Weekend Czarownic: CO BY BYŁO GDYBY…

Moi Drodzy,

Weekend Czarownic trwa! Noc Walpurgi nadciąga wielkimi krokami, a na Wielkim Buku zajmujemy się czarodziejstwem, wiedźmiństwem i szeroko pojętą magią.

Dlatego dzisiaj proponuję Wam małą zabawę z gatunku CO BY BYŁO GDYBY…  Wybrałam pięć bohaterek literackich, w których życiu przydałaby się szczypta magii i uzbroiłam je w moc, jedną wyjątkową umiejętność, coś, co pomogłoby im pokonać nieubłagane przeznaczenie.

MOC WARKOCZA

dla Heleny Kurcewiczówny z „Ogniem i mieczem” Henryka Sienkiewicza

Z początku zwana potocznie Kniaziówną, potem dumna Helena Skrzetuska omamiła serce dwóch walecznych mężczyzn, ale tylko jednego pokochała na zabój. Zanim jednak spełnił się sen o żyli długo i szczęśliwie, to Helena przeżyła prawdziwe chwile trwogi.

A gdyby zamiast poddać się chciwym łapskom Bohuna wziąć sprawy w swoje ręce? W swój WARKOCZ? Powiedzmy, że Helena zamiast siedzieć bezczynnie, czy tarzając się w pościeli zgłębiała pokątnie tajniki magii. Gdyby okazało się, że legendarny warkoczy Heleny posiada magiczną moc i niczym włosy Meduzy przekształca się w węża i dusi naiwnego biedaka na rozkaz czarodziejki? Wtedy można spokojnie by usiąść i poczekać na Skrzetuskiego w papilotach bez całej tej zawieruchy.

GEOLOKACJA

dla Brienne z Tartu z sagi „Pieśń Lodu i Ognia” George’a R.R. Martina

Historia walecznej Brienne to wieczna, skomplikowana wędrówka przez ziemie Siedmiu Królestw, meandrowanie po leśnych ścieżkach, po górach, po dolinach i zdaje się, że nigdy nie trafi do celu, co mniej więcej udowodnił już sam George.

Dlatego potężnej Brienne polecałabym umiejętność geolokacji, niczym u wędrownego gołębia sprzed wieków. Tak jak gołębie potrafiłaby odnaleźć drogę powrotną do domu lub, za pomocą czarów, skupić się na dowolnej żyjącej osobie, z którą już się spotkała. Koniec kluczenia po moczarach, rzekach i zasadzkach! Piękne, proste, a i całą historię dałoby się wtedy zapewne zamknąć w czterech tomach.

SAMOKLONOWANIE

dla Heleny Trojańskiej z „Iliady” Homera

To była miłość od pierwszego wejrzenia i wojna, która zniszczyła cały naród. Najpiękniejsza kobieta świata, królowa Sparty, żona Menelaosa ucieka z trojańskim księciem Parysem, a wojska Agamemnona obalają niezdobyte do tej pory mury Troi. To był czas wielkich miłości i wielkich bohaterów, a płonące królestwo do dzisiaj inspiruje twórców popkultury.

A gdyby piękna Helena miała magiczną moc samoklonowania się? Gdyby mogła wypączkować drugą siebie, wcisnąć ją Parysowi i zapomnieć o całej sprawie. Z pewnością zaistniałyby plotki, ale wszystkiemu dałoby się zaradzić. Mogłaby być w dwóch miejscach naraz, rozwiązując cały problem „Iliady”, dając nam istniejącą do dzisiaj Troję, która najpewniej jako Republika Trojańska zmagałaby się z tematem lektur szkolnych i zbyt wysokimi podatkami.

MANIPULACJA CZASEM

dla Anny Kareniny z „Anny Kareniny” Lwa Tołstoja

Wybitna historia nieszczęścia i nieporozumienia, tragiczna opowieść o zagubionej emocjonalnie kobiecie, której nieudane małżeństwo przeklęło wiarę w lepsze jutro, a przyszłość podcięły koła pociągu. Nie byłoby dla Anny litości, gdyby nie jej ostatnia myśl, ten moment zrozumienia, że popełniła straszny błąd.

A gdyby mogła wszystko naprawić? Zawrócić z dramatycznej ścieżki wiecznego nieszczęścia i spróbować na nowo ustawić koleje swojego życia? Gdzie zacząć nanoszenie drobnych poprawek? Czy przekreślić związek z Kareninem? A może zignorować umizgi Wrońskiego? A może po prostu zamiast kończyć ze sobą mogłaby zatrzymać pociąg, przywrócić rozwichrzone włosy do porządku, poprawić makijaż i z godnością rozwiązać największy konflikt swojej egzystencji?

MAGIA OFENSYWNA

dla Lisbeth Salander z trylogii „Millennium” Stiega Larssona

Lisbeth to prawdziwa wojowniczka, której traumatyczna przeszłość powraca do niej niczym bumerang. Niepokorna, skrzywdzona pełnej wewnętrznego smutku i uśpionej furii, która tylko czeka na impuls, by wybuchnąć z mocą najpotężniejszego wulkanu.

Niestety Lisbeth nie ma szczęścia i niejednokrotnie napotyka sytuacje, w których przydałaby się jej odrobina magii, magii ofensywnej, napędzanej jej wiecznym gniewem. Do wyboru do koloru: strzelanie piorunami, telekineza, czytanie w myślach, zamiana ludzi w ropuchy, stołki, w podgniłe mango, buchanie kulami ognia, tatuowanie obrazów i napisów na skórze… przy pomocy spojrzenia, rozrywanie, niszczenie, topienie… Dni szwedzkiego półświatka byłyby policzone.

A którą bohaterkę Wy byście zamienili chociaż na chwilę w czarownicę? 🙂 Czekam na Wasze pomysły!

Bo warto czytać.

O.

7 thoughts on “Weekend Czarownic: CO BY BYŁO GDYBY…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s