„Tajemnicza kobieta” Anna Ekberg – recenzja

Podobno to się czasami zdarza. Wychodzą z domu, gdzie przytrafia im się coś nieoczekiwanego, coś się w nich zmienia i nigdy już nie wracają. Tracą swoją przeszłość, wypierają traumatyczne wspomnienia, nie chcą i potrafią już przypomnieć sobie kim naprawdę są. Czasami niektórzy się odnajdują po dniach, miesiącach, nawet po latach. Czasami odzyskują pamięć, a czasami już na zawsze pozostają obcy pośród swoich bliskich. Inni zaczynają nowe, nieskalane czasem przeszłym życie i budują siebie od zera. Inna tożsamość, inne zachowanie – mężczyźni i kobiety, którym los nakazał zapomnieć.

Oto fabularna podstawa pasjonującego love thrillera autorstwa dwóch szwedzkich pisarzy ukrytych pod kobiecym pseudonimem – „Tajemniczej kobiety” Anny Ekberg. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „DZIEWCZYNA BEZ SKÓRY” Mads Peder Nordbo – recenzja

Pewnie większość z nas, zwyczajnych czytelników, myśląc o Grenladii wyobraża sobie wielką wyspę, największa wyspę na Ziemi pokrytą lodem. Przypominamy sobie zdjęcia z National Geographic, i dodajemy do tego obrazu krystalicznie czyste wody, dziewiczą, niemal nieskażoną obecnością człowieka przyrodę, lądolód, który poraża swoim ogromem. Czasami wpada nam do głowy myśl, że to wyspa przynależna Danii. I to pewnie byłoby na tyle, bo nawet nazwa stolicy pozostaje białą plamą na jeszcze bielszym śniegu. Rozmyślając o Grenlandii raczej nie przychodzi nam na myśl złowieszcza samotność, która sprawia, że ta wyspa ma największy wskaźnik samobójstw w Europie. Ale ludzie nie tylko targają się tutaj na swoje życie, bo także na życie innych – wskaźnik morderstw jest szesnaście razy większy niż w Danii. Niechlubne statystyki dotyczą także molestowania seksualnego, przemocy domowej, sytuacji kobiet… Tematy mnożą się i pozostają tabu. A wszystko to na gigantycznej wyspie, która mieści jedynie 55 tysięcy mieszkańców.

A mimo to Grenlandia stała się domem dla pisarza, który wykorzystał ten mroczny potencjał, ubrał w słowa i wykreował krwawą, okrutną fabułę w nordyckim kryminale przejmującego podgatunku arctic noir – „Dziewczynie bez skóry” Madsa Pedera Nordbo. Czytaj dalej

„Grzech” Max Czornyj – recenzja

Jesienne długie wieczory mają w sobie coś, co aż się prosi o szczyptę wyimaginowanej zbrodni. O krwawy trop, o tajemnicę, o sekret, który tylko czeka na rozwiązanie. W wyobraźni ciemne zaułki nabierają jeszcze mroczniejszych tonów, uliczne lampy migają niepokojąco, noc nie daje już ukojenia.  Czytelnik, który szuka niebezpiecznych doznań sięga po kryminał, sięga po thriller, by ukoić czający się w sercu lęk. Nic w tym dziwnego – trzeba oswoić strach, nie dać się pokonać wewnętrznym siłom ciemności. Wynaturzone morderstwa, rytuały siejące grozę, śledztwo, które musi znaleźć swoje rozwiązanie…

Max Czornyj przychodzi z opowieścią, która zaspokoi ten kryminalny głód, która przywoła ulubione dreszcze i ukoi zew krwi – nadchodzi sadystyczny „Grzech”. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Córka Króla Moczarów” Karen Dionne – recenzja

