
Literatura piękna i mroczna. Zjawiskowa i wstrząsająca. Operująca kontrastami, które tak dobrze robią książkom.

„WRONY” i ” W RANY” Petra Dvoráková
Wstrząsające. Do bólu prawdziwe. Niezapomniane. Dwie niepozorne książeczki o pewnej zwykłej czeskiej rodzinie. Mama, tata, dwie nastoletnie córki. Niby nic niezwykłego. I faktycznie – niezwykłości tam nie ma, jest potworność ukryta za pozorami normalności. I to nie tak, że Petra Dvoráková wstrząsnęła wyłącznie kilkoma czytelnikami. Ona rozbiła bank – napisała najprawdziwszą możliwą historię bezsilności, cichego cierpienia, ofiar, które nawet nie chcą wierzyć, że są ofiarami…
Z Baśką to same tylko problemy. Dorastająca dziewczynka codziennie zbiera cięgi od matki. A to nieposprzątane, a to niechlujna, a to nie taka jak siostra Kasieńka (ulubienica matki). Matka wrzeszczy na Basię, a ojciec bije. A dziewczynka wierzy, że faktycznie robi coś źle. I nawet gdy w szkole próbują jej pomóc, to ona wstydzi się swojego ohydztwa. A przemoc eskaluje…

Jaka to straszna, straszna historia. Boże drogi! Ja wiedziałam, że to opowieść o przemocy rodzicielskiej, o narcystycznej matce, o ojcu, którego zachowanie zaczyna iść w najgorszym możliwym kierunku, o zmanipulowanej siostrze, ale to jest tak prawdziwe, tak rzeczywiste, że aż trudno było mi oddychać podczas czytania. Petra Dvoráková nie udręcza nas opisami, ale po prostu relacjonuje zwykle scenki z życia rodzinnego. I te scenki są tak realistyczne, że trudno je znieść. Niewygodne gesty, krzywe spojrzenia, upokarzające uwagi… Dramat jest tu kameralny, jest cichutki i przez to tak druzgoczący.
„Wrony” to przerażające studium przemocy rodzinnej, a „W rany” to kontynuacja, w której poznajemy też korzenie owej przemocy, pewien zaklęty krąg, z którego nie sposób się wyzwolić. Perspektywa matki wydaje się tym bardziej porażająca, bo tak oderwana od prawdziwej rzeczywistości. Tak odarta z wszelkiej skruchy, ba, z samoświadomości, jakiejkolwiek realizacji własnych poczynań…
Z powieści Petry Dvorakowej przebija niewyobrażalny smutek, a jednocześnie ich waga dla współczesnego czytelnika jest niepodważalna. O takiej przemocy trzeba mówić głośno, chociaż pozostaje ona często niewidzialna, ukryta za pozorami szczęścia rodzinnego. Za bielutkimi firankami, umytymi oknami, przyklejonym uśmiechem dzieci… Czytajcie!
„TAJEMNA HISTORIA” Donna Tartt
Kiedy literatura przejmuje sposób myślenia, kiedy jest całym życiem i celem samym w sobie. Jak daleko można się posunąć, by przeżyć ją na własnej skórze? Jak w chwili największej apatii poczuć, że żyje się naprawdę? Niemal idealna, wspaniale erudycyjna, wymagająca opowieść o bachanaliach literatury, o smakowaniu słowa i zanurzaniu się w światy bezlitosnych bogów, którzy mogą opętać Wasz umysł.
„DZIKI, MROCZNY BRZEG” Charlotte McConaghy
To połączenie literatury pięknej i cichego thrillera. Samotna wyspa u wybrzeży Antarktydy. Rodzina naukowców, która kończy projekt. Tajemnicza kobieta, która dryfuje u brzegu. Kim jest? I dlaczego jej pojawienie się wszystko odmieni?
„GODZINY” Michael Cunningham
„Pani Dalloway” Virginii Woolf to jedna z najważniejszych lektur mojego życia. To również inspiracja Cunninghama, który w „Godzinach” oddaje jej cześć. Lektura przygnębiająca o kobiecym losie, o splocie wydarzeń, od których nie ma ucieczki, o namiętnościach i tęsknotach, które lęgną się w sercu i nie potrafią nas opuścić. A godziny płyną Nieubłaganie I zabierają wszystko, jak rzeka.

„HISTORIA ZŁYCH UCZYNKÓW” Katarzyna Zyskowska
Jedna kobieta. Jedna zbrodnia. Jedna tajemnica. I klątwa, która okazuje się mieć wpływ na kolejne pokolenia. Ta powieść to cios między oczy i jedna z historii, które zostawiają nas z szeroko otwartymi oczami.
„UTONĘŁA” Therese Bohman
Powieść, której osią jest cicha, cichutka przemoc pośród ścian stłumionych książkami, dywanami, roślinami… Przemoc, względem której nie można przejść do porządku dziennego, a która jednak staje się cudzą codziennością. Miejscami ta proza bywa przerażająca do szpiku kości. Przenikliwa. Buzująca od emocji – w upale rozpalonego lata i wilgoci gnijącej zimy. Powieść, która pozostawia niezatarte wrażenie. I niemy krzyk.
„BIBLIA JADOWITEGO DRZEWA” Barbara Kingsolver
Piękna i porażająca opowieść o czterech córkach i żonie misjonarza w Kongu. On idzie za swoją pasją i obsesją, a one probują żyć w tej krainie wielkiej przemocy. O jądrze ciemności z perspektywy kobiet.
„MAM DO PANA KILKA PYTAŃ” Rebecca Makkai
Klimat dark academia, prestiżowe liceum, śmierć uczennicy i tajemnice, które wychodzą po latach. To z jednej strony fascynująca opowieść o zbrodni, kryminał, thriller nawet, w którym zbrodnia z przeszłości wybrzmiewa po latach. Dla dociekliwych jednak, Rebecca Makkai dodała motywy, które nadają całości głębi i sprawiają, że powieść rezonuje i bije czytelnika w oczy.
Bo warto czytać.
O.
