
Moi Drodzy,
KOCHAM STEPHENA KINGA. & CHCIAŁBYM/CHCIAŁABYM ZACZĄĆ PRZYGODĘ Z KSIĄŻKAMI STEPHENA KINGA OD CZEGO ZACZĄĆ? to najpopularniejsze hasła jakie znajdziecie na horrorowych grupach i na forach grozy.

Moi Drodzy,
KOCHAM STEPHENA KINGA. & CHCIAŁBYM/CHCIAŁABYM ZACZĄĆ PRZYGODĘ Z KSIĄŻKAMI STEPHENA KINGA OD CZEGO ZACZĄĆ? to najpopularniejsze hasła jakie znajdziecie na horrorowych grupach i na forach grozy.

Niemal wieczna noc, najciemniejsza ciemność rozjarzona przez migające neony, przez światła rozpędzonych samochodów pośród odbijających jasność kałuż. Ponure miejskie zaułki, a w nich speluny, w których przebijać trzeba się przez ściany gęstego dymu, przez nieszczere uśmiechy i ukradkowe spojrzenia puszczane spod kapeluszy i woalek. Szczęk butelek alkoholu, syk pękającego lodu, rechot bossa zza kotary dla vipów, chwila wahania i huk potłuczonego szkła. A potem już tylko błysk i chwila, by uciekać przed przestępczym zgiełkiem, przed ogniem karabinów maszynowych, piskiem opon i krwawą łuną. Ostatnim śladem pozostawionym dla brutalnych, cynicznych detektywów, skłóconych z całym światem, którzy teraz muszą rozwiązać zagadkę. Stawić czoła zagmatwanej tajemnicy.
To wszystko w ciemnym mieście, które nigdy nie widziało słońca, ze szczyptą baśni, w krainie opowieści zawieszonej między rzeczywistością, a literacką fikcją. A niej wytrawny bajarz Jakub Ćwiek snujący swój czarny kryminał o mafijnych porachunkach, o seryjnych mordercach i młodych kobietach, które znikają w wiecznej ciemności Grimm City. Miejcie się na baczności nadchodzą Bestie!

Istnieją takie miejsca na świecie, które przyciągają zdesperowane dusze, tych, którzy pragną odejść na zawsze, na własne życzenie. Miejsca mroczne, tajemnicze, naznaczone ludzką tragedią, rozpaczą, smutkiem tak dojmującym, że niemal niepojętym zwykłym, zadowolonym, pogodzonym z życiem śmiertelnikom. To tutaj przybywają samobójcy z całego świata, by spędzić ostatnie sekundy swojej egzystencji, by po raz ostatni stawić czoła przeznaczeniu. Jedni wracają do domów, pełni nowej nadziei, świadomi, że otchłań oddała spojrzenie i udało im się utrzymać ten wzrok z głębin ciemności. Inni niestety oddają się nicości, jej przyciągającej mocy.
Takim fikcyjnym miejscem samobójców jest miasteczko Beckford w Wielkiej Brytanii, w którym według legend dawniej pławiono czarownice. Miasteczko, które wykreowała autorka bestsellerowej Dziewczyny z pociągu, czyli Paula Hawkins, a która powraca z przejmującym thrillerem o kobietach wyklętych Zapisane w wodzie.

Poznajcie Rudolfa Gąbczaka! Kiedy to wszystko się zaczęło? Zdaje się, że cała wieczność minęła, odkąd piętnastoletni Rudolf z krzywym zgryzem zaczął opisywać koszmarne życie dojrzewającego nastolatka w swoim rozbrajająco zabawnym pamiętniku. Odkąd rapował z ziomalami, przeżywał hikikomori i debiutował na deskach teatru. Odkąd przeżywał pierwsze miłosne uniesienia, nie do końca udane seksualne doświadczenia i towarzyszył nawet przy narodzinach małego Rudolfa nr 2. Odkąd wyprostował zęby, został aktorem i przeżywał erotyczne uniesienia z Brukselką. Piętnaście lat życia i złoty medal w nieudacznictwie.
Teraz Rudolf Gąbczak powraca. Bohater przezabawnej serii autorstwa Joanny Fabickiej nie przestaje mieć niesamowitego pecha i dzisiaj jako niespełna trzydziestoletni mężczyzna musi przetrwać Stan wyjątkowy.

Moi Drodzy,
Przed nami nowy tydzień, pełen pracy, wyzwań i iluzji wiosennego słońca, które nas mami, kusi, kokietuje, ale zdecydowanie jeszcze nie grzeje. Kolejne dni zapowiadają się dla mnie szaleńczo! Trzymajcie mocno kciuki! <3 I będą też wieści pełne ekscytacji! No ale wszystko w swoim czasie. 😉

A w taki czas wiosenno-przedwiosenny, oszukańczy, przy poniedziałku na dokładkę sprawdzi się porządna kawa, herbatka lub coś innego rozgrzewającego i mała przerwa na coś pysznego, co Wam przygotowałam: TYDZIEŃ BLOGOWY.
Do poczytania i oglądania.
Bo warto czytać.
O.

