„Sekrety Zwierząt” Fleur Daugey – recenzja

Czy wiedzieliście, że na stoły co większych smakoszy trafia pewna oceaniczna ryba, której zjedzenie do dzisiaj to istny ryzyk-fizyk i może zakończyć się śmiercią, jak dla pewnego japońskiego żarłocznego aktora? A czy domyślaliście się, że krowy przepadają za muzyką klasyczną? A czy słyszeliście o tym, że w Średniowieczu zwierzęta stawały przed sądem, tak jak ludzie? Kto od dziecka podziwiał cierpliwość Davida Attenbourough, kto chciał łapać krokodyle jak Steve Irwin, albo wraz z Adamem Wajrakiem podglądać wilcze tropy, temu z pewnością nigdy za wiele ciekawostek, anegdotek, czy opowiastek o zwierzętach. Mam rację?

Poczujcie zew świata przyrody dzięki publikacji francuskiej etolog Fleur Daugey – „Sekrety zwierząt”. Czytaj dalej

Książkowe nowości LISTOPADA 2017

Moi Drodzy,

LISTOPAD. Uderza znienacka lodowatym podmuchem, deszczem siekącym po twarzy, zakapturzeniem i nagłą ciemnością. Ni stąd, ni zowąd atakuje agresywny orkan Grzegorz i za jednym zamachem zrywa liście z drzew. Wszystko butwieje, gnije, powoli zamiera. Nawet słońce powoli przygasa, przygotowując się do zimowego snu. Ale zanim zimowy sen, to siąpiący nos, czas ciągnący się jak guma balonowa listopad ciągnie się jak trzy miesiące, o czym wspomniała Salcia Hałas w swojej Pieczeni dla Amfy i kałuże, w które można wpaść i nigdy nie wrócić, jak słusznie zauważyła bohaterka Joanny Bator z Ciemno, prawie noc.

Taki oto miesiąc przed nami, ale powiem Wam, że ponurość i smutek rozchmurzą się od razu, kiedy zobaczycie, jakie cudowne polskie premiery czekają na nas w najbliższych tygodniach! Czytaj dalej

TOP 8 NAJSTRASZNIEJSZYCH HORRORÓW według Wielkiego Buka [Bezsenne Dni]

Moi Drodzy,

Jak napisał niegdyś wspaniały twórca grozy zwany Samotnikiem z Providence: Najstarszym i najsilniejszym uczuciem znanym ludzkości jest STRACH.

Strach, który motywuje człowieka do działania od najwcześniejszych chwil istnienia. Strach, bez którego nigdy pewnie nie doszlibyśmy tu, gdzie dzisiaj jesteśmy. Strach, który nie tylko fascynuje, ale w jakiś perwersyjny sposób podnieca, kusi, wywołuje ten dreszcz, od którego nie ma ucieczki. Czytaj dalej

„Krzywda. Historia moich blizn” Eve Ainsworth – recenzja

Ktoś kto nigdy sam nie doświadczył potrzeby samookaleczenia nie do końca jest w stanie zrozumieć, na czym to doświadczenie w ogóle polega. Bez względu na poziom empatii, nie jesteśmy w stanie pojąć w pełni motywacji, tego, czym kierują się ci, którzy targają się na własne ciało. Dla nas żyletka to narzędzie, które nie kusi, ale odstręcza. Przeżyta krzywda z czasem zaciera się i znika, nie zostaje wydrążona w ciele, zapamiętana na zawsze. Pragniemy uciec od bólu, nie powielać go w nieskończoność. A mimo, to tak często młodzi ludzie decydują się okaleczać własne ciało, wiedząc, co takie zniszczenie za sobą niesie. Jednak robią to znowu, powielają schemat, samotni w swoim nieszczęściu

Tak trudną tematyką poruszyła Eve Ainswoirth szeroko ceniona autorka powieści dla młodzieży, pisarka, która w swojej pracy pomaga tym, którzy nie potrafią sami sobie pomóc. Jej powieść Krzywda. Historia moich blizn mogłaby być historią każdego, nie tylko młodej, pogrążonej w smutku nastoletniej dziewczyny. Czytaj dalej

„Lab Girl” Hope Jahren – recenzja

Kobieta naukowiec to brzmi dumnie. Musi brzmieć, prawda? Tytuł, który daje respekt środowiska, przyjaciół badaczy, wszystkich tych, którzy dążą do tego, by ich kariera poszła w kierunku pasji, robiła na innych wrażenie. Niestety bycie kobietą naukowcem to wciąż pozycja rodzynka branży, swojego rodzaju anomalia od wewnątrz i kuriozum z zewnątrz. Można posiadać własne laboratoria, można poświęcać cały swój czas podglądając próbki pod mikroskopem, można prowadzić badania, prowadzić eksperymenty, pisać naukowe prace, a i tak płeć potrafi determinować opinie, przyciągać stereotypy. Naukowy światek to ściśle męskie środowisko, a by uzyskać w nim pozycję jako kobieta, trzeba przejść długą drogę i wiele mil do celu.

