„Cyrk Nocy” Erin Morgenstern – recenzja

Bombla_CyrkNocy

Cyrk to z założenia miejsce dość tajemnicze. Mały, zamknięty świat, rządzący się własnymi prawami. Cyrk pojawia się nagle i równie niespodziewanie odjeżdża zostawiając za sobą opustoszałą przestrzeń i specyficzny zapach siana i waty cukrowej. Cyrk to swojego rodzaju iluzja, to jedno wielkie przedstawienie od początku do końca. Każda cyrkowa rodzina ma swoje tajemnice, swoje sekrety i tajniki cyrkowego fachu. Klauni, akrobaci, kobiety-gumy, iluzjoniści, treserzy zwierząt, miotacze ognia… Cyrk w swojej podstawie ma być jak wejście do krainy magii, do miejsca, gdzie zapomina się o wszystkich smutkach dnia codziennego – idea cyrku to pyszna zabawa i ucieczka od szarej rzeczywistości. Oczywiście każdy cyrk jest inny, ale bywają cyrki naprawdę wyjątkowe. Takie, w którym prawdziwa magia naprawdę istnieje…

„To cyrk, jakiego nikt jeszcze nie widział. Nie jeden wielki namiot, tylko całe ich zatrzęsienie, a w każdym coś innego. Bez słoni czy klaunów. Nie, to będzie dużo bardziej wyrafinowane. Nie będzie tam krzty pospolitości. To coś zupełnie innego, całkowicie unikatowe doświadczenie, uczta dla zmysłów. Teatr bez sceny, rozrywka totalna. Obalimy założenia i obiegowe poglądy na temat tego, czym powinien być cyrk, i stworzymy coś zupełnie innego, coś nowego.”

„Cyrk Nocy” Erin Morgenstern to niezwykła, zaczarowana opowieść, w której idea cyrku stanowi podstawę całej historii. Cyrk jest tutaj głównym miejscem wydarzeń, ale sama fabuła opiera się przede wszystkim na wizualnych obrazach, przenosząc czytelnika w ten niesamowity świat iluzji i prawdziwego czarodziejstwa. Erin Morgenstern posługuje się przede wszystkim wizualiami, stawiając nas w samym centrum wydarzeń, niczym jedną z niemych i nieruchomych figur cyrkowych, które przyglądają się wydarzeniom i zostają biernie wchłonięte przez pełną tajemnic cyrkową rzeczywistość. „Cyrk Nocy” to nie tylko powieść, ale książka-wrażenie, opowieść, która hipnotyzuje, rzuca urok i wciąga w fabularny wir magicznej rozgrywki.

Okładkowy58

Dawno temu dwóch największych żyjących czarodziejów, niejaki Prospero i tajemniczy mężczyzna o inicjałach A.H. rozpoczęło nietypowy pojedynek. Zamiast walczyć bezpośrednio, od lat szkolą kolejne pary zawodników, by w końcu postawić ich naprzeciw siebie, testować w różnych okolicznościach i doprowadzić do wielkiego finału, tocząc ostatnią walkę na śmierć i życie. Ich obecnymi podopiecznymi są Celia Bowen, rodzona córka Prospera, oraz Marco Alisdair – para młodych iluzjonistów, którzy pomimo tego, że siebie jeszcze nie znają, to wystawieni są niczym figury na szachownicy. Ich ostateczną areną walki stanie się tajemniczy Le Cirque des Rêves, Cyrk Snów, który otwiera swoje podwoje jedynie nocą i omamia widzów połączeniem prawdziwej magii z wyrafinowaną, skomplikowaną mechaniką. Cyrk został wykreowany po to, by połączyć losy Celii i Marka, ale im bardziej ta para zbliża się do siebie tym intensywniej się przyciągają, zamiast nienawidzić. I w ten sposób miłość stanie naprzeciw odwiecznemu okrucieństwu, a losy Cyrku Snów będę w rękach dwojga zakazanych kochanków.

Oczywiście podstawą „Cyrku Nocy” jest wątek miłosny. Jednak czytelnik nie może tu oczekiwać „ochów” i „achów”, westchnień i łez rozpaczy. Nasi kochankowie to iluzjoniści, to ludzie czynu i symbole. To figury stworzone po to, by walczyć, nie poddawać się i do końca wymyślać kolejne rozwiązania. Dlatego uczucie pomiędzy Celią a Marco jest z początku niemal niewidoczne. Wiemy, że coś się dzieje w tle, coś narasta i wpływa na cyrkowy świat, ale jako że sami bohaterowie nic nie mówią, nie przeżywają nic, tylko w zamian tworzą, a ich związek zaczyna być widoczny… w nowych atrakcjach Cyrku Snów. Bo to właśnie cyrk jest odzwierciedleniem ich samych, zaczarowany i stworzony po to, by istnieć póki istnieją oni, a to staje się coraz bardziej skomplikowane, z biegiem lat, gdy pojedynek dobiega końca.

