Bezsenne Środy: „Głupcy” z tomu „Zwierzyna” Maciej Kaźmierczak – recenzja

Bombla_Zwierzyna

Czasami dobrze obudzić się ze snu. Czasami dobrze jest wyjrzeć poza bańkę mydlaną kolorowej rzeczywistości rysowanej przez kolejne media i wyjrzeć poza własną strefę komfortu. Rozciągnąć się, rozejrzeć. Spojrzeć obiektywnie na życie w pełnej krasie, w całej swojej dziwnej postaci. Może będzie to dalej kolorowa bańka, pełna radości i uśmiechniętych twarzy, a może koszmar, ukrywany długo za kotarą sztucznych, nadętych nieszczerych i zdeformowanych ust, z których zionie pustka. Można spróbować zadawać pytania, można zagłębić się w ciemność, zajrzeć w głąb ludzkiej duszy.

Tak jak zajrzał Maciej Kaźmierczak i opisał to w swoim debiutanckim tomie opowiadań „Zwierzyna”, z którego wybrałam dla Was jedną opowieść – „Głupcy”.

Czytaj dalej

Przygodowy Piątek: „ZJAWA” Michael Punke – recenzja

Bombla_Zemsta

Opowieści o przygodach rodem z amerykańskiej frontiery, czyli pogranicza, od lat pozwalają nowym bohaterom rodzić się i zanikać w mrokach zapomnienia. Lata walki o terytoria północy, o prerie i tereny Gór Skalistych to jeden z najciekawszych okresów historii Stanów Zjednoczonych. Kraj, który dopiero się narodził, miejscami podzielony, miejscami „niczyj”, czyli pierwotny, takim, jakim zastano go dawno, dawno temu. Rozochocona, bujna przyroda, dająca schronienie, pożywienie i zajęcie dla setek chętnych mężczyzn, którzy wybywali na północ w poszukiwaniu pracy. Traperzy, łowcy skór, handlarze o podobnych życiorysach, czasami z szemraną przeszłością, czasami wcale nie. Postacie co najmniej ciekawe, idealne pod kanwę przygodowej opowieści, jedyne w swoim rodzaju.

Taką opowieść o przetrwaniu na pograniczu, o rządzy krwi i o zemście, opartą o prawdziwą historię człowieka, który zdołał przeżyć opowiada „Zjawa” Michaela Punke.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Nawiedzony” James Herbert – recenzja

Bombla_Nawiedzony

Nawiedzone domy to niezwykle wdzięczny temat dla wszystkich twórców porządnej grozy. Duchy, omamy, tajemnicza przeszłość, która naznacza dane miejsce i zmienia już na zawsze. Trzeba przyznać, że powieści o takich domach niezwykle intensywnie działają na wyobraźnię czytelnika. Czy ten dźwięk za oknem późną nocą to tylko zawodzący wiatr, czy wrzask potępionej zjawy? Czy ktoś stąpa po skrzypiącej podłodze, czy to jedynie złudzenie? Czy roztańczone pod sufitem cienie układające się w dziwne kształty to tylko widziadła, wybryki nadpobudliwego umysłu? H.P. Lovecraft napisał kiedyś, że istnieją takie miejsca, które mają duszę i ta dusza wcale niekoniecznie musi mieć wobec mieszkańców dobre intencje. Czasami to wynik samego budynku, jego wewnętrznej istoty, złej w swojej esencji, a czasami to wynik smutnych historii sprzed lat, nieszczęść i rozpaczy ukrytych pośród murów.

Można w nawiedzone domy wierzyć lub też nie, można uwierzyć przeczuciom i wycofać się póki jest to jeszcze możliwe, lub można przyjąć, że niewytłumaczalne niekoniecznie musi oznaczać nadprzyrodzone, tak jak pragnął wierzyć David Ash, bohater powieści Jamesa Herberta, czyli „Nawiedzony”.

Czytaj dalej

„Inwazja na Tearling” Erika Johansen – recenzja

Bombla_InwazjaTearling

Kontynuacje serii, tzw. sequele, mają w zwyczaju daleko odbiegać od oryginału. Przyjęło się, że drugi tom opowieści książkowej, czy filmowej są zwyczajnie gorsze i nie dorastają oryginałowi do pięt. Zawsze coś jest nie tak – a to fabuła rozciągnięta w nieskończoność, a to wątek pobocznej postaci dodany na siłę, a czasami po prostu całkowity dysonans i nikt już nie wie do końca, co też autor czy reżyser chciał nam tym obrazem przekazać. Jednak bywają także kontynuacje, od których nie sposób się oderwać. Historie lepsze i rozbudowane, pozwalające jeszcze lepiej przeniknąć do świata ulubionych postaci i przekonać się, o czym tak naprawdę jest konkretna opowieść. Takie sequele nie powstają na pęczki, ale zdarzają się i są jak perełka w morzu nieskończonych serii, jak wisienka na torcie, gdy sięgamy po kolejny tom.