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, w dalekim północnym kraju para bocianów obserwowała mroczne trzęsawisko w środku leśnej głuszy. W jego pobliżu przysiadły trzy piękne łabędzie, które jak tylko zrzuciły pióra okazały się księżniczkami z południowych krain. Kiedy jedna z nich chciała zanurkować w mętnej wodzie, dwie pozostałe zabrały jej ptasie pióra i odleciały okrutnie się śmiejąc. Pozostawiona księżniczka nie zdawała sobie sprawy, że jej lamenty i łzy przyciągnęły władcę trzęsawiska – Króla Moczarów. To on pociągnął ją w mroczną toń i już nigdy nie miała dojrzeć światła dnia… Dziewczyna zniknęła bez wieści tak jak znika tysiące kobiet, dziewcząt i dziewczynek co roku, na całym świecie. Po niektórych urywa się wszelki ślad i już nikt nigdy ich nie odnajdzie, a inne wracają. Po dniach, miesiącach, latach…

Tak jak wróciła do życia dziewczyna, której przeznaczeniem było zostać na moczarach, która nigdy nie zniknęła, więc nie musiała się odnaleźć, bohaterka zachwycającego thrillera Karen Dionne – „Córka Króla Moczarów”. Czytaj dalej

TOP 5 POTWORÓW Stephena Kinga

Moi Drodzy,

21 września to data wyjątkowa dla wszystkich miłośników tradycyjnej grozy w starym, dobrym stylu – to urodziny Króla Horroru, czyli Stephena Kinga. W tym roku obchodzimy 70. rocznicę i z narastającym napięciem wyczekujemy jesiennych premier spod jego pióra – powieści „Śpiące Królewny”, którą napisał razem z synem Owenem Kingiem, oraz opowiadania „Pudełko z guzikami Gwendy” razem z Richardem Chizmarem. W nowym roku nadchodzi „The Outsider”, a to oznacza, że my, fani prozy Stephena Kinga, nie możemy czuć się zawiedzeni.

Aby uczcić ten wyjątkowy dzień (w końcu 70 urodziny to poważna sprawa), w ramach hip hip hurra urodzinowego w Bezsenną Środę, razem z portalem Okiem na Horror przygotowaliśmy dla Was:

TOP 5 POTWORÓW STEPHENA KINGA

Nie ukrywajmy – Stephen King to przede wszystkim strach, który zaszczepia w naszych sercach. Czytaj dalej

„Dobra córka” Alexandra Burt – recenzja

Nie wszystkim dane jest wieść piękne, spełnione życie, w którym mniejsze i większe radości przeplatają się z nieuniknionymi smutkami, z poczuciem straty. Zwyczajne życie, raz na wozie, raz pod wozem, z tarczą, na tarczy i bez tarczy czasami też, niezmienne, mozolne, ale takie, jak powinno być.  Na niektórych czeka wyłącznie ciemność, mrok i wieczna czerń w duszy, w głowie, w umyśle, wspomnienia tragiczne, potworne, niewyobrażalne. Wyrzuty sumienia tak wszechogarniające, że oszałamiające. Szaleństwo na każdym kroku, za rogiem, dziwne przeznaczenie. Ludzie skazani na zagładę, pogrzebani za życia, bez względu na to, co los postawi na ich drodze. Takim ludziom może pozostać jedynie opowieść. Nadanie sensu wszystkiemu za pomocą słów. To nie jest łatwe, może nawet prowadzić na granice obłędu, ale mimo to – trzeba ją snuć, by złapać promień ostatniej nadziei.

Taka opowieść dręczy, sprowadza na manowce, torturuje bohaterki rozpalonego prażącym słońcem teksaskiego lata thrillera autorstwa Alexandry Burt – „Dobra córka”. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Złotko” C.J. Skuse – recenzja

To może być krzywe spojrzenie. To może być źle odebrany gest. To może być czysty przypadek, losowe zdarzenie, o którym nie rozmyślamy zbyt długo. Ale ona myśli. Myśli i pamięta o wszystkim. Kojarzy twarz, zapamiętuje szczegóły, a kiedy zapada zmrok wszystko skrzętnie zapisuje. I tak trafiamy na jej listę. Listę osób, które chce zabić, bo ona tak właśnie radzi sobie z problemami i tak radzi sobie sama ze sobą. Szara myszka o czarnym sercu i zaburzonym umyśle, kobieta, której frustracje, bolączki i problemy jedynie potwierdzają jej własną prawdę o świecie. A kiedy przychodzi czas, kiedy przepełnia się czara, wyjmuje nóż, łapie za broń i uderza z precyzją rasowej zabójczyni.