To miały być piękne, rodzinne wakacje. Majowe słońce Portugalii, kurort nadmorski Praia da Luz, cała rodzina w komplecie i grupa najbliższych znajomych z towarzyszącymi im dziećmi. Młode małżeństwo, para dwuletnich bliźniaków i trzyletnia dziewczynka, która przeszła do historii kryminologii. Tego wieczoru maluchy zostały same w łóżkach, a rodzice stołowali się w hotelowej restauracji zaledwie pięćdziesiąt metrów od apartamentu, czuwając co rusz nad ich spokojnym snem. Szczelnie zamknięte drzwi, rodzice tuż tuż, a mimo to, ich córka zniknęła. Otwarte okno, krzyk, policja. Reszta jest już historią. Poszukiwania, oskarżenia i brak jakichkolwiek odpowiedzi.
Ta opowieść wydarzyła się naprawdę. Dwa dni temu, 3 maja 2017, minęło dziesięć lat odkąd słuch o tamtej dziewczynce zaginął. Teraz jej duch powraca, inspirując kanadyjską pisarkę Joy Fielding do napisania przejmującego thrillera Nie ma jej i szukania odpowiedzi na dręczące pytanie co stało się z dzieckiem?

Powszechnie wiadomo, jak działa na czytelnika wzmianka o Baśniach tysiąca i jednej nocy. Przed oczami, niczym miraż przed wędrującym beduinem, wysnuwa się obraz migoczących piasków pustyni, skąpanych w jarzącym się słońcu. Krzyki poganiaczy i ryki ich niestrudzonych wielbłądów, a wokół złocisty horyzont, drgające powietrze, sen o oazie w sercu bezkresnej pustki. Nocną porą wyrastają z nicości wielkie namioty pełne bogato zdobionych poduszek, a w nich tancerki wijące się w falach ognia do hipnotyzującej muzyki, ich ciała niczym węże. Błyskają skrywane za pasem sztylety, muskają lekkie jedwabie, mrugają kuszące oczy znikające za cieniutkim materiałem Wszystko otoczone złotem, przepychem, magią, bo każdy dobrze wie, że pośród ogni i pustynnych wirów krążą spragnione opowieści ifrity
A gdyby zburzyć nieco ten baśniowy obraz? Obrócić go co z jednej, z drugiej strony, zostawić nieśmiertelną magię, legendy pośród pustyni, a dodać krew, krzyki i strzelaniny niczym z Dzikiego Zachodu? Szczyptę kuszącej przygody to tu, to tam? Odrobinę pierwszej miłości, cienia wielkich wojen i niebezpieczeństwa? To może się udać! Między fantasy a opowieścią ze Wschodu, między rzeczywistością a najdalszymi krańcami wyobraźni snuje się historia Buntowniczki z pustyni Alwyn Hamilton.
Moi Drodzy,
Majowe słońce powoli przebija się przez nieskończone morze chmur. Wydaje się, że wiosna, taka prawdziwa wiosna pełna ciepła i delikatnej nutki odrodzenia, w końcu nadchodzi. Przeczuwam, że równie szybko przekształci się w letni skwar, ale nie ma co poganiać Niech przytupta, przysiądzie na chwilkę, posiedzi z nami z majową aurą i donikąd się nie spieszy.
A my poszperajmy w nowościach, bo maj zapowiada się przepiękny książkowo! <3

Moi Drodzy,
Weekend Czarownic trwa! Noc Walpurgi nadciąga wielkimi krokami, a na Wielkim Buku zajmujemy się czarodziejstwem, wiedźmiństwem i szeroko pojętą magią.
Dlatego dzisiaj proponuję Wam małą zabawę z gatunku CO BY BYŁO GDYBY Wybrałam pięć bohaterek literackich, w których życiu przydałaby się szczypta magii i uzbroiłam je w moc, jedną wyjątkową umiejętność, coś, co pomogłoby im pokonać nieubłagane przeznaczenie.

Czy istnieje życie po życiu? Kolejne przypadki tych, którzy powrócili do życia przywróceni ze stanu śmierci klinicznej zdają się mieć ze sobą wiele wspólnego. Ludzie ze wszystkich zakątków świata, wyznawcy różnych religii od wieków powtarzają relacje o tunelu, na którego końcu czeka światło i błogość, o poczuciu wychodzenia z własnego ciała i obserwowaniu wszystkiego z boku, o aniołach, o zmarłych członkach rodziny, o wizjach całego życia przelatującego przed oczami Wspólne doświadczenia, wspólne wizje, nawet jeśli dla niektórych zdają się być jedynie pobudzonymi synapsami w mózgu dają nadzieję, że po drugiej stronie jest coś, czego nie trzeba się obawiać.
A gdyby życie po życiu okazało się być bezlitosną, brutalną krainą pełną przemocy, cierpienia, tęsknoty, która nigdy nie zostaje ukojona? Taki niepokojący obraz krainy umarłych kreuje Lars Kepler w powieści Plac zabaw.