Bezsenne Środy: „WIATR” Ray Bradbury

Wiatr posiada niezwykłą moc. Potrafi smagać, potrafi szeptać, potrafi zawodzić… Potrafi mamić i otumaniać, zawywać i dąć. Wreszcie porywać, szarpać, rozrywać na strzępy, zmieniając życie na zawsze. Potrafi odmieniać oblicze świata, o czym przekonujemy się w ostatnich miesiącach niezmiennie, nieprzerwanie, odkąd El Niño i La Niña zapanowali nad naszym globem. Potęga tego żywiołu trwa od stuleci. Dawniej składano ofiary i kierowano modły ku delikatnemu Zefirowi prosto ze wschodu, ciepłemu południowemu Notosowi, oraz Boreaszowi, który dął lodowatym podmuchem prosto z północy. Najstraszliwszy, złowrogi, zwiastował zniszczenie i śmierć. Wiatr…

To właśnie ta niszcząca, hucząca siła żywiołu zainspirowała Raya Bradbury, który w swoim kultowym już tomie opowiadań „Październikowa Kraina” snuł opowieść o „Wietrze”. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „DZIEWCZYNA BEZ SKÓRY” Mads Peder Nordbo – recenzja

Pewnie większość z nas, zwyczajnych czytelników, myśląc o Grenladii wyobraża sobie wielką wyspę, największa wyspę na Ziemi pokrytą lodem. Przypominamy sobie zdjęcia z National Geographic, i dodajemy do tego obrazu krystalicznie czyste wody, dziewiczą, niemal nieskażoną obecnością człowieka przyrodę, lądolód, który poraża swoim ogromem. Czasami wpada nam do głowy myśl, że to wyspa przynależna Danii. I to pewnie byłoby na tyle, bo nawet nazwa stolicy pozostaje białą plamą na jeszcze bielszym śniegu. Rozmyślając o Grenlandii raczej nie przychodzi nam na myśl złowieszcza samotność, która sprawia, że ta wyspa ma największy wskaźnik samobójstw w Europie. Ale ludzie nie tylko targają się tutaj na swoje życie, bo także na życie innych – wskaźnik morderstw jest szesnaście razy większy niż w Danii. Niechlubne statystyki dotyczą także molestowania seksualnego, przemocy domowej, sytuacji kobiet… Tematy mnożą się i pozostają tabu. A wszystko to na gigantycznej wyspie, która mieści jedynie 55 tysięcy mieszkańców.

A mimo to Grenlandia stała się domem dla pisarza, który wykorzystał ten mroczny potencjał, ubrał w słowa i wykreował krwawą, okrutną fabułę w nordyckim kryminale przejmującego podgatunku arctic noir – „Dziewczynie bez skóry” Madsa Pedera Nordbo. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Córka Króla Moczarów” Karen Dionne – recenzja

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, w dalekim północnym kraju para bocianów obserwowała mroczne trzęsawisko w środku leśnej głuszy. W jego pobliżu przysiadły trzy piękne łabędzie, które jak tylko zrzuciły pióra okazały się księżniczkami z południowych krain. Kiedy jedna z nich chciała zanurkować w mętnej wodzie, dwie pozostałe zabrały jej ptasie pióra i odleciały okrutnie się śmiejąc. Pozostawiona księżniczka nie zdawała sobie sprawy, że jej lamenty i łzy przyciągnęły władcę trzęsawiska – Króla Moczarów. To on pociągnął ją w mroczną toń i już nigdy nie miała dojrzeć światła dnia… Dziewczyna zniknęła bez wieści tak jak znika tysiące kobiet, dziewcząt i dziewczynek co roku, na całym świecie. Po niektórych urywa się wszelki ślad i już nikt nigdy ich nie odnajdzie, a inne wracają. Po dniach, miesiącach, latach…

Tak jak wróciła do życia dziewczyna, której przeznaczeniem było zostać na moczarach, która nigdy nie zniknęła, więc nie musiała się odnaleźć, bohaterka zachwycającego thrillera Karen Dionne – „Córka Króla Moczarów”. Czytaj dalej

Kryminalnie Bezsenne Środy: „Martwy Błękit” Krzysztof Bochus – recenzja

Pewnie niejeden miłośnik gatunku przyzna mi rację – w powieści kryminalnej, szczególnie w kryminalnej serii, zbrodnia jest niezwykle istotna, tajemnica, która jej towarzyszy jak najbardziej, niemniej to postać detektywa, któremu przyjdzie rozwikłać owe sekrety okazuje się mieć największe znaczenie przy lekturze. W końcu czytelnik towarzyszy mu na każdym kroku. Śledzimy kolejne zbrodnie mordercy, obserwujemy czujnie najmniejsze zmiany otoczenia, wyłapujemy piętrzące się tropy, by dotrzeć do jądra ciemności i powrócić w kierunku światła. A kiedy dorzucimy pasjonujący wątek historyczny w duchu retro, kiedy połączymy go z prawdziwą, gotującą się historią, to smakowita lektura gwarantowana.

