Jeśli istnieje coś, co kręci i podnieca książkoholików bardziej od samej książki to sądzę, że będzie to… książka o książkach. <3
Opowieść o literaturze, o bibliotekach, o bibliofilach i innych obsesyjnych bukomaniakach, takich jak my, którym ciągle mało i mało zaczytania, a którym na widok książki skacze ciśnienie i oczy zachodzą mgiełką uwielbienia.
Ach, jak takie opowieści działają na wyobraźnię! Zaginione rękopisy! Tajemnicze manuskrypty! Sekrety ukryte pod warstwami kurzu, klątwy, księgi zakazane i skazane na niepamięć, czyli czysta książkowa magia.
W mojej czytelniczej karierze przeczytałam niejedną taką opowieść i właśnie dlatego postanowiłam się z Wami podzielić tymi najwspanialszymi z nich. Specjalnie dla Was:
Alkoholizm to podstępny i drapieżny nałóg. Trudno dostrzec jego pierwsze objawy, tym bardziej, gdy osoba pijąca potrafi nad sobą panować, ukrywać częściowo skutki zapijania smutków, nocy i dni. Małe piwko tu i tam. Wieczorny drink na sen. Jeden głębszy przed stresującą sytuacją. Nie trzeba walać się we własnych wymiocinach, by być alkoholikiem. Nie trzeba mieszkać przy śmietniku, żebrząc grosze na ulicach, czy kraść. Nie trzeba wywoływać burd i rzucać się na przypadkowych przechodniów. Alkoholizm ma wiele twarzy i jest uniwersalny – potrafi ukrywać się za szerokim uśmiechem, białym kołnierzykiem i wypielęgnowanymi paznokciami tak samo jak za brudnymi szmatami i kartonem. Za mężczyzną i za kobietą. Tak samo odurza, zabiera coraz większe porcje życia, obezwładnia umysł i serce. Niszczy człowieka, niszczy rodziny, niszczy wszystko, co napotka na swojej drodze.
O bezlitosnym okrucieństwie alkoholizmu w kobiecym wydaniu, o dojrzewaniu i dorastaniu w atmosferze krzywd i przemocy, oraz o trudnych relacjach matek i córek opowiada przejmująca powieść młodzieżowa Joanny Fabickiej zatytułowana „#ME”.
Jeden z największych koszmarów człowieka, to zostać skazanym, kiedy wiemy, że nie popełniliśmy żadnej zbrodni. Dowody wskazują co innego, nawet świadkowie łamią się przy zeznaniach, a nasza pewna niewinność okazuje się nie mieć dla nikogo znaczenia. Na całym świecie karę za niepopełnione zbrodnie wciąż odsiadują setki osób. Niektórym z nich udaje się wyjść, po latach męki, po miesiącach walki, ale za to co zostało bezpowrotnie stracone nigdy już nie będzie wystarczającego odszkodowania. Niektórzy natomiast giną, albo skazywani na karę śmierci, albo pokątnie zabijani przez współwięźniów. Przy niesprzyjających okolicznościach to może przytrafić się każdemu, bo sprawiedliwość miewa swoje gorsze chwile, jednak najstraszniejsze jest to, że gdzieś pomiędzy nami wciąż chodzi sprawca na wolności. I śmieje się po cichu.
O procesie mordercy, o potworze, któremu udało się uciec przed karą i zabójczej grze, jakiej podejmują się dwaj zabójcy opowiada thriller Adriana Bednarka, czyli „Proces Diabła”.