Aż dziw bierze, że mowa tutaj o kobiecie, po której raczej nikt nie spodziewałby się tak krwawych zamiarów. To pewnie dlatego niejeden popełnił błąd i zwrócił się do niej per „Złotko” w powieści C.J. Skuse. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Dom na Wyrębach” Stefan Darda – recenzja

Dom na całkowitym odludziu. Niemal w samym sercu lasu, tam, gdzie kończy się droga. Świeże powietrze cały rok, sąsiad zza ogrodzenia niemal nieobecny, a do najbliższej wsi niemały kawałek, więc cicho jak makiem zasiał. Wokół tylko drzewa, świergot ptaków, ściana zieleni i czerni, przyzywająca swoim spokojem. Wsi spokojna, wsi wesoła, wsi magiczna… To nic nie szkodzi, że nieopodal jakiś cmentarz zapomniany. Że po nocach śnią się mary, a na ciele, jak po piekielnej walce, zostają znaki. Zza okna zioną spotworniałe twarze, gdy księżyc osiąga pełnię i niesie się rechot pośród drzew. Nie warto zwracać uwagi na te zabobony, jakoby krzyk puszczyka strzygi symbolizował, na legendy jakieś stare, dawno wyolbrzymione, zdziwaczałe… Ten dom miał być nowym początkiem i początkiem czegoś na pewno pozostanie. Dom na Wyrębach.

„Dom na Wyrębach”, czyli polska powieść grozy, głośny i nagradzany debiut Stefana Dardy, który nieprzypadkowo z czasem zyskał status kultowego.

„Umarli nie lubią, jak się im zakłóca spokój.” Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Widzę cię” Clare Mackintosh – recenzja

Być może codziennie mijasz go na ulicy. Być może codziennie spotykasz go w windzie lub na korytarzu wspólnego budynku. Być może stoisz obok niego w metrze, w autobusie, w pociągu, czujesz czyjś oddech na karku, ale nie przejmujesz się, bo w ścisku tak bliski kontakt to nic specjalnego. Czasami prześlizgujesz po nim wzrokiem, może bezwiednie uśmiechasz się, może ignorujesz. Najpewniej w ogóle nie zauważasz go w tłumie tych wszystkich twarzy, które spotykasz każdego dnia, ale uwierz mi – on widzi ciebie i bacznie obserwuje każdy twój ruch. I czeka aż przyzwyczaisz się do tej niewidzialnej obecności, opuścisz gardę, a wtedy jego cierpliwość zostanie nagrodzona i będzie mógł  zaatakować.

Każdy krok, każdy ruch, wszystko co tak zwyczajne i codzienne staje się obsesją kogoś, kto bacznie śledzi bohaterkę mrocznego thrillera „Widzę cię” Clare Mackintosh.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Grzesznik” Artur Urbanowicz – PATRONAT!

Nasza moralność, moralność świata zachodniego, pochodzi bezpośrednio od religii, od chrześcijaństwa. Opiera się na rozróżnieniu dobra i zła – zła, które kusi, któremu trzeba się opierać, bo inaczej spotka nas sroga kara. Człowiek posiada wybór: może wybrać dobro, może wybrać zło – a reszta jego życia zależeć będzie właśnie od tego, po której stronie stanie.

Takiego wyboru dokonał bohater powieści grozy Artura Urbanowicza – „Grzesznik”. Czytaj dalej