„W linii prostej” Damien Boyd [Komisarz Nick Dixon] – recenzja

 

Zabić można na wiele różnych sposobów. Człowieka ogranicza jedynie wyobraźnia. Pisać o zabijaniu też można na wiele sposobów, inspirować się, podglądać, podpatrywać to tu, to tam. Sięgać do gazet, dokarmiać się wiadomościami, zaglądać do sieci, oglądać filmy i czytać, czytać, czytać Kiedy twórcy kryminałów piszą o śmierci, nomen omen zmuszeni są powielać pewne schematy w nieskończoność. Zbrodnie powracają, nakładają się, powielają i nawet najwięksi miłośnicy gatunku mogą czasami poczuć się znużeni, gdy po raz kolejny czytają niemal o tym samym, jedynie w odmiennych aranżacjach. Jednak czasami pisarz pójdzie o krok dalej, wyprzedzi modę, wpadnie na świeży trop, na element wykorzystywany od czasu do czasu, niepopularny jeszcze, wciąż fascynujący Taka zbrodnia w kryminale jest na wagę złota.

Brytyjski pisarz Damien Boyd sięgnął po motyw, którego jeszcze nie nadużyto w gatunku, a który fascynuje jak mało co. Wykreował powieść kryminalną z motywem wspinaczkowym W linii prostej a tam ostre skały, zatrważające wysokości i trup, bo bez trupa w kryminale ani rusz. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Dom na Wyrębach” Stefan Darda – recenzja

Dom na całkowitym odludziu. Niemal w samym sercu lasu, tam, gdzie kończy się droga. Świeże powietrze cały rok, sąsiad zza ogrodzenia niemal nieobecny, a do najbliższej wsi niemały kawałek, więc cicho jak makiem zasiał. Wokół tylko drzewa, świergot ptaków, ściana zieleni i czerni, przyzywająca swoim spokojem. Wsi spokojna, wsi wesoła, wsi magiczna To nic nie szkodzi, że nieopodal jakiś cmentarz zapomniany. Że po nocach śnią się mary, a na ciele, jak po piekielnej walce, zostają znaki. Zza okna zioną spotworniałe twarze, gdy księżyc osiąga pełnię i niesie się rechot pośród drzew. Nie warto zwracać uwagi na te zabobony, jakoby krzyk puszczyka strzygi symbolizował, na legendy jakieś stare, dawno wyolbrzymione, zdziwaczałe Ten dom miał być nowym początkiem i początkiem czegoś na pewno pozostanie. Dom na Wyrębach.

Dom na Wyrębach, czyli polska powieść grozy, głośny i nagradzany debiut Stefana Dardy, który nieprzypadkowo z czasem zyskał status kultowego.

Umarli nie lubią, jak się im zakłóca spokój. Czytaj dalej

„Rudowłosa” Orhan Pamuk – recenzja

Przepowiedziano, że zabije własnego ojca, króla Teb, i że ożeni się ze swoją matką, by spłodzić z nią przeklęte pokolenie. Dlatego, tuż po narodzinach, przebito mu kostki i porzucono w górach. Odnalazł go pasterz i ulitował się nad losem obrzmiałonogiego, lecz niedługo trwało pozorne szczęście chłopca. Wychowany w błogiej nieświadomości młodzieniec ruszył ku przeznaczeniu, nie zdając sobie sprawy, że wypełnia boską wolę i złowieszczą przepowiednię sprzed lat. Po drodze zabija przypadkowego starca, pokonuje potwornego Sfinksa, rozwiązując jego dziwaczną zagadkę, by zostać prawdziwym bohaterem Teb. Poślubia owdowiałą królową, rodzą się kolejne dzieci, a kiedy prawda wychodzi na jaw zamordowanym starcem był jego rodzony ojciec, a żoną i matką jego dzieci okazała się jego własna matka ten wyłupia sobie oczy i odchodzi pokonany przez przeznaczenie. Król Edyp.

Ten znamienny mit posłużył tureckiemu pisarzowi oraz Nobliście Orhanowi Pamukowi do stworzenia przejmującej opowieści o dorastaniu i skazie, która naznacza całe życie Rudowłosej. Czytaj dalej

„Mock. Ludzkie zoo” Marek Krajewski – recenzja

Wrocław początku XX wieku. Miasto brudne, miasto grzeszne, miasto występne, gdzie czerwone latarnie i podejrzane przybytki wciągają w swoje szpony nocne ćmy barowe epoki i tanie kokoty śmierdzące tanią perfumą, maskującą ludzkie wydzieliny różnej maści. Miasto, które brodzi w błocie, w moralnym brudzie, we krwi Pełne podejrzanych zaułków, ukrytych burdeli, ulic, po których pełza zło. Ale w tym samym mieście dumnie kroczy ktoś, kto sieje postrach pośród cienia. Ktoś, kto od wielu lat pilnuje, by sprawiedliwość dosięgła każdego, kto spróbuje wprowadzić swoje brudne myśli w życie. Masywny mężczyzna o spokojnym kamiennym wejrzeniu, zadbany, pachnący, męski aż do szpiku. Miłośnik nocnych uciech, który wstaje późno i któremu drżą ręce Eberhard Mock.

