„Sto dni szczęścia” Eva Woods PATRONAT & RECENZJA

STO DNI SZCZĘŚCIA Eva Woods (Recenzja książki)

W życiu nigdy nic nie układa się idealnie. Czasem słońce, czasem deszcz. Raz na wozie, raz pod wozem. Trywialne przysłowia przypominają o tym co rusz, a mimo wszystko bombardowani jesteśmy obietnicą doskonałego, perfekcyjnego świata z każdej możliwej strony. Dajemy się nabrać, że można uciec od tego, co najważniejsze. Na gorsze dni pomoże Instagramowy filtr, potem zakup kolejnego niepotrzebnego gadżetu, a motywacyjne plakaty dobiją odrealnionymi sentencjami, których nijak nie można wcielić w codzienność. A przecież nic się nie zmieni. Dla niektórych natomiast ta nieciekawa zwyczajność, od której tak próbujemy uciec okazuje się być najcenniejszym z darów. Kilka kolejnych pozornie szaroburych dni staje się okazją do doświadczenia czegoś zupełnie odmiennego.

Sto dni szczęścia Evy Woods być może nie uleczy rozpaczy, ale pokaże, że szczęście to nie sztuczna propaganda, ale stan umysłu i czasami największa tragedia zainspirować może pozytywną zmianę. Czytaj dalej

Wieczór z… „Dziwne losy Jane Eyre” Charlotte Brontë

DZIWNE LOSY JANE EYRE Charlotte Brontë

Spośród wszystkich XIX-wiecznych bohaterek powieści, które przeszły do kanonu literatury, spośród wszystkich Estelli, Elżbiet, Emm, spośród wszystkich salonowych piękności o arystokratycznych korzeniach to zwykła, prosta Jane była tą, która naprawdę przetarła wszystkie szlaki. Tą, która wyszła naprzeciw temu, co czekało na kobiety za kolejnym dziejowym zakrętem. Tą, która sprawiła, że Dziwne losy Jane Eyre umknęły standardom swojej epoki, a ich bohaterka niezmiennie inspiruje kolejne pokolenia kobiet.

Jane, tak świadoma swojej zwyczajności.

Jane tak pewna swojej pozycji w świecie.

Jane, tak pragnąca zachować swoją niezależność, bez względu na zdanie innych. Czytaj dalej

„Wszystko razem” Ann Brashares – recenzja

Ach, te rodzinne historie! Te rodzinne perypetie! Te całe rody, których dzieje czytelnicy tak pożerają od wieków! Te sagi nieskończone, galimatias emocjonalny, te skomplikowane więzi, zależności, miłości i nienawiści! Od zawsze motyw rodziny w literaturze mocno oddziaływał na zbiorową wyobraźnię, bo w końcu każdy z nas ma jakąś rodzinę, ma bliskich, rozumie te zakręcone często sytuacje, które mogą nawet wydawać się absurdalne, dopóki nie poznamy losów innych i okaże się, że truizm Lwa Tołstoja o nieszczęśliwych rodzinach to najprawdziwsza życiowa prawda.

Ann Brashares wykorzystuje ten jeden z najpopularniejszych motywów w literaturze i obraca go na swój unikatowy sposób w młodzieżowej opowieści o rozbitej rodzinie Wszystko razem. Czytaj dalej

„Świąteczne marzenie” Amanda Prowse – recenzja

Świąteczna gorączka zaczyna się już na początku listopada. Konsumpcyjna uczta spasionych Mikołajów, pijanych reniferów, roześmianych rodzin z obłędem w oczach, których twarze na reklamach przypominają zdeformowane manekiny. Przydymione światełka, rozpalone kominki, choinki ociekające świecidełkami, a pod nimi stosy, ba, całe góry prezentów z najwyższej półki. Obok suto zastawiony stół, wszyscy najedzeni i szczęśliwi do nieprzytomności. Aż można przypadkiem uwierzyć, że wszyscy mamy takie Święta Bożego Narodzenia, że każdy z nas spędza je pośród ukochanych bliskich, otoczony bogactwem i wyrafinowaniem godnym królów. Gdzieś zanika zwyczajność i to, co najważniejsze ­ idea tego wyjątkowego, magicznego czasu.

