Czy zastanawialiście się kiedyś jakie książki są najczęściej czytane na świecie? Najczęściej kupowane? Te najpopularniejsze z całej literatury? Ja rozmyślałam o tym dość często. W końcu książkowo ciekawska jestem z natury. I wyruszyłam na poszukiwania. Całkiem przypadkiem natrafiłam na genialną grafikę Jared’a Fanning’a, potem na artykuł przygotowany przez James’a Chapman’a* i od razu wiedziałam, że pewnego dnia przyjdzie czas na ten wpis. Trochę odczekałam na odpowiedni moment. Ten dzień nadszedł dzisiaj 🙂

TOP 10 brzmi trochę jak lista przebojów. I może faktycznie tak jest. Literacka lista najpopularniejszych książek. Książek wydrukowanych i sprzedanych w ostatnich pięćdziesięciu latach. Czy są to te najlepsze? Te bez których ludzkość nie mogłaby się obejść? Niestety, jak to z listami przebojów bywa można tu znaleźć pozycje nad wyraz godne, te przyzwoite i te, których nie powinno być wcale, ale niestety sprzedaż, druk jak i konieczność ich posiadania mówią same za siebie i nie było wyboru.
Przed Wami literackie TOP 10. Tym razem zacznijmy od końca:
10. „Dziennik Anne Frank” Anne Frank
Uznany za jedno z największych dzieł literatury światowej, pamiętnik Anne Frank to dokładna, nad wyraz dojrzała relacja z ponad dwuletniego ukrywania się Anne i całej jej rodziny podczas nazistowskiej okupacji Holandii. Trudno nie czytać „Dziennika…” ze smutkiem i swego rodzaju poczuciem straty, gdy wiemy już, że kryjówkę zdradzono, a bohaterka zmarła w obozie kilka miesięcy później… Lektura trudna przez poczucie nadchodzącej zagłady, a jednocześnie przyjemna, bo Anne w błyskotliwy sposób udało się opisać te ostatnie lata swojego życia.
9. „Myśl! i bogać się” Napoleon Hill („Think and grow rich”)
Ten napisany w 1937 roku poradnik wciąż bije na świecie rekordy popularności. Chociaż może „poradnik” to trochę zbyt uproszczone słowo na opisanie tej książki. Jest to raczej zachęcenie do pracy i przyjęcie pewnej filozofii sukcesu, dzięki której, w przyszłości, dzięki ciężkiej pracy, wysiłkowi i odpowiedniemu nastawieniu, każdy jest w stanie stać się dobrze prosperującym człowiekiem. W każdej dziedzinie życia. Coś dla samorozwoju, budowania motywacji i pewności siebie. Napisane w czasach Wielkiej Depresji, dzisiaj w czasie kryzysu sprawdza się jak nigdy dotąd.
8. „Przeminęło z Wiatrem” Margaret Mitchell („Gone With the Wind”)
Tej powieści pewnie nikomu nie muszę przedstawiać, tym bardziej, że już wcześniej do niej zachęcałam. Dla przypomnienia to pełna namiętności, miłości i zdrady historia pięknej belle z amerykańskiego Południa: Scarlett O’Hary. A w tle wojna secesyjna, krwawy upadek Południa, obalenie niewolnictwa i wielkie zmiany, nie tylko dla całych Stanów Zjednoczonych, ale przed wszystkim dla głównej bohaterki. I jej niezapomniane, kultowe motto: „Bo jutro też jest dzień”.
7. Saga „Zmierzch” Stephenie Meyer („Twilight Saga”)
Bardzo chciałabym nie pisać o tej pozycji, a raczej pozycjach kilku, bo to przecież cztery porządne tomiszcza. Ale najwidoczniej nie mam wyboru 😉 Hit wśród młodzieży. Kultowe powieści nastolatków. Wampiry kontra wilkołaki. Odwieczny konflikt. A w tym wszystkim zagubiona, stłamszona i ciamajdowata Bella, która nie może zdecydować się kogo wybrać, czy bladolicego Edwarda, czy śniadego Jacoba. I cierpi. A potem w końcu wybiera. I jeszcze więcej wampirów i wilkołaków.