Tej uwielbianej postaci polskiego kryminału tym razem przyjdzie zstąpić prosto w odmęty piekielne, w samo jądro ciemności w najnowszej odsłonie przygód spod pióra niezastąpionego Marka Krajewskiego Mock. Ludzkie zoo. Czytaj dalej

Tydzień Blogowy #86

Moi Drodzy,

Trwa Festiwal Literacki Sopot, książkowych spotkań moc, do tego praca, praca, praca, więc nie dosypiam, ale łapię i wyciskam ile się da z każdego dnia. <3 Uwielbiam takie intensywne, motywujące momenty w życiu, chociaż nie ukrywam, że byłoby ciut łatwiej, gdyby doba miała, no nie wiem, może 48 godzin, zamian 24? To już by było coś, z taką porcją czasu mogłabym popracować. 😉 Dorzucam Wam równie intensywnego w emocje Shię:

Co więcej, szykuję dla Was moc niespodzianek, tajemniczych spraw, a na dokładkę w blogosferze dzieję się rzeczy smakowite i pyszne, które aż głupio byłoby ominąć, więc zapraszam Was na TYDZIEŃ BLOGOWY!

Do poczytania, do oglądania i do polubienia.

Bo warto czytać.

O. Czytaj dalej

KSIĄŻKI NA POŻEGNANIE LATA & WAKACJI

Moi Drodzy,

W powietrzu czuję nadchodzący wrzesień. To słońce takie zamglone, które niby grzeje, ale już nie tak, jak grzać powinno. Niebo w kolorze rozbielonego błękitu, jak obturlane w wacie cukrowej. Powietrze rozrzedzone, nietypowe dla rozpalonego upałem lata. Nawet liści kilka spada od czasu do czasu, a kasztany już dojrzewają w zielonych skorupkach. I jarzębina się czerwieni. Do tego chłodek wieczorny, chłodek poranny, jak w popularnym przysłowiu, tym od Świętej Anki. Wrzesień nadciąga, a tym samym trzeba pomyśleć o pożegnaniu lata, o pożegnaniu wakacji. Czytaj dalej

Twoim śladem i Wróć za mną A. Meredith Walters – recenzja

Początki zawsze wydają się niewinne. Darmowa próbka pod szkolnymi murami, a potem jeden przyjacielski buch w domu u koleżanki, dymek na poprawę nastroju na nudnej imprezie, jeden joint wypalony na spółkę przed stresującym egzaminem. Od czasu do czasu magiczna tabletka, halucynogenny grzybek, coś niecoś dla zabicia życiowej nudy. Niektórym przechodzi, odpuszczają, dorastają i idą dalej, a inni wpadają coraz głębiej i głębiej. Dla krótkich chwil pozornego relaksu gotowi są naprawdę na wiele. Brną głęboko, za głęboko, tracą godność i o ile staczają się w samotności, to można uznać to za ich indywidualny wybór. Jednak, jeśli czepiają się bliskich wokół, wykorzystują ich miłość, dobroć, oddanie, to w piekielną otchłań ciągną innych, a tego nie tak łatwo wybaczyć.

Przekonali się o tym bohaterowie dwutomowej serii new adult Twisted Love autorstwa A. Meredith Walters Twoim śladem i Wróć za mną. Czytaj dalej

Kryminalnie Bezsenne Środy: „Ruchome piaski” Malin Persson Giolito – recenzja

Wystarczy jedna iskra. Wystarczą skołatane nerwy, nadpobudliwa wyobraźnia i zbyt duża dawka hormonów. Kiedy pojawia się problem, kiedy pojawia się wyimaginowany przeciwnik, jakaś niepojęta dla nastoletniego umysłu niesprawiedliwość losu, to nagle wszystko zdaje się być pozbawione sensu. Nie ma do kogo się zwrócić, nie ma komu się zwierzyć, problem narasta, nawet jeśli tylko w głowie, tylko w rozdygotanym, rozgorączkowanym umyśle. I wtedy rodzi się pomysł. Chory, zdegenerowany, zwyrodniały zabić ich wszystkich! Zorganizować broń, zaczaić się i poczekać na moment, kiedy otoczenie poczuje się najbardziej bezpieczne, a tym samym okaże się być najbardziej bezbronne. Szkoła, nauczyciele, najbliżsi koledzy i koleżanki Tak obmyślili nastoletni Eric Harris i Dylan Klebold, dokonując masakry w Columbine High School. Tak zadziałał Tim Kretschmer strzelając do swoich rówieśników w Winnenden w Badenii-Wirtembergii.

Na taki drastyczny ruch zdecydowali się bohaterowie głośnej powieści kryminalnej szwedzkiej pisarki i adwokatki Malin Persson Giolito uznanej za najlepszą powieść kryminalną 2016 roku w Szwecji Ruchome piaski. Czytaj dalej

„Jankeski fajter” Aura Xilonen – recenzja

Każdego dnia tysiące ludzi przekraczają nielegalnie granicę pomiędzy Meksykiem a Stanami Zjednoczonymi. Zostawiają przeszłość, porzucają rodziny i wyruszają na północ w poszukiwaniu nowego życia, nadziei na lepsze jutro, bez względu na konsekwencje. Nie sposób ukryć, że ta nielegalna imigracja z Meksyku to jeden z najważniejszych, najdonośniejszych, najbardziej niejednoznacznych tematów politycznych we współczesnych Stanach Zjednoczonych niektórzy mogliby powiedzieć, że decydujący w ostatnich wyborach prezydenckich. W tym konflikcie zderzają się dwa punkty widzenia, bo z jednego strony to ucieczka mieszcząca się w konwencji amerykańskiego snu, podążaniu za marzeniami i aspiracjami, natomiast z drugiej strony to nieuchronne zmiany polityczne, ekonomiczne i społeczne, oraz statystyki, których zasięgu nie sposób objąć w tabelach. Jednak w tych zawirowaniach i analizach często traci istotę to, co najważniejsze, czyli jednostka, człowiek, pojedyncza osoba, która pragnie uchwycić swoją szansę. Czytaj dalej