Bezsenne Środy: JAK ZABIJA MORZE?

Morska toń, morskie otchłanie, oceaniczne niepojąte głębiny. Jak zabija morze? Jak zabija ocean? Twórcy grozy i horrorów niejednokrotnie odpowiedzieli na to pytanie.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Babski wieczór” Jack Ketchum

Powrót recenzji sprzed lat dzięki polskiemu wydaniu powieści.

Horrorów nie można traktować dosłownie. To znaczy można, ale lepiej nie, żeby nie zwariować (bogata wyobraźnia w tym zapewne nie pomaga).  Horrory są po to, by skonfrontować nas, czytelników, ze swoimi najgłębszymi lękami. Próbują przybliżyć nam to, czego się boimy, co wywołuje w nas strach i grozę. Często to, co ukryte jest w naszej podświadomości.  Konkretne obrazy stają się alegoriami, metaforami tego, czego sami obawiamy się nazwać. Bo nadanie imienia sprawia, że to „coś” staje się prawdziwe. Prawdziwe to inaczej realne i żywe. Dotykalne. A jeśli dotykalne, to może nas zranić.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Metoda oddychania” Stephen King, czyli Zimowa Opowieść

Są takie książki, do których bardzo lubię wracać. Historie mniej i bardziej straszne, które zaskoczyły mnie na tyle, że sięgam po nie raz za razem. Po co? Odpowiedź jest prosta. Po dobrą opowieść. Po prostu. Taką książką jest zbiór opowiadań Stephena Kinga „Cztery Pory Roku – mój ulubiony zbiór spod pióra Króla Horroru, który z grozą nie ma za wiele wspólnego, chociaż trochę ma, jak zawsze. Zimową porą Zimowa Opowieść prosto z tego tomu, czyli „Metoda oddychania”.

Czytaj dalej

Bezsenne Dni: 101 horrorów, które warto przeczytać przed śmiercią

Przed nami kolejny dzień pośród Bezsennych Dni i… 101 horrorów, które warto przeczytać przed śmiercią.

Czytaj dalej

Bezsenne Dni: TOP 7 książek o opętaniach

Bezsenne Dni na Wielkim Buku. Trzy dni horroru, trzy dni grozy, trzy dni strachu! I na początek… OPĘTANIA!

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Pogrzebani” Guy N. Smith – recenzja PATRONACKA

„Pogrzebani” Guya N. Smitha to kolejny tytuł od mistrza horroru klasy B, który nie raz i nie dwa wystraszył swoich czytelników – a to mumią, a to żarłocznymi krabami, a to bestią z bagien. Tym razem zabiera nas w podziemia pewnej kopalni…

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót” Stefan Darda – recenzja

Jeden z najwspanialszych polskich gawędziarzy, który przeraził czytelników nie raz i nie dwa, czyli Stefan Darda straszy już mniej w mieszance kryminału i horroru, jakim miał być pierwszy tom serii „Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót”.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Adwokat Diabła” Andrew Neiderman – recenzja PATRONACKA

W jednej z najbardziej prestiżowych kancelarii prawniczych na Manhattanie panoszy się beztrosko zło, bo w końcu – Lepiej być władcą w Piekle niż sługą w Niebiosach.*„Adwokat diabła” Andrew Neidermana po niemal trzydziestu latach wciąż robi wrażenie!

Jednym z najbardziej znanych tropów w literaturze, jednym z najbardziej fascynujących również w literaturze grozy są wszelkie diabły, lucyfery i szatany, które zstępują na ziemię, by siać popłoch i zniszczenie. Jest w ich potrzebie opętania ludzkiej duszy coś desperackiego, coś skrajnie ludzkiego w ich nieludzkich powłokach, że tęsknią, że pragną, że gotowe są na wszystko, by stąpać między nami. To nie przypadek, że jeśli już ci wysłannicy piekła ruszają na podbój, to zamiast sielskich, anielskich wiosek wybierają buchające, rozochocone metropolie, w których grzech jest przeżytkiem, wstydliwym wspomnieniem jakiegoś zapomnianego życia. Pośród rozpędzonych ulic, tętniących życiem dzielnic krążą potępieńcy skąpani w chaosie. A to oznacza, że nowojorski Manhattan idealnie sprawdzi się na mieszkanie samego Szatana.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Pamiętam cię” Yrsa Sigurðardóttir – recenzja

Zemsta z przeszłości pośród osamotnionych połaci białej Islandii w „Pamiętam cię” Yrsy Sigurðardóttir.

Są takie miejsca, które swoją atmosferą mówią więcej niż tysiące słów. Tworzą nieporównywalny z niczym klimat, osaczają swoich mieszkańców i wpływają na ich dusze. Takim miejscem jest literacka Islandia, która w książkach staje się mroczną, ciemną krainą, pełną zbłąkanych, skrytych ludzi. Światło zdaje się być tutaj wiecznie przymglone, opatulone białą chmurą. Słońce nie daje ciepła, nie daje ukojenia, ale gaśnie szybko, tak jak sama nadzieja. Śnieg ma wiele odcieni przygnębiającej szarości lub obezwładniającej, hipnotyzującej bieli. Tutaj człowiek nawet pośród ludzi jest samotny i nigdzie nie znajdzie wytchnienia.

Czytaj dalej