Site icon Wielki Buk

„Moloch” Marek Krajewski – recenzja

Marek Krajewski – dżentelmen polskiego kryminału retro – kontynuuje opowieść o udręczonym Eberhardzie Mocku w diabelnie mrocznej opowieści „Moloch”.

ROZPACZ PRZESZŁOŚCI

Eberhard Mock powraca do roku 1928, do swojej przeszłości, do Breslau. Zostaje wezwany do szpitala psychiatrycznego na błaganie swojej byłej kochanki. Piękna, dzika, nieokiełznana niegdyś Hedwig jest teraz żoną poważanego lekarza, stateczną matką pary bliźniaków, matką w skrajnej rozpaczy. Jej dzieci bowiem zniknęły podczas wizyty w miejscowym cyrku, a ona sama oskarża o morderstwo swojego męża. Mock rusza jego tropem, by odkryć miejskie tajemnice, o których nikt nie chciał nigdy usłyszeć. Bestialskie rytuały, tajne stowarzyszenia, niewyobrażalne ofiary…

PRZEKRACZANIE GRANIC

Eberhard Mock jest jednym z tych bohaterów, którzy schodzą do piekła, pozwalają otoczyć się szatańskim pomiotom, brudom i niegodziwości. Wychodzi z tych potyczek naznaczony, napiętnowany, a mimo wszystko powraca do tego jądra ciemności, a nawet schodzi głębiej i głębiej, przekraczając kolejne nieprzekraczalne granice. Marek Krajewski jest mistrzem w udręczaniu i torturowaniu swojego głównego bohatera, a każda kolejna część jego przygód to ból, cierpienie, poświęcenie i rozpacz. „Moloch” znów idzie o krok dalej od poprzedniego tomu – porusza tematy tak okrutne, tak niewyobrażalne, że z czasem czytelnik zaczyna zastanawiać się: co dalej? Czy „więcej: jest jeszcze możliwe?

W tle natomiast znak rozpoznawczy prozy Krajewskiego, czyli Breslau końca lat 20. Przewija się obraz miasta pogrążonego w degrengoladzie moralnej, w skrajnej dekadencji, którego elity oddają się najgorszym możliwym praktykom. To miasto brudnych ulic, rynsztoków, lepkich zaułków. Miasto wielkich skrajności. Miasto Eberharda Mocka.

Kto zna serię o Mocku, ten z pewnością wyczekiwał „Molocha” z prawdziwą niecierpliwością. Jedno jest pewne – ten kryminał nie zawodzi. Przeraża, czasami obrzydza, ale przyciąga i wciąga, tak jak lubimy najbardziej.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem ZNAK.

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Exit mobile version