6. „Kod Leonarda da Vinci” Dan Brown („The Da Vinci Code”)
Jedna z najbardziej popularnych powieści ostatnich lat, wciąż na pierwszym miejscu wśród czytelników Wielkiej Brytanii. Pełen wartkiej akcji, tajemnic i morderstw thriller, którego głównym bohaterem jest Robert Langdon. Ten historyk, profesor, specjalista od symboli zostaje wplątany w odwieczny religijny spisek i niczym współczesny rycerz okrągłego stołu wyrusza na poszukiwanie Świętego Graala. A w tle Paryż i oczywiście obrazy Leonardo da Vinci. Typowy przykład literatury pop, dla każdego kto nie wymaga zbyt wiele.
5. „Alchemik” Paolo Coelho („The Alchemist”)
Jedna z książek, których rewelacyjnego odbioru zupełnie nie rozumiem. Przez wielu uznawana za niesamowitą, pełną odwiecznej mądrości, ekstremalnie przeładowaną filozofią powieść. W gruncie rzeczy jest wyjątkowo tanim chwytem na zbolałe życiem serca naiwnych czytelników, zapełnioną pustymi „rozważaniami” w stylu: „W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca”, czy „To oczywiste, że ludzkość zdoła zachować moc.” Po przeanalizowaniu „filozofii” Coelho, wycięciu nic nieznaczących frazesów zostaje może dziesięć stron słabej prozy. Najlepsza dla wciąż „szukających swojej drogi ” zagubionych gimnazjalistów, prawdziwa filozofia light, bez kalorii i żadnych wartości odżywczych.
4. „Władca Pierścieni” J.R.R. Tolkien („Lord of the Rings”)
Pozycja obowiązkowa. Kultowa powieść, która jest podstawą całego współczesnego fantasy, a sam Tolkien został mianowany „ojcem” gatunku. To on sklasyfikował elfy, krasnoludy, orków i gobliny. To dzięki niemu po Śródziemu biegają hobbity. Można się kłócić skąd czerpał inspiracje. Można próbować ubliżyć jego umiejętnościom kreowania światów. Ale bez Tolkiena popkultura, w tym filmy, literatura, gry komputerowe, byłaby o wiele uboższa… Nawet jeśli dzisiaj staje się modne bycie anty-Tolkienem.
3. „Harry Potter” J.K. Rowling
Siedem tomów opowiadających dzieje młodego czarodzieja, który walczy ze swoim odwiecznym wrogiem Voldemortem zmieniły życie całego pokolenia. Przez lata czekaliśmy na kolejne tomy, obawiając się o ukochanych bohaterów, razem z nimi przeżywając rozterki i wykłócając się o przynależność do domów Hogwartu. Potem równie długo czekaliśmy na kolejne części ekranizacji. Rowling udało się odświeżyć literaturę dziecięcą i młodzieżową. Wprowadzić element zapomnianej magii we współczesność. Odrealnić trochę rzeczywistość. Baśń, legenda, thriller i dobrze opowiedziana historia dla małych jak i dla dużych czytelników.
2. „Wyjątki z dzieł przewodniczącego Mao Tse-Tunga” (Czerwona Książeczka) Mao Tse-Tung
Co by tu dużo pisać… Obowiązkowa pozycja dla WSZYSTKICH obywateli Chińskiej Republiki Ludowej. NIE do odrzucenia. NIE do podważenia. Prawie czterdzieści lat po śmierci Mao wciąż na szczycie.
1. „Pismo Święte”
Czy ktoś jest mocno wierzący, wierzący tylko trochę, prawie wcale, czy w ogóle niewierzący, obojętnie, Biblia jest świetną, pełną niezapomnianych historii lekturą. Są tu przypowieści, legendy, baśnie, piękna poezja. Mieszają się wszystkie gatunku: horror, thriller, sensacja, melodramat i powieść obyczajowa, a nawet elementy erotyki. I tony symbolicznych odniesień i odwiecznych archetypów. Stary Testament, Nowy Testament, tysiące stron zapisanych maczkiem dla wytrwałego czytelnika może starczyć naprawdę na długo.