O własną ścieżkę życia w naukowym świecie jarzeniówek, mikroskopów i ukochanych roślin długie lata walczyła geobiolog Hope Jahren, której autobiografia Lab Girl. Opowieść o kobiecie naukowcu, drzewach i miłości z miejsca stała się bestsellerem, by zgarnąć nawet tytuły książki roku 2016 za oceanem. Czytaj dalej

„Księżna Diana. Miłość, zdrada, samotność” Iwona Kienzler – recenzja

I żyli długo i szczęśliwie Tak powinna była zakończyć się ta baśń. Nie w ciemnym, paryskim tunelu, przy zgrzycie łamanego metalu, w huku miażdżących kamieni i smrodzie palących się opon. Na pewno nie w blasku fleszy, pośród dziesiątek gapiów pożerających łapczywie wzrokiem ostatnie tlące się chwile magicznego, nieosiągalnego życia. Przecież każda dziewczynka marzy o byciu księżniczką, także w tym współczesnym wydaniu. Każda chciałaby odnaleźć swojego księcia, stanąć u jego boku, zostać żywą legendą. Nikt nie spodziewa się łez, nie spodziewa rozpaczy, nie spodziewa tego, że po ostatnim rozdziale Kopciuszek na zawsze pozostaje Kopciuszkiem, odmieńcem, anomalią i ani piękna sukienka, ani kryształowe pantofelki nie odmienią kolei losu. Czytaj dalej

„Prawie siostry” Joshilyn Jackson – recenzja

Europejski czytelnik pewnie nie za wiele wie o amerykańskim Południu. Gdzieś w tle miga mu ta kraina ostatnich wielkich rycerzy i prawdziwych dam Margaret Mitchell, puszyste bawełniane pola, małe miasteczka i mieścinki, gdzie każdy zna się na wylot i nie ma od bacznych spojrzeń ucieczki. Może w tle muzyka country gra od rana do nocy, upalne słońce grzeje opalone twarze, a łany kukurydzy ciągną się po horyzont. Czasami kołacze historyczne widmo Ku Klux Klanu, skomplikowanych relacji rasowych, zachowań skrajnych, jeszcze jakby wyciągniętych z poprzedniej epoki. Południe to mit, to legenda, to stereotypy i bolesna prawda. Tyle w Południu słońca, co cienia, tyle radości, co smutku.

Dwie twarze Południa, rozdartą Alabamę wraz z rodzinnymi tajemnice i kobiecymi sekretami ukazała Joshilyn Jackson we wzruszającej opowieści o przeszłości Prawie siostry. Czytaj dalej

„Tajemnicza kobieta” Anna Ekberg – recenzja

Podobno to się czasami zdarza. Wychodzą z domu, gdzie przytrafia im się coś nieoczekiwanego, coś się w nich zmienia i nigdy już nie wracają. Tracą swoją przeszłość, wypierają traumatyczne wspomnienia, nie chcą i potrafią już przypomnieć sobie kim naprawdę są. Czasami niektórzy się odnajdują po dniach, miesiącach, nawet po latach. Czasami odzyskują pamięć, a czasami już na zawsze pozostają obcy pośród swoich bliskich. Inni zaczynają nowe, nieskalane czasem przeszłym życie i budują siebie od zera. Inna tożsamość, inne zachowanie mężczyźni i kobiety, którym los nakazał zapomnieć.

Oto fabularna podstawa pasjonującego love thrillera autorstwa dwóch szwedzkich pisarzy ukrytych pod kobiecym pseudonimem Tajemniczej kobiety Anny Ekberg. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „DZIEWCZYNA BEZ SKÓRY” Mads Peder Nordbo – recenzja

Pewnie większość z nas, zwyczajnych czytelników, myśląc o Grenladii wyobraża sobie wielką wyspę, największa wyspę na Ziemi pokrytą lodem. Przypominamy sobie zdjęcia z National Geographic, i dodajemy do tego obrazu krystalicznie czyste wody, dziewiczą, niemal nieskażoną obecnością człowieka przyrodę, lądolód, który poraża swoim ogromem. Czasami wpada nam do głowy myśl, że to wyspa przynależna Danii. I to pewnie byłoby na tyle, bo nawet nazwa stolicy pozostaje białą plamą na jeszcze bielszym śniegu. Rozmyślając o Grenlandii raczej nie przychodzi nam na myśl złowieszcza samotność, która sprawia, że ta wyspa ma największy wskaźnik samobójstw w Europie. Ale ludzie nie tylko targają się tutaj na swoje życie, bo także na życie innych wskaźnik morderstw jest szesnaście razy większy niż w Danii. Niechlubne statystyki dotyczą także molestowania seksualnego, przemocy domowej, sytuacji kobiet Tematy mnożą się i pozostają tabu. A wszystko to na gigantycznej wyspie, która mieści jedynie 55 tysięcy mieszkańców.

A mimo to Grenlandia stała się domem dla pisarza, który wykorzystał ten mroczny potencjał, ubrał w słowa i wykreował krwawą, okrutną fabułę w nordyckim kryminale przejmującego podgatunku arctic noir Dziewczynie bez skóry Madsa Pedera Nordbo. Czytaj dalej

„Grzech” Max Czornyj – recenzja

Jesienne długie wieczory mają w sobie coś, co aż się prosi o szczyptę wyimaginowanej zbrodni. O krwawy trop, o tajemnicę, o sekret, który tylko czeka na rozwiązanie. W wyobraźni ciemne zaułki nabierają jeszcze mroczniejszych tonów, uliczne lampy migają niepokojąco, noc nie daje już ukojenia. Czytelnik, który szuka niebezpiecznych doznań sięga po kryminał, sięga po thriller, by ukoić czający się w sercu lęk. Nic w tym dziwnego trzeba oswoić strach, nie dać się pokonać wewnętrznym siłom ciemności. Wynaturzone morderstwa, rytuały siejące grozę, śledztwo, które musi znaleźć swoje rozwiązanie

Max Czornyj przychodzi z opowieścią, która zaspokoi ten kryminalny głód, która przywoła ulubione dreszcze i ukoi zew krwi nadchodzi sadystyczny Grzech. Czytaj dalej