O tym co najważniejsze w Święta przypomina Amanda Prowse, pisarka, która zdaje się mistrzynią ciepłych, pachnących choinką opowieści ­i nie inaczej jest w jej Świątecznym marzeniu. Czytaj dalej

„Psiego najlepszego” W. Bruce Cameron – recenzja

Świąteczna atmosfera nieodłącznie kojarzy się z ciepłem rozgrzanego domu, przytulną, kominkową atmosferą, piernikowym zapachem unoszącym się w powietrzu i zapowiedzią rodzinnych chwil. To czas wzruszeń, wspomnień, czas, który poświęcamy najbliższym. Wspólnie pogrążamy się w zadumie, robimy plany, dziękujemy za miniony rok Tak powinno trochę być, ale nie można ukrywać, że współczesne Święta Bożego Narodzenia to często przede wszystkim zakupowy szał, gorączka przygotowań, kłótnie i wymuszona pora wspólnego posiłku. I prezenty. Im bardziej wyrafinowane tym lepiej, im słodsze, tym bardziej wyczekiwane, a cóż jest bardziej słodkiego dla dziecka od szczeniaczka znalezionego pod choinką? Stop! Warto pomyśleć, zanim weźmie się odpowiedzialność za czyjeś życie, warto pamiętać, że zwierzak to nie zabawka.

Pamiętacie Był sobie pies i opowieść o futrzaku, który powraca w wielu wcieleniach, by wykonać swoje zadanie i spełnić swój los? Szykujcie się na kolejną dawkę wzruszeń, tym razem z świątecznym, bożonarodzeniowym wydaniu z przesłaniem prosto od W. Brucea Camerona Psiego najlepszego. Czytaj dalej

Kryminalnie Bezsenne Środy: „CZAS JEST MORDERCĄ” Michel Bussi – recenzja

Morderstwa, wszelkie zbrodnie i tajemnice w niemal naturalny sposób kojarzą się z mroczną, przejmującą chłodem atmosferą, gdzieś w sercu zimowej Skandynawii, na alaskańskim lądolodzie, pośród górskich, alpejskich krajobrazów, czy zimnych, północnych klifów. Zło ma w sobie coś z odwiecznej wilgoci listopada, z jesiennych mgieł, z siąpiącego deszczu, w którym odbijają się groźne cienie, tańczą ogołocone drzewa i nigdy nie wiadomo, czy w kałużach człowiek nie zniknie, ot tak, że już nigdy nikt go nie odnajdzie. Jakoś trudno pomyśleć o zbrodni pośród śródziemnomorskiej aury wypoczynku, gdzie piękni opaleni ludzie, w kabrioletach i letnich strojach sączą drinki i ucztują w atmosferze wiecznego pikniku. A jednak, zło potrafi zaczaić się nawet w pełnym słońcu, nawet kiedy wokół lazurowa woda i krzyk delfinów.

Przekonała się o tym bohaterka kryminału prosto z korsykańskiego półwyspu Revellata Czas jest mordercą Michela Bussi. Czytaj dalej

„Purezento” Joanna Bator – recenzja

PUREZENTO Joanna Bator

Śmierć przypomina czasami ulatujące zarodniki, toksyczne opary przy kontakcie z nią, kiedy dotyka nas bezpośrednio, wdychamy jej drobinki, zarażamy się nią, niczym podstępnym wirusem. Śmierć osadza się w nas, przenika do krwioobiegu, pędzi prosto do serca i do umysłu. Spowija nas jak swoista ciemność, hipnotyzuje zmysły, omamia. Potrafi zatruwać myśli, przekształcać codzienność, dobijać zwyczajność. Śmierć staje się częścią naszego jestestwa, czymś, od czego już nie sposób się uwolnić, czego nie można do końca pokonać. Jednak, pomimo jej wszechmocy, można ją uśpić, ukoić, oswoić tak, żeby przestała tak boleć, tak torturować, tak bardzo osaczać w chwilach największego zwątpienia. Trzeba nauczyć się ją rozumieć i dopuścić życie, dopuścić rzeczywistość, by nie zdrętwieć i nie zostać otulonym pozornie kojącym kokonem przeszłości.

O tu i teraz, o walce z rekinami ludojadami, o oceanie smutku i życiu po życiu snuje swoją japońską opowieść Joanna Bator. Opowieść, w którą możemy się zasłuchać i jeśli trafi na ten właściwy moment może stać się prawdziwym darem, prawdziwym Purezento. Czytaj dalej