A jeśli poszukujecie takiej doskonałej rozrywki ze zbrodnią, tajemnicą i historią w tle, to koniecznie sięgnijcie po serię Krzysztofa Bochusa prosto z Pomorza – „Czarny Manuskrypt” oraz jego najnowszy „Martwy błękit”. Czytaj dalej

TOP 5 POTWORÓW Stephena Kinga

Moi Drodzy,

21 września to data wyjątkowa dla wszystkich miłośników tradycyjnej grozy w starym, dobrym stylu – to urodziny Króla Horroru, czyli Stephena Kinga. W tym roku obchodzimy 70. rocznicę i z narastającym napięciem wyczekujemy jesiennych premier spod jego pióra – powieści „Śpiące Królewny”, którą napisał razem z synem Owenem Kingiem, oraz opowiadania „Pudełko z guzikami Gwendy” razem z Richardem Chizmarem. W nowym roku nadchodzi „The Outsider”, a to oznacza, że my, fani prozy Stephena Kinga, nie możemy czuć się zawiedzeni.

Aby uczcić ten wyjątkowy dzień (w końcu 70 urodziny to poważna sprawa), w ramach hip hip hurra urodzinowego w Bezsenną Środę, razem z portalem Okiem na Horror przygotowaliśmy dla Was:

TOP 5 POTWORÓW STEPHENA KINGA

Nie ukrywajmy – Stephen King to przede wszystkim strach, który zaszczepia w naszych sercach. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Złotko” C.J. Skuse – recenzja

To może być krzywe spojrzenie. To może być źle odebrany gest. To może być czysty przypadek, losowe zdarzenie, o którym nie rozmyślamy zbyt długo. Ale ona myśli. Myśli i pamięta o wszystkim. Kojarzy twarz, zapamiętuje szczegóły, a kiedy zapada zmrok wszystko skrzętnie zapisuje. I tak trafiamy na jej listę. Listę osób, które chce zabić, bo ona tak właśnie radzi sobie z problemami i tak radzi sobie sama ze sobą. Szara myszka o czarnym sercu i zaburzonym umyśle, kobieta, której frustracje, bolączki i problemy jedynie potwierdzają jej własną prawdę o świecie. A kiedy przychodzi czas, kiedy przepełnia się czara, wyjmuje nóż, łapie za broń i uderza z precyzją rasowej zabójczyni.

Aż dziw bierze, że mowa tutaj o kobiecie, po której raczej nikt nie spodziewałby się tak krwawych zamiarów. To pewnie dlatego niejeden popełnił błąd i zwrócił się do niej per „Złotko” w powieści C.J. Skuse. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Szamanka od umarlaków” Martyna Raduchowska – recenzja

Jak to naprawdę jest z tych Pechem, to tego nie wie nikt. Niektórych omija szerokim łukiem. Tak, jakby biły od nich te szczęśliwe czterolistne koniczynki, złote podkowy lśniły z daleka, a słonie z podniesioną trąbą biły wiwaty. Takim to zawsze towarzyszy aureola pomyślności. Urodzeni w czepku, od których Pech trzyma się z daleka, nie ma co. Zwyczajni śmiertelnicy natomiast przyzwyczaili się, że o ile Pech lubi pojawiać się w ich życiu zupełnie niezapowiedziany, przyczajony, to z niego równie szybciuchno odchodzi. Niestety, nie wszyscy mają tyle szczęścia, bo do niektórych przylepia się jak rzep do psiej sierści. Ani wyczesać, ani wyciągnąć, zawsze zostanie jakiś kawałek i z czasem zakołtuni złośliwie ścieżki losu. A wtedy każde drzwi to jak przejście pod drabiną, po każdej ulicy biegną czarne koty, a kruki kraczą przeklęte przeznaczenie. Przeznaczenie, przed którym nie sposób uciec.

Taki oto Pech przywiązał się nadmiernie i stał się panem losu pewnej zwykłej, niezwykłej dziewczyny, która ucieka przed tym, od czego nie ma ucieczki. Chce, czy nie chce – musi zostać „Szamanką od umarlaków”. Tako rzecze Martyna Raduchowska. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Kamienica Panny Kluk” & „Drugi peron i inne opowiadania”

Jest prawdą powszechnie znaną, że napisanie dobrego opowiadania to nie lada sztuka. Dla przykładu, opowiadania grozy… Można zagryzmolić kilkaset stron na modłę współczesnych mistrzów i nie powiedzieć nic, a można nakreślić zaledwie kilka akapitów i powiedzieć wszystko. A nawet więcej. To pewnie dlatego tak niewiele jest we współczesnej literaturze gatunkowej zbiorów opowiadań doskonałych, tzn. idealnie wyważonych, w których zgadza się tak atmosfera, jak wyczucie czasu, czyli uchwycony ten jeden, najważniejszy moment, tworzący punkt kulminacyjny fabuły. W końcu opowiadanie to taka opowieść na zagryzkę, literacka przekąska, opowieść w pigułce, w której musi zawrzeć się wszystko to, co w dobrej powieści, ale intensywniej, zwięźlej, bardziej. Całość musi być przesycona esencją smaku. Przed opowiadaniami grozy podniesiona jest jeszcze wyższa poprzeczka, bo przecież muszą wywołać w czytelniku poczucie grozy, wstrząsnąć nim, zaniepokoić. Tutaj nie sposób nikogo oszukać – potrzeba mistrzowskiego pióra.

W poszukiwaniu takich horrorowych smakołyków krótkiej formy warto sięgnąć po dwa zbiory z Biblioteczki Okolicy Strachu – „Kamienicę Panny Kluk” Damiana Zdanowicza i „Drugi peron i inne opowiadania” Agnieszki Kwiatkowskiej. Bardzo możliwe, że poczujecie się nasyceni i zadowoleni. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Dom na Wyrębach” Stefan Darda – recenzja

Dom na całkowitym odludziu. Niemal w samym sercu lasu, tam, gdzie kończy się droga. Świeże powietrze cały rok, sąsiad zza ogrodzenia niemal nieobecny, a do najbliższej wsi niemały kawałek, więc cicho jak makiem zasiał. Wokół tylko drzewa, świergot ptaków, ściana zieleni i czerni, przyzywająca swoim spokojem. Wsi spokojna, wsi wesoła, wsi magiczna… To nic nie szkodzi, że nieopodal jakiś cmentarz zapomniany. Że po nocach śnią się mary, a na ciele, jak po piekielnej walce, zostają znaki. Zza okna zioną spotworniałe twarze, gdy księżyc osiąga pełnię i niesie się rechot pośród drzew. Nie warto zwracać uwagi na te zabobony, jakoby krzyk puszczyka strzygi symbolizował, na legendy jakieś stare, dawno wyolbrzymione, zdziwaczałe… Ten dom miał być nowym początkiem i początkiem czegoś na pewno pozostanie. Dom na Wyrębach.

„Dom na Wyrębach”, czyli polska powieść grozy, głośny i nagradzany debiut Stefana Dardy, który nieprzypadkowo z czasem zyskał status kultowego.

„Umarli nie lubią, jak się im zakłóca spokój.” Czytaj dalej

Kryminalnie Bezsenne Środy: „Ruchome piaski” Malin Persson Giolito – recenzja

Wystarczy jedna iskra. Wystarczą skołatane nerwy, nadpobudliwa wyobraźnia i zbyt duża dawka hormonów. Kiedy pojawia się problem, kiedy pojawia się wyimaginowany przeciwnik, jakaś niepojęta dla nastoletniego umysłu niesprawiedliwość losu, to nagle wszystko zdaje się być pozbawione sensu. Nie ma do kogo się zwrócić, nie ma komu się zwierzyć, problem narasta, nawet jeśli tylko w głowie, tylko w rozdygotanym, rozgorączkowanym umyśle. I wtedy rodzi się pomysł. Chory, zdegenerowany, zwyrodniały – zabić ich wszystkich! Zorganizować broń, zaczaić się i poczekać na moment, kiedy otoczenie poczuje się najbardziej bezpieczne, a tym samym okaże się być najbardziej bezbronne. Szkoła, nauczyciele, najbliżsi koledzy i koleżanki… Tak obmyślili nastoletni Eric Harris i Dylan Klebold, dokonując masakry w Columbine High School. Tak zadziałał Tim Kretschmer strzelając do swoich rówieśników w Winnenden w Badenii-Wirtembergii.

Na taki drastyczny ruch zdecydowali się bohaterowie głośnej powieści kryminalnej szwedzkiej pisarki i adwokatki Malin Persson Giolito uznanej za najlepszą powieść kryminalną 2016 roku w Szwecji – „Ruchome piaski”. Czytaj dalej