
Zapomnijcie o pocztówkowej Barcelonie. Tutaj snuje się lepka, wciągające mgła… Zaciąga nas do dzielnic gnijących szklarni i opuszczonych rezydencji, gdzie czas zatrzymał się na etapie rozkładu. Nie ma tu romantycznych zjaw. Jest brudna, mechaniczna makabra. Groteskowe lalki z drewna i kości, zepsute ciała i szaleństwo kogoś, kto postanowił podyktować Bogu własne warunki. To gotyk przesiąknięty zapachem deszczu i formaliny. Zamiast klasycznie straszyć – dusi. Śmierć nie jest tu końcem. Jest zaledwie surowcem.
„Ktoś we mnie” Sarah Waters
Nic nie przeraża równie metodycznie, co nieuchronny upadek. Hundreds Hall nie jest po prostu nawiedzonym dworem. To gnijący pomnik arystokracji, który zapada się pod własnym ciężarem. Farba łuszczy się ze ścian, korytarze cuchną stęchlizną, a zepsute dzwonki dla służby zaczynają żyć własnym, złośliwym życiem. Waters tka duszny, psychologiczny terror oparty na klasowym resentymencie i wypartych traumach. Szaleństwo rodzi się tu powoli, karmione izolacją i pychą. Posiadłość z wyrachowaniem trawi umysły swoich mieszkańców. Prawdziwe zło nie czai się tu w ciemnościach piwnicy. Siedzi cicho w gasnącym salonie.
„Dama z wahadełkiem” Paulina Kuzawińska
Autorka zabiera czytelnika na angielskie wrzosowiska i snuje opowieść, której nie powstydziłyby się Daphne du Maurier, Agatha Christie, czy współczesna już Susan Hill! Paulina Kuzawińska umieściła w swojej powieści wszystko to, co sprawia, że nie można się od niej oderwać – wielką posiadłość na odludziu, romantyczne wrzosowiska i moczary oraz mroczne tajemnice, które dręczą błąkające się dusze. Nad tym wszystkim unosi się wątek romantyczny – subtelny, niebanalny, taki, który porywa serce.
„Wichrowe Wzgórza” Emily Brontë
Powieść, która nawet dzisiaj wzbudza nie lada kontrowersje, a od jej wydania minęło bagatela niemal dwieście lat. Na Wichrowych Wzgórzach nigdy nie było szczęścia… Tu rodzi się okrucieństwo, które wkrada się prosto
„Dziwne losy Jane Eyre” Charlotte Brontë
Opowieść o wielkiej miłości, w jesiennym, gotyckim stylu. Pachnie deszczem, mgłą i angielskim powietrzem XIX wieku. Młoda dziewczyna, tytułowa Jane, zostaje guwernantką w posiadłości pana Edwarda Fairfaxa Rochestera. Między właścicielem a dziewczyną rodzi się uczucie, na przekór czasom i na przekór ich pozycjom społecznym. Jednak zarówno Rochester jak i jego posiadłość skrywają mroczne tajemnice z przeszłości, które jak na złość zaczynają wychodzić z cienia, gdy wszystko układa się prawie perfekcyjnie. Ponadczasowa.
Bo warto czytać.
O.
*We współpracy z Wydawnictwem Świat Książki.