Pokolenie CISZA. Cisza przerywana jedynie odgłosami klikania klawiszy, melodyjek kont społecznościowych i buczącym brzmieniem, dochodzącym z zakrytych słuchawkami uszu. Nic nie widzą, poza słońcem ekranu, nic nie słyszą, poza hipnotyzującą muzyką, nic nie mówią, bo nie muszą i nie chcą, wystarczy setny lajk dla zdjęcia cudzego kota. Wirtualny świat, jaki zbudowaliśmy wokół siebie to idealny kamuflaż konformistów, wygodnickich wyzutych z ideologii, pasących się na intelektualnej pustce. Kondycja ludzka od wieków prowokowała do filozoficznych rozważań na tle europejskim, jednak dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek kusi, by wziąć ją pod lupę, przyjrzeć się z bliska temu, co zostało po poświęceniach i walkach poprzednich pokoleń. Wynikowa historii? Być może tak, taka oczywista zmiana frontu, która musiała nadejść, ale po walczących stronach nie ma śladu. Jest jałowa ziemia, pełna zagubionych, pogmatwanych wojowników i ich pustych, nadmuchanych nienawiścią proroków.
Przydałby się tutaj krzyk – igła, która przebije balon samozadowolenia, a literatura wciąż na szczęście inspiruje i nadaje ton wtedy, gdy najbardziej go potrzeba. Dzisiaj, jednym z takich głosów, których nie sposób ignorować jest francuska pisarka Virginie Despentes, która zasmuca i przeraża jednocześnie pierwszym tomem opowieści zatytułowanej: „Vernon Subutex”.
Marcowe buki za płoty!Czyli kolejny pysznie zaczytany i ekstremalnie zapracowany miesiąc za mną. Było intensywnie, było tak, że maszyna czasu i kręcioł czasowy Hermiony były koniecznie, żeby się ogarnąć, jednak wszystko jest możliwe dla Wielkiego Buka. 😀
Za mną po raz kolejny… 14 KSIĄŻEK! Może to teraz taki nowy rekord roczny i każdego miesiąca będę z niedowierzaniem zerkać na podobną liczbę z nastką przy przeczytanych książkach? Jakby nie było – szaleństwo.
Skończył nam się marzec, rozpoczął kwiecień, wiosna rozszalała się w najlepsze (czapki precz!), a ja miałam dzisiaj w planach podsumować miesiąc. Jak to jednak z planami zaplanowanymi bywa na drodze stanęła mi maleńka przeszkoda, której nie przeskoczę dzisiaj niestety. Ale… zapraszam Was na pierwszy wiosenny TYDZIEŃ BLOGOWY! Porcję pysznych, chrupiących linków blogowo-vlogowych, z ostatnich tygodni. <3 A podsumowanie marca będzie jutro!
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Siła tworzenia zaczyna się właśnie od wymówienia na głos nazwy, imienia, od okrzyku, który nadaje życie. Budzi człowieka do życia niczym uśpionego golema z gliny i skał, ale budzi też do życia przede wszystkim idee, bo to od nich wszystko się zaczyna. I jak niejednokrotnie udowodniono – idee są kuloodporne. Potrafią wzburzyć całe narody, wzniecić skrajne emocje. Słowa kryją w sobie prawdy i kłamstwa, a siła ich przekazu ma w sobie moc, której nie sposób oszacować. Wiedzą o tym wszyscy ci, którzy słowem hipnotyzują, dla których słowo to broń o mocy słonecznych wirów, a którzy właśnie dzięki słowu mogą być niepokonani, przynajmniej przez pewien czas. Ale słowa, nieodpowiednio użyte, wykorzystane przez kogoś, kto nie powinien ich używać mogą być po prostu niebezpieczne. Dlatego wielu próbowało ich chronić, chować w mroku, by nikt niepowołany nigdy nie wymówił ich na głos.
O nieskończonej mocy słowa, o księdze, która mogła zmienić oblicze świata jaki znamy i o poświęceniu, które pozwalało ją chronić opowiada niezwykły, kultowy, rewelacyjny kryminał intelektualny nie kogo innego jak Umberto Eco, czyli „Imię Róży” – opowieść o pewnym zakonie i morderstwach skrywanych wewnątrz murów. I oczywiście pułapka interpretacyjna dla niejednego obsesyjnego czytelnika.
