Site icon Wielki Buk

A wszystko dzięki „Jedz, módl się, kochaj” Elizabeth Gilbert – recenzja & moja opowieść

Dziesięć lat temu byłam kimś innym. Nie byłam sobą. Dziesięć lat temu nie byłam tym, kim jestem dzisiaj. Z tamtego okresu pamiętam nieszczęśliwą młodą kobietą, która wchodziła w życie z poczuciem nonsensu, ze smutkiem w sercu i brakiem wiary, że kiedyś będzie lepiej, będzie piękniej. Udręczona, zagubiona, oszołomiona tym, że ktoś, komu się zaufało potrafił tak skrzywdzić W tym wszystkim najgorszy był strach i brak zaufania do samej siebie. I gdyby nie Elizabeth Gilbert, gdyby nie jej książka Jedz, módl się, kochaj najpewniej nie byłoby mnie tutaj. Zrozumiałam to, co zrozumiały setki osób na całym świecie po lekturze jej historii moje życie nie musi już tak wyglądać. Nie muszę dawać się poniżać, nie muszę wysłuchiwać bzdur, nie muszę czuć się nikim. Dojrzałam światełko w tunelu i pojęłam, że wystarczy tylko jeden krok. Zrobiłam ten krok, a moje życie z dnia na dzień odmieniło się. Tak po prostu.

A wszystko to dzięki Jedz, módl się, kochaj.

Takich opowieści jak moja są dziesiątki. Niektóre niemal identyczne, inne podobne, a jeszcze inne tak odmienne, że aż zaskakujące. Wszystkie jednak łączy jedna charyzmatyczna postać, które dała nam siłę oraz motywację, by przetrwać najgorsze i rozpocząć od nowa. Te opowieści dobrane i zebrane przez samą Elizabeth Gilbert ujrzały światło dzienne dziesięć lat po premierze bestsellerowego oryginału, wydane pod tytułem A wszystko to dzięki Jedz, módl się, kochaj.

Prawie pięćdziesiąt opowieści o osobistych doświadczeniach, o bolączkach, o traumach i wreszcie o przemianie, której bodźcem stała się kultowa już książka Gilbert. Niemal pięćdziesiąt osób, które postanowiły podzielić się swoją historią z innymi. Zainspirowane, szczęśliwe, nawet jeśli ich nowe życie dalekie jeszcze jest od wizji obiecanego raju. Opowiadają o swoich złych nawykach, uzależnieniach, związkach, które okazały się być drogą donikąd u boku osób, którym brakowało miłości. O walce z chorobą, o pożegnaniach, o lękach, czyli o tym wszystkim, co nawiedzało ich dawniej, a czemu postanowiły stawić czoła po lekturze Jedz, módl się, kochaj.

Proste, autentyczne, zwyczajnie prawdziwe tymi historiami z Elizabeth Gilbert dzieliły się kobiety, a nawet nieliczni mężczyźni, na jej facebookowym profilu, przez emaile, zdając sobie sprawę, że współtworzą projekt jedyny w swoim rodzaju. W końcu Jedz, módl się, kochaj stało się nieoczekiwanym fenomenem na światową skalę. Elizabeth Gilbert na swoim własnym przykładzie udowodniła, że życie nie musi być pasmem udręk, nie musi trwać nieskończenie w rozpaczy. Po prostu nie musi być takie jak dotychczas. Być może dla jednych okaże się to prawdą trywialną, taką oczywistą oczywistością, a jednak w chwili, gdy nic nie idzie tak jak powinno, gdy poczucie własnej wartości równa się zeru i wstyd drąży serce, to właśnie taki banał może stać się motywacją do największej zmiany.

A wszystko to dzięki Jedz, módl się, kochaj to zbiór pięknych opowieści, które stanowią świetne uzupełnienie i hołd dla książki Elizabeth Gilbert. Nie są idealne, ale stanowią dowód na to, że słowa mogą odmieniać życie innych, że potrafią być piękną motywacją do szukania własnych odpowiedzi. Ludzie z całego świata dzielą się swoimi doświadczeniami, udowadniają, że można znaleźć swoją życiową drogę bez względu na róg, w który się zapędziliśmy. I może będzie to trudniejsze niż podróż przez trzy I, czyli Italię, Indie i Indonezję, zdecydowanie mniej przyjemne niż joga o wschodzie słońca w popularnym aśramie, ale zdecydowanie możliwe. A wszystko to dzięki Jedz, módl się, kochaj.

Jeśli czytaliście Jedz, módl się kochaj, jeśli zainspirowała Was do zmiany, albo wciąż szukacie odpowiedzi, to koniecznie sięgnijcie po opowieści A wszystko to dzięki Jedz, módl się, kochaj.

O.

*Tekst powstał we współpracy z Domem Wydawniczym Rebis. <3

**Zapraszam na filmik! (wieczorną porą!)

Exit mobile version