Nie każda z tych książek jest idealna (o nie), ale dobrze zobaczyć, że ludzie czytają, lubią czytać i z pewnością zawsze czytać będą 🙂
O.
*Cały artykuł do poczytania na stronie: http://www.squidoo.com/mostreadbooks
** Grafiki Jared’a Fanning’a do pooglądania na jego stronie: http://www.jaredfanning.com/





1. „Podróż Sentymentalna” Laurence Sterne („A Sentimental Journey Through France and Italy”)
2. „W Drodze” Jack Kerouac („On the Road”)
3. „Poza Sezonem” Jack Ketchum („Off Season”)
4. „Droga” Cormac McCarthy („The Road”)
5. „Desperacja” Stephen King („Desperation”)
Kongo. Tajemnicza i mroczna kraina w sercu Afryki. Dom plemion pigmejskich i skłóconego ludu Bantu. Wojny domowe. Legendy o kanibalizmie. Dziewicza, dzika dżungla, zaledwie muśnięta stopą białego człowieka. Miejsce występowania tysięcy wyjątkowych gatunków roślin i zwierząt. Kolebka górskich goryli. Otoczona wulkanicznymi pasmami, które co jakiś czas dają o sobie znać ledwie wyczuwalnym wybuchem. Jedno z najbogatszych złóż surowców mineralnych na ziemi. Miedzi, kobaltu, złota i… diamentów. Perfekcyjna lokacja na wielką, niezapomnianą przygodę.
„Beowulf”. Jedna z czołowych pozycji literackiego kanonu na całym świecie. Absolutny klasyk. Epickie arcydzieło. Perełka wśród światowych opowieści. Jednocześnie koszmar studentów filologii i konik wykładowców literatury angielskiej. Dlatego wielu za „Beowulfem” po prostu nie przepada, wyśmiewa go i wypiera. Jeśli Wam również kojarzy się z nieprzespanymi nocami, kilkutygodniowymi niezrozumiałymi wykładami i ledwo zdanym egzaminem, to mam dla Was sposób na docenienie tej historii. Przeczekajcie okres studiów, zawieruchy i „zaliczania” lektur. By pokochać „Beowulfa” potrzebny jest po prostu czas. Wolna chwila. Moment spokoju i myślowej wolności. Bo to nie jest tekst do czytania na wyścigi razem z Chaucerem. To nie jest opowieść na poznawanie jej na szybko w drodze na uczelnię z jakiegoś skrótowca, streszczeń czy notatek kolegów. Docenić „Beowulfa” można tylko wtedy, gdy chce się go przeczytać, a nie zmuszać na siłę, najlepiej na wczoraj. I dopiero w takim wypadku, gdy na spokojnie zasiądzie się do lektury, poznamy jego kultową legendę.
Przez ostatnie kilka tygodni żyłam jak we śnie. Trochę jak pod działaniem jakiegoś zaklęcia. Urzeczona odkryciem Midgaardu. Trochę tu, trochę tam. Zaklęta w przygody nie z tego świata. Z innej planety. Taka totalnie oczarowana. Nawet zaczarowana. Pod urokiem „Pana Lodowego Ogrodu” Jarosława Grzędowicza. Niewątpliwie wywarł na mnie niezapomniane wrażenie. Nie mylili się krytycy, nie mylili recenzenci, że tą opowieść przeżywa się niezwykle intensywnie. I kto raz przeczyta z pewnością jeszcze przez długi czas będzie o niej myślał.
Jakiś czas temu, całkiem niedawno, przeczytałam, że z opowieściami należącymi do tak zwanego kanonu jest problem. Co prawda sama takiego problemu nie mam i nigdy nie doświadczyłam, ale problem jest. Nie tylko u nas, w Polsce, ale także na świecie. Od czasu do czasu wybucha internetowo-medialna bitwa, w której każdy z uczestników czuje potrzebę zmiany i pragnie narzucić swoje zdanie innym, za wszelką cenę. A kilka dni później burza cichnie, a walczący wycofują się za swoje mury i marudzą pod nosem, bo po raz kolejny nie rozwiązano żadnych znaczących kwestii. Pozostaje napisać kolejny esej, mądrą rozprawę, a resztę zakopać pod dywan.