W Wielkiej Brytanii zgłoszenia o zaginięciu dziecka są przyjmowane co trzy minuty. Każdego roku ginie tam ok. 150 000 dzieci. Koszmar każdego rodzica – odwraca wzrok na ułamek sekundy, a dziecko znika. Znika bez śladu, bez krzyku, tak, jakby go nigdy nie było. Nie ma nic bardziej przerażającego niż bliska osoba, ta najbardziej niewinna, po której nie pozostaje nawet trop, dzięki któremu można by ją odnaleźć. A potem dni zawieszone między jawą a snem, wypatrywanie połączeń na telefonie, horror poszukiwań, z których nie wszystkie mają happy end.
Przerażającą, emocjonująca opowieść o zaginięciu małego chłopca i o koszmarze jaki czekał jego rodzinę opowiada znakomity, debiutancki thriller psychologiczny Gilly MacMillan, czyli „Dziewięć Dni”.
Znani pisarze, ci, którzy zdobyli globalną popularność, mają swoją bazę fanów i odpowiednią ilość zer na kontach, lubią od czasu do czasu eksperymentować. Sięgają po nietypowe dla siebie gatunki, rozpoczynają nowe serie i dają życie szeregom wyjątkowych na tle swojej twórczości bohaterów. Czasami zmieniają także grupę docelową swoich książek, czego doskonałym przykładem jest kryminalna seria o Panu Mercedesie, dzięki której Stephen King przebił się ostatecznie do popularnego czytelnika albo J.K. Rowling i jej kryminalno-obyczajowy cykl o detektywie Cormoranie Strike’u. Oboje udowodnili, że ich pióro potrafi naginać się i dopasowywać do odmiennego typu literatury i odnaleźli się w swojej nowej pisarskiej rzeczywistości nad wyraz dobrze.
Taką próbę podjęła również Rainbow Rowell, która znana jest ze swoich wyjątkowych i uroczych książek młodzieżowych. Jedną ze swoich najnowszych powieści, czyli „Linię serc” postanowiła dla odmiany skierować do dorosłego czytelnika, niemniej nie do końca jej się to udało.
Wiosna trwa już sobie w najlepsze i rozkręca się tak, jak tylko wiosna może się rozkręcać. Nie zdążymy się obrócić, a zrobi się dookoła nas zielono, soczyście, trawiasto! Ptaki będą świergotać pośród kwitnących drzew, a wiatr zamiast nas zwiewać w kałuże będzie muskał delikatnie po twarzy niosąc zapach odrodzenia…
Rozmarzyłam się wiosennie <3 To oznacza także, że jak co roku wybieram dla Was najpyszniejsze, wiosenne lektury – chrupiące bukowe nowalijki, delikatne, rześkie i lekkie, w których znajdziemy przede wszystkim coś dla ducha, na wiosenne rozbudzenie. Odstawiamy na półki grubaśne, tłuste, wielotomowe dzieła gęste jak gorąca czekolada i chwytamy soczyste, pełne witamin i substancji odżywczych opowieści, które idealnie sprawdzą się na dłuższe, słoneczne dni. Przeżywamy katharsis i rodzimy się na nowo!
Specjalnie dla Was wybrałam wyruszyłam na wiosenne poszukiwania i upolowałam:
OBYCZAJOWo:
„Fatum i Furia” Lauren Groff – jedna z najważniejszych książek tej wiosny i zapowiada się jako jedna najlepszych powieści tego roku. Duży Buk i niesamowicie dobra opowieść z twistem. Olbrzymie zainteresowanie medialne wokół tej książki jest jak najbardziej uzasadnione. Wspaniała lektura dla dojrzałych i oczytanych czytelników, którym niestraszne kulturowe nawiązania i literackie meandrowanie po małżeńskich tajemnicach. Do poczytania TUTAJ.
KOMEDIowo:
„Ekożona” Michal Viewegh – przezabawna satyra na małżeństwo, nadpobudliwą ekologię i związki damsko-męskie w całej swojej okazałości. Wyśmienity czaski humor, bardzo krzywe zwierciadło, którego nie sposób traktować do końca na poważnie. Świetna odskocznia dla dorosłych czytelników, którzy uwielbiają się śmiać. Do poczytania TUTAJ.
