Site icon Wielki Buk

Nowe polskie thrillery


Nowe polskie thrillery, nic dodać, nic ująć. Dreszczowce, w których nasi twórcy potrafią siać spustoszenie.

„Siostra Diabła. Klara” Adrian Bednarek

Zacznę od tego, że to jest powieść wyłącznie dla czytelników pełnoletnich i przygotowanych na najgorsze z najgorszych. To jest prequel do wszystkich mrocznych wydarzeń z „Pamiętnika Diabła” i kontynuacji. Ale. To jest najstraszniejsze co można było napisać i najlepiej podsumowujące kim są zwyrodnialcy, których spotykamy w serii diabełków. Nie ma przebaczenia, nie ma oczyszczenia – jest brud, jest krew, jest przemoc. Nie da się tu nikomu współczuć, wyłącznie ofiarom. To jest też najlepsza powieść w serii, chociaż trudno jest przez nią przejść. Nawet tym, co mają mocną psychikę. Zaznaczyłam najważniejsze.

Klara była śliczną, uroczą dziewczynką. Do tego okropnego dnia, gdy niejaki pan Patryk odebrał jej niewinność w najstraszniejszy dla dziecka sposób. Nikomu nie powiedziała. Zdusiła traumę w sobie, a ona rozrosła się czarnymi, diabelskimi korzeniami w sercu. Odebrały jej duszę. Teraz to Klara staje się potworem. Poluje jak niegdyś pan Patryk, a jej wisienką na torcie jest ofiara, którą stanie się jej brat. Kuba Sobański. Przyszły Rzeźnik Niewiniątek.

To jest początek. I jednocześnie pewien koniec. Klara stała się potworem. To nie był jej wybór. Ktoś dokonał go za nią. Potwór. Drapieżnik. Wilk. Ona była jego Czerwonym Kapturkiem. Ale Klara dorosła i sama stała się tym, czego brzydziła się – stała się własną ciemnością. Adrian Bednarek wykreował portret narodzin potwora z niewinnej ofiary. Autor pokazuje Klarę Sobańską od dzieciństwa, próbując wyjaśnić nie tyle „czy jest zła”, ile jak trauma, tłumione cierpienie, sadystyczne pragnienia i świadome wybory stopniowo tworzą jej osobowość. Sam autor w posłowiu określa Klarę jako jedną z najmroczniejszych i najbardziej bezwzględnych bohaterek swojego uniwersum. Wobec tego nie ma wątpliwości.

Jej finał nadchodzi nagle. Wydaje się być mocnym katharsis, gdy orientujemy się, że to przecież wcale nie jest koniec. To jest zaledwie początek, bo po Klarze przychodzi on – diabeł. A spirala przemocy nakręca się od nowa. To trochę tak jak w serii filmowych slasherów „Piła”, w których nic nigdy się nie kończy, ale zalednie zazębia i rozpoczyna od nowa. Boję się myśleć, co teraz przyniesie nam historia Kuby Sobańskiego. Ale wiem jedno – po „Siostrze Diabła” nic nie będzie już takie samo.

Bardzo bardzo mocne. I nie da się wyrzucić z głowy. 5/5

„Mora” Ewa Przydryga

Przeczytałam na Waszą prośbę i nie żałuję. Przed nami thriller psychologiczny, historia grupy znajomych i paktu, który zawarli przed laty. I cyklu zbrodni, jaki rozpoczęli, a który naznaczył ich wszystkich skazą. W tle przejmujący chłód Bałtyku i mrok gdyńskiej torpedowni. 3,5/5 bo nie czułam entuzjazmu przy poznawaniu kolejnych postaci, ani za bardzo nastroju morskiego. Mogło być tego więcej.

„Dom z lodu” Marcel Moss

Uwielbiam thrillery spod pióra Marcela, a ten jest wyjątkowy smakowity. To historia zbrodni wigilijnej i tajemniczego zniknięcia. W 1996 roku kobieta zamordowała swojego przemocowego męża, a potem opuściła dom, zostawiając dwoje dzieci bez słowa. Trzydzieści lat później, jej syn próbuje rozwiązać zagadki przeszłości, ale nie zdaje sobie sprawy z tego, że odnajdzie tylko ciemność. Czyta się z zapartym tchem. Nie mam żadnych uwag. 5/5

„Wybaczenie” Kalina Jaszczur

Komisarz Stefa Zarzycka powraca! Miał być spokój i łono przyrody, ale że to Bieszczady, to znowu pokłosie trupów. I lasy, które patrzą, czuwają, osaczają… Makabryczne, rytualne zbrodnie rodem z książek (oczko w stronę czytelników) zmuszają Stefę do przerwania wypoczynku i ruszenia tropem mordercy. Łatwo nie będzie, przyjemnie też niekoniecznie. Lepka mgła, bieszczadzkie legendy, jesienna, niepokojąca aura… Kalina Jaszczur potrafi sprowadzić nas w najgłębsze krzaczory, zagmatwać wzrok i sprawić, że do końca będziemy błądzić po omacku. 5/5 za hipnotyzujący, duszny i okrutny klimat Bieszczad. Jeśli nie poznaliście do tej pory twórczości Kaliny – bardzo Was proszę – nadróbcie zaległości.

„Za ścianą” Alicja Sinicka

Nasza mistrzyni domestic thrillerów w zaskakującej opowieści o kobiecie, która szukała nowego domu, a znalazła… pułapkę. W tej historii nic nie jest takie, jak mogłoby się wydawać, a każda z postaci ma swoją małą słodką tajemnicę w rękawie. Kiedy wszystkie wyjdą na jaw – czytelnik zostanie z szeroko rozdziawioną buzią z zaskoczenia. 4/5 za pewne absurdy fabularne – jak przeczytacie to wszystko zrozumiecie.

„One nadal krzyczą” Klaudia Muniak

Ona budzi się obok trupa. On jest martwy. Śmiertelne przedawkowanie. Nikt nic nie pamięta. Ale ktoś coś wie. W tle rodzi się historia przemocy, bezwzględności i nienawiści do kobiet. Nie zabraknie motywów medycznych, w których Klaudia bryluje. Nie zabraknie też trudnych pytań i nieoczywistych odpowiedzi. Temat jest mocny, bo dotyczy przemocy wobec kobiet, więc warto mieć się na baczności. 4/5 za dość prostackie wypowidzi bohaterek. Postacie mówią niby naturalnie, ale jakoś nie pasowało to do głównej bohaterki i czasami psuło odbiór (szczególnie przy scenach przesłuchań).

„Stracone w ogniu” Izabela Janiszewska

Kontynuacja „Zamkniętych w lodzie”, nowej serii damy polskiego thrillera, którą warto czytać po kolei, bo wszystkie wydarzenia są ze sobą powiązane. Poszukiwanie drogi do prawdy trwa nadal. Psycholog Maciej Wajda, który w przeszłości miał epizod utraty pamięci, trafia na kolejne ślady tamtych wydarzeń. Wspomnienia zaczynają wracać i niestety – mają kolory krwi. 3/5 za dość naciągane nawiązania do ognia i pożarów, oraz za chaos fabularny. Trochę klątwa drugiego tomu.

Bo warto czytać.

O.

*We współpracy z Wydawnictwem Zaczytani.

Exit mobile version