Bezsenne Środy: „Kraina Lovecrafta” Matt Ruff – recenzja

W „Krainie Lovecrafta” jak w krainie Jima Crowa niczego nie można być pewnym, bo zagrożenie czyha na każdym kroku… Matt Ruff zabiera czytelnika w podróż przez Stany Zjednoczone lat 50., by odkryć jeden z największych strachów ludzkości – strach przed Obcym, strach przed Innym, strach przez nieznanym…

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Jedna krew” Stefan Darda – recenzja PATRONACKA

Kto wyczekiwał nowej powieści grozy spod pióra naszego rodzimego mistrza horroru – Stefana Dardy – ten doczekał się pewnej udręczonej bieszczadzkiej wioski i klątwy „Jednej krwi”. Będziecie zadowoleni!

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Dzikie serce” Jamey Bradbury – recenzja

„Dzikie serce” Jamey Bradbury. John Irving napisał o tej książce, że „to nietypowa opowieść o miłości i niesamowity horror – jak połączenie sióstr Bronte ze Stephenem Kingiem. Siostry Brontë i Stephen King to wysoko podniesiona poprzeczka. Czy John Irving miał rację?

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Twierdza” F. Paul Wilson – recenzja PATRONACKA

Rumuńskie ostępy Transylwanii, samotna twierdza na zboczach gór i odwieczna walka dobra ze złem – nie sposób oprzeć się takiej historii, tym bardziej w tak wspaniałym wznowieniu. Zapraszam za próg „Twierdzy” F. Paula Wilsona.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: ” Jest krew” Stephen King – recenzja

Nowa książka od Króla Horroru to wydarzenie każdego roku. Raz czekają nas zachwyty, raz zawód, a jak jest w przypadku nowego zbioru „Jest krew” Stephena Kinga? I od razu zaznaczę: kto nie czytał trylogii Pana Mercedesa ani „Outsidera”, ten nie powinien czytać tego tomu, bo czeka go spoiler za spoilerem!

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Całopalenie” Robert Marasco – recenzja PATRONACKA

Jeśli szukacie horroru na miarę „Nawiedzonego Dom na Wzgórzu” Shirley Jackson, „Hell House” Richarda Mathesona czy „Lśnienia” albo „Ręki mistrza” Stephena Kinga – czytajcie „Całopalenie” Roberta Marasco. Cudownie bezsenna lektura!

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Chata na krańcu świata” Paul Tremblay – recenzja PATRONACKA

Paul Tremblay już w „Głowie pełnej duchów” pokazał polskiemu czytelnikowi, że groza w jego wydaniu nigdy nie jest tym, czym może się wydawać. Nie inaczej jest w przypadku „Chaty na krańcu świata”, która snuje jeden z największych możliwych koszmarów.

Czytaj dalej