Bezsenne Środy: „Złotko” C.J. Skuse – recenzja

To może być krzywe spojrzenie. To może być źle odebrany gest. To może być czysty przypadek, losowe zdarzenie, o którym nie rozmyślamy zbyt długo. Ale ona myśli. Myśli i pamięta o wszystkim. Kojarzy twarz, zapamiętuje szczegóły, a kiedy zapada zmrok wszystko skrzętnie zapisuje. I tak trafiamy na jej listę. Listę osób, które chce zabić, bo ona tak właśnie radzi sobie z problemami i tak radzi sobie sama ze sobą. Szara myszka o czarnym sercu i zaburzonym umyśle, kobieta, której frustracje, bolączki i problemy jedynie potwierdzają jej własną prawdę o świecie. A kiedy przychodzi czas, kiedy przepełnia się czara, wyjmuje nóż, łapie za broń i uderza z precyzją rasowej zabójczyni.

Aż dziw bierze, że mowa tutaj o kobiecie, po której raczej nikt nie spodziewałby się tak krwawych zamiarów. To pewnie dlatego niejeden popełnił błąd i zwrócił się do niej per Złotko w powieści C.J. Skuse. Czytaj dalej

„Niksy” Nathan Hill – recenzja

Wysłanniczki i wysłannicy chaosu. Stworzeni, by zaburzyć domowy mir, by zawirować rzeczywistością, zmienić kierunek świata. Potrafią udawać pomocne dobre duchy, które niby wspierają domowników ani przyjazne, ani specjalnie pomocne, ani za bardzo okrutne, ot, samolubne w swoich planach. Pojawiają się nagle, kiedy pragną, by ktoś wreszcie dostrzegł ich obecność. Wtedy też ujawniają swoją prawdziwą, demoniczną naturę. Mamią, otumaniają, kuszą i snują fałszywe obietnice. Mącą, wciągając w sidła, w głębiny, z których nie ma ucieczki. Istoty pozbawione boskiej cząstki, które zarażają swoją samotnością w bezkresnej pustce. W ich świecie nie ma dobra, nie ma zła, jedynie zagubienie, zamęt i ciemność. To przeszłość i przyszłość. To marzenia i koszmary. Wszystko to, co nigdy nie może się spełnić. I jak już raz opętają czyjąś duszę, to do końca sprowadzać będą nieszczęścia i niemoc.

Te istoty noszą różne imiona pod różną szerokością geograficzną, chociaż pierwotnie odnaleźć je można w mitologii skandynawskiej. I to właśnie one wprowadzają chaos w świat bohaterów bestsellerowej powieści Nathana Hilla. Strzeżcie się i poznajcie Niksy. Czytaj dalej

„Drobinki nieśmiertelności” Jakub Ćwiek PATRONAT

Z tą popkulturą to same kontrowersje. Przynależna masom, namawiająca do szeroko pojętej ludyczności, powszechnie dostępna, dosłownie na każdym kroku, w każdej możliwej postaci. Rozedrgana, barwiąca się setkami tysięcy kolorów, dygocząca i zmienna tak, że aż trudno za nią nadążyć. Kalejdoskop doznań, wrażeń, podjudzeń, rzucający się w oczy tak, że nie sposób odwrócić od niego wzroku. Nie sposób od niej uciec, czy schować się przed jej wpływem. Popkultura to zjawisko, które potrafi wyzwolić najbardziej negatywne instynkty w tych, którym marzy się kulturowa elitarność, a jednocześnie te najbardziej pozytywne, kiedy oczarowuje swoją przystępnością. Ale jakikolwiek byłby jej wydźwięk, jakiekolwiek wrażenia w szerszej perspektywie, to trzeba przyznać, że popkultura wpływa na nas wszystkich, czy tego chcemy, czy też nie. I inspiruje, ach, jak inspiruje

Najlepszym dowodem na to jest twórczość Jakuba Ćwieka, który z wpływów popkultury czerpie pełnymi garściami, a jego popkulturowa podróż po Stanach Zjednoczonych wywołała potrzebę snucia kolejnych opowieści. I tak powstały Drobinki nieśmiertelności. Czytaj dalej

„Dalila” Jason Donald – recenzja

Parafrazując jednego ze swoich rozmówców, Krzysztof Środa przypomniał, że my, ludzie Zachodu, Europejczycy w szczególności, często zapominamy o tym, że ta nasza Europa wydaje się być jedynie piękną anomalią. Anomalią w skali światowej, która urosła do rangi utopii. Jawimy się jako azyl, wielka, zielona wyspa, ziemia obiecana, gdzie nie panują wojny etniczne, gdzie głód nie istnieje, a każdy potrzebujący znajdzie schronienie i pomoc. Dla jednych jest to łatwa okazja, by uciec, wyrwać się i korzystając z nieograniczonych możliwości przesiedlić się, udając kogoś, kim naprawdę nie są. Ale dla innych, Europa to nieziszczone marzenie o życiu bez strachu, o życiu w ogóle, bo w ich kraju cień śmierci czai się na każdym kroku. To nieliczne przypadki, pojedyncze zapewne, odosobnione i zostawione samym sobie na pastwę losu. Może się uda. Może nie. A Europa pozostanie wielkim, utopijnym snem.