REALIZM MAGICZNY:
„Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender” Leslye Walton – wyjątkowa historia dziewczyny, która urodziła się ze skrzydłami i jedyne czego pragnie to być taka jak wszyscy. Przygnębiająca saga rodzinna o dziedzicznej inności, o dorastaniu i o kobiecości także w tym najtrudniejszych jej aspektach. Dla czytelników spragnionych magii ukrytej w smutnej codzienności. Do poczytania TUTAJ.
ROMANtycznie:
„Szeptucha” Katarzyna Berenika Miszczuk – cudownie zabawna, przeurocza baśniowa historia o miłości z mitologią słowiańską w tle.. Czysta magia w kręgu Światowita i Kwiatu Paproci, pierwszy tom nowej romantycznej serii, która rozbawi do łez i ujmie serce niejednej wrażliwej czytelniczki. Do poczytania TUTAJ.
ORIENTALNie:
„Wegetarianka” Han Kang – bardzo kobieca, bardzo cielesna opowieść o depresji i popadaniu w obłęd. To powieść południowokoreańska, delikatna i inna, jak tylko powieści Wschodu potrafią być wyjątkowe. Nominowana do tegorocznej Nagrody Bookera. Pachnie wilgotnym lasem, trawą o poranku i… krwią. Do poczytania TUTAJ.
MŁODZIEŻOWo:
„Fangirl” Rainbow Rowell – Rainbow Rowell nie sprawdza się w powieściach dla dorosłych, jednak potrafi świetnie uchwycić dylematy i bolączki młodzieży wkraczającej w dorosłość. Historia o dorastaniu, o odpowiedzialności i o tym, jak zostać sobą, mimo wszystko.Do poczytania TUTAJ.
KOBIECo:
„Służące” Katrhyn Stockett – wzruszająca opowieść amerykańskiego Południa i wielkich przełomów społeczno-obyczajowych lat 60. Opowieść o tym, że nie liczy się kolor skór, czy płeć, ale to kim jesteśmy w środku i co dajemy innym od siebie. To historia kobiet, które odważyły się zbuntować, zaryzykować, otwierając nowy rozdział w życiu swoim i swoich bliskich. Do poczytania TUTAJ.
MĘSKo:
„Drach” Szczepan Twardoch –pełna przemocy i doświadczeń wojny saga rodzinna o samotności, o piętnie okrucieństwa i oddaleniu. To historia o potrzebie miłości opowiedziana z perspektywy pradawnego bóstwa zwanego Drachem. Intensywna, mocna w przekazie i na swój sposób pierwotna. Wymagająca opowieść dla wymagających czytelników. Do poczytania TUTAJ.
KLASYcznie:
„Śniadanie u Tiffany’ego” Truman Capote – któż z nas nie zna Holly Golightly? Dzięki niezapomnianej kreacji Audrey Hepburn prawie wszyscy zapomnieli, że Holly zaistniała najpierw na kartach powieści. I że tak naprawdę jej historia potoczyła się troszkę inaczej niż w filmie. Holly zyskuje kolejny tutaj nowy wymiar, bo staje się dziewczyną o wiele bardziej żywą, postacią tragiczną. Pozycja obowiązkowa. Do poczytania TUTAJ.
THRILLER:
„Dziecię Boże” Cormac McCarthy – historia mordercy, jego narodzin i śmierci, wzlotów i upadków człowieka wyklętego. McCarthy pozwala zanurzyć nam się w najgłębszej ciemności ludzkiej duszy i zostawia w czytelniku skazę na zawsze. Przerażająca opowieść, która przenika do serce na wskroś. Do poczytania TUTAJ.
BONUS POSTAPOKALIPTYCZNY:
Zaglądając na Wielkiego Buka zauważyliście pewnie, że ta powieść pojawiła się już niejednokrotnie: