„Miłość na później” Mhairi McFarlane – recenzja

Urocza komedia romantyczna, jedna z tych, które powinni do podręcznych apteczek na poprawę nastroju – „Miłość na później” Mhairi McFarlane.

OGIEŃ I WODA

Są jak ogień i woda, ale… czy na pewno? Ona od lat była w szczęśliwym związku, a przynajmniej tak myślała do dnia, w którym jej partner porzucił ją jak zepsutą lalkę. On natomiast jest playboyem w kancelarii, w której oboje pracują, podbija kolejne serca i nic sobie z miłości nie robi. Przypadkowe spotkanie w windzie zakończy się układem, na którym oboje mogą skorzystać. Dwoje miłosnych sceptyków planuje wyrolować wszystkich wokół, nie zdając sobie sprawy, dokąd ich to wszystko zaprowadzi.

CIEPŁA I UROCZA

„Miłość na później” to jedna z tych lektur, których czytelnik może być pewny, że nie zawiodą, happy end bowiem czai się na horyzoncie. Takie tytuły powinny być dodawane do podręcznych apteczek, na te dni gorszego samopoczucia lub kilkudniowej chandry, by rozświetliły swoim urokiem snującą się ciemność. Mhairi McFarlane zadbała o to, byśmy nie nudzili się z jej bohaterami ani chwili. W swojej opowieści zamknęła wszystko, co tak potrzebne, żeby opowieść o przypadkowej miłości wciągnęła nas w swój wir. Są wzloty i upadki, są kryzysy i chwile uniesień, ludzkie namiętności… Śledzimy ich perypetie z prawdziwą przyjemnością, a co wrażliwsze dusze z pewnością uronią łezkę w tak typowym dla romantycznych opowieści finale. Całość okraszona zabawnym humorem, tak charakterystycznym dla komedii romantycznych właśnie.

Powieść Mhairi McFarlane to świetny przykład literatury gatunkowej, w którym wszystko jest na swoim miejscu, a każdy punkt został pieczołowicie odhaczony, to „Miłość na później” trzymałaby się wysoko na owej liście. To lektura lekka, niezobowiązująca, która sprawdzi się idealnie pod kocyk z kubkiem ulubionej herbaty lub inne chwile relaksu. Jedno pozostaje dla mnie pewne – miłośnicy opowieści romantycznych będą się świetnie bawić, nie ma innej opcji!

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem MUZA.

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Komentarz do: “„Miłość na później” Mhairi McFarlane – recenzja

  1. korki piłkarskie napisał(a):

    Komedia romantyczna to coś dokładnie dla mnie. Widziałam już tę książkę, bo kilka razy ta okładka rzuciła mi się w oczy. Na pewno pozycja do przeczytania. Twój opis na pewno zachęca. Dobrze, że to książka z happy endem, bo ostatnio naczytałam się za dużo ze smutnymi zakończeniami.

Leave a Reply