Do tej współczesnej Europy ucieka i szuka schronienia bohaterka powieści Dalilia Jasona Donalda. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Szamanka od umarlaków” Martyna Raduchowska – recenzja

Jak to naprawdę jest z tych Pechem, to tego nie wie nikt. Niektórych omija szerokim łukiem. Tak, jakby biły od nich te szczęśliwe czterolistne koniczynki, złote podkowy lśniły z daleka, a słonie z podniesioną trąbą biły wiwaty. Takim to zawsze towarzyszy aureola pomyślności. Urodzeni w czepku, od których Pech trzyma się z daleka, nie ma co. Zwyczajni śmiertelnicy natomiast przyzwyczaili się, że o ile Pech lubi pojawiać się w ich życiu zupełnie niezapowiedziany, przyczajony, to z niego równie szybciuchno odchodzi. Niestety, nie wszyscy mają tyle szczęścia, bo do niektórych przylepia się jak rzep do psiej sierści. Ani wyczesać, ani wyciągnąć, zawsze zostanie jakiś kawałek i z czasem zakołtuni złośliwie ścieżki losu. A wtedy każde drzwi to jak przejście pod drabiną, po każdej ulicy biegną czarne koty, a kruki kraczą przeklęte przeznaczenie. Przeznaczenie, przed którym nie sposób uciec.

Taki oto Pech przywiązał się nadmiernie i stał się panem losu pewnej zwykłej, niezwykłej dziewczyny, która ucieka przed tym, od czego nie ma ucieczki. Chce, czy nie chce musi zostać Szamanką od umarlaków. Tako rzecze Martyna Raduchowska. Czytaj dalej

Książki o II WOJNIE ŚWIATOWEJ

1 września 1939 roku.

Czarna data, która zapisała się we współczesnej historii ludzkości jako jeden z najtragiczniejszych dni, zwiastujący śmierć ponad 60 milionów ludzi, w tym mniej więcej 6 mln polskich obywateli, z czego ok. 3 mln to byli polscy Żydzi wymordowani w obozach zagłady. 60 milionów ludzi. Liczba niewyobrażalna. Tak wielka, że nieogarnięta umysłem.

Dlatego nie można się dziwić, że II Wojna Światowa to kolektywna trauma, jaką noszą w sercu kolejne powojenne już pokolenia, którą nosimy w sercu my wszyscy, a z której najpewniej jeszcze długo nie będziemy potrafili się otrząsnąć.

Dzisiaj mija 78 lat, odkąd Hitler bez wypowiedzenia wojny zaatakował Polskę i rozpoczęła się rzeź narodów.

Pamiętajmy i pielęgnujmy tę pamięć, sięgając po opowieści o II Wojnie Światowej, zarówno te prawdziwe, oparte na faktach, jak i te inspirowane, fikcyjne, które na nowo odbudowują mit i zapisują się w naszych sercach.

„Zawsze jest coś, czego nauczyć można się z historii. A skoro II Wojna Światowa była, według ogólnej zgody, największym i najpotworniejszym wydarzeniem w historii, to sensownym jest studiowanie jej w stopniu większym, niż innych wydarzeń historycznych.”

Sir Max Hastings

 

Czytaj dalej

„Republika Świecidełek” Paweł Sajewicz – recenzja

Wmówili im, że mogą zostać kimkolwiek tylko chcą. Że droga nie będzie ciernista, a zaprowadzi ich prosto do gwiazd. Osiągną sukces, bo urodzili się panami życia. Wykształceni na wszystkich frontach, nie znają się w zasadzie na niczym konkretnym, ale po latach męczarni wymagają od rzeczywistości, by zrównała się z ich wygórowanymi marzeniami. Oni obalają autorytety, obalają mistrzów poprzednich epok, szukając jednorazowych guru, którzy poprowadzą ich za rękę na drodze do pewnego, obiecanego sukcesu. Gardzący systemem, wyścigami szczurów, ale pewni siebie aż do przesady, pędzą naprzód nie oglądając się za siebie, tylko na siebie, pieczołowicie karmiąc swój Weltschmerz, z którego są tak dumni. Roszczeniowi, pozbawieni świadomości tego, że życie stawia przed nimi pewne wymagania, że oczekuje od nas pewnych postaw. Wchodzą w skład Milenialsów, ale też Pokolenia PRL. Zawieszeni między pokoleniem X i Y. Generacja płatków śniegu.

To właśnie oni buntują się, spalają na panewce i ostatecznie ośmieszają w porażająco mocnej, do cna współczesnej polskiej powieści, debiucie Pawła Sajewicza Republika Świecidełek. Czytaj dalej