Przykładem doskonałej kontynuacji, dzięki której wszystko powoli nabiera kształtów i wskakuje na swoje miejsce jest „Inwazja na Tearling” Eriki Johansen, czyli drugi tom „Królowej Tearlingu”.

Czytaj dalej

„Dzieci Kartografa” Sarah McCoy – recenzja

Bombla_DzieciKartografa

Niewolnictwo to wciąż gorący temat w Stanach Zjednoczonych. My, europejscy czytelnicy, próbujemy zrozumieć jego znaczenie jedynie w szerszym kontekście kulturowym, bo na co dzień raczej nie mieliśmy z niczym podobnym do czynienia. To najmroczniejsze karty amerykańskich dziejów, których nie sposób wymazać. To smutne dziedzictwo, dręczące sumienia, nawracające w kolejnych debatach, wciąż aktualne, pomimo tylu minionych lat. Dlatego wciąż wspomina się bohaterów tamtej dramatycznej epoki, abolicjonistów, którzy stanęli po stronie ludzi i sumienia, by walczyć o zniesienie niewolnictwa oraz o zakaz  handlu czarnoskórą ludnością afrykańską. Do takich bohaterów wyniesionych pod niebiosa należał John Brown, jeden z głównych przedstawicieli idei wyzwolenia, skazany na śmierć po ataku na arsenał Harpers Ferry.

John Brown odszedł, odeszli jego synowie, jego legenda trwa wiecznie, jednak w rodzinie Brownów pozostał ktoś jeszcze. Przenosimy się do czasów tuż przed Wojną Secesyjną i poznajemy córkę abolicjonisty – Sarę Brown, która stała się główną bohaterką powieści Sary McCoy zatytułowanej „Dzieci Kartografa”.

Czytaj dalej

Premierowo: „Chłopak, który stracił głowę” John Corey Whaley – recenzja

Bombla_ChłopakKtóryStracił

Kiedy człowiek zapada na śmiertelną chorobę, kiedy nie ma już nadziei na polepszenie, kiedy każdy dzień może być tym ostatnim, cierpi nie tylko sam pacjent, ale wszyscy w jego otoczeniu. Aura nadciągającej śmierci potrafi niszczyć wszelkie więzi, odbierać marzenia i jakąkolwiek radość z nadchodzącej przyszłości. W takich przypadkach, kiedy nieuleczalna choroba stawia kogoś pod ścianą, on i jego najbliżsi są gotowi na niemal wszystko, by ratować człowieka. Nie tylko jego ciało, ale wszystko to, co tworzy życie i ich samych. Gotowi na próbne terapie, na eksperymentalne operacje, a nawet na szaleńcze rozwiązania znane do tej pory jedynie z powieści science fiction, czy klasyki horrorów. Im medycyna idzie bardziej naprzód, tym każdy, nawet najbardziej nieprawdopodobny scenariusz staje się bardziej możliwy. Przyszłość może przynieść niesamowite rozwiązania…

Tak jak przyniosła drugie życie bohaterowi niezwykłej powieści dla młodzieży autorstwa Johna Corey Whaley, zatytułowanej „Chłopak, który stracił głowę.”

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Żniwa Zła” Robert Galbraith a.k.a. J.K. Rowling – recenzja

Bombla_ŻniwaZła

Wydawać by się mogło, że panteon literackich detektywów pochodzących z Wielkiej Brytanii i okolicznych wysp jest już szczelnie wypełniony, a wszelkie miejsca zarezerwowane na wieki. Niedościgły Sherlock Holmes z cyklu powieści Sir Arthura Conan Doyle’a, uwielbiany Herkules Poirot Agathy Christie i jej Panna Marple, czy Lord Peter Wimsey z serii powieści Dorothy L. Sayers. Nie licząc oczywiście wszelkich pomniejszych nazwisk przenikających od lat popkulturę. Mogłoby się wydawać, że ciężko się przebić, skoro na rynku tyle jest thrillerów, kryminałów i opowieści z dreszczykiem, a w każdym z nich nowa, wyjątkowa osobowość, która próbuje pokonać wszystkich wokół, przekonując o swojej unikatowości.