Jednak to cyrk sam w sobie wychodzi na prowadzenie, co jest dość zaskakujące, bo Erin Morgenstern dzieli się z nami wszystkim. Poznajemy tajne mechanizmy rządzące poszczególnymi namiotami. Stajemy się części historii pozostałych członków cyrkowej rodziny. Obserwujemy ich relacje, próbujemy zrozumieć motywacje i stajemy się powiernikami ich małych, niekiedy niecnych sekretów. Celia i Marco to wojownicy, których nie powstrzyma nic, ale kiedy znikają za kotarą swoich iluzji, to świat nie wali się, ale żyje dalej. Cyrk Snów istnieje nadal i oczarowuje kolejnych widzów, do tego stopnia, że pojawiają się ich wyrafinowani fani zwani „śniącymi”, którzy jeżdżą za cyrkiem i przeżywają go wciąż od nowa. Pod koniec lektury czytelnik nagle zdaje sobie sprawę, że sam został śniącym, jednym z wielu zahipnotyzowanych przez to niezwykłe widowisko, którego nie da się poznać za jednym zamachem, ale należy odkrywać wciąż od nowa.

„Cyrk Nocy” Erin Morgenstern to lektura dosłownie magiczna, która sama w sobie zdaje się być pokazem czarodziejskiej sztuki, wyrafinowaną iluzją, która wciągnęła czytelnika i nie wiadomo już, co wydarzyło się naprawdę, a co było jedynie elementem przedstawienia. To niby jest opowieść o miłości, ale miłość wpleciona jest pomiędzy karty całej powieści w tak sprytny sposób, że jest niemal niewidzialna, subtelnie snuje się po cyrkowych namiotach. Pisarka skupiła się na tworzeniu hipnotyzujących obrazów i można odnieść czasami wrażenie, że nie czytamy, ale wyobrażamy sobie poszczególne wydarzenia. Ta plastyczność onieśmiela, zapiera dech w piersiach, sprawia, że żyjemy Cyrkiem Snów i nie możemy się z niego wydostać aż do ostatniego rozdziału. To uniwersalna historia pary zakazanych kochanków, ale w niezwykłych otoczeniu, między jawą a snem. Jest tu tajemnica, jest okrucieństwo i jest śmierć. Są sztuczki, są iluzje, są przyjęcia, na których ludzie potrafią znikać. Ale przede wszystkim jest CYRK, ten, który „pojawia się znikąd. Nie poprzedzają go żadne zapowiedzi, na słupach i tablicach w mieście nie ma plakatów, w gazetach żadnej wzmianki ani reklamy. Cyrk po prostu jest, podczas gdy wczoraj go nie było.”

KomiksWielkobukowy58

O.

*Po więcej „Cyrku Nocy” Erin Morgenstern koniecznie zajrzyjcie na VLOGA i tam znajdziecie również magiczny KONKURS! 🙂

Komentarze do: “„Cyrk Nocy” Erin Morgenstern – recenzja

  1. Fiolka K napisał(a):

    Oprócz tajemnicy i magii wyczuwam w aurze tego cyrku coś niepokojącego…Naprawdę, niecodzienna lektura. Zaczynam poszukiwania!

  2. takitutaki napisał(a):

    czytałem już dwa lata temu jakoś ale mi coś średnio podeszła… już nie pamiętam dlaczego, ale z tego co przejrzałem w moich pseudo-recenzji chyba chodziło wątek miłosny i wielka miłość na podstawie stwierdzenia, że się kocha… 😀 czy jakoś tak hehe ale cyrk sam w sobie klimatyczny i dość oryginalny 😉

  3. Pani poCZYTAlna napisał(a):

    Czytałam różne opinie, jednych książka zachwyca innym się nie podobała. Chyba ściągnę „Cyrk nocy” z półki i dołączy on do planów czytelniczych na sierpień i sama się przekonam 😉

  4. Joanna Malita napisał(a):

    Ojj, a mnie nie oczarowało. Nawet nie jestem w stanie powiedzieć, dlaczego, chyba dlatego, że spodziewałam się czegoś tak niezwykłego, że aż przesadziłam z oczekiwaniami…

  5. Lolanta napisał(a):

    Z taką trochę nieśmiałością podchodzę do cyrku. Nie lubię. Ze względu na tresowane zwierzęta. Strasznie tego nie lubię. Za to kocham akrobacje. Tutaj pociąga mnie wewnętrzny świat i działające nim mechanizmy, ale bez wielkiego entuzjazmu jednak 🙂

Dodaj komentarz: