
Jak to naprawdę jest z tych Pechem, to tego nie wie nikt. Niektórych omija szerokim łukiem. Tak, jakby biły od nich te szczęśliwe czterolistne koniczynki, złote podkowy lśniły z daleka, a słonie z podniesioną trąbą biły wiwaty. Takim to zawsze towarzyszy aureola pomyślności. Urodzeni w czepku, od których Pech trzyma się z daleka, nie ma co. Zwyczajni śmiertelnicy natomiast przyzwyczaili się, że o ile Pech lubi pojawiać się w ich życiu zupełnie niezapowiedziany, przyczajony, to z niego równie szybciuchno odchodzi. Niestety, nie wszyscy mają tyle szczęścia, bo do niektórych przylepia się jak rzep do psiej sierści. Ani wyczesać, ani wyciągnąć, zawsze zostanie jakiś kawałek i z czasem zakołtuni złośliwie ścieżki losu. A wtedy każde drzwi to jak przejście pod drabiną, po każdej ulicy biegną czarne koty, a kruki kraczą przeklęte przeznaczenie. Przeznaczenie, przed którym nie sposób uciec.
Taki oto Pech przywiązał się nadmiernie i stał się panem losu pewnej zwykłej, niezwykłej dziewczyny, która ucieka przed tym, od czego nie ma ucieczki. Chce, czy nie chce musi zostać Szamanką od umarlaków. Tako rzecze Martyna Raduchowska. Czytaj dalej





Zabić można na wiele różnych sposobów. Człowieka ogranicza jedynie wyobraźnia. Pisać o zabijaniu też można na wiele sposobów, inspirować się, podglądać, podpatrywać to tu, to tam. Sięgać do gazet, dokarmiać się wiadomościami, zaglądać do sieci, oglądać filmy i czytać, czytać, czytać Kiedy twórcy kryminałów piszą o śmierci, nomen omen zmuszeni są powielać pewne schematy w nieskończoność. Zbrodnie powracają, nakładają się, powielają i nawet najwięksi miłośnicy gatunku mogą czasami poczuć się znużeni, gdy po raz kolejny czytają niemal o tym samym, jedynie w odmiennych aranżacjach. Jednak czasami pisarz pójdzie o krok dalej, wyprzedzi modę, wpadnie na świeży trop, na element wykorzystywany od czasu do czasu, niepopularny jeszcze, wciąż fascynujący Taka zbrodnia w kryminale jest na wagę złota.