O mały włos, a nie udało by się to jednej z najpoczytniejszych pisarek brytyjskich świata, czyli J.K. Rowling, która swój kryminalny cykl o detektywie Cormoranie Strike’u próbowała wydać anonimowo, pod męskim pseudonimem Robert Galbraith. Na szczęście podstęp się wydał, a nowy detektyw z Wysp trafił na szczyty bestsellerów i teraz poznajemy trzeci tom jego przygód po „Wołaniu Kukułki” oraz „Jedwabniku”, czyli „Żniwa zła”.

Czytaj dalej

„Królowa Tearlingu” Erika Johansen – recenzja

Bombla_KrolowaTearlingu

Od kilku lat literatura fantasy, w tym bardzo popularnym, młodzieżowym wydaniu, świeci triumfy na księgarskich półkach i pośród czytelników niemal każdego przedziału wiekowego. Wróciły baśnie w całej swojej okazałości, powróciły legendy, bohaterowie znani i kochani od stuleci. Tylko ich otoczenie nieco inne, a historie o wiele bardziej rozbudowane w formie, chociaż nieco spłycone w swoim znaczeniu. W tym tłumie nagromadzonych tytułów pełnych magii, miłosnych trójkątów i dworskich rozgrywek tylko czasami można dostrzec tytuł nieco odmienny, pozornie podobny, który przy bliskim spotkaniu okazuje się być lekturą zaskakującą, zupełnie inną, niż byśmy się tego z początku spodziewali.

Taką powieścią jest intrygująca mieszanka popularnego fantasy, z nurtem dystopijnym, nawracająca do klasycznych wątków historycznych, szczególnie późnego średniowiecza, autorstwa Eriki Johansen, czyli „Królowa Tearlingu”.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Proces Diabła” Adrian Bednarek – recenzja

Bombla_ProcesDiabła

Jeden z największych koszmarów człowieka, to zostać skazanym, kiedy wiemy, że nie popełniliśmy żadnej zbrodni. Dowody wskazują co innego, nawet świadkowie łamią się przy zeznaniach, a nasza pewna niewinność okazuje się nie mieć dla nikogo znaczenia. Na całym świecie karę za niepopełnione zbrodnie wciąż odsiadują setki osób. Niektórym z nich udaje się wyjść, po latach męki, po miesiącach walki, ale za to co zostało bezpowrotnie stracone nigdy już nie będzie wystarczającego odszkodowania. Niektórzy natomiast giną, albo skazywani na karę śmierci, albo pokątnie zabijani przez współwięźniów. Przy niesprzyjających okolicznościach to może przytrafić się każdemu, bo sprawiedliwość miewa swoje gorsze chwile, jednak najstraszniejsze jest to, że gdzieś pomiędzy nami wciąż chodzi sprawca na wolności. I śmieje się po cichu.

O procesie mordercy, o potworze, któremu udało się uciec przed karą i zabójczej grze, jakiej podejmują się dwaj zabójcy opowiada thriller Adriana Bednarka, czyli „Proces Diabła”.

Czytaj dalej

„Vernon Subutex #1” Virginie Despentes – recenzja

Bombla_VernonSubutex

Pokolenie CISZA. Cisza przerywana jedynie odgłosami klikania klawiszy, melodyjek kont społecznościowych i buczącym brzmieniem, dochodzącym z zakrytych słuchawkami uszu. Nic nie widzą, poza słońcem ekranu, nic nie słyszą, poza hipnotyzującą muzyką, nic nie mówią, bo nie muszą i nie chcą, wystarczy setny lajk dla zdjęcia cudzego kota. Wirtualny świat, jaki zbudowaliśmy wokół siebie to idealny kamuflaż konformistów, wygodnickich wyzutych z ideologii, pasących się na intelektualnej pustce. Kondycja ludzka od wieków prowokowała do filozoficznych rozważań na tle europejskim, jednak dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek kusi, by wziąć ją pod lupę, przyjrzeć się z bliska temu, co zostało po poświęceniach i walkach poprzednich pokoleń. Wynikowa historii? Być może tak, taka oczywista zmiana frontu, która musiała nadejść, ale po walczących stronach nie ma śladu. Jest jałowa ziemia, pełna zagubionych, pogmatwanych wojowników i ich pustych, nadmuchanych nienawiścią proroków.

Przydałby się tutaj krzyk – igła, która przebije balon samozadowolenia, a literatura wciąż na szczęście inspiruje i nadaje ton wtedy, gdy najbardziej go potrzeba. Dzisiaj, jednym z takich głosów, których nie sposób ignorować jest francuska pisarka Virginie Despentes, która zasmuca i przeraża jednocześnie pierwszym tomem opowieści zatytułowanej: „Vernon Subutex”.

Czytaj dalej