Bezsenne Środy: „Dziecko Rosemary” Ira Levin – recenzja

„Dziecko Rosemary” Iry Levina to jedna z tych opowieści, która obok „Egzorcysty” czy „Omenu” trafiły do klasyki horroru z szatańsko-demonicznym motywem w tle. Napisana mniej więcej w podobnym czasie i okolicznościach historycznych jest mrocznym klejnotem samym w sobie, który oprócz namacalnej grozy kryje w sobie również niezwykle cięty i adekwatny komentarz na ówczesną rzeczywistość.

Czytaj dalej

„Pudełko w kształcie serca” Joe Hill – recenzja PATRONACKA

Po siedmiu latach powracam do debiutanckiej powieści Joe Hilla z prawdziwą przyjemnością! W Bezsenną Środę – „Pudełko w kształcie serca”. Dlaczego? Sprawa jest prosta – „Pudełko w kształcie serca”, chociaż było powieściowym debiutem” Hilla, do dziś pokazuje, jak wielki talent do snucia opowieści ma ten autor i naznacza ścieżkę, którą z czasem podążył w swoich kolejnych książkach.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Kantata” Klaudia Zacharska – recenzja PATRONACKA

Takie bezsenne debiuty lubię bardzo bardzo! Opowieść o powrocie, który nigdy nie jest taki, jak byśmy tego oczekiwali, a na dokładkę smakowita groza z kobiecym pazurem – „Kantata” Klaudii Zacharskiej.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Później” Stephen King – recenzja PREMIEROWA

Podobno zmarli nie snują opowieści, nie zdradzają swoich sekretów. A może jednak? W Bezsenną Środę premierowo najnowsza powieść Stephena Kinga, czyli zapraszam Was na „Później” – opowieść nostalgiczną, która łączy w sobie tego starego dobrego Kinga z Kingiem nowszym, w duchu „Joyland”.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Domy i inne duchy” Marta Bijan – PRZEDPREMIEROWO

Zbiór opowieści grozy od autorki „Melodii mgieł dziennych” – Marta Bijan debiutuje w horrorze i robi to tak, jak tylko ona potrafi. Zanurzcie się w „Domach i innych duchach”, w których Marta dzieli się swoimi lękami, swoimi strachami, swoimi duchami, a w których być może odnajdziecie się i Wy.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Dom wszystkich snów” Wojciech Gunia – recenzja

Prozie Wojciecha Guni nie potrafię się oprzeć! To groza jak smakołyk nie do opisania – cierpka, słodko-gorzka, o nieokreślonej strukturze. Pożądam jej. I boję się. „Domem wszystkich snów” Gunia udowadnia po raz kolejny, że w niepokojącej dziwności nie ma sobie równych.

Czytaj dalej